Wczoraj zaprezentowano fizyczne wydanie gry Rayman 30th Anniversary Edition na konsole PS5 oraz Nintendo Switch, którą możemy już ogrywać w cyfrze.
Wydawcą gry zostało Atari. Premiera wydania pudełkowego odbędzie się 26 czerwca.
Co najważniejsze, w zestawie poza grą znajdziemy okolicznościowe dodatki:
– dwustronny plakat
– 3 pocztówki
– zestaw naklejek
Dodatkowo okładka gry ma być dwustronna.

Cena?
Na stronie Atari przez chwilę wyświetlała się cena 29,99$, choć z jakiś względów ofertę tymczasowo (stan na teraz) usunięto. Możemy więc liczyć, że za grę w Polsce nie powinniśmy zapłacić więcej niż 150zł. Całkiem uczciwa cena, biorąc pod uwagę zawartość.


Dodatki jak z dawnych lat i o wiele bardziej wolę takie, niż te dzisiejsze typu cyfrowy soundtrack w kolekcjonerce (HAHAHA). Aż mi się przypomniało jak w zamierzchłej przeszłości kupowałem gry pudełkowe na PeCeta i tam często były jakieś takie właśnie różne pierdółki typu naklejki, pocztówki, poradniki przejścia, plakaty, jakieś kody do rejestracji gdzieś tam dla zniżek (nie cd keye, bo to były czasy przed cyfrową dystrybucją). Niby zbędne to wszystko, ale i tak cieszyło, że dają. Pamiętam też, że jak dawali pocztówki, czy po prostu grube kartki z grafikami z gry w kształcie kartki pocztowej z białym tłem z tyłu, to zawsze wkładałem je ludziom w drzwi wejściowe, albo wsuwałem do skrzynek. Głównie u siebie w klatce, czasami u kolegów, kilka razy nawet włożyłem w drzwi pokoju nauczycielskiego jakąś kartkę z potworami, ku uciesze kolegów hehehe. Naklejki z kolei przyklejałem ludziom na plecaki w szkole, kiedy był tłok i szedłem za nimi (łatwo się odklejały i nie zostawiały śladu) lub w szatni wkładałem do kieszeni w kurtkach (nierozklejone). A co do plakatów, to również wiele razy przyczepiałem je pineskami na tablicach korkowych w klasach, niektóre wisiały długo niezauważone, hehehe. Poradniki przejścia różnych gier z kolei wkładałem do szufladek w biurkach nauczyciela w klasach, tam gdzie było otwarte. Takie dziwne hobby miałem w czasach młodzieńczych 😀 Nie przywiązywałem wagi do tych dodatków, więc się ich pozbywałem w śmieszny wg mnie sposób, dla mnie liczyła się tylko gra. Można powiedzieć, że byłem trollem nieinternetowym, zanim to było modne 😛 Zdecydowanie nie płynęła we mnie krew kolekcjonera 🙂