Spyro Year of the Dragon to trzecia i zarazem ostatnia odsłona przygód tytułowego smoka na PlayStation, która została stworzona przez studio Insomniac Games i wydana przez SCE pod koniec 2000 roku. Co ciekawe gra nie ukazała się nigdy w Japonii. Tak się składa, że grałem we wszystkie części tej serii i śmiało mogę powiedzieć, że ta jest równie dobra jak poprzednie, a być może nawet lepsza. Jest to zarazem ostatnia część Spyro którą mogę z czystym sumieniem polecić graczom, gdyż kolejne części fioletowego smoka na inne platformy nie mają niestety porównania z trylogią z PlayStation. Przypomina to trochę historię konkurencyjnego Crasha. Niestety za kolejne odsłony obu tych gier na PlayStation 2 i inne platformy odpowiadały już inne studia, a gry same w sobie z świetnych i wyjątkowych stały się typowymi przeciętniakami. Wróćmy jednak do Spyro Year of the Dragon.

Fabuła gry jak na grę przygodową tego typu jest dość rozbudowana. W grze wcielamy się po raz kolejny w niesfornego smoka Spyro, który ponownie musi pomóc swoim większym przyjaciołom w potrzebie. W „Królestwie Smoków” trwają właśnie obchody tytułowego „Roku Smoka”, które odbywają się co dwanaście lat, w związku z pojawieniem się w Królestwie smoczych jaj dostarczonych przez wróżki. Niestety w pewnym momencie uroczystą sielankę przerywa pojawienie się króliczycy o imieniu Bianca wraz z przypominającymi nosorożce pomocnikami, którzy kradną wszystkie jaja z królestwa. Zostali oni wysłani przez złą smoczycę, władczynię „Zapomnianych Królestw”, która kiedyś żyła wraz ze smokami, ale po jednej z kłótni postanowiła je wygnać i sama sprawować władzę w królestwie. Niestety jej rządy nie należą do udanych, okazuje się bowiem, że cała magia w królestwie była rezultatem obecności większej liczby smoków. Po ich wypędzeniu coraz więcej portali w królestwie zaczyna się bezpowrotnie zamykać. Smoczyca postanawia zatem ukraść jajka by przywrócić blask swojemu królestwu, choć ma też w tym inny, ukryty cel. Jaki? O tym przekonacie się w trakcie rozgrywki. Jak nie trudno się domyślić naszym zadaniem w grze jest przedostanie się na terytorium wroga i odzyskanie skradzionych jaj, których w sumie jest 150.

Królestwo Smoczycy składa się z czterech głównych światów, w których znajduje się po osiem rozbudowanych poziomów. Każdy rozgrywa się w praktycznie innej scenerii z zupełnie nowymi bohaterami i przeciwnikami co sprawia, że Spyro Year of the Dragon to chyba jedna z najbardziej różnorodnych gier przygodowych na PlayStation. W porównaniu do innych przygodówek tego typu nie mamy tu do czynienia ze schematem w którym np. wodny świat skupiałby się jedynie na wodnych misjach, lodowy na lodowych, itp. Każda z misji oferuje swoją własną oryginalną oprawę i jest to chyba największy atut tej gry. Co więcej w większości poziomów w każdym ze światów twórcy ulokowali dodatkowe portale z różnymi misjami, w których można np. pojeździć na deskorolce i wykonywać tricki jak w Tony Hawk’s Pro Skater, pokierować łodzią podwodną i przy pomocy torped niszczyć wrogie okręty, wziąć udział w walce bokserskiej, podkładać bomby, a nawet zagrać w hokeja lub przeróbkę Dooma. Nie jest to nawet promil dodatkowych atrakcji jakie oferuje gra. W niektóre z nich gra się tak dobrze, że spokojnie mogłyby się stać podstawą pod nowe gry, które na pewno należałyby do czołówki gier na PSX. To wszystko sprawia, że pojedyncze poziomy w Spyro Year of the Dragon potrafią zająć trochę czasu, zwłaszcza jak chcemy zdobyć wszystko i odblokować wszystkie sekrety, które się w nich znajdują. Oprócz wspomnianych w grze czterech głównym światów, istnieje też jeden dodatkowy do którego uzyskujemy dostęp po zebraniu wszystkich jajek i diamentów oraz 4 dodatkowe misje w świecie Sparxa, do którego wrócimy później.

W grze podobnie jak w poprzednich częściach zbieramy diamenty, które w zależności od koloru mają swoją wartość. Łącznie do zdobycia jest diamentów za 20 000 punktów, które są niezbędne do odblokowania kolejnych etapów gry, a także do handlowania ze znanym z poprzednich części niedźwiedziem „Moneybags”, który za odpowiednią cenę oferuje nam swoje usługi. Diamenty jak i jajka są pochowane w najróżniejszych miejscach w każdej z misji i nie jest łatwo je wszystkie znaleźć. Czasem są one pochowane w sekretnych wnękach, pod powierzchnią lodu czy w innych wydawałoby się niedostępnych miejscach i trzeba się sporo nakombinować by jakoś znaleźć do nich drogę. Ponadto diamenty dostajemy również za załatwienie przeciwników. Niekiedy nie od razu uda się nam zebrać wszystkie diamenty w danej misji, gdyż czasami będziemy potrzebować do tego pomocy kogoś, kogo spotkamy dopiero w kolejnych misjach. Gra nie jest liniowa i nie narzuca nam w żaden sposób kolejności wykonywania misji. Mamy tutaj pełną dowolność i dlatego czasami takie powroty do danego poziomu będą niezbędne, żeby ukończyć je w 100%. Być może wydaje się to trudne, ale sprawę znacznie ułatwia, a dodatkowo motywuje, specjalny Atlas, w którym możemy znaleźć informacje o tym ile jajek i diamentów w danym świecie mamy do zdobycia. Znajdziemy też w nim podpowiedzi jak znaleźć jajka, a po przejściu gry będziemy mogli go również wykorzystać jako teleport pozwalający na natychmiastowe przejście do wybranej misji bez potrzeby wędrowania między światami.

W Spyro Year of the Dragon sterujemy tytułowym smokiem, który podobnie jak w poprzednich częściach potrafi zionąć ogniem, bódź swoimi rogami, skakać, a także miażdżyć swoim ciałem różnego rodzaju przedmioty. To nie jedyne jego umiejętności. W miarę postępu w grze nasz bohater dzięki specjalnym portalom potrafi także m.in. latać, zionąć ognistymi kulami czy choćby rozpędzać się do niebotycznej prędkości, niszcząc wszystko co stanie mu na drodze. Po raz pierwszy w grze o Spyro mamy możliwość sterowania także innymi postaciami. Oprócz poznanego w poprzedniej części Huntera, mamy do dyspozycji również usługi kangura Sheila, potwora yeti o imieniu Bentley, szalonej małpy Agent 9, a także mojego ulubionego pingwina, Sierżanta Jamesa Byrda. Każdy z tych postaci ma swoje unikalne umiejętności, kangur potrafi wysoko skakać, yeti jest bardzo silny i ma pałkę jako swoją broń, małpa to agent specjalny z bronią z trybem snajperskim, a sierżant na przekór swojemu gatunkowi potrafi latać i do tego strzelać. Zwykle każda z tych postaci ma swój własny poziom w którym się w nie wcielamy, ale czasami potrzebujemy ich też w świecie Spyro by zdobyć wszystkie diamenty, np. w jednej z misji dopiero po wcieleniu w Sierżanta uzyskamy dostęp do ukrytych na dachach i wzniesieniach diamentów. W grze też po raz pierwszy możemy się wcielić w wiernego kompana naszych przygód od części pierwszej, a mianowicie Sparxa. W każdym z głównych światów ma on swoją misję, do której uzyskujemy dostęp po przejściu gry. Szczerze powiedziawszy to z wielką ochotą zagrałbym w grę jedynie o przygodach Sparxa bo zarówno gameplay jak i sterowanie w misjach z jego udziałem zasługują na osobną grę.

Każdy ze światów w grze zakończony jest bossem, w walce z którym pomaga nam jeden z poznanych w danym świecie bohaterów, z pośród czwórki zwierzątek wspomnianych powyżej. Bossowie nie są trudni zresztą jak i sama gra. Podobnie jak w przypadku poprzednich części gry, oprócz klasycznych żyć nasz bohater może również liczyć na osłonę wspomnianej ważki Sparxa, która pozwala na uniknięcie do trzech ciosów od przeciwników, a której moc można odbudowywać eliminując jakieś drobne zwierzątka pojawiające się w różnych misjach w grze, które po potraktowaniu ich ogniem lub rogami zamieniają się w motyle, ulubiony przysmak Sparxa. Co więcej wystarczy aby Sparx zjadł 10 motyli aby uzyskać dodatkowe życie, dzięki czemu nie możemy narzekać w grze na ich brak. Gra robi się trudna dopiero wtedy gdy chcemy uzbierać wszystko co się w niej znajduje, a nawet więcej gdyż grę można przejść na grubo ponad 100%. Wówczas potrafi ona zająć sporo czasu choć i tak mam wrażenie, że jest prostsza niż poprzednie jej części.

Graficznie Spyro Year of the Dragon to prawdziwa perełka. Jest to bez wątpienia jedna z najładniejszych gier na PlayStation w jakie grałem. Poziomy w grze są zaprojektowane w taki sposób by ich eksploracja nie polegała na podążaniu cały czas wzdłuż utartej ścieżki. Bardzo często w grze mamy do czynienia z zupełnie otwartymi poziomami, w których to od nas zależy jaką drogę obierzemy. Co ciekawe pomimo to w grze nie spotykamy się z wszechobecną mgłą, która na PSXie zwykle maskuje braki techniczne konsoli i zasłania dalsze przestrzenie. W trzeciej części Spyro z tym się nie spotkamy i od razu możemy podziwiać z daleka nawet odległe miejsca w danym poziomie, czasem nie tylko z lądu ale również z powietrza i nie są to martwe tła, ale faktyczne lokacje do których możemy bezproblemowo dojść. Niestety gra podobnie jak większość przygodówek na PSX ma problemy z kamerą. Jest to chyba największa bolączka gier przygodowych na PlayStation i nie inaczej jest tutaj. Czasami kamera nie nadąża za tym co aktualnie dzieje się na ekranie lub ustawia się pod takim kątem, że zamiast ułatwiać rozgrywkę to ją utrudnia. Jest to o tyle ważne, że czasem przez takie ustawienie można łatwo pominąć jakiś diament lub ukryte przejście. Na szczęście można nią obracać stosunkowo wygodnie używając przycisków L2 i R2, a nawet centrować przy użyciu L1 i R1. Jeżeli chodzi o muzykę to doskonale komponuje się z tym co widzimy na ekranie telewizora. Została ona skomponowana przez perkusistę zespołu „The Police” Stewarta Copelanda i podobnie jak grafika stanowi o sile tego tytułu. Co więcej każda z postaci występujących w grze ma swój charakterystyczny głos co przy tak dużej liczbie różnorakich bohaterów robi wrażenie.

Owa różnorodność w praktycznie każdym aspekcie gry sprawia, że w ogóle się ona nie nudzi. Można w nią grać i grać. Zresztą sama rozgrywka nie kończy się na pokonaniu ostatniego bossa. Gdy mamy zebrane już wszystkie jajka i diamenty to możemy odblokować dodatkowy świat, o którym już pisałem, w którym czeka na nas kilka niespodzianek. Po jego ukończeniu twórcy przygotowali coś jeszcze, a mianowicie tzw. „Skill points”, a więc różnego rodzaju dodatkowe zadania w poszczególnych misjach, które możemy dodatkowo wykonać. W sumie grę można przejść nie na 100%, ale na 117% , choć akurat wspomniane „Skill points” nie mają na ten wynik wpływu.

Przez lata unikałem Spyro myśląc, że to gra dla dzieci, która nie ma szans z Crash’em, ale po latach muszę zweryfikować mój pogląd. Po pierwsze smok Spyro ma więcej jaj niż cała ekipa Crasha razem wzięta. Jest to pewna siebie, czasami arogancka, cwana bestia która tą pewnością siebie zaraża innych. Ponadto pod względem technicznym jest to chyba najbardziej rozbudowana tego typu gra na PlayStation, która różnorodnością według mnie bije nawet konkurencyjne Super Mario 64. Być może Spyro Year of the Dragon nie jest rewolucyjną grą względem poprzednich części serii, ale według mnie to duży plus tej pozycji. Nie zepsuto w niej bowiem nic, a dodatkowo dodano kilka elementów sprawiających, że ta gra w żadnym momencie nie jest wtórna i nudna. Polecam wszystkim fanom przygodówek i nie tylko!

spyro_3_ocena

Zobacz więcej podobnych artykułów
Zobacz więcej tekstów napisanych przez Bodzio
Zobacz więcej z kategorii Gry

5 komentarzy

  1. Bodzio

    Morden

    4 sierpnia 2014 o 20:59

    Opisujac Spyro: Year of the Dragon warto rowniez wspomniec o niespotykanym i dosc skutecznym zabezpieczeniu antypirackim, ktore wielu fanom lewizny dalo sie we znaki. Gra sprawdzala integralnosc danych, i w przypadku wykrytych niezgodnosci produkowala cala mase bledow, jak na przyklad wirujaca kamera, niemozliwi do pokonania bossowie, znikajace jajeczka i krysztaly, zmieniajacy sie znienacka jezyk, oraz zerowanie postepu w zapisie gry. Gdyby tego bylo malo, piracka kopia sama oznajmiala nam, ze przy grze w wersje oryginalna takie rzeczy sie nie dzieja.

    Zabezpieczenie zostalo ostatecznie zlamane przez czlonka grupy Paradox, ale nawet tak doswiadczona grupa do gry robila az dwa podejscia. Po wypuszczeniu pierwszego patcha szybko okazalo sie, ze przebiegli programisci byli nieco sprytniejsi, i ze pierwszy crack nie zalatwial sprawy.

    Polecam lekture artykulu, ktory opublikowany zostal na lamach serwisu Gamasutra. Historia powstawania zabezpieczenia jest w nim opisana w szczegolach, lacznie z wplywem zabezpieczenia na proces tropienia bugow, relacja ilosci pracy do kosztow i tak dalej.

    Odpowiedz

  2. Bodzio

    Bodzio

    4 sierpnia 2014 o 21:27

    A widzisz, coś tam czytałem na wikipedii o tym zabezpieczeniu, ale nie zdawałem sobie sprawy, że było aż tak solidne.

    Odpowiedz

  3. Bodzio

    3z

    5 sierpnia 2014 o 00:10

    Dopiero w 2007 roku crackerzy “połamali” Spyro3 na dobre 🙂

    Odpowiedz

    • Bodzio

      Morden

      5 sierpnia 2014 o 00:57

      Masz na mysli zabezpieczenie, czy wydobywanie niewykorzystanych zasobow? Zabezpieczenie zostalo skutecznie zneutralizowane przez wspomniany drugi crack Paradox’u, o czym wspomina nawet podlinkowany wyzej artykul z Gamasutry.

      Wiem, ze przez lata po wydaniu gry wielu zapalencow grzebalo w niej, by odnalezc poukrywane zasoby i “naprawic” kilka mniejszych bugow, ktore z zabezpieczeniem nie mialy zwiazku.

      Cisnij jakims linkiem, lub rozwin mysl, bo ciekawi mnie co w grze hackowano przez tyle lat.

      Odpowiedz

  4. Bodzio

    Angrama

    6 stycznia 2017 o 16:06

    Najmniej przeze mnie lubiana część z psxowej trylogii, niemniej … nadal bliska ideału. Te dawne platformówy nie mają sobie równych.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.