Historia zna kilka przypadków, kiedy to wydawcy zamiast płynąć z nurtem oficjalnej dystrybucji gier decydowali się na dość śmiały krok i wydawanie swoich dzieł w nieoficjalnym obiegu. Najbardziej znanym przykładem takiego podejścia jest działanie brytyjskiego wydawcy Codemasters, który na początku lat 90tych postanowił nie dzielić się zyskami ze sprzedaży swoich gier z Nintendo i wydawać je pod własnym sztandarem. Dzięki temu posiadacze NESa mogli zagrać w takie hity jak Big Nose, Micro Machines czy The Fantastic Adventures of Dizzy, które wyglądem w ogóle nie przypominały kartridży znanych z oficjalnej dystrybucji. Pod tym względem 8bitowy NES może poszczycić się chyba największą, a na pewno najlepszą biblioteką gier wydanych w nieoficjalnej dystrybucji.

Mało kto wie, ale również w przypadku pierwszego PlayStation mieliśmy do czynienia z próbą obejścia oficjalnej dystrybucji choć już na zdecydowanie dużo mniejszą skalę. Wszystko za sprawą firmy Fire International, która pod marką Blaze wydawała swego czasu różnego rodzaju akcesoria do konsol. Najpopularniejszym z nich była przystawka Xploder do PlayStation, a więc urządzenie typu gameshark, służące przede wszystkim do wpisywania kodów w grach, które sprzedało się w kilkuset tysiącach egzemplarzy na całym świecie. Firma ta swego czasu postanowiła wypuścić na rynek swoje nieoficjalne oprogramowanie stworzone z myślą o PlayStation oraz PlayStation 2, pomijając zupełnie linię wydawniczą Sony Computer Entertainment, które nie otrzymało numeru SLES czy nawet SCED.

Mowa o oprogramowaniu gdyż w porównaniu do historii z Codemasters nie były to tak naprawdę gry. W zasadzie możemy tutaj mówić o trzech różnego rodzaju nieoficjalnych programach – edukacyjnych, muzycznych oraz wygaszaczach ekranu. Na te pierwsze składały się dwa produkty o nazwie Fun & Learning oraz Fun & Learning 2 pod którymi krył się zestaw mini gier i zagadek przeznaczonych dla dzieci w wieku 5-9 lat, mający pomóc im w nauce np. literowania i czytania. Ponadto w sklepach można było kupić również oprogramowanie DSP Music Revelation, a więc specjalną nakładkę na odtwarzacz muzyczny dodającą kilka nowych funkcji, a przede wszystkim zmieniającą jego wygląd. Do zestawu z odtwarzaczem dołączona była dodatkowa płyta z muzyką z takich gier jak Final Fantasy, Resident Evil i co ciekawe Virtua Fighter, które jak wiadomo nigdy nie wyszło na PSX. Ostatnim produktem sygnowanym marką Blaze były trzy różne wygaszacie ekranu – Feeding Frenzy, Virtual Fireplace oraz Virtual Aquarium, które w zależności od ustawień na ekranie telewizora wyświetlały m.in. ocean, rozpalony kominek czy akwarium, a także płynącą lawę czy nawet przestrzeń kosmiczną.

Sama jakość tych produktów pozostawia naprawdę wiele do życzenia i ciężko sobie wyobrazić kogoś kto chciałby taki „kominek” w pokoju, no chyba że mówimy o jakimś totalnym geeku, który ma hopla na punkcie pikseli i pierwszego PlayStation, wówczas takie coś nie powinno dziwić. Ciekawe natomiast jest to, że firmie Fire International udało się coś takiego normalnie sprzedawać bez zgody Sony. Interesujące jest to o tyle, że to nieoficjalne oprogramowanie można bez problemów uruchomić na nieprzerobionej konsoli PlayStation, PlayStation 2 oraz PlayStation 3. To prawdopodobnie jedyne tego typu produkty nie będące pirackim oprogramowaniem, a jednocześnie wydawane w nieoficjalnej dystrybucji, które odpalają się bez potrzeby przerabiania konsoli.

Udostępnij.

Redaktor naczelny i założyciel Strefy, który w 2014 roku postanowił stworzyć swoją własną stronę w całości poświęconą PlayStation, w rozwój której ładuje każdą minutę wolnego czasu. Skryba i odkrywca historii PlayStation w Polsce i na świecie. Kolekcjoner konsol, akcesoriów, ciekawostek i gier, pałający szczególnym uczuciem do wszystkiego co wyszło ze stajni Sony.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
4 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
classicgamer
classicgamer
10 lat temu

a tak się zastanawiałem, jak zobaczyłem, że ktoś licytuje to akwarium, kto to chce kupić 😀 teraz już jasne

classicgamer
classicgamer
10 lat temu

I bardzo dobrze 1 😀 jak się bawić to się bawić

Gracz
Gracz
8 miesięcy temu

Niepojęte, że ktoś kiedyś inwestował pieniądze, żeby wypuszczać na rynek takie śmieci. Bo innego określenia dla tych produktów nie widzę. Ciekawe jaka była sprzedaż, pewnie liczona na palcach jednej ręki pijanego drwala 😀