Bayonetta

Zaczęty przez Janusz, Wrzesień 10, 2016, 17:07

Poprzedni wątek - Następny wątek

Janusz

Mamy jakiś fanów Bayonetty na pokładzie bo właśnie odpaliłem pierwszą część w wersji na WiiU, co by na chwilę rozruszać ten sprzęt. Tytuł wygląda rewelacyjnie, fajne efekty, ale sam gameplay jest dla mnie aż tak egzotyczny, że sam jeszcze nie jestem w stanie napisać czy gra mi się podoba czy nie. Osobiście lubię mieć kontrolę nad grą, a tu z racji ekstremalnie szybkiego tempa mam poczucie, że czasem nie ogarniam co się dzieje i po prostu naparzam co się da. Wiem, ten typ tak ma, ale mimo to jakoś tak się nieswojo czuję i ciekaw jestem czy to minie w miarę postępu rozgrywki. Pewnie tak, choć zobaczymy. Ciekaw jestem jak wy wspominacie tę gierkę. Grał ktoś w nią w ogóle?

 

makumator

#1
Ja nieśmiale podniosę rękę.
Przeszedłem obie (jedynkę na PS3 i też WiiU).
Ogólnie, jedynkę polecałbym zagrać jako drugą w kolejności, gdyż jest dla mnie taką mocną 7/10. Wrogowie beznamiętni, levele ok (zwłaszcza elementy ruchome), fabuła to masa krytycznie kałowa, a system walki nie jest jeszcze tak płynny jak w kontynuacji.

Natomiast dwójka to inna bajka (9,5/10), system walki (głównie witch time) dopieszczony do granicy perfekcji, wszystko bardziej przemyślane, płynniejsze, bardziej przystępne, dobra struktura gry na linii progres fabularny-młócka na ekranie, nie mówiąc już o świetnym sondtracku.
Co w tej grze się wyprawia, przechodzi ludzkie pojęcie. Ilość zbliżeń na krocze już od pierwszego poziomu wymusza granie wyłącznie na ekranie padleta. Bossowie wykręcają zwoje mózgowe, Chapter 14 zgolił mi brwi, ale spoilował więcej nie będę.
Podsumuję.
Później jest  duuuuuuuuuużo lepiej, tylko, że to później nadchodzi wraz z częścią drugą.
Chcesz dobrej przygody z Bayo? Olej jedynkę, zacznij dwójkę, a jak będziesz miał ochotę na więcej - wróć do 1.

Janusz

Tak właśnie słyszałem, że dwójeczka zdecydowanie wymiata. Niestety póki co jej nie mam, więc muszę wkręcić się w jedynkę, choć słowo "muszę" jest trochę nieodpowiednie. Gra jest całkiem przyjemna, faktycznie póki co taka "siódemeczka". Jutro będę miał trochę czasu to może wkręcę się bardziej i dam znać jak się całość układa. Póki co jest nieźle.

SALADYN

Siódemeczka to nota według typowych kryteriów oceniania ale tak naprawdę to ta gra budzi skrajności, albo crap rodem z nipponu albo niszowe cudo growej kariery jak zresztą większość gier platynowych od Okami i God Hand (jeszcze jako Clover Studio) aż po Bayonette, Transformers Devastasion i Metal Gear Rising (tego ostatniego polecam z całego serca jeśli podeszła Bayoneta).

mariusz391

Wczoraj udało mi się skończyć drugą część Bayonetty, w wydaniu na Switcha. I cóż można powiedzieć w stosunku do jedynki? Jest to pod raczej każdym możliwym względem gra LEPSZA!
Po pierwsze największą zaletą jest rezygnacja z QTE w filmikach przerywnikowych co było totalną zmorą jedynki i najszybszym sposobem na tracenie żyć. Dobrze że twórcy zrozumieli swój bład
A całej reszty na szczęście nie ruszano, dalej jest to jeden z najbardziej efekciarskich, a jednocześnie przystępnych slasherów na rynku. Do tego z jedną nie dość że najlepszych protagonistek, to jeszcze na tle całego gatunku najmniej nadętych (swoją drogą w dwójce też lepiej wygląda ale to już kwestia gustu  C:-) )
System walki wzięty w sporej części Devil May Cry, zwłaszcza czwartej częsci z mieczami, pistoletami i zamiast diabolicznej ręki kopnięciami sprawdza się ciągle rewelacyjnie i zapewnia sporą dawkę indiwidualnego podejścia do potyczek. Plus oczywiście największa różnica z unikami które spowalniają czas i dają dodatkowego boosta do ataków. Choć oczywiście nieraz refleks trzeba by mieć kosmiczny gdy niektórzy przeciwnicy atakują po kilka razy z rzedu by wszystko sparować ale każde udane daje masę satysfakcji
A z minusów? Graficznie wiadomo że pierwotnie wyszło to na WiiU i mówiąc szczerze jakoś bardzo się od pierwszej części nie różni. W ogniu walki nie ma na to czasu, ale gdy zwiedzamy lokacje na spokojnie niektóre straszą pustką znaną z PS3. Za to pod kątem płynności nie ma żadnych zastrzeżeń, stałe 60 klatek całą grę
No i pewnie fanów takiego God Of War może męczyć japońska ,,kiczowatość'' ze staniem na kadłubie myśliwca podczas lotu i walczeniem z przeciwnikami na czele, czy atakami specjalnymi gdzie główna bohaterka pozbywa się większości ubrania  O0
Niemniej tytuł dalej jest świetny, wciąga choć raczej na krótsze sesje by palce odpoczęły od naciskania guziorów. A teraz tylko nadrobić trójeczkę