Zakupoholizm growy? Gdzie tu rozum?

Zaczęty przez makumator, Wrzesień 24, 2018, 21:07

Poprzedni wątek - Następny wątek

makumator

Hoipolopoi


Dopóki nie masz tak, że czujesz się z tym źle jak przyjdzie paczka, a Tobie z portfela zatrzepocą ćmy, to spoczko hehe.

Ale wiem z doświadczenia, że takie "ostatni raz w roku", "nosz kur.. taka okazja to jedyna w życiu", "nie pije nie palę, zasługuję na nagrodę", "raz na jakiś czas można, przecież nie robię tak co chwila", prowadzą w mroczne miejsca.

Hoipolloi

Cytat: makumator w Wrzesień 24, 2018, 21:07Dopóki nie masz tak, że czujesz się z tym źle jak przyjdzie paczka, a Tobie z portfela zatrzepocą ćmy, to spoczko hehe.

Ale wiem z doświadczenia, że takie "ostatni raz w roku", "nosz kur.. taka okazja to jedyna w życiu", "nie pije nie palę, zasługuję na nagrodę", "raz na jakiś czas można, przecież nie robię tak co chwila", prowadzą w mroczne miejsca.
Najgorsze w kolekcjonowaniu jest to (nie wiem jak u Was z tym), że pomimo tego iż mówimy sobie dość/stop/kaput/koniec z kupowaniem, to i tak zawsze się trafi okazja do zakupienia czegoś w naprawdę rozsądnych cebulionach w ciągu miesiąca, że nie można przejść obojętnym. Potem sobie człowiek może pluć w brodę, że czegoś nie kupił bo może się nie trafić druga taka "okazja" przez najbliższy czas. Ale fakt, jak kupuje to sprawia mi to przyjemność/frajdę, ja po pracy się odstresowuje właśnie w taki sposób (dość dziwny jakby ktoś spojrzał z boku) szukając takich okazji po necie. Z resztą człowiek nie pali/nie pije to te pieniądze przeznacza na inne duperele :)
Szukam Konsolowe Kompendium 1, 2, 3 wydane przez Neo+.
Szukam gier na PS1 i PS2:
https://bit.ly/2y3FN7b

makumator

#2
Problem jest, ale jak zauważysz, że okazje są CODZIENNIE, to już tylko kwestia priorytetów. Czy kupujesz wszystkie "okazje", jak leci, bo to "fart nieczęsty w życiu", czy trzymasz się jakiegoś większego planu/wishlisty - warto kupować z chłodną głową, żeby nie skończyć z ręką w nocniku :D

Tak czy siak, pochwal się jak przyjdzie ostatnia w tym roku paczka ;)

Pisz ile wlezie, po to forum jest. Zawsze gra pokazana i zaakceptowana, nawet milczeniem, przez gremium ma większą wartość, nie tyle finansową, co uznaniową (lol jaki twór "wartość uznaniowa u kolegów z neta").  Altered niezła kiszka - fajne animacje morfingu bohatera. Za to Contra, super gierka. No i moim zdaniem skillowe, trochę monotonne, ale i tak bardzo dobre Shinobi. Zjawiskowa i wyjątkowa animacja szalika bohatera + jedyna gra, gdzie <wstyd> wymiękłem na ostatnim bossie.... no dobra jeszcze nie dałem rady w Blood Will Tell, ale kto doszedł, to wie dlaczego....

Don

Cytat: Hoipolloi w Wrzesień 24, 2018, 21:12
Cytat: makumator w Wrzesień 24, 2018, 21:07Dopóki nie masz tak, że czujesz się z tym źle jak przyjdzie paczka, a Tobie z portfela zatrzepocą ćmy, to spoczko hehe.

Ale wiem z doświadczenia, że takie "ostatni raz w roku", "nosz kur.. taka okazja to jedyna w życiu", "nie pije nie palę, zasługuję na nagrodę", "raz na jakiś czas można, przecież nie robię tak co chwila", prowadzą w mroczne miejsca.
Najgorsze w kolekcjonowaniu jest to (nie wiem jak u Was z tym), że pomimo tego iż mówimy sobie dość/stop/kaput/koniec z kupowaniem, to i tak zawsze się trafi okazja do zakupienia czegoś w naprawdę rozsądnych cebulionach w ciągu miesiąca, że nie można przejść obojętnym. Potem sobie człowiek może pluć w brodę, że czegoś nie kupił bo może się nie trafić druga taka "okazja" przez najbliższy czas. Ale fakt, jak kupuje to sprawia mi to przyjemność/frajdę, ja po pracy się odstresowuje właśnie w taki sposób (dość dziwny jakby ktoś spojrzał z boku) szukając takich okazji po necie. Z resztą człowiek nie pali/nie pije to te pieniądze przeznacza na inne duperele :)

Dlatego od jakiegoś czasu działam w ramach budżetu miesięcznego. Przychodzi pensja, odkładam swoją część na retro i siedzę na ebayu do momentu kiedy ją wyczerpię. Później przez miesiąc nie tykam się tematu bo jak zaznaczył kolega wyżej ,,okazje są codziennie", a tak co oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Czy omijają mnie okazje? Jasne! Ale przynajmniej nie omijają mnie te gdy mam kasę

Hoipolloi

@Don
Przez dłuższy okres też się takiego schematu trzymałem, po wypłacie odkładałem jakąś cześć na swoje przyziemności i kupowałem, a po wydaniu wszystkiego nawet nie zaglądałem na aukcje i mnie nie korciło. Ostatnio niestety zauważyłem, że wydaje po prostu o wiele za dużo i dlatego ukręciłem kurek i stopuje. Na budowanie kolekcji jest całe życie i czy będę mieć coś jutro czy za rok to bez różnicy. No i fakt muszę zmienić myślenie/nastawienie na zakupy, bo w moim przypadku ostatnie parę miesięcy to podchodzi pod chorobę zwaną 'zakupoholizmem'.
Szukam Konsolowe Kompendium 1, 2, 3 wydane przez Neo+.
Szukam gier na PS1 i PS2:
https://bit.ly/2y3FN7b

JAPONIEC

Najgorszy jest zakupoholizm, który często towarzyszy stanom depresyjnym :). Kupując nową grę mózg dostaje chwilowy zastrzyk endorfin, a potem i tak po ucieszeniu się przesyłką gra ląduje na kupce wstydu. Przez ostatnie dwa miesiące eksperymentuję z odmawianiem sobie growych zakupów 'na półkę'/'na później' i - z czego jestem zadowolony - całkiem zacnie mi to idzie. Przestałem wertować allegro (większość dostępnych tam rzeczy to zajechany shit), z retro się ograniczyłem racjonalizując brak zakupów niezadowalającym mnie stanem - stąd też dużo rzeczy kupuję w Japonii/importuję, tam się jeszcze nie sparzyłem na jakości. Jeśli chodzi o gry na nowsze systemy, po prostu przestałem odwiedzać sklepy internetowe, zwłaszcza po procentach, bo bywało tak że tu gierka za 20 funtów, tam gierka za 15 funtów i w koszyku lądowało 10 tytułów, a i tak nie grałem z braku czasu (na samo PS4 mam w tym momencie coś ponad setki zafoliowanych gier).

Czy jest łatwo? No nie jest. Korci mnie co najmniej raz dziennie żeby przepuścić parę groszy na kilka świeżych gierek, ale zaciskam zęby i trzymam się twardo. W zasadzie staram się brać już tylko gry na Switcha z limited run games i raz na jakiś czas coś z 'większych' premier, pod warunkiem że odpalę i skończę zaraz po odebraniu paczki.

Hoipolloi

Hmm coś z tą depresją może być narzeczy, bo miewam takie stany, zwłaszcza przychodząc do i po pracy. No i teraz po części rozumiem skąd się to u mnie wzięło :D Wychodzi też na to, że nie tylko ja zmagam się z sytuacją "kupić czy nie kupić". Każdy zbiera pod siebie, z dużą lub mniejszą częstotliwością ale jednak trzeba mieć do tego wszystkiego umiar bo można się zgubić i zatracić tak jak ja ostatnio. Ale jak to się mówi, człowiek uczy się na błędach i może w moim przypadku kubeł zimnej wody na opamiętanie się przyda, odstawiając zakupy na jakiś czas.
Szukam Konsolowe Kompendium 1, 2, 3 wydane przez Neo+.
Szukam gier na PS1 i PS2:
https://bit.ly/2y3FN7b

hankie

Nie wypowiem się jako człowiek kupujący stricite wyselekcjonowane sztuki, polujący na białe kruki. Jestem wesołym kupcem pojedynczych sztuk tylko czasem, raczej ostatnio ze staroci kupowałem wesołe hurty i siatki dobroci. Ale z jakieś pół roku temu, po prostu zacząłem znów się o nie przewracać ('stuff czekający na selekcję i pieszczenie') i powiedziałem sobie stop (OK, oprócz exów na PS3 i - o zgrozo - może jakichś cyfrówek). Powód - brak miejsca na godne pokazanie zbioru. Jak miałbym kitrać kupowane na zapas giery po szufladach czy piwnicach - tylko by posiadać, a potem nawet może zapomnieć o ich obecności? NIE - choćby to że znowu zmysł mojej gospodarności góruje - i nie pozoliłby na to, by jakaś gra, choćby za pięć złotych - zgniła w czeluściach zapomnienia, w paszczy wilgotnej piwnicy.

Nadmiar gotówki? Masz kredyt hipoteczny? Bierz, albo weź następny, problem z głowy? Nie chcesz więcej mieszkań, bo trzy starczą, masz świeżą furę i wycieczki zaplanowane na trzy lata? Kup motorówkę! Załóż schronisko dla zwierząt ;) W sumie chęć kupowania - także chorobliwa - obecna nie tylko w growym świecie.

U mnie nawet groszowe sprawy przyhamował mój zaogniony zmysł 'utylitarności' oraz kolejny projekt mieszkaniowy :P Czasem czynniki zewnętrzne w dziwnie uzasadniony sposób 'pomagają' ;)

makumator

Jako  że człowiek (w większości tutaj) liczy każdy grosz, obecnie wyznaję szkołę łączącą podejście Dona (budżet i stop) z filozofią Japońca (kupuje bo zagram). Taki "japodon" dobrze mi służy. Oprócz tego mam wishlistę +1000 i jak jest czasem coś z niej za rozsądną monetę (vide Alundra od Dona), to se wezmę, ale to śladowe ilości, raz na miesiąc/dwa. Modyfikując to, co napisał skosnooki kolega, taka jedna gra zapodaje dokładnie taki sam zastrzyk endorfin, jak paleta 400 sztuk, a napewno jest zdrowsza dla głowy i portfela. To trochę tak, jak z masrurbacją (nie żebym kiedyś popełnił - opieram się na doświadczeniach kolegi), niekontrolowany nałóg rozleguluje Ci układ nerwowy, poprzez regularne przedawkowania dopaminy, zniszczy psychikę i spowoduje skończysz na ojomie z połową dozownika mydła w płynie w zadzie.

repip

Ja w tym roku mam detox, z makiem jakoś przestaliśmy maile wymieniać z listami gier i jakoś tak zapomniałem o kupowaniu! Dziwne to, ale w tym roku chyba tylko Sams Journey na C64 kupiłem + jakieś cool barders tu na forum i zastanawiam się nad Yoomp!64 na C64 jeszcze w tym roku.

A tak to nic, nie wiem mam wishlistę jak cholera, szczególnie na Xboxa, ale nie kupuje bo nie mam po co, gier w domu od metra! Pewnie przyjdzie czas, że znów skruszony zapukam do drzwi maka i poproszę o biznesy.