Strefa rowerowa

Zaczęty przez CyborgDE, Kwiecień 23, 2023, 21:56

Poprzedni wątek - Następny wątek

CyborgDE

Jako że albo mam pamięć ślepej złotej rybki i nie mogę znaleźć tematu ogólnego o rowerach, albo faktycznie go nie ma, to założę ten. W razie czego można złączyć z tym pierwszym, jeżeli takowy istnieje.  :P

O co chodzi w temacie raczej dużo tłumaczyć nie muszę. Praktycznie ta sama zasada działania jak "Strefa dla zmotoryzowanych", tyle że o pojazdach napędzanych akceleratorami nożnymi. Trekking, MTB, BMX czy może damka, pokażcie czym jeździcie i przy czym dłubiecie.

U mnie sytuacja wygląda aktualnie następująco:

Jako daily rower robi wygodny Trekkingowiec KTMa na 28 calach. Ma swoje lata, ale stan igła, praktycznie jedzie sam. Biegi 3+9, hamulce hydrauliczne, dynamo w przedniej piaście, świetny długodystansowiec.





No i przez prawie rok czasu przerzucałem z kąta w kąt projekt z kategorii "Nie sprzedam, będę robił". Jakiś czas temu udało mi się przypadkiem znaleźć mieszankę MTB/Trekkingowca jakiego miałem z 15 lat temu jeszcze w Polsce. Zobaczyłem ogłoszenie, pojechałem i szczerze mówiąc bez większego oglądania zapakowałem zakurzonego i uwalonego grata na flaku do Opla płacąc jakieś chore pieniądze, chyba 50€ za totalny złom. No ale sentyment wygrał nad rozsądkiem od momentu zobaczenia zdjęcia z ogłoszenia, więc nawet już nie próbuję racjonalizować sobie tego zakupu.



Udało się nawet trafić identyczną specyfikację. Poza pierdołkami typu siodełko i oświetlenie, to jedyną różnicą jest kolor, bo mój z szczeniackich lat był polakierowany w przepiękny fioletowy metalik w lakierni samochodowej, a oryginalnie miał jakieś niebieskie malowanie. Zresztą kolorów tych rowerów było jak psów, bo na moje laickie rowerowe oko jest to zwykły chińczyk, który był rebrandowany 20 razy i klepany na jedno kopyto, tylko z inną naklejką na ramie. No ale właśnie o tę ramę się rozchodzi, mam do niej ogromny sentyment i chcę mieć jeden rower właśnie z tym typem ramy.  Dlatego też dość szybko przystąpiłem do rozbiórki i szacowania strat materialnych. Tak jak się spodziewałem, do ponownego wykorzystania nadaje się jedynie rama. No dobra, można by wykorzystać jeszcze korbę(ale w suporcie łożyska śpiewają już tango) i szczęki hamulcowe, ale nie miało by to większego sensu przy cenie tych części i słabo komponowało by się to później z resztą "nowego" roweru.





I tak w stanie ze zdjęcia powyżej przebiedował sobie ten rowerek ponad pół roku przerzucany z kąta w kąt w garażu, aż do wczoraj, kiedy to z okazji urlopu postanowiłem poświęcić mu trochę czasu i zrobić najgorszą robotę, czyli zedrzeć stary lakier z ramy i ją polakierować w nowy kolor.



Z pomocą przyszła chemia do usuwania lakierów i wkrętarka ze szczotką drucianą. Szło jak złoto, ale dzień roboty na tym zeszło, zwłaszcza że robiłem jak u siebie.



Dzisiaj przyszedł czas na popsiukanie wszystkiego podkładem epoksydowym 2K w celu zrobienia solidnej bazy pod kolor.





Najpóźniej w środę dojdzie paczka z dorobionym lakierem i postaram się jeszcze w tym tygodniu go polakierować bazą i bezbarwnym 2K. Wtedy zostanie tylko powolny proces zamawiania gratów i składania.  ;D

A kolor jaki wybrałem dla tego oto wehikułu, to Jupiterrot z mojego Mietka. Może i mało oryginalnie, ale jakoś tak była to pierwsza myśl jaka mi przyszłą do głowy, a drugi czarny rower byłby nudny.
Podgląd koloru:



No dobra, ja się wyżaliłem ze swoich grzechów, teraz czas na resztę, a wiem że trochę towarzystwa czasami wsiada na dwa kółka.

"Umysł robota walczy z umysłem debila, taki los cyborgów."

Janusz

#1
Motoryzacja to niestety nie moja bajka, ale cieszę się, że nareszcie pojawiła się rowerowa alternatywa ;)


Ten Twój trekking wygląda na całkiem wygodny. Widać ma wszystko co potrzeba :) Ten drugi już jakoś mniej do mnie przemawia, ale mam uraz do tych wszystkich rowerów bez sztywnej ramy, tylko z udziwnieniami. Kumplowi coś takiego kiedyś strzeliło w trasie i pewnie temu, choć doskonale rozumiem, sentyment robi swoje. Ciekaw jestem efektu końcowego.

A jak to u mnie wygląda?

Tak katalogowo prezentuje się mój Kross A4 :)



A tak wygląda na żywca po drobnych modyfikacjach.



Mam do niego cholerny sentyment. Może nie widać, ale to rocznik 2007 lub 2008, więc jest ze mną już ponad 15 lat! Wiele tras za nami, szczególnie w wakacje :) Kółka 26 cali, a więc obecnie raczej niespotykane w MTB, ale mi to nie przeszkadza. Sentyment i wspomnienia robią swoje.

W sumie na tym rowerze jeździłem od tego 07/08 do 2017 roku kiedy kupiłem szosę. I to mój drugi rower na którym jeżdżę :)

Tutaj fota katalogowa:


Ogólnie historia jest taka, że miedzy 07/08 do 2017 jeździłem tylko na tym Kross, po czym uznałem, że i tak jeżdżę głównie po szosie, więc wybór padł na szosę Tribana 520 z Decathlonu. W zasadzie w całości zastąpił on tego Krossa MTB aż do 2021 roku jeździłem tylko na szosie.

W 2021 zamarzyły mi się jeszcze dalsze podróże, w tym trasa R10 Świnoujście-Hel. Nareszcie miałem tam z kim się wybrać. W związku z tym po czterech latach przerwy postanowiłem trochę odświeżyć górala, bo jednak szosa na takie trasy się mniej nadaje. Wyposażyłem go w bagażnik i pozmieniałem kilka elementów.

Tutaj na fotce widać bagaże na kilkudniową trasę już w Świnoujściu ;)



Trochę się bałem, czy po takiej przerwie rower podoła i wiecie co? Jechało się na nim super i nie zawiódł ani raz. Kumpel kupił specjalnie z tej okazji rower trekkingowy (widać go na zdjęciu) i w sumie żałował widząc jak na MTB go odstawiam czasami.

Od tego momentu częściej jeżdżę na tym góralu nawet i to po szosie normalnie. Decyduje trochę komfort, w sensie mogę nim wjechać wszędzie, a nie jak szosą muszę trzymać się asfaltu. Dzięki bagażnikowi mam sakwy więc mogę naładować co potrzeba na trasę bez plecaka, którego nie cierpię mieć na plecach. Na szosie też jeżdżę, ale góral mi się ostatnio jakoś lepiej sprawdza.

Co najlepsze w tym Kross przez 15 lata niewiele co wymieniłem do zeszłego roku. W zasadzie jedynie klocki hamulcowe i raz kółka od przerzutki, dlatego mnie śmieszą te wszystkie fora itp. gdzie zalecają wymianę wszystkiego od łańcucha po przerzutkę jak się zrobi ileś kilometrów. Ja stosuję metodę, że jak jeździ to nic nie wymieniam ;) Dopiero w zeszłym roku postanowiłem go odświeżyć i przeprowadzić renowację. Nie bardzo mam warunki do tego, ale kupiłem mu nowe opony, korbę, support, kółka przerzutki i łańcuch i wymieniłem wszystko tak profilaktycznie. Póki co działa :)

Swoją drogą, co to za stojak serwisowy masz @CyborgDE Wygląda chyba jak ten z Lidla?



CyborgDE

Cytat: Janusz w Kwiecień 24, 2023, 17:11Ten drugi już jakoś mniej do mnie przemawia, ale mam uraz do tych wszystkich rowerów bez sztywnej ramy, tylko z udziwnieniami. Kumplowi coś takiego kiedyś strzeliło w trasie i pewnie temu,
Tym modelem ze zdjęcia jeździłem serio długie lata za dzieciaka praktycznie codziennie i był katowany, bo młody i gniewny Cybuch nie potrafił przerwy w szkole przeżyć bez robienie wheelie, stawania na przednim kole, stawania na ramie podczas jazdy albo skoków ze schodów albo prowizorycznych ramp, także wiem że jest dość wytrzymały jak na chinola. Ten aktualny sobie dokładnie przejrzałem po ściągnięciu lakieru rama w super stanie, bez pęknięć, także powinien wytrzymać.  ;D No i ja nie robię też takich wielkich tras na raz.

Cytat: Janusz w Kwiecień 24, 2023, 17:11Od tego momentu częściej jeżdżę na tym góralu nawet i to po szosie normalnie. Decyduje trochę komfort, w sensie mogę nim wjechać wszędzie, a nie jak szosą muszę trzymać się asfaltu.

Z tego powodu też właśnie sobie tego drugiego sprawiłem, żeby go na szerszym i nieco bardziej terenowym kapciu postawić. KTMem mam kilka tras gdzie wjechałem raz i już wiedziałem że drugi raz nie ma co tam się pchać.  ;D Rower świetny na co dzień. Na jakieś małe zakupy czy ogólnie jazda po mieście, ale tak rekreacyjnie jak ktoś lubi zjechać z drogi na szutrową to tak średnio.
Cytat: Janusz w Kwiecień 24, 2023, 17:11Co najlepsze w tym Kross przez 15 lata niewiele co wymieniłem do zeszłego roku. W zasadzie jedynie klocki hamulcowe i raz kółka od przerzutki, dlatego mnie śmieszą te wszystkie fora itp. gdzie zalecają wymianę wszystkiego od łańcucha po przerzutkę jak się zrobi ileś kilometrów. Ja stosuję metodę, że jak jeździ to nic nie wymieniam
No i tak powinno być. Mi kiedyś kumpel nakręcał makaron na uszy że muszę płyn hamulcowy powinienem co max dwa lata zmieniać. Mam zwykłe hamulce,  a nie tarcze, nie gotuję hamulców, to co tam wymieniać jak wszystko działa i hamulce żylety. Raz na jakiś czas jakiś serwis typu przeczyszczenie napędu i przesmarowanie hamulca, ale też jakoś nie jestem zwolennikiem wymieniania byle wymienić.
Cytat: Janusz w Kwiecień 24, 2023, 17:11Swoją drogą, co to za stojak serwisowy masz @CyborgDE Wygląda chyba jak ten z Lidla?
Kupiłem rok temu na Amazonie, ale podejrzewam że to jeden z tych standardowych chińskich stojaków, który jest dostępny wszędzie pod 10 markami. Spełnia swoją funkcję. KTM jest leciutki to przy nim nie ma problemu, ale tego ciężkiego grata starego jak był w całości też na spokojnie utrzymał i nic się nie wyginało albo samo z siebie opuszczało.

"Umysł robota walczy z umysłem debila, taki los cyborgów."

Janusz

Cytat: CyborgDE w Kwiecień 24, 2023, 18:56No i tak powinno być. Mi kiedyś kumpel nakręcał makaron na uszy że muszę płyn hamulcowy powinienem co max dwa lata zmieniać. Mam zwykłe hamulce,  a nie tarcze, nie gotuję hamulców, to co tam wymieniać jak wszystko działa i hamulce żylety. Raz na jakiś czas jakiś serwis typu przeczyszczenie napędu i przesmarowanie hamulca, ale też jakoś nie jestem zwolennikiem wymieniania byle wymienić.

Sam wolę zwykłe hamulce bo z nimi najmniej roboty. Musiałoby minąć nie wiem ile czasu żeby klocki zajechać przy normalnej jeździe, a i tak kupujesz takie za grosze i jedziesz dalej.

W sumie najbardziej z napraw się obawiałem wymiany supportu, bo raz że trzeba specjalne klucze, a dwa że na mieszkaniu w bloku średnio wygodnie się takie naprawy robi. Ogólnie się udało choć dalej gdzieś coś strzela, co jest dziwne bo support nowy, korba też. Być może tylna przerzutka do regulacji lub wymiany, zobaczy się w praniu.

Za co się boję zabierać? Za amortyzator. Kiedyś mu chciałem zrobić konserwację, ale z tym chyba jest najwięcej roboty i przydałyby się do tego normalne warunki naprawy. Oglądałem kilka poradników na YT i trochę jest z tym zabawy. Tyle, że u mnie akurat od samego początku amorek był skręcony praktycznie na zerowe odbicie, więc i tak funkcjonuje jak sztywne widły.

CyborgDE

#4
Cytat: Janusz w Kwiecień 25, 2023, 08:23Sam wolę zwykłe hamulce bo z nimi najmniej roboty. Musiałoby minąć nie wiem ile czasu żeby klocki zajechać przy normalnej jeździe, a i tak kupujesz takie za grosze i jedziesz dalej.

Szczerze mówiąc to wymiana klocków u mnie w hydraulicznych jest chyba jeszcze prostsza niż właśnie zwykłe, ale to dla tego, że mam normalne hamulce, a nie tarczówki. Zresztą przy tarczowych też nie ma dużo roboty.
W moim wypadku mam dźwignię do odbezpieczenia szczęk i po prostu wymieniam same okładziny. Kosztują grosze. Najtańsze 10-12€ za komplet, a oryginały 15€. A wymiana jak wspomniałem praktycznie bez narzędzi.

https://www.ebay.de/itm/311995063101?mkcid=16&mkevt=1&mkrid=707-127634-2357-0&ssspo=POUCFo0bQaO&sssrc=2047675&ssuid=OdvJ_fQ4TFm&widget_ver=artemis&media=COPY



A tu widać jak to mniej więcej wygląda. odbezpieczasz dźwignię z prawej strony, ściągasz/opuszczasz koło, wypinasz stare klocki i wpinasz nowe. Nie trzeba nic ustawiać, ani regulować. Ja mam jeszcze klamki z zintegrowanym rezerwuarem na płyn hamulcowy, także mają na tyle zapasu płynu, że można spokojnie używać do końca i nic się nie zapowietrzy w układzie.

Cytat: Janusz w Kwiecień 25, 2023, 08:23W sumie najbardziej z napraw się obawiałem wymiany supportu, bo raz że trzeba specjalne klucze, a dwa że na mieszkaniu w bloku średnio wygodnie się takie naprawy robi. Ogólnie się udało choć dalej gdzieś coś strzela, co jest dziwne bo support nowy, korba też. Być może tylna przerzutka do regulacji lub wymiany, zobaczy się w praniu.

Wbrew pozorom wymiana suportu nie jest aż tak skomplikowana. Jedynie kwestia odpowiedniego klucza, jak go masz to jest serio robotka na pół godziny. Zdjąć korbę, jak masz z ośką, a nie na kwadracie to nawet ściągacza nie potrzeba i cyk fuch ogarnięte. Jak nie masz, to polecam się wyposażyć w skrzyneczkę z narzędziami typowo do roweru, serio ułatwia robotę. Ja wytrzymałem do niedawna aż mnie szlak trafiał przy byle pierdołach, bo jednak narzędzia którymi grzebię przy autach średnio nadają się do delikatnej mechaniki rowerowej.  ;D

Zamówiłem sobie na Amazonie taki "zestaw startowy" i z tym można już serio coś podziałać, jest między innymi klucz do suportów, ale dostaniesz je też osobno.

https://www.amazon.de/dp/B086P75P5K?psc=1&ref=ppx_yo2ov_dt_b_product_details

Cytat: Janusz w Kwiecień 25, 2023, 08:23Za co się boję zabierać? Za amortyzator. Kiedyś mu chciałem zrobić konserwację, ale z tym chyba jest najwięcej roboty i przydałyby się do tego normalne warunki naprawy. Oglądałem kilka poradników na YT i trochę jest z tym zabawy. Tyle, że u mnie akurat od samego początku amorek był skręcony praktycznie na zerowe odbicie, więc i tak funkcjonuje jak sztywne widły.

Masz powietrzny czy na sprężynach? Do tego remontowanego roweru chcę kupić nowy i dalej się waham, czy brać na powietrzu, czy na sprężynie. w KTMie mam regulowany powietrzny i szczerze mówiąc dość mocno do niego przywykłem, wybieranie nierówności i ogólnie amortyzacja to niebo a ziemia w porównaniu do sprężyny. Dlatego też tylny amorek wymienię w tym MTBku na powietrzny, który mogę sobie dopompować według potrzeb.

"Umysł robota walczy z umysłem debila, taki los cyborgów."

Kubaaaa

Ja wróciłem po 15 latach w końcu na dwa kółka. Udało się lokalnie urwać ciekawy sprzęt zbudowany na bazie Gianta ATX z 2021 roku, z czego została w sumie kierownica, mostek i przednia obręcz :) Póki co bez szaleństw dystansowych, maks 30km po w miare płaskim, leśnym terenie.


Janusz

Cytat: CyborgDE w Kwiecień 25, 2023, 19:40Masz powietrzny czy na sprężynach? Do tego remontowanego roweru chcę kupić nowy i dalej się waham, czy brać na powietrzu, czy na sprężynie. w KTMie mam regulowany powietrzny i szczerze mówiąc dość mocno do niego przywykłem, wybieranie nierówności i ogólnie amortyzacja to niebo a ziemia w porównaniu do sprężyny. Dlatego też tylny amorek wymienię w tym MTBku na powietrzny, który mogę sobie dopompować według potrzeb.

U mnie siedzi sprężynowy.

CyborgDE

#7
Ładna maszynka Kuba. Jednen rower na sztywnej ramię też mam w planach kiedyś sobie zbudować/wyremontować. A 30km to i tak nieźle. Taka optymalna trasa, szczególnie po drogach nieutwardzonych.

Ja polakierowałem dziś ramę. Poszło w sumie 400ml podkładu epoksydowego, dwie puszki 400ml bazy MB 589 i dwie puszki 400ml bezbarwnego 2K. Także lakier powinien być gruby i wytrzymały na zadrapania i odpryski.





Z efektu jestem bardziej niż zadowolony. Jest delikatna skórka pomarańczy, ale bazę i klar kładłem w 11 stopniach, także i tak jest dobrze. Obejdzie się bez polerki. Nie mogę się doczekać aż kiedyś go poskładam i zapakuje na bagażnik rowerowy z tyłu mietka. 😅 Nie wspominając już o pierwszej jeździe.  ;D

EDIT:

Rama wiełasypieda złożona i przyszedł amortyzator. Niestety nie uwzględniłem jednej rzeczy, a mianowicie grubości tłoka przez co o ile wymiary na mocowania i śruby się zgadzają, to jest on zbyt gruby aby zmieścił się pomiędzy mocowania z przodu. Opcje były dwie. Albo wiercimy nowe dziury  w ramie i pyk pyk jako tako by działało, albo nieco bardziej pracochłonna opcja z budową adaptera. Wybrałem oczywiście tą drugą. Zamówiłem kawałek stali o grubości 4mm i może w przyszły weekend się za to wezmę. Polakieruję go w czarny mat, będzie ładnie pasował do reszty dodatków w tym kolorze i kontrastował z ramą. W tym celu wykonałem sobie już szablon i spasowałem wszystko tak jak powinno być.

Mimo tego, że będzie to punkt na który będą działały spore przeciążenia, to dzięki grubości materiału z jakiego zrobię adapter i sposobie zamocowania nie powinno nic się z tym dziać, a jeśli coś miało by być nie tak, to będę kombinował dalej. W końcu o to chodzi w projektach, nie?  ;D Aby uniknąć ściągnięcia do środka tych dwóch elementów do których był oryginalnie zamocowany amortyzator wsadzę tam pomiędzy śruby 3 tulejki gwintowane, które poza pełnieniem funkcji gwintu dla śrub będą też jednocześnie trzymały wszystko prosto bez zbędnych przeciążeń na oryginalnym mocowaniu. No i zaletą takiego kombinatorstwa jest na pewno to, że zawsze mogę powrócić do oryginału nie zostawiając praktycznie śladu po takim rzeźbiarstwie figurowym.










"Umysł robota walczy z umysłem debila, taki los cyborgów."

Janusz

Profesjonalna robota. Szkoda, że Cię nie mam pod ręką i Twojego garażu bo bym wykorzystał pewnie nieraz ;)

Za mną póki co 4 trasy po 50km na góralu. Na plus, że tyłek już mniej boli, na minus że forma dalej taka sobie. Ogólnie mam taką stałą trasę na której robię zwykle rozjazd. Fajna bo wokół jeziora i mimo że asfalt to ruch niewielki.



Trochę się rozruszam to przyjdzie pora na szosę.

CyborgDE

Piękne tereny, aż chciało by się jeździć. Ja musze też się znowu wziąć za siebie, bo forma też bywała lepsza. Ogólnie jestem na takim etapie, że po 20km czuje że się ruszałem, a 30km, to takie maksimum aktualnie. No i prócz kondycji musze trochę zjechać z wagi, bo przejście na pracę w większości biurową, niezbyt zdrowy ostatnimi czasy tryb życia i brak regularnego snu poskutkowały tym, że przyspieszenie od zera do setki się dość mocno "poprawiło". Aktualnie waga zamyka licznik na 99 kilogramach, także czas znowu ruszyć zad na siłkę i zacząć w weekendy upalać rower o ile pogoda pozwoli.  ;D


"Umysł robota walczy z umysłem debila, taki los cyborgów."

12step

ore ore szabadabada amore

Janusz

#11
Taniej i mniej miejsca myślę zajmie coś takiego do Wii.


poprawiłem linka hyhy - hankie

Rok temu kupiłem sobie trenażer do domu i Zwifta i w sumie jest to dobra alternatywa. Dobry trenażer może nieźle imitować jazdę i osobiście męczyłem się na tym bardziej niż na zwykłym rowerze. Dzięki sparowaniu z aplikacją można serio poczuć się jak na trasie, choć przydałaby się jakaś dmuchawa. Na zimę super sprawa pod jednym warunkiem. Niestety na coś takiego trzeba mieć miejsce i to sporo miejsca. Moje mieszkanko w bloku się średnio nadawało bo nawet jeśli było to jak rozłożyć to trzymanie roweru i trenażera gdzieś ukradkiem i za każdym razem składanie to żmudna robota i się odechciewa jeździć.

zenq

to i ja coś dorzucę, bo jestem na "świeżo po remoncie" ;-)

stary, poobijany i co gorsza różowy rowerek, z 3 czy 4 ręki, po córci musiałem przystosować pod syna.
Choć przyznam, że wybredny nie jest i jeździł nawet na różowym, to jednak zabrałem go do zaprzyjaźnionego sklepu z lakierami i wybrał sobie taki oto niebieski, w rowerowym nowe siedzonko i nóżkę, na której bardzo mu zależało, ja poświeciłem ze 4 godzinki i na sezon czy dwa, zanim wyrośnie - będzie w sam raz :)








Janusz

No i takie podejście lubię :) Bardzo fajnie wygląda po zmianie. Dzieci szybko wyrastają z rowerów, więc zamiast kupować nowy do pewnego wieku powinno się iść właśnie w takim kierunku. Te koraliki się przesuwają w kole czy na stałe? Pamiętam jak takie wchodziły do PL i u nas każdy chciał mieć coś takiego do składaka :D

Jeżeli chodzi o mnie to odpaliłem ostatnio z racji urlopu szosę, a MTB póki co odpoczywa. W sumie nie było dużo roboty, żeby ją przygotować do sezonu. Umyłem, przesmarowałem łańcuch i tyle. A no i oczywiście drugi rok z rzędu zacząłem jazdę od gumy, choć i tak jest lepiej bo w zeszłym były dwie i co najlepsze nie przebiłem tylko za bardzo dobiłem powietrza. Na oponie mam napisane max 8 BAR i wydaje mi się, że niewiele mniej zawsze pompowałem, ale okazuje się, że i 6 to za dużo, bo mi w zeszłym i w tym roku na postoju przy myciu dętka strzeliła. Aktualnie dobijam do 4,5 i jest ok. Myślę za rok już będę o tym pamiętać.

Z racji tego, że wcześniej jazdy było tyle co kot napłakał to postanowiłem dać z siebie wszystko i pokręcić trochę przez cały miniony tydzień. Uzbierało się w sumie ponad 440km, więc super. Tyłek się przyzwyczaił, nogi o dziwo też. W ogóle ja mam tak, że na rowerze mogę jechać kilka godzin i nic, a jak przyjdzie zrobić ileś tam przysiadów, to na drugi dzień chodzić nie mogę ;)


zenq

Cytat: Janusz w Lipiec 11, 2023, 12:43Na oponie mam napisane max 8 BAR i wydaje mi się, że niewiele mniej zawsze pompowałem, ale okazuje się, że i 6 to za dużo, bo mi w zeszłym i w tym roku na postoju przy myciu dętka strzeliła. Aktualnie dobijam do 4,5 i jest ok. Myślę za rok już będę o tym pamiętać.
ja ładuję około 3 zazwyczaj, 8 to duzo za duzo ;-)

Cytat: Janusz w Lipiec 11, 2023, 12:43Te koraliki się przesuwają w kole czy na stałe? Pamiętam jak takie wchodziły do PL i u nas każdy chciał mieć coś takiego do składaka

oczywiscie, że się przesuwają, jak wolno jedziesz to jest ten specyficzny stukot tych koralików :)
Cytat: Janusz w Lipiec 11, 2023, 12:43Pamiętam jak takie wchodziły do PL i u nas każdy chciał mieć coś takiego do składaka
a potem były takie w kazdym kiosku :) teraz wcale nie nie jest tak łatwo to kupić, dorwaliśmy z córcią przypadkiem na jakimś straganie i nie było wyjścia - trzeba było kupić ;-)