Strefa dla zmotoryzowanych

Zaczęty przez hankie, Sierpień 24, 2016, 18:42

Poprzedni wątek - Następny wątek

hankie

@Gummy - jaki motor masz w Probe'ówce? Toż to Mazda 626 w innym opakowaniu w sumie, prawda?

makumator

#16
Cytat: gumislav w Sierpień 25, 2016, 09:03
Co do historii o psujących się Bentlay'ach to też jestem bardzo ciekaw  :)

Cytat: hankie w Sierpień 25, 2016, 08:35
Dawaj, pewnie nie tylko ja jestem ciekaw, a ten temat jest od tego :)

Ok. Pewien bogaty kupiec kupił sobie  Bentleja Cont. GT za równowartość prawie bańki (jak wiadomo, praktycznie każdy egzemplarz ma osobistą konfigurację i personalizowaną wycenę) i dość szybko mu się popsuł.

Edit: Spoko mają serwis. przyjeżdża ciężarówka i zabiera autko w nieznanym kierunku. po takiej akcji, Beny jest lżejszy o równowartość domku jednorodzinnego. Spadek wartości takiego auta jest mega-kosmiczny i moim zdaniem nieporównywalny do 'luksusu' jaki to auto oferuje + obowiązkowe wizyty na stacji po każdym przejechanym 100km. Z tym wiązał się zakaz rozmowy o spalaniu (nie wiem, czy nadal tak jest). Wspominanie o tym aspekcie podczas oficjalnych rozmowów jest uważane za wielki nietakt.
Uczestniczyłem też jako widz w pogrzebie członka klubu Bentleja. Ulica pełna tych czołgów to widok całkiem osobliwy.

Gummy

@hankie
Zagazowane 2.0. Instalacja półroczna, po strojeniu leci jak na benzynie. Mechanicznie faktycznie, jakieś 90% to 626 GE. Niektóre części pasują p&p, z innymi trzeba trochę kombinować. Tutaj właściwie co dwa lata pakowali coś innego. A to inne przepustnice, a to aparaty zapłonowe. Mój ojciec ma takiego '94, mój jest '96. Pod maską wygląda jak zupełnie inne auto - podciśnienia, przepustnica i właśnie aparat są zupełnie inne.

hankie

#18
Po sprzedaży pierwszego autka miałem fundusze (ostatecznie poszedłem po najmniejszej linii oporu..) i oglądałem Probiaki w okolicy. Malutko jeździłem i oglądałem także 2,5 v6, ale na forach troche mnie przestrzegali, bo w razie awarii mogło być trochę zabawy.
Prawda taka, że jak instalacja LPG nie jest najtańsza i ma dobre komponenty do wtrysku (nienajtańsze dysze) to można jej komputer rzeczywiście lepiej niż nominał na benzynie wystroić :) Chociaż (z przyczyn często ideowych) niektórych aut "nie powinno się gazować", ale to moim zdaniem taka filantropia ;)

Gummy

W V6 mogą być problemy z VRIS. Jeśli po prostu chcesz jeździć Probe to lepszym wyjściem jest właśnie 2.0, zdecydowanie mniej problematyczna jednostka niż KL-DE. Ogólnie auta dobre, ale nie daj posypie się coś z elektryką, wtedy może być sporo zabawy z wyleczeniem. Poza tym większych problemów nie ma, a jeśli są, to jak z każdym autem. Ogromna część sprzedawanych obecnie to parchy, na które szkoda kasy. Jak ktoś ma dobrego to nie sprzedaje :P

makumator

Cytat: hankie w Sierpień 25, 2016, 10:34
niektórych aut "nie powinno się gazować"

Ogólnie jestem bardzo "anty" na takie tezy. Wiem, że na szczęście tak nie uważasz, ale mimo wszystko warto o tym porozmawiać.
Znam np. zagazowane Cherokee Srt-8 6.1, ML 63 AMG 2008, Porsze Boxter. Właściciele nie są biedni, spokojnie mogliby jeździć na ciekłym azocie zaprawianym gazowym złotem, ale sami świadomie zagazowali. Czemu? Bo mogli i im tak wygodniej.
Herezje typu "gaz = profanacja" mówią zazwyczaj (choć nie zawsze) cwaniaki w zbukach-leśnych ścigaczach rodzaju kombi A6 1999 2.5 tdi którzy w życiu nawet nie parkowali przy aucie za więcej niż 10k, a co dopiero takie posiadać.

Znafcy wiedzą, że każdy jeździ na czym chce i w miarę świadomie pakuje się w rodzaj paliwa. Nie ma jedynego słusznego wyjścia, a są jedynie 3 (no niech będzie, że 4) opcje, z których każda ma swoje plusy i minusy.

Gummy

#21
Do tej pory pamiętam ogłoszenie sprzed ładnych kilku lat. Koleś sprzedawał srebrną Corvettę C6 z gazem. W ogłoszeniu napisał, żeby kwękacze nie zawracali mu gitary bo gazował wszystkie auta i z przyzwyczajenia zagazował również Vette. To było trzecie czy czwarte auto w rodzinie, więc weekendowóz a nie daily.
Jeśli instalacja była dobrze zrobiona to nie widzę przeciwwskazań, niech każdy robi sobie ze swoim samochodem co zechce. Choć zawsze królować będzie zasada, że poszczególne samochody "przeżywają" postronne osoby a nie właściciel, który leje co chce i jeździ :)
Poza tym wolę jakąkolwiek benzynę z gazem niż dowolnego diesla.

a, @makumator zawsze czułem przyjemne pulsowanie w brzuszki na widok 300m ;)

mattek

Cytat: hankie w Sierpień 25, 2016, 08:19
CytatFiata Stilo 1.4
Niezły hatchback, fajna jest wersja Schumacher ;) (nie mówiąc o Abarth) Swego czasu Fiat chciał tym modelem podkraść kupców VW (Golf) i Opla (Astra). Nie było o nim skrajnie złych opinii, ale stereotypy niestety nie pozwoliły zbyt mu się wybić, ludzie woleli kupić choć nawet starszą Astrę. Dzisiaj (mimo iż byłem Golfiarzem) nie wiem czy np dałbym takie pieniądze za nówkę Golfa, czy np nie kupiłbym Ceed'a, i30 czy nawet Elantry.
Oh, Abarth fajny, fajny, ale też fajnie pali :)
Racja, że Fiat miał takie zamiary. Częściowo im się to udało, aczkolwiek tak jak mówisz - niektórzy woleli jednak iść do sprawdzonej marki. Stajlo podobno już było fajnie doposażone na starcie, a całość była jakby modułowa - kiedyś natknąłem się na informację, że nawet z uboższych wersji można zrobić te luksusowe pod względem komfortu.

Wiesz, osobiście, gdybym miał wybrać nowy samochód segmentu C, zastanawiałbym się nad Ceed'em czy i30. Drugie generacjie tych wehikułów wyglądają naprawdę fajnie, a Pro Cee'd to już w ogóle.

Cytat: gumislav w Sierpień 25, 2016, 09:03
Cytat: mattek w Sierpień 25, 2016, 00:33
Równolegle, domowy Opel Astra J 1.4 Turbo. Ma kopytko, ale pewnie nie pożyje z taką pojemnością i tyloma kucami pod maską, ile Foka.
W bliskich planach mam zakup Fiata Stilo 1.4 3D w benzynie.

Wiesz co, wydaje mi się, że Astra J 1.4 Turbo ma ten sam silnik co moje niegdysiejsze Bravo. To rzeczywiście znakomity motor. Lubi obroty, jest wytrzymały i elastyczny jak na małą benzynę, choć ma sporą turbodziurę.

Co do Stilo to pamiętam, że w czasie swojej premiery to auto było za drogie i stąd nie osiągnęło popularności w Polsce. Ludzie woleli tańsze auta koreańskie albo dołożyć do VW. Niestety, pamiętam, że jak marudziłem na w serwisie na Bravo, to mi ktoś raz powiedział, że to i tak milowy skok jakościowy w porównaniu do Stilo. Nie chcę cię straszyć, bo w przypadku używanego auta liczy się to jak ktoś je serwisował. Moje Bravo zostało przeze mnie tak wyprowadzone na prostą, że po tym felernym pierwszym roku przez kolejne 4 lata nie zepsuło się absolutnie nic.
Turbodziura rzeczywiście istnieje, moim zdaniem dopiero przy tych 2 tysiącach obrotów zaczyna się coś dziać. Jadąc w nocy przez miasto, nie ma sensu wrzucać mu czwórki, bo auto się zamuli. Focus by to bezproblemowo ogarnął, a tutaj jednak trzeba podtrzymywać te wyższe obroty - wtedy dodając gazu, aż się chce naruszać przepisy :P

Jestem zdania, że dzisiejsze samochody są znacznie cięższe, przez co trzeba jeszcze większą uwagę zwracać na silnik. Zanim wybraliśmy Astrę 1.4, rozglądaliśmy się za Focusem Mk3 - ani wersja 105, ani 125KM w 1.6 nie mogła równać się temu, co prezentował Mk1 z tą pojemnością, a mniejszą ilością koni (100). Można zapomnieć o tej elastyczności bez konieczności redukcji biegu, a nawet jeżeli, to samochód powoli buczał zanim zaczął się rozpędzać. Podobnie było z Astrą w 1.6 - lipsko, a ten silnik jest jeszcze z czasów Astry H. Niby fajnie, bo sprawdzona konstrukcja, ale mocy brakuje. Cóż, elektronika na pokładzie robi swoje :)

No właśnie, w przypadku używanego auta liczy się jak ktoś je serwisował. Dlatego kupując Stajlo, będę rozglądał się faktycznie za kimś, kto w modelu tym jest obeznany lub z jakiejś pewnej ręki - może się jakiś kolega, kolegi, kolegi wujka znajdzie :D

hankie

Cytatkażdy jeździ na czym chce i w miarę świadomie pakuje się w rodzaj paliwa

I w sumie o to chodzi :) Mimo, iż większość mojej rodziny jeżdziła Tdi, meredesowymi wolnossącymi dieslami 2,5 3,0 - to mam diesla (i w sumie dotychczas tylko ropniaki) bo w sumie za kwoty które wtedy miałem po prostu te jeździdełka były w dobrym stanie. Przy moim jeżdżeniu benzyna byłaby odpowiednia, ew benzyna-gaz ale to i tak musiałbym policzyć (czy butli nie wychodzi legalizacja, czy wtryski są ok, wyższe koszta przeglądu i mimo wszystko szybsze zużycie niektórych podzespołów) czy to by mi się opłacało.

A nie kupując świeżych aut to trzeba mocno na koszty diesla uważać... I nie jego eksploatacja, ale obsługa i ewentualne usterki to już czasem koszmar. I niestety nie mówię tego w ogólnym sensie - żeby ktoś nie pisał że ma diesla z 2011 roku i nic nie jest - tylko w praktycznym sensie Polaka, gdzie zazwyczaj liczniki mają stan -200 000 KM i przy takim zużyciu silnika można zobaczyć jaki jest on trwały.

gumislav

Ja ze swojej strony mogę tylko potwierdzić mit 1.9 TDI. Właśnie ze względu na koszty serwisowania większości diesli z commonrail'em, DPF i piezoelektrycznymi wtryskami stronię od nich, bo jeżdżę głównie w mieście i nie miałbym czasu ani chęci przepalać filtra specjalnie jeżdżąc gdzieś za miasto. Jedyny silnik diesla jaki dopuszczałem to właśnie 1.9 TDI. Mój ojciec ma od nowości Skodę Octavia II z 1.9 TDI. Zrobił nią od 2008 roku prawie 180.000 km i z silnikiem kompletnie nic się nigdy nie działo. To samo skrzynia - chodzi jak nówka. Problemem była dwumasa, zmieniana przez ten czas dwa razy, w końcu weszło za nią koło bez dwumasy i póki co nie ma różnicy.
Mój "ropuch" (Skoda Roomster 1.9 TDI z 2007) ma na liczniku 185.000 km, a naprawdę ile, to bóg jeden wie. Po zakupie zrobiłem w nim kilka rzeczy, ale co do silnika to znowu nie ma się czego tykać. Ostatnio zaczęły szaleć wolne obroty, ale mechanik mówi mi, że to wina elektroniki a nie mechaniki i dał mi namiary na elektryka.
Spalanie jakie uzyskuje w mieście stosując wszelkie zasady eco drivingu to 6,5 L / 100 km jak nie ma korków i 7,5 L / 100 km ja korki się pojawiają. Z klimą 0,5 L więcej. Przy spokojniej jeździe 80 km/h bierze 4,8 L / 100 km. Szału nie ma, dzisiejsze diesle są dużo oszczędniejsze, ale często to co się ugra na paliwie trzeba później dołożyć przy naprawie czegoś.
Retromaniacy wszystkich krajów, łączcie się!
Nie ważne co... ważne, że retro.

hankie

#25
Ja też na TDi nie narzekałem ;) Na liczniku jak sprzedawałem - 330 tkm, cholera wie ile naprawdę. Wymiany na bieżąco - najprostsza wersja 90KM, bez żadnych wtryskiwaczy piezo czy dwumasy. Rocznik '94 - o ile nie byl wymieniany :D Średnie spalanie mieszana jazda normal - koło 5l, całkiem zadbany motor, jazda do 90km/h jeszcze potrafił poniżej. Ale buda lekka, bo wyposażenie: alarm z centralem (na pilota - bujaaaa!), wspomaganie (no ba), KONIEC. Dlatego dynamika spoko :D Szkoda, że jego następny właściciel dostał strzała w bok, auto niby jeździ ale szkoda całkowita orzeczona... Żal mi klekota.

Pley

A moim obecnym (wczoraj zarejestrowany) autkiem jest wymarzone Fiat Punto II przed liftem.
Kupiłem fajnie wyposażone autko, bo ma abs, klimę i szyby w elektryce, a to taki standard nie jest w przypadku tego modelu.

Jednostka 1,2 60KM więc ta najmniej awaryjna i generalnie ok :).

Zawsze marzyłem o tym aucie i w końcu je mam :D
Gracz lubi grać :)

gumislav

#27
Fajniutki Fiacik  :) Na takich robiłem na zmianę kurs na prawko w 2004. Mówię na zmianę, bo jeden był "zwykły" czerwony, a drugi to był żółciutki Sporting 2-drzwi. Ten drugi miał wypaśne wyposażenie, a w bagażniku subwoofer  ;D Mój instruktor miał wtedy max 30 lat i był mega luzakiem, toteż dudnienie było czasem spore.
Generalnie autko mi się wtedy tak spodobało, że aż chciałem mieć Punciaka i przeszło mi chyba dopiero po 2-3 latach. Wydawał mi się bardzo komfortowy i sprawny... No ale to było 12 lat temu. Nie wiem jakbym go teraz odebrał gdybym mógł się znów takim przejechać, a bardzo mnie to ciekawi.

A tak korzystając z okazji, to się pochwalę, że ostatnio jechałem z Poznania do Łodzi i nazad, zachowując wszelkie zasady ecodriving'u i miałem średnie spalanie 4,2 L/100 km na dystansie 500 km... tylko, że jechałem 3,5 godziny w jedną stronę  ;D
Retromaniacy wszystkich krajów, łączcie się!
Nie ważne co... ważne, że retro.

hankie

@Pley,

bardzo ładne zdjęcie. Bardzo ładne zdjęcie, no i ten kolor :) Osobiście na pewno przedliftowe bardziej podobają mi się niż po liftowe (te po FL wyglądają jak małe dziecko z wytrzeszczem oczu :) ). Silnik baza ale sprawdzony, masa z nich jeździ jeszcze z LPG, a naprawy tanie. Był jeszcze silnik 1.2 16v 80 koni z tego co pamiętam. Można na tą moc ponarzekać, ale jak na gabaryt auta jest ok (nie ma to jak np mietek w124 z dieslem 2.0 w automacie...).
Moich 2 kumpli miało to auto - 1.2 i 1.8, ten z 1.8 był fajnym sleeperem.. ;)
Ładnie by na alu wyglądał (i pomyśleć, że poleca to osoba mająca od zawsze ori kołpaki ;P)!

Pley

Generalnie z wizualnych kwestii to na razie zmieniłem oświetlenie na tzw. "Cool Blue" aby odjąć latek temu autku :).
W planach mam folie na tył i małe poprawki lakiernicze (ktoś nie lubiał właściciela w niemczech bo przejechał kluczem dookoła auta. Na szczęście kredka koloryzująca trochę zamaskowała te rysy).

Felgi kupiłbym chętnie na lato, ale jeżeli mi się nie uda, to po prostu pomaluje mój oryginalny kołpak na czarny mat czy coś i może będzie się to jakoś prezentować :).

60KM fakt wydaje się mało, ale na szczęście masa auta jest mała, więc jest zrywne. Myślałem przez chwile o wspominanym 1,8 HGT, ale ciężko o coś zadbanego. Same piłowane...


Przedlift to była moja główna wytyczna. Bardzo lubie jego zadziorny wygląd.
Gracz lubi grać :)