Praca w branży gier

Zaczęty przez Janusz, Lipiec 09, 2018, 10:52

Poprzedni wątek - Następny wątek

Janusz

Myślał ktoś z was kiedyś może o pracy w szeroko pojętej branży gier, mam na myśli cokolwiek związanego z grami o typowego handlu, poprzez prowadzenie stron, pisanie artykułów, czy wreszcie tworzenie gier? W ten sposób można by połączyć przyjemne z pożytecznym. ;) Mi się coraz częściej marzy taka praca, tyle że na programowaniu się nie znam, umiejętności graficznych też nie mam, a handlem bym się nie chciał zajmować, w związku z tym zostaje to jedynie w sferze marzeń. Mógłbym w sumie dołączyć do jakiejś redakcji, portalu lub wydawnictwa i zajmować się czymś okołogrowym, ale to chyba dość hermetyczne towarzystwo, które nie dopuszcza zbyt często świeżaków.


SALADYN

Nie powiedziałbym żeby branża okołogrowa była hermetyczna, nie w czasach powszechnego dostępu do internetu gdzie niskim nakładem kosztów można łatwo w niej zaistnieć czego sam jesteś najlepszym przykładem. Taki Roger, naczelny PSX Extreme, to był zwykły czytelnik który truł tyłek Ścierze kolejnymi listami, felietonami, recenzjami i koniec końców prowadzi teraz redakcje, właściwie to sporo tam takich jegomości. Pasja i upór to tutaj klucze do pracy marzeń.
Handlu trochę liznąłem ale w tej pracy jest spory minus w postaci klientów którzy z jednej strony przynoszą twoja wypłatę do sklepów ale z drugiej potrafią doprowadzić do rozstroju nerwowego i nie mówię tu akurat o grach ale handlu ogólnie. Bez stalowych nerwów nie warto podchodzić zwłaszcza gdy samemu prowadzi się biznes.
Z kolei tworzenie gier nigdy mnie nie interesowało. Przede wszystkim brakuje mi jakiegokolwiek doświadczenia w tej kwestii ale też bałbym się że u mnie zadziałałoby powiedzenie o szewcu który bez butów chodzi i gry przestałyby mnie bawić. Poza tym większość stanowisk w developerce to praca jak w każdej innej korporacji czego bym chyba nie zdzierżył.

JAPONIEC

Osobiście pracuję w 'branży growej' od 2007 roku (wtedy wpływały mi z tego tytułu pierwsze PIT-y), przerobiłem przez ten czas trochę projektów triple A, część portfolio widać nawet po wpisaniu nazwiska na mobygames, na przestrzeni lat mogę powiedzieć tyle - jestem zadowolony. Na początku było pisanie do prasy drukowanej, potem gamedev przy rzeczach językowych czyli tłumaczeniach, redakcji, QA lingwistycznym + lekkiej managerce (tutaj trzeba mieć jednak specjalizację). Zahaczyłem też nieco o animację i audio, dziś robię bardziej w managerce/produkcji - po części wciąż językowo, po części przygotowuję materiały bazowe do wykorzystania w grze - nagrania dialogów, przygotowywanie plików pod systemy gry, organizuję tłumaczenia i testy w zewnętrznych firmach, 'produkuję' a raczej projektuję narzędzia usprawniające pewne procesy, na dobrą sprawę mam na głowie bardzo różne obowiązki, bo i też wiele rzeczy liznąłem.

Najwięcej osób stawia swoje pierwsze kroki w QA funkcjonalnym - wyłapywanie błędów w grach, raportowanie ich etc., jednak jest to raczej praca dla osób młodych ze względu na niskie zarobki i praktycznie zerowy próg wejścia. Ot nie trzeba być specem. Znam trochę success stories, w których z takiego stanowiska ktoś poszedł dalej, bo uczył się w prywatnym czasie np. modelingu 3D czy programowania i z pierwotnego punktu zaczepienia udało się powędrować wyżej, jednak wszystko zależy od człowieka.

Co do zdania Saladyna o tym, że większość stanowisk w developerce to praca jak w każdej innej korporacji pozwolę się nie zgodzić - pracowałem zarówno dla małych jak i dużych firm. Gdybym borykał się z korporacyjnym klimatem to już dawno zrezygnowałbym z takiej ścieżki kariery. Z tego samego powodu nie przeszedłem jeszcze do korpo/IT, choć regularnie dostaję dość ciekawe oferty. Minusem są oczywiście crunche produkcyjne, których nie da się uniknąć, ale jest to wpisane w charakter pracy.

SALADYN

#3
Cytat: JAPONIEC w Lipiec 09, 2018, 13:20
Co do zdania Saladyna o tym, że większość stanowisk w developerce to praca jak w każdej innej korporacji pozwolę się nie zgodzić - pracowałem zarówno dla małych jak i dużych firm. Gdybym borykał się z korporacyjnym klimatem to już dawno zrezygnowałbym z takiej ścieżki kariery.

Moje pojęcie o korporacyjnym charakterze tej pracy wynika bardziej z relacji osób trzecich więc oczywiście mogę się kompletnie mylić, wiadomo że własnych doświadczeń nie odda żadna opinia znudzonego pracą kodera.

Yuki

Cytat: SALADYN w Lipiec 09, 2018, 12:08
Handlu trochę liznąłem ale w tej pracy jest spory minus w postaci klientów którzy z jednej strony przynoszą twoja wypłatę do sklepów ale z drugiej potrafią doprowadzić do rozstroju nerwowego i nie mówię tu akurat o grach ale handlu ogólnie. Bez stalowych nerwów nie warto podchodzić zwłaszcza gdy samemu prowadzi się biznes.

Po latach już handlu grami mało jaki klient jest w stanie mnie z równowagi wytrącić, chociaż jeszcze wyjątki się zdarzają, wtedy (z racji ze wychowały mnie giełdowe warunki) to lecą ostre epitety. Niemniej w większości przypadków nie wychodzę ponad pełne ironii obojętne spojrzenie.

Ale poczatki były...i to giełdowe, ze nie rzadko szło na pięści...i to nie tylko w kierunku klientów, ale zarówno handlarz vs. handlarz :D

JAPONIEC

Cytat: Yuki w Lipiec 09, 2018, 13:37
Cytat: SALADYN w Lipiec 09, 2018, 12:08
Handlu trochę liznąłem ale w tej pracy jest spory minus w postaci klientów którzy z jednej strony przynoszą twoja wypłatę do sklepów ale z drugiej potrafią doprowadzić do rozstroju nerwowego i nie mówię tu akurat o grach ale handlu ogólnie. Bez stalowych nerwów nie warto podchodzić zwłaszcza gdy samemu prowadzi się biznes.

Po latach już handlu grami mało jaki klient jest w stanie mnie z równowagi wytrącić, chociaż jeszcze wyjątki się zdarzają, wtedy (z racji ze wychowały mnie giełdowe warunki) to lecą ostre epitety. Niemniej w większości przypadków nie wychodzę ponad pełne ironii obojętne spojrzenie.

Ale poczatki były...i to giełdowe, ze nie rzadko szło na pięści...i to nie tylko w kierunku klientów, ale zarówno handlarz vs. handlarz :D

Jak od czasu do czasu wypluwam duble na allegro to muszę przyznać, że niektórzy mają tam talent. Do handlu trzeba mieć chyba anielską cierpliwość. 10-15 lat temu było zupełnie inaczej, pełna kulturka, a teraz dostęp do internetu ma praktycznie każdy i czuć tego efekty :).

Yuki

#6
Cytat: JAPONIEC w Lipiec 09, 2018, 13:40
10-15 lat temu było zupełnie inaczej, pełna kulturka, a teraz dostęp do internetu ma praktycznie każdy i czuć tego efekty :).

Kiedys to na gieldach szlo na piesci, wlasnie te 10-15 lat temu :P Nierzadko na gieldzie katowickiej byly interwencje policji, i to nie tylko ze wzgledu na piractwo :D

A akcje Handlarz vs. Handlarz za podkradanie klientów czy zaniżanie cen byly raz w miesiacu na porzadku dziennym :)

JAPONIEC

Z latami piłem do handlu via internet rzecz jasna :).

Osobiście na giełdę przestałem (jako klient oczywiście) jeździć u schyłku milenium, gdy skończyły się złote czasy robienia list gier z PSX Extreme i jeżdżenie po piraty na pierwszą plejkę. U nas było chyba bardziej cywilizowanie, bo nikt po mordach się nie prał, a różnice cenowe były spore (u 'rudego' gierki dla stałych klientów po 10zł, inni mieli po 20/25), choć naloty policji oczywiście się zdarzały :). Wspominam to wszystko z lekkim sentymentem, zwłaszcza jak przypomnę sobie petardy na systemy 16-bitowe, jakie można było za grosze wyrwać. Nie mówiąc już o takim Suikodenie za 40zł bo 'eee, stara gra, brzydka grafika nie-3D).

Yuki

#8
Byly byly, i dlatego ze wtedy nie kupowali, to mi sie w szafeczce wlasnie uchomikowało tyle tych rzadkosci sprzed lat handlu, a nie jak niektorzy mysla nakupowalem ich teraz na tony niewiadomo skąd. I jak swoje przeleżały, tak teraz powoduja u niektorych wypieki na twarzy, ze takie drogie.

W sumie kazdy handlarz z gieldy lat 90-tych swoje sobie pochomikowal, nie znam takiego co to nic sobie na lepsze czasy nie zostawil w kartonach.

U mnie poczatki samotnych bez rodziców wypraw to 97 rok (z ojcem to bylem chyba w 92 pierwszy raz)...az do 2012, kiedy to gielda katowicka juz upadła, jak wiekszosc gield niestety :/

Janusz

Cytat: SALADYN w Lipiec 09, 2018, 12:08Pasja i upór to tutaj klucze do pracy marzeń.

Z pasją u mnie nie najgorzej, widocznie upór kuleje. ;)

Przykład Rogera w sumie ciekawy, nie wiem jak to się tam odbywało, bo losy PSX Extreme po erze PSXa nie są mi do końca znane. W sumie z jakimś magazynem lub portalem mógłbym się związać, aczkolwiek to pierwsze to już trochę wymierający gatunek, a to drugie też w sumie często ustępuje gwiazdom YT. Niemniej opcja fajna.

Co do handlu to tu byłoby ciężko, w sumie kiedyś sprzedawałem różne graty po jarmarkach i nawet mi się to podobało, ale użeranie się zaś z własną działalnością i dalej z ludźmi to by się niewiele różniło od tego z czym się już mierzę u siebie w robocie.

Gamedev to chyba za wysoka półka, no chyba że głosem gdzieś bym jeszcze mógł podziałać, kiedyś mnie chcieli do radia wysłać znajomi, ale już chyba w obecnej robocie to gardło zatarłem za bardzo.

Fajnie, że są tu osoby jednak co mają styczność z taką branżą. @Japoniec widzę doświadczenie spore, @Don też coś tam działa, no i oczywiście bardziej w stronę handlową @Yuki czy @Deathcoil.

Don

Do @Bodzio i całej reszty zainteresowanej pracą w branży gier...

Naprawdę warto pracować i robić to co się kocha. W branży gier (w moim przypadki to marketing i PR) działam od 2006 roku i podczas tego okresu ani razu nie miałem ,,trudnego poniedziałku" tzn. by zwlec się z łóżka i iść do roboty. To wielka wartość i chyba najlepszy element. Robię to co uwielbiam i jeszcze pozwala mi to zarobkować.

Jak się tu dostać? Myślę, że w obecnych czasach wystarczy twórczo rozwijać swoją pasję, nie ograniczać się do grania.

Tak było w moim przypadku... Zawsze chciałem pracować ,,w grach" nie mając zielonego pojęcia jak się do tego zabrać. Na szczęście dla siebie najpierw grałem, potem na własną rękę szukałem informacji o grach by wiedzieć o nich więcej. W czasach LO pisałem pierwsze listy do PSX Extreme (wygrałem nawet Specs Ops na ps1), póżniej pomagałem koledze w pisaniu solucji, pisałem amatorskie newsy i recenzje na fanowskiej stronie. Na studiach zacząłem organizowałem turnieje PES na PS2 w rodzimym mieście.

Nie wiedząc nawet kiedy, sam rozwinąłem swoją pasję i po prostu pozwoliłem się zauważyć jako ktoś pasjonujący się grami i potrafiący o nich powiedzieć więcej niż ,,gra x jest fajna, a gra y jest do bani". Wtedy przyszła pierwsza propozycja pracy. Nie po znajomości, a raczej po tym że ktoś zauważył moją pasję. Pewien element szczęścia był potrzebny, ale jednak nie dostałem pracy na złotej tacy w losowaniu lotto.

Reasumując Bodzio - każdy kto poświęca swojemu hobby tyle czasu co ty idzie we właściwym kierunku.

Niech przykładem będzie blog dubscore.pl, który kilka lat temu zajmował się recenzjami polskich wersji językowych gier. Temat absolutnie niszowy - myślę, że porównywalny z forum i stroną o starej konsoli jaką jest strefapsx.pl Po kilku latach założyciel strony zajmuje się profesjonalną edycją wideo w CDP Red... Został zauważony, dał się poznać jako sumienny i rzetelny człowiek, posiadający specjalistyczną wiedzę. Czy można sobie wyobrazić jakiś lepszy happy end w poszukiwaniu wymarzonej pracy?


Trzyzet

Mam wielu znajomych pracujących w gamedevie jako programiści i zawsze mi opowiadają że praca jest na akord, ponad siły i cholernie niesatysfakcjonująca gdy trzeba tworzyć tzw. spaghetti code gdy gonią terminy.

Programowanie na produkcji to zupełnie inna bajka ;)

retron67

Wiąże z moją pasją duże nadzieje,gdy już przejdę te wszystkie gry... ;)

Mcin

Cytat: JAPONIEC w Lipiec 09, 2018, 13:20Najwięcej osób stawia swoje pierwsze kroki w QA funkcjonalnym - wyłapywanie błędów w grach, raportowanie ich etc., jednak jest to raczej praca dla osób młodych ze względu na niskie zarobki i praktycznie zerowy próg wejścia. Ot nie trzeba być specem. Znam trochę success stories, w których z takiego stanowiska ktoś poszedł dalej, bo uczył się w prywatnym czasie np. modelingu 3D czy programowania i z pierwotnego punktu zaczepienia udało się powędrować wyżej, jednak wszystko zależy od człowieka.

Mogę tylko się zgodzić :) Jakby ktoś chciał mieć lepszy wgląd w branżę, polecam poczytać opinie o warszawskich firmach testerskich. Polecam wziąć popcorn i zacząć od najstarszych wiadomości, a na wszystko spojrzeć z dystansem:
https://www.gowork.pl/opinie_czytaj,46496,5
https://www.gowork.pl/opinie_czytaj,48289,3
https://www.gowork.pl/opinie_czytaj,307326,2
https://www.gowork.pl/opinie_czytaj,836660
Net Yaroze to życie. Net Yaroze to Nadzieja.