Czym się rozbijasz?

Zaczęty przez CyborgDE, Grudzień 27, 2017, 00:55

Poprzedni wątek - Następny wątek

CyborgDE

Od dłuższego czasu z VectroVem dyskutowaliśmy o temacie na forum w którym to będziemy chwalić sie naszymi wozidłami, nawet jeśli są to nudne VW albo Ople(hehe...), dzielić się ewentualnymi modami jakie poczyniliśmy, czy naprawami. Na forum jest co prawda już jakiś temat o motoryzacji, ale wraz z Inspekteur der Bundespolizei Herr Kamil aus Posen ustaliliśmy, że trzeba by do tego celu założyć całkowicie nowy temat, a tamten istniejący potraktować jako temat ogólny. No to zaczynam ja wraz z znanym już zapewne tutaj w wąskim gronie moim Oplem Merivą.



Prezentowany Opel napędzany jest jednostką Z16XE znaną z wielu innych Opli. Montowany był w Zafirach(nie wiem jakim cudem to ciągnęło Zafirę) oraz Astrach. Silnik, a raczej ta motopompa ledwo co sobie radzi w tej budzie. Wbrew pozorom nie jest to takie lekkie autko i 100KM(lub też 105KM, zależy co akurat mieli pod ręką jak to składali) ledwo daje sobie radę. Udało mi sie go rozpędzić na autobahnie do szaleńczych 180km/h z górki z wiatrem, ale to już przypominało bardziej błaganie o litość ze strony silnika, aniżeli jazdę. Powyżej 100km/h spalanie wzrasta do miliarda litrów na 100 kilometrów. Optymalną prędkością autostradową jest 120km/h. Powyżej robi się po pierwsze głośno w kabinie, a po drugie silnik zaczyna modlić sie do Świętego Krzysztofa. Ogólnie nie jestem Młodym i Gniewnym, jeżdżę przepisowo i nie przekraczam limitów, ale wierzcie mi lub nie - 120km/h na autobahnie, szczególnie przy doskonałych warunkach to jakieś nieporozumienie. Jedyne co was nie wyprzedza, to ciężarówki. Oczywiście można bez problemu sie doturlać do tych zalecanych 130km/h, a nawet 140km/h pójdzie bez problemu, ale na dłuższą metę jest to już katowanie silnika i bezsensowne zwiększanie sobie kosztów spowodowanych zużyciem paliwa. Wir w baku.

Poza wspomnianym silnikiem jest to bardzo przyjemne wozidło. Marzy mi się Meriva OPC z silnikiem o mocy 180KM. Może kiedyś się w takową wyposażę jak nie będę potrzebował większego auta, bo mimo tej biedy która wręcz bije od Opla jest to bardzo wdzięczne autko. Masa schowków, pojemny bagażnik, elastyczne manipulowanie przestrzenią bagażową w postaci składania foteli na płasko z podłoga bagażnika, w tym fotela pasażera z przodu, komfort jazdy, wygodne siedzenia. Samochód idealny do zapakowania się z grupą znajomych i pojechanie w trasę na wakacje. Zaskakuje również ilość miejsca. Odsunięcie fotela kierowcy całkowicie do tyłu sprawia, że z tyłu ja(ponad 1,80m) nadal siadam i nie dotykam kolanami o oparcie. Bardzo głęboka kanapa z tyłu robi konkretną robotę. Co do awaryjności, to na razie nie mogę się wypowiedzieć, bo posiadam ten samochód zbyt krótko, a historia serwisowa nie wykazała żadnych poważniejszych napraw, poza wymianą części typowo eksploatacyjnych. Samochód ma zaledwie 48000km przebiegu, pochodzi z 2005 roku i od samego początku był serwisowany w ASO i mam rachunek na każdą pierdołę jaka była w nim wymieniana. Pół roku temu siadł rozrusznik. Czasami się blokował w jednej pozycji i trzeba było np. trzasnąć drzwiami i dopiero wtedy zakręcił. Przy okazji wymieniony został akumulator na nowy, bo stary siedział tam jeszcze od nowości. To była jedyna naprawa przez 12 lat. No ale samochód jeździł tyle, co kot napłakał, także tez nie ma sie co dziwić. Zobaczymy co przyniosą kolejne kilometry. ;D

Jeśli chodzi o wyposażenie, to jest to taka umiarkowana bieda. Ma manualną klimatyzację, elektryczne szyby z przodu i regulację lusterek również za pomocą elektryki. I na tym się chyba kończy lista bajerów. Więcej nie trzeba, ale było by fajnie, jak by się poprzedni właściciel pokusił o grzanie dup i szyby w prądzie z tyłu, ale nie można mieć wszystkiego.

Na razie to na tyle. Jak ktoś ma jakieś pytania, to z chęcią odpowiem, ale czekam również na ujawnienie furmanek innych forumowiczów. Szczególnie liczę na feedback od VectroVa, który zaprezentuje swój Nieskręcający Amerykański Wóz Drabiniasty™. Założyłem ten temat, bo Ci sie nie chciało, to napisz chociaż konkretnego posta Ty śmierdzący luncie.

"Umysł robota walczy z umysłem debila, taki los cyborgów."

Stall

Estetycznie jak i silnikowo niezbyt fajny wózek moim zdaniem. Wygląda jak Corsa na sterydach i bardziej pasuje do kobiety w średnim wieku, aniżeli do młodego faceta. Niemniej widzę też plusy tego samochodu. Twój egzemplarz wygląda na całkiem zadbany, zarówno w środku jak i na zewnątrz. Do codziennego użytku lepsza taka Meriva, niż jakiś zdezelowany, 25 letni złomek.

Shymon

Ja tam rozbijam się Vectrami B jedna z 1996r czerwona i 2ga czarna z 1997  8)
Auta proste, części tanie wszystko sam naprawiam.

Czerwona silnik 1.8 benzyna X18XE 115KM, silnik w idealnym stanie auto kupione z Niemiec z realnym przebiegiem 90 000KM. Przy silniku kilka modyfikacji wywalenie niepotrzebne eko śmieci EGR, kolektor wydechowy 4-2-1 z Astry OPC z silnika X20XER, kolektor dolotowy z Omegi B X20XEV. Odpycha się teraz jak zdrowe 2.0 X20XEV  ;D
Z wyposażenia klima manualna, komputer pokładowy MID (spalanie itp), 2 Airbagi szyby elektryczne przód. Fotele kubełkowe z wersji Sport pół-skóry.

Niedawno przeszła porządną renowacje blacharską :) Wypiaskowane zawieszenie wszystkie, oznaki korozji i polakierowane podwozie. A ze dwa miesiące temu polakierowane progi i pospawane.



Czarnym sedanem jeżdżę od 2008r  ::) Też trochę już ze mną przeszła
Silnik 2.0 benzyna X20XEV trochę pomodzony, ostre wałki rozrządu zmienione kolektory wydechowy Lexmaul dolot od Omegi B.
Z zewnątrz pakiet stylistyczny Irmschera jak Vectra i500, na wiosnę muszę polepi do kupy przedni zderzak :D
Wyposażenie klima manualna, 4 Airbagi, Fotele półskóra z wersji Sport, skórzane boczki drzwi, konsola środkowa tytan, licznik i gałka zmiany biegów z wersji Sport. komputer pokładowy MID, podgrzewanie foteli. Nowa kierownica trójramienna.  ;D







W jednej jak i 2giej Vectrze na pokładzie z przodu największe hamulce jakie wychodziły w Vectrze i500 tarcze 308mm i robią robote  8)


Tak to ma wyglądać z właściwym zderzakiem z przodu


A tak z pełnym pakietem Irmshera przedliftowym




Stall

Sedan Vectry B jeszcze "jak cie moge", ale liftback jest imo brzydki. :)
Gdzie masz tego Irmschera? Bo chyba nie załapał sie na foty. :D

Shymon

#4
Cytat: Stall w Grudzień 27, 2017, 08:08
Sedan Vectry B jeszcze "jak cie moge", ale liftback jest imo brzydki. :)
Gdzie masz tego Irmschera? Bo chyba nie załapał sie na foty. :D
Zderzak muszę pokleić specjalnym klejem do tworzywa PUR :D 2szt walają się za stodołą do reanimacji. Gdyby te zderzaki były robione z ABS albo jakiegoś normalnego tworzywa to można by dać do pospawania plastików. A tak tymczasowo zarzuciłem zwykły zderzak poliftowy.
Tak to ze zderzakiem wygląda


Tak samo zderzak z pakietu Zeneder ( Sport ) też jest z tego nieszczęsnego PURu  :(

CyborgDE

Cytat: Stall w Grudzień 27, 2017, 05:49
Estetycznie jak i silnikowo niezbyt fajny wózek moim zdaniem. Wygląda jak Corsa na sterydach i bardziej pasuje do kobiety w średnim wieku, aniżeli do młodego faceta. Niemniej widzę też plusy tego samochodu. Twój egzemplarz wygląda na całkiem zadbany, zarówno w środku jak i na zewnątrz. Do codziennego użytku lepsza taka Meriva, niż jakiś zdezelowany, 25 letni złomek.
Mi ten samochód pasuje idealnie dla grupy wiekowej 60+, zresztą od takiej osoby też go kupiłem, a większość Meriv jakie jeżdżą po okolicy robią jako wózki na zakupy dla dziadków.  ;D
No ale masz rację, ja też ogólnie nie narzekam, bo wolę jeździć taką Merivą, niż jakimś złomem pospawanym z trzech tylko dla tego, że BMW albo Mercedes czy inne Audi. Autko pojemne(na podróże do Polski ideolo), z tym przebiegiem jak na razie bezawaryjne, także czego chcieć więcej.

Shymon, jak ja szanuję mocno, to nawet nie masz pojęcia. Co prawda działają mi tylko zdjęcia od czarnej, ale czerwona brzmi równie dobrze. Sam choruję na przedliftową i500. Jedno z moich motoryzacyjnych marzeń.

"Umysł robota walczy z umysłem debila, taki los cyborgów."

Pley

Ja jestem szczęśliwym posiadaczem F. Punto II przed liftem.

Zawsze chciałem mieć to auto, a zaczęło się to w momencie, kiedy podjechał mój ojciec takim samym (ale grafitowym) nowiusienkim z salonu. To było jego pierwsze i jedyne auto z salonu, a aut miał po dziś dzień już ponad 25.

Zależało mi na tym by był to rocznik 2003 (ostatni przed paskudnym liftem) i miał najfajniejszy miastowy silnik 1,2 8v

Wolałbym taki kolor, jak miał mój ojciec, ale gdy szukałem tego auta, to nigdzie szarego nie było.

Jest czarny i niech zostanie :)



Gracz lubi grać :)

VectroV

#7
Cytat: CyborgDE w Grudzień 27, 2017, 00:55
Szczególnie liczę na feedback od VectroVa, który zaprezentuje swój Nieskręcający Amerykański Wóz Drabiniasty™. Założyłem ten temat, bo Ci sie nie chciało, to napisz chociaż konkretnego posta Ty śmierdzący luncie.

Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.


Nigdy się nie chwaliłem nim w internecie oficjalnie więc wychodzi na to że czas najwyższy :P

Mercury Sable LS, rocznik 1993. Nie wielu kojarzy w ogóle markę, więc wyjaśnię szybko że Mercury to była marka Forda, która przerabiała najpopularniejsze modele owego producenta na ładniejsze/lepsze/eleganckie (wybierz jedno). Z najbardziej znanych modeli jest Mercury Grand Marquis oparty na Fordzie Crown Victorii, w Polsce najbardziej znany jest Mercury Villager który jest oparty z tego co mi wiadomo na Fordzie Windstarze i tu dochodzimy do sedna bo Mercury Sable jest oparty na legendzie amerykańskiej motoryzacji z ery "New Edge" - Fordzie Taurusie, w tym przypadku bazujący na drugiej generacji.





Silnik Vulcan 3.0 V6, 4 biegowa automatyczna skrzynia AXODE (AX4S), FWD. Z wyposażenia? Wszystko co w murice można było mieć: tempomat, klima, doświetlanie zakrętów, elektryczne lusterka, elektryczne wszystkie 4 szyby, grzana tylna szyba, centralny zamek, otwieranie bagażnika na pilota, wlew paliwa na dongiel umieszczony przy fotelu, sterowanie radiem przy zegarach (można się śmiać, ale genialne w swojej prostocie), fotel kierowcy w prądzie, głośniki Premium Sound™, które po 25 latach grają tak, że mogę wyjechać na miasto z otwartymi do końca oknami, puszczając to:

Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.


Ogólnie mówiąc jeździ, skręca, tylko kawy nie robi i nie lata.

Samochód w naszym kraju tak egzotyczny, że woził samą Królową:

Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.




Deska z tak miękkiego materiału że sam gość z Czech do dzisiaj się z nami nie rozstaje. Krecik approves. Do dzisiaj dziękuje temu, który wybrał taką wersje wyposażenia. Lepiej nie mógł dobrać kolorystyki zewnątrz jak i wewnątrz.

Co tu dużo mówić - typowe hamerykańskie wozidło. Przez wir w baku silnik pali więcej niż masa całkowita Merivy (pomnożyć przez uj) gdzie warto dodać że to wersja ekonomiczniejsza dla amerykanów, skrzynia psuje się na tyle możliwych sposobów że nie wie nadal gdzie się podziały tamte prywatki, a lista rzeczy do poprawek po tylu latach jest większa niż lista wszystkich produktów w Ikei. A rdza to ciota i ch*j. Ale i tak nie wymieniłbym go na nic innego ;D

Warto dodać, że Mercurasy najłatwiej poznać po środkowej lampie zamiast grila (ilość osób która się na mnie dziwnie patrzy gdy jadę w nocy wzrosła i to mocno)





W tym roku auto kończy 25 lat przez co staje się już zabytkiem. W rodzinie od 10 lat z bujną historią kryminalną (ale to kiedyś, muszę papiery znaleźć. I nie, nie ukradłem go). Łącznie przez te wszystkie lata przejechane 180 tysięcy kilometrów, nie kręcony (ciekawe ile Januszy się właśnie chwyciło za serce?). Dokładny rok produkcji kiedy wyjechał z fabryki to 12/1992. Sprowadzony i zarejestrowany w kraju w 1995. Ciekawe czy kiedyś znajdę jakieś zdjęcia go na czarnych tablicach, fajnie by było. Czysty carfax czyli bezwypadkowy.

Mówiąc krótko po zdaniu prawa jazdy i uczenia się dobrego roku jazdy Fordzie Transicie (ja to zawsze muszę mieć pod górkę 8)) ojciec przekazał mi do niego kluczyki, mimo że o niego nie prosiłem ale wiedząc że mam zawirowanie na punkcie hamerykańskiej motoryzacji i że będę chciał kiedyś takiego kupić to szkoda żeby się zmarnował, skoro mogę w niego włożyć drugie życie. I tak ilość pieniędzy jaką w niego wpakuje przewyższy jego wartość, ale hej - teraz już takich klasyków się nie widuje :P Czyli mówiąc krótko można powiedzieć że zaczynam z grubej rury z pierwszym wozem.

Pierwszym krokiem w ogóle żeby zacząć nim jeździć była rozkmina po 1,5 roku stania dlaczego nie jeździ. Winowajcą okazał się konwerter hydrokinetyczny (inaczej mówiąc sprzęgło). Wiadomo jak jest gdy samochód stoi długi czas więc cały czas na bieżąco jest usprawniany żeby chodził jak w zegarku, ale niestety progresy są małe. Od naprawy minął już rok, a dopiero od 4 miesięcy mogę nim śmiało na miasto wyjeżdżać bez problemów. Ile pierdół musiałem naprawiać związanych z czujnikami to nie miara i nawet tego nie chce wspominać.

Nawet mam zdjęcie z tego okresu:

Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.


Plany na przyszłość? Ogarnąć blacharkę, naprawić i tak już pancerny silnik (m.in wymiana wału korbowego wraz z panewkami), wymiana konwertera na nowy bo wymieniony już czuć że ma dosyć (ślizga się na drugim biegu) i przez mój wewnętrzny perfekcjonizm ogarnąć wszystkie pierdoły m.in naprawić oryginalne oświetlenie z tyłu żeby pozbyć się wsiowych lamp, które było trzeba zamontować przez durne Polskie przepisy, pranie tapicerki, odnowienie przednich reflektorów, prostowanie oryginalnych felg i tak dalej.

Tutaj akurat zdjęcie po naprawie zepsutych nadkoli po spartolonej robocie lakiernika-fanatyka:



Niektórzy pewnie zapytają czemu nie kupie sobie normalnego samochodu? Ano dlatego że to jest normalny samochód, tylko potrzebuje fanatyka który go ogarnie. I tak, jestem nim ja :P Mówiąc szczerze auto jest tak proste do bólu, że każda pierdoła na desce jest w taki sposób oznaczona, żeby głupi amerykanin nie mógł pozwać producenta za to, że czegoś nie objaśnił.


@Shymon

Piękna Vectra, z pakietem Irmiego na pewno będzie robić szał na mieście, nie mogę się doczekać ostatecznego efektu :D

@Pley

Podobnego Punciaka miała ciotka. Bardzo miło to woziło wspominam. Niech służy :D


Podobnie jak Cyborg, również jestem otwarty na pytania. Bez odbioru.
Inspekteur der Bundespolizei Herr Kamil aus Posen

CyborgDE

@VectroV
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.

No i w końcu ujawnił się ze swoim murikańskim rzęchem(hehehe ;D ). Przez aktualny stan legendarny już murikaniec sprawa wrażenie parcha, ale czekam z upragnieniem na dzień, w którym będzie się świecił jak psu jajca w każdym zakamarku i będzie wyglądał jak nówka z katalogu. Nawet z chęcią pomogę przykręcić jakąś śrubkę, jak akurat będę w okolicy. Murikaniec murikańcem, ale główna atrakcja tego samochodu to ta skrzynia. Warto dodać, że w naszym gronie znajomych skrzynia ta dorobiła się już statusu symbolu amerykańskiej motoryzacji, a kiedy ktoś rzuci hasłem "Amerykański samochód", to pierwszym skojarzeniem jest Sable, a milisekundę później jego skrzynia biegów, która sprawdza się świetnie jako wszystko, ale nie skrzynia biegów.  ;D

Auto na pewno jak wspomniałeś budzi zainteresowanie w naszym kraju, zresztą jak i w całej europie. Niby jest to taki amerykański Passat jeśli chodzi o jego popularność za wielką wodą, ale tutaj robi robotę i jest zdecydowanie klasykiem, o który warto zadbać. Jak by wyglądała jego renowacja po mojemu pisałem Ci już wiele razy i życzę Ci, abyś kiedyś był w stanie taką renowację sfinansować i miał miejsce żeby trzymać części.

@Pley

No to jest nas dwóch jeśli chodzi o zdanie na temat poliftowego Punto II. Co jak co, ale przód Punto II FL wygląda, jak by użarła go wyjątkowo wredna osa. Fajne wozidełko, w czarnym kolorze prezentuje się świetnie. Ze smakiem przyciemnione lampy i szyby. Ogólnie widziałbym w nim jakieś o cal większe felgi polakierowane na biało. Ale wtedy trzeba się od razu wyposażyć w ceramiczne klocki, chyba że lubisz pucować felgi średnio co dwa dni.  ;D
Sam się zastanawiałem nad Fiatem Punto Evo kiedy szukałem pierwszego wozidła, ale w moim budżecie nie znalazłem nic fajnego w okolicy, a i pojawiła się okazja na Złopla i w sumie nie żałuję. Gdybym jednak takiego Punciaka Evo zakupił, to też bym raczej nie żałował. Bardzo przyjemne samochody i do tego stylistycznie dają radę. Niby bieda Fiat, ale w ostatnich latach sporo popracowali nad desingem i jakością wykonania. Popracowali do tego stopnia, że gdzieś z tyłu głowy siedzi mi nowe Tipo w Hatchbacku.

"Umysł robota walczy z umysłem debila, taki los cyborgów."

G-R-Z-E-C-H

#9
To już trzech...Punto w to tylko przed liftem i koniecznie 3-drzwiowe!
@Pley, ten twój wygląda na zadbanego...zawsze podobały mi się takie kropki. Do tego stopnia, że w tamtym roku kupiłem żonie jednego ;) Niby tylko stare Punto (2001 rok), ale cieszy równie bardzo jak moja Alfa GT. Niestety nie mam żadnej sensownej fotki pod ręką. Jak będę mógł to wrzucę.

Edit:
Choruję jeszcze na Barchettę, ale to plan na czas kiedy już dom się wybuduje i będzie odpowiednio duży garaż, żeby wszystko pomieścić ;D Może będę na kupnie w okolicach 2019/2020.

Kubaaaa

U mnie nic porywającego, Toyota Avensis '08 2.0 D4D 126km. Jeżdzę nią od prawie 2 lat i póki co jestem mocno zadowolony :) Brak modyfikacji poza felgami do zimówek (na zdjęciu)


bms

@VectroV
Reflektory rewelacja. Wyróżnia się z tłumu. Z częściami pewnie nie jest kolorowo.

CyborgDE

Z tego co mi wiadomo, to z racji popularności tego samochodu za oceanem własnie łatwo części dorwać, trzeba je sobie jedynie sprowadzić, ale nawet na ebayu jest nadal masa części. No i murikańce nie wiedzą co to postęp, więc przez jakieś 20-30 lat montowali ten sam silnik, jedynie zmieniali osprzęt, także części do silnika jest od groma.
No ale dokładniej to już niech się sam właściciel wypowie.

"Umysł robota walczy z umysłem debila, taki los cyborgów."

bms

Ano, w stanach to pewnie części są ale za każdą śrubkę trzeba płacić przesyłkę ;p

CyborgDE

Kiedyś przesiadywałem trochę na polskim forum low-riderów i tam ludzie radzili sobie z pomocą pośredników. Podobno są firmy, które oferują pomoc w imporcie samochodów/części/czegokolwiek. Za opłatą zajmują się formalnościami w przypadku zakupu auta, dbają o jego zabezpieczenie, a mniejsze rzeczy magazynują i wysyłają jedną większą paczką. Zawsze jakaś opcja, jeśli ktoś ma sporo drobnicy i musiałby płacić za pierdyliard paczek, a może zapłacić mniej za jedną, większą. Ale do tego trzeba doliczyć jeszcze koszty dla takiej firmy, jednak skoro ludzie się w to bawią, to musi się to opłacać. Warto jedynie zaznaczyć, że ludzie z tamtejszego forum nie zamawiali po 3-4 śrubki, tylko całą paletę części.  ;D

"Umysł robota walczy z umysłem debila, taki los cyborgów."