To be, or not to be Kolekcjonerem

Zaczęty przez eloiasia1, Styczeń 24, 2016, 17:38

Poprzedni wątek - Następny wątek

eloiasia1

Ten temat to czysta dywagacja i moje prywatne przemyślenia, w dziale luźna gadka więc proszę o niewyśmiewanie się z autora :) i zachęcam do dyskusji.

Jestem kolekcjonerem, śmiało tak o sobie mogę powiedzieć, ale dlaczego? no właśnie mam nadzieję że razem uda nam się znaleźć odpowiedź na to nurtujące mnie pytanie.
To pytanie nie dotyczy tylko i wyłącznie mojej własnej osoby, ale raczej grona ludzi, którzy świadomie wydają swoje ciężko zarobione pieniądze na gry które w naszym (kolekcjonerów) mniemaniu odgrywają tak ważną rolę i często przedstawiają w naszym myśleniu iluzoryczną wartość.
W mojej ograniczonej pewnym sposobem myślenia głowie rodzą się różnego rodzaju pytania, nieobsesyjne broń Boże :) ,ale jakże frustrujące, bo gdy dochodzę swym tokiem myślenia do odpowiedzi na jedno to zaraz za rogiem pojawia się kolejne.
Nie chciałbym, żeby ktoś moje dywagację mieszał bezpośrednio z graniem czy retro-graniem bo bardziej zamieżam się tu skupić na samej materialnej formie naszego zamiłowania, i jeśli wylecę zbyt wysoko ze swoimi spostrzeżeniami, to z góry przepraszam.

Człowiek od zarania dziejów miał tendencję do kolekcjonowania czy to kamyczków, kości lub jakiś innych artefaktów którym nadawał jakieś cudowne, elementarne lub duchowe, ważne lub mniej ważne, funkcje, i choć przychodzimy na świat bez niczego to tak samo ten świat opuszczamy. Zdaje sobie sprawę że prędzej czy później rozstanę się ze swoją kolekcją i wcale nie dlatego ze pewnego dnia umrę (chociaż to pewne jak w banku :) ) ,ale zrobię to zupełnie świadomie a kasę wydam na jakiś z góry upatrzony cel. Często i od wielu już lat czytam na różnych forach światowych wypowiedzi ludzi jak to ONI nigdy nie rozstaną się ze swoją kolekcją, i zawsze najpierw mam ochotę napisać "Bullshit" ale później moja kultura osobista bierze górę i staram się rozmawiać. Dlaczego więc bullshit, bo często w tych ludziach widzę, choć są w większości tylko wirtualne znajomości, tego przysłowiowego buddyjskiego mnicha, który w celu zgłębienia wiedzy i swojej własnej wiary siada przed posagiem Buddy i zapada w niekończącą się medytację, która jednak wcale nie poszerza jego wiedzy ani nie pogłębia jego wiary, i nagle nadbiega mała dziewczynka i obiega posąg Buddy dookoła i w tych kilku chwilach dowiaduje się o  nim więcej i bardziej utożsamia się w swojej wieże aniżeli mnich przez wiele tygodni medytacji. Podobnie jest z nami, znajdujemy się w pewnym momencie naszego życia które nie pozwala nam obejrzeć go ze wszystkich stron, tylko że tutaj kluczem do wszystkiego jest czas, choć i miejsce odgrywa dużą rolę.

Czy jest to złe? Absolutnie nie, jeśli nie dotyka to na tyle domowych finansów, że odbija się to w pewnym sensie na członkach naszej rodziny, no ale dlaczego wiec zbieramy, czy jest to choroba? np. kompulsywne natręctwo zbierania, myślę, że jak każdą chorobę i tę można jakoś zdiagnozować więc wezmę siebie za przykład, bo samego siebie nie jestem w stanie oszukać. W Polsce istnieje termin 'Patologiczne zbieractwo' inaczej Syllogomania i odnosi się raczej do zaburzeń psychicznych, w wyniku których osoba odczuwa nieustanną lub bezwarunkową i okolicznościową potrzebę zbierania i wokół tej potrzeby w pewien sposób układa sobie życie, i oczywiście nie odnosi się to w 100% do zwykłego szarego obywatela chcącego zbudować sobie kolekcję kilku gier z przed lat, z którymi ma miłe wspomnienia to ma z nią więcej wspólnego niż nam się wydaję

Tak więc posłużę tutaj za mały wzór, i zadam sobie kilka pytań i postaram się na nie szybko i zwięźle odpowiedzieć i również was do tego zachęcam.
ile czasu spędzam na myśleniu o kolekcji? 1 do 2 godzin dziennie.
ile czasu spędzam na wyszukiwaniu i kupowaniu gier, ebay, allegro itp? 1 do 2 godzin dziennie
ile czasu spędzam na dowiadywaniu się i wzbogacaniu wiedzy o grach, które chciałbym posiadać w swojej kolekcji? 2 do 3 godzin dziennie na to składają się filmiki na you tube, prasa, publikacje, fora, wikipedia itp.
ile czasu spędzam na porządkowaniu, czyszczeniu, kolekcji? jakieś 1 do 2 godzin w skali tygodnia.

reasumując średnio 5 godzin dziennie, zajmuje mi moja pasja, celowo nie włączałem w to czasu spędzonego na samym graniu, bo jak wcześniej wspominałem skupiamy się tutaj na kolekcjonowaniu. Nie trzeba zatem być jakimś wielkim psychologiem, żeby stwierdzić ,że kolekcjonowanie zabiera dużą część produktywnego  czasu z mojego życia i w pewien sposób na nie wpływa bezpośrednio przez samo obcowanie z kolekcją ale i pośrednio przez myślenie o niej, natomiast nieposiada tych cech lub raczej wad o patogenie chorobotwórczym, czyli obkładania się swoją kolekcją (chociaż jak patrzę na swój pokój to wszędzie są jakieś gry lub konsole :) ) , brak higieny osobistej (po zdjęciach niektórych gamerumów na google można wnioskować inaczej) jak to jest w przypadku daleko posuniętej Syllogomani, ale pewne podobieństwa są zauważalne. Największą chyba różnicą jest sama świadomość, choć rozbija się o tę samą funkcję "potrzeby" jak w przypadku choroby, to ta potrzeba jest w pewien sposób uzasadniona np. chcę w ten tytuł zagrać.

Bardziej oddalamy się od bycia pasjonatem i kolekcjonerem w kierunku choroby, jeżeli ta "potrzeba "jest nieuzasadniona a chęć posiadania ,jest obsesyjna, np. w przypadku posiadania rzadkiej gry tylko dla samego ustawienia jej na półce, tutaj można zaobserwować pewnego rodzaju wzór, jeśli już dana obsesja zostanie spełniona, to przechodzimy do następnej, czyli wyszukujemy następny przedmiot pożądania bez spełnienia warunku "potrzeby".

Rodzi się więc następne pytanie, czy rzeczywiście jest to synonim choroby czy po prostu zwykła ludzka natura, przecież każdy coś zbiera. Odpowiedzią na to pytanie jest stosunek ilości do potrzeby. Kobiety mają tendencje do zbierania butów, torebek itp. czy to znaczy ,że są chore, w moim mniemaniu jak najbardziej :),ale w rzeczywistości spełniają one swoją potrzebę i doskonale podkreślają cechy żeńskiego charakteru, czyli inna torebka do innej okazji, inne buty do innej sukienki, potrzeba jest tutaj spełniona. Czyli dochodzimy tutaj do pewnej konkluzji że to cechy charakteru maja wpływ na ilość i zapotrzebowanie, czy więc to jest odpowiedz na pytanie dlaczego zbieram? dlaczego np. nie kupuję gry ,w którą chcę zagrać, gram, przechodzę i sprzedaję, spełniam swoją potrzebę i przechodzę do następnej. W takim układzie co ukształtowało we mnie takie cechy charakteru? Na to pytanie odpowiem w kolejnym elaboracie :)

Edit:
Jak to jest w waszym przypadku, czy myślicie, że takie zbieractwo to choroba ,natręctwo czy może obsesja? a może po prostu cecha charakteru, pasja lub hobby ?. Ile czasu poświęcacie na kolekcjonowanie?

Hycuś

Tak jak napisałeś, kolekcjonerstwo staje się niebezpieczne, gdy popadamy z jego powodów w długi bądź w jakiś sposób cierpią na tym nasi bliscy. Ja zawsze miałem potrzebę kolekcjonowania czegoś. Ot takie hobby.

P.S nie chcę wyjść na czepliwego, ale ilość błędów ortograficznych w Twoim poście jest porażająca. Myślę, że warto zawsze pod tym względem sprawdzić tekst przed wysłaniem. W końcu o mowę ojczystą warto dbać i ją pielęgnować :).

Mitsu

Niewiele wynika z tego co napisałeś. Nie rozumiem za bardzo co chcesz nam przekazać. Każdy kto zbiera jakieś stare graty jest trochę skrzywiony ale jakby nie patrzeć to każdy ma jakieś swoje dziwactwa. Łatwo wpaść w pułapkę wydawania kasy ale jak wspomniałeś tyczy sie to rownież ciuchów ale także innych sprzętów. Myśle ze kolekcjonowanie starych gier daje satysfakcję posiadania czegoś specjalnego i unikatowego. Cos co nie ma oczywistej wartości dla zwykłego człowieka ale dla wtajemniczonych jest to prawdziwy skarb. Jeśli ktoś daje 600 zł za płytkę która postawi sobie na polce i nawet za bardzo nie będzie w to grał to uważam ze jest to przesada. Ale kto bogatemu zabroni ? Ludzie samochody kolekcjonują...

eloiasia1

Cytat: Hycuś w Styczeń 24, 2016, 20:20
Tak jak napisałeś, kolekcjonerstwo staje się niebezpieczne, gdy popadamy z jego powodów w długi bądź w jakiś sposób cierpią na tym nasi bliscy. Ja zawsze miałem potrzebę kolekcjonowania czegoś. Ot takie hobby.

P.S nie chcę wyjść na czepliwego, ale ilość błędów ortograficznych w Twoim poście jest porażająca. Myślę, że warto zawsze pod tym względem sprawdzić tekst przed wysłaniem. W końcu o mowę ojczystą warto dbać i ją pielęgnować :).

Dzięki Hycuś za spostrzegawczość, 16x brakujących znaków interpunkcyjnych , 7x błędów ortograficznych i 8x literówek. Pani z polskiego niebyła by zadowolona :) Tylko mi cholerka angielski sprawdza, muszę coś w ustawieniach pogrzebać.

eloiasia1

Cytat: dziewiecpalcow w Styczeń 24, 2016, 21:20
Niewiele wynika z tego co napisałeś. Nie rozumiem za bardzo co chcesz nam przekazać. Każdy kto zbiera jakieś stare graty jest trochę skrzywiony ale jakby nie patrzeć to każdy ma jakieś swoje dziwactwa. Łatwo wpaść w pułapkę wydawania kasy ale jak wspomniałeś tyczy sie to rownież ciuchów ale także innych sprzętów. Myśle ze kolekcjonowanie starych gier daje satysfakcję posiadania czegoś specjalnego i unikatowego. Cos co nie ma oczywistej wartości dla zwykłego człowieka ale dla wtajemniczonych jest to prawdziwy skarb. Jeśli ktoś daje 600 zł za płytkę która postawi sobie na polce i nawet za bardzo nie będzie w to grał to uważam ze jest to przesada. Ale kto bogatemu zabroni ? Ludzie samochody kolekcjonują...

Piszesz, że niewiele z tego wynika, ale swoje przemyślenia masz. Nie chcę "Wam" ,skoro już wypowiadasz się za wszystkich, nic przekazać, tak jak wspominałem raczej podyskutować i sam chciałbym się pewnych rzeczy dowiedzieć. Myślę, że jako kolekcjonerzy mamy sporo podobnych cech osobowości. Polecam pominięcie tego posta i skupieniu się na tym, o czym chcesz dyskutować.

Mitsu

Mój post miał skonic Cie do prostszego sformułowania zagadnienia o którym chcesz podyskutować. Wypowiedziałem sie na tyle na ile zrozumiałem. Jeżeli pisze ze nie wiem co chcesz nam przekazać to nie znaczy ze wypowiadam sie za innych, bo mowię ze JA nie wiem.

eloiasia1

Spoko panie kolego, i tak miałeś bardzo ciekawe spostrzeżenia, a ja pewnie za bardzo się rozpisałem. Po jakiejś małej dyskusji miałem przejść do sedna sprawy, czyli tych cech charakterów, podobnych historii związanych z graniem i konsolami, ale chyba takie głębsze filozoficzne niemalże rozważania pozostawię na rozmowę z kumplami przy piwie :)

gumislav

Muszę powiedzieć, że zasygnalizowany przez ciebie zagadnienie bardzo mnie interesuje. Cenię nasze forum za to, że mamy tu na tyle dojrzałych i myślących użytkowników, że pojawiają się na nim ważkie zagadnienia okołotemtyczne. Taki psychologizujący temat bardzo mi się podoba. Przyznam, że wynika to po części z mojego humanistycznego wykształcenia i zainteresowań na studiach (z wykształcenia jestem filozofem i księgowym - takie wybuchowe połączenie). Magisterkę pisałem z koncepcji tożsamości, a zamiłowania i pasje są istotnym elementem podmiotowości człowieka. Stąd tak często rozmyślania podobne do twoich przewijają się w moich wypowiedziach. Bardzo chętnie wypowiem się szerzej w tej kwestii, ale muszę wpierw pozbierać myśli. Oczywiście też będą to tylko moje luźne  przemyślenia, ale zapewniam cię, że w kwestii o której tu piszesz powstało masę naukowych tekstów.
W wypowiedziach kolegów przewija się pytanie: po co się nad tym zastanawiać? Wydaje mi się, że nikt ostatecznie nie ucieknie od takich pytań. Stawianie ich i poszukiwanie odpowiedzi to naturalna cecha ludzkiego umysłu. Myślenie abstrakcyjne, wykraczające poza zwykłe spełnianie prostych potrzeb biologicznych i popędów, to cecha jedynie ludzka, nieodłączna myśleniu abstrakcyjnemu wysoko rozwiniętego umysłu - potrzeba obcowania z muzyką, sztuką czy w końcu posiadania i zbierania wartościowych (nie tylko materialnie) rzeczy to normalne potrzeby ludzkie, ograniczane jedynie pieniędzmii, miejscem na to co się zbiera i czasem (trzeba jeszcze jeść, odpoczywać, poświęcać czas rodzinie). Dopóki ktoś nie nadwyręża w sposób niebezpieczny i nieracjonalny tych trzech czynników to nie ma się czym przejmować. Oczywiście należałoby zdefiniować granice tej racjonalności, ale to już kwestia na moją kolejną, szerszą wypowiedź tutaj w późniejszym czasie.

Co do ortografii, to ja mam tak samo jak ty - każdy tekst, który tu wrzucę muszę wpierw przepuścić przez Word, bo inaczej jest tragedia  ;D Tobie radzę podobnie  ;)

Retromaniacy wszystkich krajów, łączcie się!
Nie ważne co... ważne, że retro.

Manifesto

Z ogromną uwagą przeczytałem twój post eloiasia, jak również inne odpowiedzi w tym topicu.

Przede wszystkim coraz częściej napływają mi do głowy myśli, że całe to kolekcjonowane jest potrzebą chwilowej fascynacji. Przy tym "chwilowa" oznacza tutaj kilku/kilkunastoletni okres, spowodowany nawrotem zainteresowania grami video. W swoim życiu miałem już jeden potężny twist związany z graniem kolekcjonowaniem. W pewnym momencie, mając jakieś 27 lat, doszedłem do wniosku, że wszystkie te gry na PC/PSX/PS2 które posiadałem są dla mnie czymś mało ważnym. Kupiłem działkę budowlaną i zacząłem budować dom. Rodzice pomagali mi finansowo jednak w pewnym momencie zwyczajnie zabrakło mi kasy. Zamiast brać pożyczkę w banku po prostu sprzedałem całą swoją kolekcję, a było tego mnóstwo. Co prawda zyskałem niewiele ponad 8000 zł (w tamtym okresie były to jednak sporo większe pieniądze niż obecnie), ale dzięki temu i sprzedaży samochodu (kupiłem o połowę tańszy, aby tylko jeździł) zyskałem 20000 zł, które pozwoliły mi dokończyć budowę. Do czego dążę? Otóż, gdyby kiedyś przycisnęło mnie finansowo, nie miałbym wielkich oporów przed pozbyciem się całej mojej kolekcji. Nie przywiązuje się aż tak bardzo do przedmiotów materialnych. Oczywiście, nie chciał bym aby to kiedyś nastąpiło, wolałbym po prostu sprzedać wszystko w innych, mniej wymuszonych okolicznościach, co pewnie kiedyś nastąpi, bowiem nie wyobrażam sobie, że mając powiedzmy 50 lat dalej będę bawił się w kolekcjonowanie. Czy przestałbym natomiast grać? Raczej nie, pewnie po prostu bawiłbym się w "kopie zapasowe", mimo że satysfakcja z takiej rozrywki byłaby wówczas o wiele mniejsza, a motywacja do dyskutowania na forach - żadna. Cóż przyznaje się bez bicia :)

Dalej - czy myślę o kolekcjonowaniu? Owszem, tyle, że podchodzę do tego inaczej niż kiedyś. Myśląc o kupowaniu gier nie patrzę na okazje cenowe myśląc "o, jest taniej, może się kiedyś przyda". Po prostu mam w głowie pewne gry, w które chciałbym zagrać, nie kupuję gier na ilość, wolę dać 300 zł za porządne RPG, niż taką samą kwotę przeznaczyć na powiedzmy 5 gier innego rodzaju. Nawet kupując gry, które kiedyś już ograłem, robię to z nastawieniem że kiedyś do nich powrócę.

Dlaczego kolekcjonujemy gry? Może dlatego, że tak naprawdę jako mężczyźni żyjemy jakby w "świecie rzeczy". Tym właśnie różnimy się od kobiet, lubimy rozmawiać o rzeczach, zamiast plotkować na głupie tematy związane z ludźmi, wchodzimy na forum o grach i chwalimy się nowymi nabytkami. Podobnie jest z fanami motoryzacji, których na rozmaitych forach pełno - oni czują potrzebę uzewnętrznienia swojej pasji, a internet jest potężnym narzędziem, które to umożliwia. owszem, dyskutują o różnych samochodach, ale z największą pasją wypowiadają się na temat auta które sami posiadają :) Nie wyobrażam sobie grać i kolekcjonować gier nie dzieląc swojej pasji z ludźmi o podobnych zainteresowaniach. Gdybym grał na piratach nie czułbym tego czegoś, tzn. zadowolenia z fizycznego posiadania rzeczy o których rozmawiam ze znajomymi. A tak, mając na półce kolekcję wartościowych przedmiotów, mogę mieć satysfakcję, że moje hobby nie jest tylko 'wirtualne", że kolekcja fizycznych pudełek z grami powiększa się z dnia na dzień. Dlatego właśnie m.in. nie jestem zwolennikiem gier z cyfrowej dystrybucji. Brak fizycznej obecności gry na półce, brak papierowej książeczki i kolorowego pudełka - to już nie to samo. Granie i kolekcjonowanie jest dla mnie połączone niewidzialną taśmą z napisem "moje hobby które kocham". Jednak od gier bardziej kocham swoją żonę, dom, książki i nawet mojego królika miniaturkę ;) To są dla mnie ważniejsze wartości niż granie i kolekcjonowanie.


Wagabunga

A ja powiem wprost - natura ludzka jest taka, że człowiek dąży do gromadzenia rzeczy materialnych. Czasem robi to z rozsądkiem, czasem się w tym zatraca, ale tak naprawdę wszystko to o kant d.. rozbić. Tak naprawdę samo szukanie gier do kolekcji jest dla mnie bardziej interesujące niż otwieranie paczki gdy do mnie przychodzą. To tak jak z budową domu, człowiek cieszy się że dom rośnie w oczach, że ciągle coś wykańcza, później ciągle wyposaża, kupuje nowe meble etc. To przedłuża jego zadowolenie z nowego domu. Gdyby tak dać człowiekowi dom od razu, to będzie się cieszył jak cholera, ale ta radość będzie trwała stosunkowo krótko. A tak - powolne dorabianie się, rozłożone w czasie daje człowiekowi dużo większą satysfakcję. Czy chcielibyście nagle stać się właścicielem wszystkich gier jakie do tej pory wyszły na wszystkie systemy? Ktoś Wam daje magiczny olbrzymi pokój z całym tym dobrodziejstwem. Cieszylibyście się, ale jak długo? Czy po jakimś czasie nie odczulibyście pustki, że już wszystko macie i wasze hobby stało się puste i pozbawione dalszego sensu?
Szukam cały czas gier do swojej kolekcji i cieszę się tym, że poszukuję. Cieszę się tym, że moje hobby jest ciągle żywe. Są tytuły na które nie mogę sobie pozwolić, ale nie robię z tego tragedii, wszak marzenia o tym aby kiedyś je dorwać są czymś pięknym. Mimo wszystko zastanawiam się często nad swoim życiem i dochodzę do wniosku, że coraz mniejszą uwagę przywiązuję do spraw nieistotnych. Niewykluczone że kiedyś rzucę całe to kolekcjonowanie w cholerę i zrealizuję swoje inne wielkie marzenie - wyprawę na Alaskę (nie jest to wbrew pozorom fascynacja filmem Wszystko za życie). Tyle, że w tej chwili jeszcze do tego nie dorosłem. Ani emocjonalnie ani finansowo.

Dalajlama, zapytany o to, co go najbardziej zadziwia w ludzkości, odpowiedział: "Człowiek. Bo poświęca swoje zdrowie, by zarabiać pieniądze, następnie zaś poświęca pieniądze, by odzyskać zdrowie. Oprócz tego, jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości; żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera,tak na prawdę nie żyjąc." - Dalajlama
"Ale to już było MASE razy poruszane że ŻADEN z was nie gra w te japońskie gry przy premierze w Japonii tylko gdy wyjdzie na zachodzie". - mariusz391 XDDDDDDDD

retron67

#10
kolekcjonerstwo jest to pewna cecha charakteru,nie każdy może być kolekcjonerem,
ja od dzieciństwa wszystko co zbierałem,miałem dużo i ponad normę...i nie wynikało to z zamożności mojej rodziny,bo z pieniędzmi bylo raczej pod góre niż z góry...tylko z umiejętnej organizacji i manipulacji otoczeniem ;D
jako dziecko zdarzało się,że było się chorym(częsta angina,spowodowana przez 3migdały) za każdy zastrzyk przyjęty w dupsko wymuszałem płaczem od mamy resoraka^^ seria 14 strzałów w dupe=14 resoraków majorette albo matchbox lub burago,więc jako 5-6 letnie dziecko juz miałem masę resoraków,które ustawiałem rzędami i cieszyłem się,liczyłem,zbierałem także naklejki z batonów kukuruku,do dziś mam na VHS z komunii jak w 90 roku chwalę się wyklejoną szafką cała w kukuruku ;D potem byłem bogiem karteczek z notesów(król lew i WWF i inne) miałem ich najwięcej ze szkoły,a jak nie to byłem w top 3^^ (miałęm ich chyba ze 20 klaserów po 200stron kazdy na zdjęcia format A4) potem nastałą era hoopies-tazo-dunkinów-i pilkazy ze snickersa i też byłem guru nie kwestionowanym^^ pozniej po kolei świat wiedzy wszystkie segregatory,magazyn bravo miałem wszystkie polskie nr i mega kolekcje z DE od kolegi od 85 roku do roku 2000^^ zbierałem gazety nawet jak naj i zycie na gorąco,miałem wszystkie auto swiaty :'( i moto magazyny,które w przyplywie głupoty wyrzuciłem do smieci...zbierałem/zbieram komiksy miałem ich kilka tysięcy,teraz tylko cos niecały 1k ;) jak miałem Amigę jako nastolatek miałem prawie 1k dyskietek,które pozniej wyprzedawałem za 3zł od 2dyskowej gry...zbierałem kindery i crazy crocco hipopotamy i inne(teraz to był bym bogiem na you tube...^^) w zasadzie maniakalne zbieractwo towarzyszy mi przez całe życie,ale nie uważam tego za objawa choroby ;D wiadomo,że wraz z wiekiem i zmieniająca sie sytuacją materialną,jedna kolekcja zastępowała drugą(co raz droższe hobby bardziej exepnsiv dla portfela...)
od 2013 roku zbieram gry na ps1,których mam około 800 gdybym miał ,nieograniczone funduszę wykupił bym wszystkie najlepsze synrezatory analogowe,całe sety lego,kompletne sety gier i konsol i tak z 10 sportowych aut ;)
a teraz zdradze tip jak do tego doszedłem ;)

Moi znajomi  rówiesnicy to przećpali,przejarali,przepili 90% ;)

jeśli jest sie sumiennym,to kolekcje buduje się szybko i bez konfliktu z otoczeniem^^
gry zamierzam zbierac tak jeszcze minimum do 40 roku życia,zobaczymy ile się uda zebrać;)
więc w skali od 1 do 10 jestem jeszcze zaledwie robakiem na 2 piętrze ;D
a gunt to miec pasję i czerpac z tego przyjemnosć,ostatnio ogladałęm mega kolekcje roznych osób i był pan z wrocławia który miał kilka tysięcy naklejek po serkach topionych ;)   każdy zbiera to co lubi^^   i jeszcze zodiak sprzyja kolekcjonerstwu,    najwięksi kolekcjonerzy to osoby z pod znaku ryb ;)

Janusz

Ciekawa dyskusja. Pochłonięty pracą nad nowym wpisem nie miałem do tej pory czasu wziąć w niej udziału. Czytając tak to co piszecie, zdecydowanie najbliżej mi do tego co napisał Wagabunga. W moim przypadku również już samo poszukiwanie nowych okazów do kolekcji lub natrafianie na okazję sprawia wystarczającą satysfakcję, którą jedynie potęguje otwarcie paczki z nowym okazem czy postawienie jej na półce. Dla mnie jest to w pewnym sensie odskocznia od codzienności, taka moja Nibylandia, która pozwala mi po pracy czy w trudniejszych momentach na chwilę się wyłączyć i podładować ,,życiowy akumulator". Myślę, że każdy człowiek potrzebuje czegoś takiego i jest to warte każdych pieniędzy, dla jednych to będą nowe ciuchy, dla innych  nowy film lub książka, a dla nas gra czy konsola. Ponieważ często potrzebuję takiej odskoczni, to stosunkowo dużo czasu poświęcam też temu hobby. W moim przypadku w zasadzie najwięcej czasu nie pochłania samo kolekcjonowanie, przeglądanie ofert itp. ale prowadzenie Strefy, która przez ostatnie dwa lata aż za bardzo wypełnia mój wolny czas. Niby nie narzekam, ale w tym wszystkim brakuje mi już czasu na same ogrywanie gier i jak już to to mnie może martwić. W samym kolekcjonowaniu nie widzę zagrożeń. W tej kwestii mam dość zdrowo rozsądkowe podejście, tzn. nie szastam kasę na lewo i prawo i w zasadzie w 90% kupuję coś za cenę taką, że wiem, że w razie czego na tym nie stracę, a nawet powinienem sporo zarobić. Jest to taki mój bezpiecznik, a także tego typu zakupy po prostu sprawiają mi największą radość. Zdaje też sobie sprawę, że kiedyś może stać się coś takiego, o czym Manifesto wspomniał, że będę musiał pozbyć się tego wszystkiego, albo że stracę kompletnie zainteresowanie się tą tematykę i z tym zdaje się być pogodzony, o ile na to miejsce wskoczy coś równie ciekawego.

Bardzo ciekawą rzecz poruszył też @dezak84, że kolekcjonowanie to również cecha charakteru. W moim przypadku również może się to potwierdzać, gdyż od małego uwielbiałem zbierać różnego rodzaju rzeczy. Raz były to pudełka od zapałek, innym razem Kaczory Donaldy, jeszcze innym chodziliśmy z kumplem po knajpach i zbieraliśmy kapsle. Najbardziej zapadły mi w pamięci chyba owe karteczki i skoro @dezak84 był ich bogiem to ja byłem tworem, który tego boga zrodził. Z wiekiem powoli moja pasja do zbierania zaczęła się rozmywać. Przede wszystkim nie do końca z mojej winy, ale po prostu nie było mnie stać na brnięcie w kolejne kolekcje, które z upływem lat nie mogły się sprowadzać do tego co się znalazło. W kwestii gier głównie przez brak środków stałem się przede wszystkim graczem,, a nie kolekcjonerem. Niemniej sama cecha wciąż tliła się we mnie i przetrwała ten czas aż do momentu kiedy wybuchła ze zdwojoną siłą w lepszych warunkach, tzn. wtedy kiedy zamiast płyty z pod lady mogłem sobie pozwolić na oryginał. Reasumując nie widzę nic złego w byciu kolekcjonerem, jestem nim, a do tego dzielę się z tym z innymi i dopóki mi to sprawia radość i nie wyrządza szkody to będę ten stan kontynuował.


retron67

#12
dokładnie jak,bodzio i manifesto sądze,że to świetna inwestycja i też wyłapuje okazje i nie szastam pieniędzmi,cieszy fakt,że akurat nasze hobby zyskuje na wartości,ale za takiego Crasha nigdy bym nie zaplacil nawet w przyplywie głupoty 150zł,znajomy mój,już mi radzi żebym to sprzedał,ale jak to mówią jak kraść to miliony,będzie co sprzedać i zarobek bedzie z tego zacny,to i tak też uczynie kiedyś

@bodzio ty to chyba byłeś którymś z nieskoczonych (Sandman) nieskonczony-karteczkowy^^

Don

#13
Dlaczego kolekcjonuje?

Może moja odp. wyda się Wam zbyt wydumana, ale jednak nie będę się jej wstydzić. Chodzi o bycie pionierem. Historia gier nie jest, jak wiecie, zbyt długa. Co za tym idzie, to hobby dopiero stosunkowo niedawno dorobiło się fachowych (mniej lub bardziej) publikacji, 80% dostępnej wiedzy czerpiemy z niedoskonałego Internetu (który potrafi powielać błędy, a w mgnieniu oka cała zebrana wiedza może tu wyparować). Z grami jestem związany emocjonalnie od zawsze, zawodowo od 10 lat. Dlatego chcę zgłębiać tę dziedzinę jeszcze bardziej.

Pomyślcie o motoryzacji, znaczkach pocztowych, itd. Tam wszystko jest zdecydowanie bardziej uporządkowane: są muzea, publikacje mające status "bibli", fachowcy i prywatni kolekcjonerzy. Wielkie korporacje motoryzacyjne chwalą się swoim dorobkiem, mają swoje muzea, pracowników odpowiedzialnych za historię itd.

Gry? Są dopiero na początku tej drogi. Często historia nie ma dla ich producentów żadnego znaczenia z punktu widzenia biznesowego (nie dziwie się temu, nie pomstuję, stwierdzam fakt). Dopiero dwa lata temu widzieliśmy pierwszą dużą i  zorganizowaną próbę PlayStation wykorzystania swego dziedzictwa historycznego przy okazji 20 urodzin.

Dlatego kolekcjonuję - by uchronić od zapomnienia moje hobby, wiedzieć więcej o tym co ukryte dla 99% graczy. Tu wielkie brawa dla Bodzia za jego wkład i trud. Kto wie? Może za kilkanaście lat wspólnymi siłami będziemy mieli pełen set wydanych gier na PSX  (wiadomo, lustro i 3xA ;), a wokół strefy działać będzie fundacja zarządzająca muzeum i publikująca oficjalne materiały eksperckie? Ja czasami o tym myślę.

Czego sobie i Wam życzę:)

Pley

Kolekcjonuje, bo za dzieciaka miałem mało oryginlanych gier i chce zwrócić hołd twórcom za wkład i prace w stworzeniu  gier, które lubie, grałem/ mam zamiar grać.

Nie stać mnie było na gierki, tak jak i moich rodziców. Teraz mam pracę i chce stworzyć coś, o czym zawsze marzyłem.

Nie mam zwyczaju kolekcjonować tylko po to by leżało, więc uważam, że takie kolekcje mają sens... Zwłaszcza, że nie jest ona duża :)

BE BE BE BE
Gracz lubi grać :)