Taktyka kolekcjonera

Zaczęty przez Desdinova, Wrzesień 07, 2017, 08:52

Poprzedni wątek - Następny wątek

Desdinova

Panowie bardzo proszę pochwalcie się swoimi metodami kolekcjonowania! Zbieracie gry na jedną platformę czy wiele?  Jeżeli na wiele to skupiacie się na jednej przez pewien czas czy może skaczecie od okazji do okazji?  Czekacie na okazję czy raczej staracie się wybrać coś odrazu z dostępnych gier?  Może kupujecie gry na premierę,  a może kilka miesięcy po premierze gdy jeszcze są w folii tylko tańsze? Kupujecie pojedyncze sztuki czy szukacie okazji w aukcjach zbiorczych?  Zachęcam do dyskusji, pod warunkiem że nie jest to tajemnica/tabu   ;) ja jestem jeszcz w tym temacie dosyć zielony więc chętnie podszkolę się u ekspertów  8)

repip

Moja taktyka jest prosta, kupuje to co mi makumator podeśle eheh

Dawniej gdy się rozkręcałem i wkręciłem na całego miałem listy gier w które chciałbym zagrać i szukałem okazji w żródłach wszelakich skupując je i tyle. Gram na wielu platformach i w wiele gatunków więc jedynym kluczem pozostaje "chciałbym zagrać". A tak właściwie to "pozostawał" bo dziś już niczego nie szukam i niczego nie chce, mam co chciałem a pozostałe fanaberie z czasem znajdzie w/w maku ;)

Pley

Jak Hype jest wielki (Uncharted 4 i jego DLC, Horizon Zero Dawn, czy niedługo TLoU2) to kupuje preorder/ lece do empiku w dzień premiery.

Jeżeli hype jest średni lub zaczynam się interesować jakąś marką po jej premierze (są też sytuacje, że kupuje gry, które wyszły przed moim zakupem konsoli ), to szukam okazji.

Głownie kieruje się szukaniem gier od randomowych (niedzielnych) graczy. Tacy albo przeceniają gdy, albo sprzedają za pół darmo, bo nie znają ich realnych wartości.

Czasem jak mam okazje, to wolę dołożyć 3zł wiecej jeżeli mogę kupić u tego samego sprzedającego dodatkową inną grę i zaoszczędzić na wysyłce.

Dużo gier też kupuje w sklepach z używanymi grami, bo mam zwyczaj zaprzyjaźniać się z właścicielami i mogę wynegocjować fajne ceny.


Moją główna taktyką kolekcjonera jest oglądanie recenzji, a potem zakup.
Jeżeli recenzja mi się spodoba, to grę kupuje, ale...

Jeżeli mi nie przypada do gustu, to daje jej dosłownie 2 lata.
Gra nie ruszana przez 2 lata (po tym czasie zabieram się za nią na siłe- albo się spodoba, albo nie) leci dalej w obieg i wymieniam/ sprzedaje na inne.

Z zasady zbieram gry, które wiem, że ogram wiele razy (coś jak zbieracz filmów, który potrafi oglądać serie władców pierścieni dziesiątki razy w ciągu roku ). Jeżeli gra po ograniu mi się nie podoba na tyle, by ją zostawić- to sprzedaje :).
Gracz lubi grać :)

hankie

U mnie totalnie już nie ma czegoś takiego jak hype na dany tytuł ;) Brak current genów = brak śliny na megapremiery. OK, czytam recenzje, jaram się, ale jeszcze nie na tyle by kupić PROsiaka dla kilku dla mnie kluczowych tytułów ;)

Co do starszych klamotów - ogólnie patrząc na ceny to bardzo lubię kupować gry spoza kanonu, które po prostu utkwiły mi kiedyś w pamięci, albo przelotnie się nimi jarałem. Poza sztandarowymi tytułami - takowe można tanio kupić na PSX, nie mówiąc o Xbox, PS2, średniaki na Wii też kosztują tyle co kiełbasa. PS3 także tanieje... Można też często zaryzykować - a kupić jakąś przygodówkę, albo grę którą kiedyś widziało się na okładce. Taki zbieracz-cebulka. Ale staram się o moje cebule dbać, co to to tak!

Zazwyczaj wertowałem listy naszego ww wspomnianego Kolegi ;), a jeśli nie, to często witałem w komisach i wykupywałem starocie po małej negocjacji. 'Bo kto oprócz mnie weźmie te stary gry? Opuści Pan 2 dyszki i będzie OK!' I wszyscy zadowoleni :) OLXa sporadycznie wertuję, bo jeśli nie spotkałbym megaokazji (a raczej brak w okolicy) to nie miałbym zamiaru mykać 20km za jakimś itemem. Poza tym wydaje mi się, że w zdecydowanej większości wystawiający na OLX w okolicy chyba regularnie przeglądają Allegro ;) BTW - Allegro? W ostatnim półroczu może 3 gry kupiłem, ale to były jw pisałem - średnie gry, które miały ładny stan i były do kupienia od ręki...

Zaleta zbierania starszych, niedocenianych tytułów to na pewno miłe porównanie - z biegiem czasu i zestawiając często już słabsze (zawartością i możliwością wczucia się) współcześniejsze gry - te średniaki mogą w oczach zyskać ;)

Co do puszczania gier w obieg - nawet w moim przekonaniu kiepszczaki, czy raczej jednorazowego przejścia gry zostawiam u mnie. Albo gry popularne, których na daną chwilę jest full jak premierowych. Patrząc na PS2, gdzie jak sprzedawałem to półkę średniaków za 7-10 plnów za sztukę goniłem - nigdy więcej. Półka mi się nie zerwie jak coś sobie poleży, kto wie - może nagle zachce mi się gierkę włączyć?

G-R-Z-E-C-H

Muszę przyznać, że ja kupuję głównie używane gry. Retro to wiadomo - nowych już nie ma (chyba, że za chore pieniądze), a current geny tak szybko tanieją, że nie warto kupować nowych gier. Na szczęście nie mam parcia na granie w coś od razu po premierze, więc żadne hype'y i inne mi nie mieszają we łbie. Wiadomo - ograłoby się już nowego Crash'a, ale jak poczekam, wydam na niego znacznie mniej. Zaoszczędzone w ten sposób środki przeznaczę na inny tytuł bo wishlist'a wciąż rośnie.
Na przykładzie PS3 okazuje się jednak, że często można kupić grę w folii niewiele drożej niż używaną - w takich sytuacjach decyduję się na nówkę, jeśli mam pewność że to nie jest wydanie w jakimś egzotycznym języku.

Raz już kupione gry zostają u mnie. Wyjątkiem mogą być duble, ale te rzadko się zdarzają.