Stopień kolekcjonerskiego wtajemniczenia

Zaczęty przez Janusz, Maj 18, 2016, 14:51

Poprzedni wątek - Następny wątek

Draif

1-2/10 Bardziej z zainteresowania jak kiedyś wyglądały gry czy odmiennych doświadczeń jakie dają stare gry w porównaniu z tymi nowymi, niż z potrzeby kolekcjonowania. A że dochodów własnych w sumie nie mam - od czasu do czasu popracuje gdzieś miesiąc czy dwa, do tego wychodzą wydatki na studia albo na bilety do kina (chyba to zżera najwięcej moich środków) co jeszcze pogarsza moją sytuacje jako kolekcjonera. Nigdy nie kupuję gry retro której nie przejdę.

Deathcoil

W oparciu o przytoczone tu Wasze przykłady ocen kolekcjonerskiego wtajemniczenia poparte ciekawymi opisami, myślę że mogę dać sobie solidne 5/10.

Na mojej własnej, pierwszej konsoli PS1 grałem wyłączenie na piratach. W związku z tym, że wtedy byłem dzieckiem i gier było mnóstwo tak naprawdę niewiele z nich na dobrą sprawę ukończyłem.

Mimo, że o czas na granie jest znacznie trudniej niż kiedyś obecnie staram się kolekcjonować tytuły w które:
- kiedyś grałem i mnie oczarowały
- kiedyś grałem, nie skończyłem i chcę do nich wrócić
- nie zagrałem, bo nie mogłem ich po prostu dostać (a którymi byłem bardzo podjarany)
- nie słyszałem o nich kiedyś, a teraz poszerzając wiedzę z zakresu generacji PS1 właśnie je odkryłem

Staram się nie kupować płyt hurtem, chyba że naprawdę trafia się okazja. Po około roku zbierania doszedłem do wniosku, że interesują mnie wyłącznie kompletne wydania premierowe (w grze j. angielski, wkładki i instrukcja najlepiej też). Płytki, które sobie zostawiam muszą być minimalnie w dobrym stanie, a te średnio - mocno porysowane (po wypróbowaniu danego tytułu czy jak się uda dostać w lepszym stanie itp.) sprzedaję. Popisane, pomalowane, dziwnie oznaczone (niefabrycznie) nośniki również. Zarówno w przypadku wkładek jak i instrukcji dopuszczam niewielkie ubytki czy zagięcia. Pudełka nie muszą być wypolerowane na błysk, ale głębokie rysy, pęknięcia i połamane zawiasy je dyskwalifikują. W przypadku pojedynczych boxów nie jest to problem, bo mam niewielki zapas na podmiankę :) Pozbywam się platyn, value series i niekompletnych gier - mimo wszystko ciężko czekać na okazję dokupienia wkładek czy instrukcji w atrakcyjnej cenie, która być może nigdy nie nadejdzie. Nie mógłbym kolekcjonować gier zapakowanych w fabryczną folię, bo często łapię się na tym że lubię zajrzeć do szuflady i obejrzeć instrukcję danego tytułu czy pozachwycać się nadrukami na płytkach.

Jeśli chodzi o sprzęt to staram się, aby był w idealnym stanie technicznym i przynajmniej w dobrym stanie wizualnym - w końcu stoi na widoku. Porysowane, podziurawione, dziwnie zmodyfikowane konsole i brudne, zużyte czy częściowo niesprawne pady odpadają. Fajnie by było mieć do konsol kompletne opakowania; kartony, folie, styropiany, papiery i dema, ale jeszcze nie zdarzyło mi się (mimo braku) tych elementów dokupować.

Są miesiące, kiedy nie wydaję nic na poszerzenie mojej kolekcji, ale są też takie kiedy zdarza mi się wysupłać 400-500 złotych. Nie mam ciśnienia, żeby mieć jak najwięcej gier. Staram się kolekcjonować tytuły z których będę miał jakiś pożytek poza wizualnym, czyli po prostu wiem że w nie zagram. Jeśli trafia się crap, którego nie mam ale za to kompletny i w bardzo dobrym stanie to cóż... przygarniam.

Tak to właśnie u mnie wygląda.