Oficjalne znaczniki VGA

Zaczęty przez Yuki, Luty 20, 2016, 08:31

Poprzedni wątek - Następny wątek

hankie

@Namingway - dobrze piszesz. Też nie jestem za ubóstwianiem czegoś, co bóstwem nie jest. Rozumiem, że te wyróżnienia wystawiałby jakiś 'instytut' który składałby się z historycznych członków wydawców, producentów, czy kamieni milowych w gamingu. Ale jak to jest samozwańczy serwis (ok, członkowie pewnie mają doświadczenie życiowe etc, nie podważam) to takie ciśnienie na ich uwagę i windowanie cen w kosmos to trochę IMO przesada. Trochę to zamienia retro miłość w transakcyjność i pożądanie pieniądzą ;)

Yuki

Ale jaki Medievil VGA?!

To nie jest wydanie VGA, tylko normalna gra w folii, ktora dodatkowo jest w blistrze.

W niektorych krajach (glownie Francja, Wlochy, Hiszpania) sieci sklepow zabezpieczaly dodatkowo gry, pakujac je w blistry i na nich okreslajac gatunek gry. Tutaj mamy Adventure czyli przygodowke :)

To nie jest zadne VGA, natomiast sam fakt zalakowanego blistra od nowosci sprawia, ze folia bankowo jest nie tknieta, co daje jej niepisany minimum 90+ VGA.

A oceniaczka VGA czy komiksowy odpowiednik to szanowane w kregach kolekcjonerskich instytucje, ktore wlasnie badaja stan folii badz zniszczenia przedmiotu przy komiksach czy numizmatyce, okreslaja ja statusem i zabezpieczaja przed kolejnymi zniszczeniami. Wszystkie rzeczy kolekcjonerskie poczynajac od numizmatyki maja takie instytucje okreslajace stan wartosci kolekcjonerskiej danego przedmiotu z bardzo ostrymi kryteriami.

Namingway

#17
@hankie: Dokładnie. To tak jakby na przykład Bodzio postanowił wystawiać "seal of approval" Strefy PSX. Trzeba by było, mu taką grę wysłać, on by ją wsadził w plastikowy case, który nie dało by się otworzyć bez jego zniszczenia. Do tego dał by naklejkę z numerem seryjnym, wystawił grade, a za usługę policzyłem sobie 100 zł + koszty wysyłki.

Ja, sprzedając później taką grę, chcąc odzyskać swoje pieniądze, wystawiam ją za cenę powiększoną o koszty "grade'owania". I na aukcji mamy grę wartą 100 zł a wystawiona jest  250zł.

W dodatku ktoś, kto taką grę ode mnie kupi, nie ma pewności czy w środku znajduje się w ogóle płyta z grą! A jeśli będzie chciał sprawdzić czy ma rzeczywiście to, za co wydał kasę, rozwali case chcąc go otworzyć i straci dużą część poniesionych kosztów. Jak dla mnie to zwykłe oszustwo i windowanie cen.

Ceny gier i bez tego ostatnimi czasy znacząco rosną. Ja uważam, że takie praktyki niczemu innemu nie służą, niż właśnie jeszcze bardziej je podnosi. Raz że taki "case" nie chroni gier bardziej niż protektory np. od @Don'a. A dwa, że płaci się za bezsensowną usługę, która tak naprawdę nic nie daje. Do tego nie da się tych gier wyjąć i po prostu w nie zagrać, nie mówiąc o możliwości sprawdzenia zakupionego towaru. Paranoja...



Namingway

Cytat: Yuki w Marzec 03, 2017, 11:25

A oceniaczka VGA czy komiksowy odpowiednik to szanowane w kregach kolekcjonerskich instytucje, ktore wlasnie badaja stan folii badz zniszczenia przedmiotu przy komiksach czy numizmatyce, okreslaja ja statusem i zabezpieczaja przed kolejnymi zniszczeniami. Wszystkie rzeczy kolekcjonerskie poczynajac od numizmatyki maja takie instytucje okreslajace stan wartosci kolekcjonerskiej danego przedmiotu z bardzo ostrymi kryteriami.

Intytucja srucja... Ktoś sobie wymyślił łatwy sposób zarabiania kasy na hobby innych i tyle.

gumislav

Cytat: Namingway w Marzec 03, 2017, 11:29
@hankie: Dokładnie. To tak jakby na przykład Bodzio postanowił wystawiać "seal of approval" Strefy PSX. Trzeba by było, mu taką grę wysłać, on by ją wsadził w plastikowy case, który nie dało by się otworzyć bez jego zniszczenia. Do tego dał by naklejkę z numerem seryjnym, wystawił grade, a za usługę policzyłem sobie 100 zł + koszty wysyłki.

Ja, sprzedając później taką grę, chcąc odzyskać swoje pieniądze, wystawiam ją za cenę powiększoną o koszty "grade'owania". I na aukcji mamy grę wartą 100 zł a wystawiona jest  250zł.

W dodatku ktoś, kto taką grę ode mnie kupi, nie ma pewności czy w środku znajduje się w ogóle płyta z grą! A jeśli będzie chciał sprawdzić czy ma rzeczywiście to, za co wydał kasę, rozwali case chcąc go otworzyć i straci dużą część poniesionych kosztów. Jak dla mnie to zwykłe oszustwo i windowanie cen.

Ceny gier i bez tego ostatnimi czasy znacząco rosną. Ja uważam, że takie praktyki niczemu innemu nie służą, niż właśnie jeszcze bardziej je podnosi. Raz że taki "case" nie chroni gier bardziej niż protektory np. od @Don'a. A dwa, że płaci się za bezsensowną usługę, która tak naprawdę nic nie daje. Do tego nie da się tych gier wyjąć i po prostu w nie zagrać, nie mówiąc o możliwości sprawdzenia zakupionego towaru. Paranoja...

Też wydaje mi się to dziwne, aczkolwiek powstrzymuję się od ostatecznej opinii. Po co komu instytucja badająca stan folii, jak sam mogę go sobie wizualnie ocenić? OK, jest to dobre, jeśli ktoś "obiektywnie" oceni ten stan wobec kryteriów, przyzna punkty, wsadzi w case i jak będę chciał taką grę kupić, to nie muszę polegać na opisie sprzedającego, bo mam ją w case'ie z oficjalną oceną... No ale za to muszę dopłacić masę kasy, aby zwróciły się sprzedającemu koszty grade'owania. No i jak ją wyciągnę z case'a aby wziąć ją w łapki? Dla mnie posiadanie staroci w foliach/ nie otwartych pudłach ma sens, jeśli to tanie rzeczy i mogę mieć coś podobnego otwartego albo biorę na handel po taniości dla kogoś, kto to sobie otworzy i będzie miał fun. Ale dać taką masę kasy za takiego Medievila? Przyjemność dla mnie taka sama, jak z posiadania zdjęcia całości na kompie. Nie deprecjonowałbym jednak istnienia VGA i podobnych instytucji, bo skoro jest popyt, to znaczy, że mają one sens istnieć. Mi się to może wydawać głupie, ale pamiętajmy, że ludzie mają różne fetysze. Są tacy, co lubią wąchać używane japońskie majtki i tacy, co wyłożą 10x więcej za grę w folii VGA bo folia ma stan strukturalno-cząsteczkowy jak z fabryki z minusem  ;)
Poza tym raczej nie zawyża to cen, bo to są przedmioty dla kompletnych odjechańców nie z tej ziemi i chyba każdy to wie i nikt się raczej nie sugeruje cenami VGA przy wystawianiu zwykłych gierek.
Poza tym kto jest na 100% w stanie zapewnić, że jakby nie wygrał setek milionów w jakiejś hammerykańskiej loteryi to sam nie zacząłby kupować takich rzeczy?  ;D
Retromaniacy wszystkich krajów, łączcie się!
Nie ważne co... ważne, że retro.

Yuki

To nie sa normy dla graczy tylko kolekcjonerow, a to inny swiat niżeli Twoj oparty na tym ze chcesz zagrac w gre. OSoba kupujaca taki produky ma w dupie czy plyta jest w srodku. Interesuje go stan folii i to ze nie byla otwarta, a ze fabrycznie nie posiads w srodku gry, to nigdy sie tego nie dowiesz, czy byl to defekt fabryczny, bo to malo wazne.

Normy kolekcjonerow rzeczy nowych badz w jak najlepszym stanie, nie do czytania, ogladania czy wyjmowania sa w kazdej branzy kolekcjonerstwa. Czy to obrazy, monety, znaczki, dokumenty historyczne. Kazda branza kolekcjonerstwa czy historyczna ma RZECZOZNAWCÓW, ktorym nie jest pospolity Franek z budki z lodami. W momencie powstania jakiegos rodzaju odłamu kolekcjonerstwa powstają odpowiednie normy, i czy sie to Tobie podoba czy nie, na nich opiera sie kolekcjonerstwo, a nie kupowanie gier do grania.

Masz specjalne katalogi numiznatyczne, specjalne okreslanie norm i skaz na danym egzemplarzu (np. monety) i okreslone wartosci na sredniej sprzedazy/chetnych/zakupów.

To ze ty chcesz pograc to Twoja sprawa, ktos inny chce posiadac dziewicze i gapic sie w to w gablotce do smierci, jak kolekcjonerzy obrazów.

Ile czasu istniec beda kolekcjonerzy, kolekcje i okreslanie stanu rzeczy, zawsze obok MUSI istniec jakas norma wyznaczająca progi stanu i wartosci.

Polecam porozmawiac z numizmatykami i historykami, bo to od nich zaczelo sie okreslanie norm i wartości.

Tyle z mojej strony w temacie.

gumislav

Cytat: Yuki w Marzec 03, 2017, 12:35

To ze ty chcesz pograc to Twoja sprawa, ktos inny chce posiadac dziewicze i gapic sie w to w gablotce do smierci, jak kolekcjonerzy obrazów.


Obraz to jednak co innego. Powstaje jeden, unikalny, ręką malarza, jest niepowtarzalny, ma za sobą zazwyczaj jakąś metanarrację, bez której nie sposób go zrozumieć. Posiada wymiar, fakturę widoczną tylko w oryginalne, światło zmienia jego odbiór.

W przypadku gier mamy do czynienia z kilkoma kawałkami plastiku z recyclingu, maszynowo wyprodukowanego w masie egzemplarzy, który mógł mieć w swoim czasie niemal każdy "Franek z pod budki z lodami", a zawartość można ściągnąć sobie z netu i dopalić z płytki Verbatime ;) Może dlatego tak ciężko nam zrozumieć sens tego VGA?
Retromaniacy wszystkich krajów, łączcie się!
Nie ważne co... ważne, że retro.

makumator

Ogólnie czytałem kiedyś o tym kilka postów na forach zagranicznych. Były jakieś filmiki że ludzie wysyłali fejki do gradingu i dostawali oficjalne pieczęcie aprobaty,  wiec na pewno jest spore pole do nadużyć. Nie pamiętam gdzie to znalazłem,  bo to było już dawno temu. Może poszukam linków.
Rozumiem sens, są urządzenia rentgenowskie do prześwietlania przedmiotów,  urządzenia do badania powierzchni (jak np. w car detailingu) itp. Robi się takie fotki specjalnymi przyrządami+pomiary i jako oficjalna dokumentacja,  dołącza do oceny stanu kolekcjonerskiego -  ok, wtedy sam bym ze dwie rzeczy wysłał jakby to było w PL.Z tego co czytałem to VGA nie zapewnia aż tak fachowej ekspertyzy, ale to jak mówię czytalem ze 3 lata temu,  może coś się zmieniło.


ps. Może ktoś chce zainwestować w taką organizację u nas? Gading spektrometrem,  rentgenem i naświetlarką,  świadectwo autentyczności, dokumentacja pomiarów +  sealing w próżni - może ze 200zł byśmy od sztuki brali :D

Yuki

#23
Monety (kawalek zelastwa), znaczki (kawalek papieru) czy komiksy (kilka kawalkow papieru i drukowane obrazki) takze produkowano i produkuje sie tasmowo jak gry, jednak nie zmienia to faktu ze sa warte ogromne pieniadze :)

A wszystko moge sobie sciagnac PDF lacznie z obrazem, wydrukowac, oprawic i miec za darmo prawie, jak sciagnieta gre na dysku :) A monete moge odlac...wszystko sie juz robi :)

gumislav

Cytat: Yuki w Marzec 03, 2017, 13:10
Monety (kawalek zelastwa), znaczki (kawalek papieru) czy komiksy (kilka kawalkow papieru i drukowane obrazki) takze produkowano i produkuje sie tasmowo jak gry, jednak nie zmienia to faktu ze sa warte ogromne pieniadze :)

A wszystko moge sobie sciagnac PDF lacznie z obrazem, wydrukowac, oprawic i miec za darmo prawie, jak sciagnieta gre na dysku :) A monete moge odlac...wszystko sie juz robi :)

Racja Panie. Tak tylko rozważam za i przeciw. Generalnie sam bym się tam chętnie zatrudnił  :D
Retromaniacy wszystkich krajów, łączcie się!
Nie ważne co... ważne, że retro.

klaude

Ja jestem za taką formą kolekcjonerstwa, szczególnie że mając kasę na przedmiot 85+, masz też kasę na "golasa", czyli samą, byle działającą płytkę żeby ograć tytuł :)

Namingway

#26
@Yuki. Ja Ciebie rozumiem. Sam gdybym miał jakieś, dajmy na to super rzadkie wydanie Metal Gear Solid, warte kupę kasy, które wcześniej należało do samego Hideo Kojimy, który trzymając je w rękach jadł kanapkę i zostawił na pudełku maślany odcisk palca. Na bank chciałbym mieć je odpowiednio zabezpieczone tak aby nie było możliwości dostać się do środka. Pewnie chciał bym mieć też do tego, odpowiednie certyfikaty potwierdzające autentyczność tego wydania, z podpisami ekspertów, samego Hideo, i nawet producenta masła. Wtedy to ma sens.

Nie rozumiem tylko jak ktoś robi coś takiego, z grami ogólnie dostępnymi lub crapami, które nie są wiele warte. Potem wystawia taką grę na aukcji za 4x tyle bo ma oficjalny grade czegoś tam. Wyśle dla jaj np. Fife 2000 dostanę najwyższy grade i seal of approval wpakują ją do case'a cykną parę fotek i co? nagle ta fifa będzie warta 300pln?

Z resztą jak mam oryginalną grę w folii, którą kupiłem w oficjalnym salonie sony 20 lat temu, mam do teraz paragon, i mam 100% pewności że ta gra jest oryginalna, to sama w sobie ma ona odpowiednią wartość. nie potrzeba do tego opinii experta. I nagle ktoś mi mówi, że jak wyślę ją do jakiegoś serwisu z internetu, jacyś tam ludzie wezmą popatrzą na tą grę, powiedzą: "tak, gra jest oryginalna, dajemy seal". Wyślą ją do mnie i powiedzą: "proszę, oto Twoja gra.Teraz jest warta 3x tyle niż, zanim ją do nas wysłałeś". Ja tego nie kupuje.

Druga rzecz: Piszemy tu o tzw. "oficjalnych znacznikach VGA". A ja się pytam kto im dał takie uprawnienia, żeby mówić co jest oficjalne a co nie? Nawet samo Sony czy Nintendo nie są w stanie dokładnie wszystkiego zweryfikować a oni potrafią? Tak jak piszę @makumator i fake'i zdarzało im się grade'ować. No i to całe wielkie słowo "Authority" Kim oni są? Co to za ludzie? Zwykła ściema, po to żeby wyciągać od ludzi kasę, za coś co nie mam sensu. Każdy może sobie wymyślić mądrze i dumnie brzmiącą nazwę serwisu i wciskać kit, że jest się jakimś autorytetem w danej dziedzinie i mówić, że jak coś przejdzie jego kryteria oceny, i dostanie jego "seal of approval" to nagle w magiczny sposób cena danego przedmiotu wzrośnie pieciokrotnie.

alf

Mysle, ze Yuki ma troche racji - takie grade'y są dla ludzi którzy nie mają zamiaru grać w te gry, ale tylko je posiadać i z tego się cieszyć.

Mysle tez, ze Namingway rowniez ma racje - szarym graczom te grade'y do niczego nie są potrzebne :)

Co do wiarygodnosci tej instytucji, to mysle ze powinny tworzyć ją osoby które mają udokumentowane wyksztalcenie i doświadczenie w branży.
Przykładowo w świecie motoryzacji, aby auto uznać za zabytkowe, musisz poprosić rzeczoznawcę który przyjdzie i je oceni. Taki rzeczoznawca to ktoś kto dostał od Państwa certyfikat - czyli ukonczyl jakis egzamin by móc pelnic te funkcje. Dodatkowo zapewne musial byc z zawodu mechanikiem, pasjonatem motoryzacji i moze nawet skonczyl jakies studia w tym kierunku.
Jak taki ktos przychodzi, to dokladnie zna model auta ktory bedzie ogladal - wie gdzie zajrzec, w co popukać i jakimi nr seryjnymi powinny byc opisane najwazniejsze oryginalne czesci w aucie.

Nie wiem jak to odniesc do swiata gier.
Rzeczoznawca to bylby gracz z 30 letnim stazem, ktory ukonczyl gamingologie stosowaną ? 8)

hankie

Może grono osób pracujących na kierowniczych stanowiskach w u kilku wydawców? Trudno to ocenić, bo zauważmy jak 'niepoliczalny' czy 'niewymienialny' byłby aspekt doświadczenia growego. Żadne studia informatyczne czy nawet kierunek projektanta gier nie da 'doświadczenia' gierkowego.
Czy np mając ogromne kolekcje ktoś mógłby się nazwać ZAWSZE doświadczonym graczem? Niekoniecznie. Chyba można jedynie wymienić w ciemnym aspekcie (LOL) - ilość straconych przez obcowanie z grami znajomych i straconych kobiet :)

alf

Cytat: hankie w Marzec 04, 2017, 11:14
Czy np mając ogromne kolekcje ktoś mógłby się nazwać ZAWSZE doświadczonym graczem? Niekoniecznie. Chyba można jedynie wymienić w ciemnym aspekcie (LOL) - ilość straconych przez obcowanie z grami znajomych i straconych kobiet :)

Hahaha, dobre dobre ;)