Kryzys w kolekcjonowaniu...

Zaczęty przez Yuki, Kwiecień 25, 2017, 00:53

Poprzedni wątek - Następny wątek

Yuki

Nastało u was kiedyś uczucie chęci sprzedania całej kolekcji...i zaprzestanie całego tego chomikowania ?

Taki moment...siedzicie, gapicie sie w te regały i w momencie mowicie "po co mi to...sprzedam to i bede mial sporo pieniazkow ktore przeznacze na cos ciekawszego..."

Mieliście tak kiedyś ?

CyborgDE

Miewałem już takie momenty, ale wtedy po prostu przystopowałem z kupowaniem nowych rzeczy. Nigdy nie sprzedałem niczego. Wolałbym to spakować do kartonów, wynieść do piwnicy lub na strych i niech czeka na lepsze czasy, jeśli aktualnie przestało mnie to bawić. Pieniędzy które w to włożyłem już i tak bym nie odzyskał, a sprzedać za grosze i wydać na coś innego mija się z celem.
No i druga strona medalu jest taka, że jak chcesz sie tego pozbyć, to zrób to później, kiedy wzrośnie ich wartość. Kolekcjonowanie gier i konsol to nie tylko chomikowanie, ale też inwestycja na lata. Nie muszę chyba dawać przykładów jak z upływem czasu potrafią skoczyć ceny retro gadżetów? W krytycznej chwili słabości schowałbym to w pudła, owinął w worki foliowe, szczelnie zamknął taśmą i do piwnicy lub na strych. Niech tam czeka, aż się by mi w głowie poprzestawiało na właściwie tory.  ;D

"Umysł robota walczy z umysłem debila, taki los cyborgów."

VectroV

Zdarzało się, ale w takich momentach najczęściej sobie tłumaczę to tak, że zostanie dla potomnych :D
Aczkolwiek co jakiś czas dostaję takiego kryzysu i sprzedaje rzeczy, które naprawdę nie są mi potrzebne i nie będę potem ich żałował. Czasem sama ilość kolekcji potrafi dobić, ale potem wchodzisz styrany, patrzysz na to wszystko i mówisz "whooooaaa jakie to śliczne" :D
Inspekteur der Bundespolizei Herr Kamil aus Posen

Yuki

A zdarzylo sie ze jednak żalowałeś tego co sprzedałes ?

VectroV

Inspekteur der Bundespolizei Herr Kamil aus Posen

makumator

Ja miałem dwie 'czystki', gdzie sprzedałem jakieś 90% gromadzonego stuffu. Fajne rzeczy (np. ukochane 3DO z około 20 konkretami, CD32 z masą gier, GBA, GBClassic, Dreamcasty, SNES, mocny zestaw Master System i setki dobrych gier na stare konsole od PS2 w dół). Raczej nigdy nie odzyskam moich starych setów, bo to teraz rzeczy nie do zdobycia, choć pooooooooowoli do tego dążę (z sentymentu i bulu d...y). W momencie sprzedaży nigdy nie żałowałem, natomiast po jakimś czasie  - ZAWSZE. Teraz mam 'do trzech razy sztuka', więc może się uda wytrwać. To niestety zawsze wraca, jak boomerang, nawet jak już 'zrywasz z grami'. Widzisz tani tytuł w super stanie w lumpie/sklepie/aukcji/u kumpla - brzuszek zaczyna swędzieć i musiszjąmieć.

Może u mnie taka chęć powróciła po jako-takiej stabilizacji życiowej (kolejno: ślub, własny dom, plac, pies, dzieci, a wszystko bez uwalenia się kredytem i w miarę bezpieczna praca w PL) i po wieloletnich tułaczkach za granicą. Do tego, jak masz już swoje offspring, to wtedy to prorocze
Cytat: VectroV w Kwiecień 25, 2017, 01:11
zostanie dla potomnych :D
nabiera nowych kształtów i plastikowe skrzynki z Ikei ze skarbami 'po tacie/po dziadku' znalezione na strychu i otwarte przez dzieciaki za kilkanaście lat mogą być miłym dodatkiem do naszej spuścizny. Od razu mówię, że po początkowych większych zastrzykach 'na restart' kolekcji, już nie szaleję, a kilkaset złotych miesięcznie wydawane na gry zamieniłem na kilkadziesiąt złotych, szukanie okazji i ukochanych gier, które kiedyś nieroztropnie utraciłem. Nie chodzi mi też o 'inwestycje', kozaczenie 'fortuną w kolekcji', ani 'jak to sprzedam to kupię dzieciom mieszkanie', bo nie o to chodzi. Do takich celów są lepsze rozwiązania. Teraz, w zbieraniu gier bardziej liczy się dla mnie wartość sentymentalna i ciepłe wspomnienia z samego grania. W takiej atmosferze sobie teraz rezyduję.

gumislav

Ja tak miałem co do jakiś części kolekcji. Kiedyś tylko chciałem syplić całość PSX'owych zbiorów, żeby kupić PS4 z biblioteczką gier, ale żona stwierdziła, że chyba mnie pojeb... i miała rację, na szczęście nie było kupca, który by chapnął wszystko. Jedyne co mi się udało puścić w całości dość szybko to N64 z grami, lubiłem tę konsolę ale nie mam do niej sentymentu, pewnie dlatego tak łatwo poszło. Rozważając sprzedaż czegokolwiek zwyczaj stopuję myśląc ile będę musiał stracić czasu na wystawianie aukcji/ogłoszeń i użeranie się z ludźmi. Szkoda mi też życia na stanie na poczcie z drobnicą, mój czas jest wart więcej niż te gry. Kiedyś zarobiłem w ten sposób parę setek na czysto, ale musiałem się nałazić po giełdach, ludziach, składnicach różnego śmiecia... aż mi się znudziło. Jeśli jednak przyjdą kiedyś chude lata i zabraknie na przysłowiowy chleb, to nawet mi powieka nie drgnie. Staram się, aby to rzeczy były dla mnie, a nie ja dla rzeczy.
Retromaniacy wszystkich krajów, łączcie się!
Nie ważne co... ważne, że retro.

SALADYN

#7
Regularnie, średnio raz do roku mam taki kryzys. Pierwszy raz był wymuszony gdy wciąż się ucząc miałem szaraka, wyszło PS2 kosztujące wtedy majątek, nie było więc szans na nowe a stare przestało bawić. Wtedy jednak schowałem wszystko co miałem do szafy i tak przeleżało aż brat kupił PS2 i pasja się odrodziła. Drugi kryzys był masowym wymieraniem, pod młotek poszło PS2 i wszystkie gry na nią, szarak został "rozkradziony" i ostała się tylko konsolka i kilka gier na DC. Wtedy jednak zacząłem pracować i szybko kupiłem świeże jeszcze na rynku PS3 Slim a ja nauczyłem się żyć z kryzysami. Zdarzyła mi się jeszcze jedna mini katastrofa gdy szukając nowej pracy wyprzedawałem wszystko co miałem na PS3 ale to akurat wyszło mi na dobre patrząc na to jakie ceny teraz mają te gry.
Teraz gdy patrząc na pudełka z grami i zaczyna mi się kołatać w głowie myśl "na co mi to", "ile kasy zmarnowałem" itp itd to duszę w zarodku pomysł sprzedaży i przestaje na jakiś czas grać w cokolwiek. Jakby nie było zbieram bo gram więc pewnie zmęczenie graniem jest powodem takich czarnych myśli. Mój rekord to trzy miesiące bez dotknięcia pada, przez ten czas nadrabiam kino albo telewizje, pojeżdżę na rowerze (zaskakująco często depresja gracza trafia się w wakacje), popracuje na działce robię cokolwiek poza graniem aż mnie najdzie ochota na zagranie w coś i potem jest znowu z górki. Czasami wystarczy spróbować czegoś nowego, kupić jakiś gorący blockbuster albo wrócić do klasyki, powrót do PSP albo taki DS Lite swego czasu skutecznie mi pomógł. Grunt to nie działać pochopnie.

VectroV

Cytat: SALADYN w Kwiecień 25, 2017, 10:34
Jakby nie było zbieram bo gram więc pewnie zmęczenie graniem jest powodem takich czarnych myśli.

Coś w tym jest. Kiedyś jak dobrze pamiętam nie grałem przez dobre 4 miesiące bo nie miałem ochoty na nic. Potem zakupiłem jakiś dosyć świeży tytuł i machina poleciała. Kilka dni i wkręciłem się znowu. Niestety albo i stety gier jest teraz tyle, że nie starczy życia żeby wszystko ograć, a co dopiero zebrać, więc sama ilość posiadanych pudełek potrafi czasem przytłoczyć przez co czuje się przesyt. Ale wtedy wracają wspomnienia z dawnych lat kiedy to się grało w niektóre z tytułów i chce się to na nowo poczuć przez co znowu się wkręcamy. Kryzys jak kryzys - nie da się na to zaradzić niż zostawić, nic nie ruszać i potem rozmyślać jak okres przejdzie.
Inspekteur der Bundespolizei Herr Kamil aus Posen

Deathcoil

Na szczęście dotychczas nie musiałem pozbywać się sprzętu czy gier z przyczyn ekonomicznych. Choć czasem zastanawiam się (jak już nadejdą te chude lata) jaką mógłbym obrać kolejność. Często za to nachodzą mnie myśli, aby czegoś się pozbyć z przyczyn praktycznych (a bo zwolniłoby się miejsce, ponadto z danej rzeczy nie korzystam itp.). Aktualnie w ten sposób ważą się losy PS3 SLIM 250GB ;) Nie jestem sentymentalnie związany z tą konsolą. Szkoda mi jednak odwarzacza blu-ray (chociaż do tych celów jest też Xbox One) i wstecznej kompatybilności z grami PS1.

Paradoksalnie najłatwiej było mi sprzedać PS4 (po dwóch latach), gdyby było trzeba to bez mrugnięcia okiem puściłbym też Xboxa One i wspomnianą PS3. PlayStation 1 oraz gry starałbym się "ocalić" najdłużej jak się da :) Ostatnio przeglądam uważniej też gry, bo miejsca na półkach coraz mniej a wiem że mam kilka - kilkanaście średniaków których i tak nigdy nie odpalę - za nimi bym na pewno nie tęsknił.

Yuki

#10
Ja np. wiem ze nie odpale juz pewnie zadnego Finala na PSX, bo ogralem je w kazda strone, czy chociazby Tekkena 2...podobnie jak Dreamcastowego Shenmue, ktory rozpitolony zostal na czesci pierwsze...i wtedy nasuwa sie analiza, po co...a wziac to wszystko na sklep, allegro czy inne i spieniezyc...

...i wtedy jak juz niby decyzja zapada, to cos sie wlacza, wewnetrzny głos i mowi...mowi...mowi...rozpoczynając dialog w mojej głowie:

"brakuje ci na chleb ?"
...[nie]...
"A może nie stać cie na jakies wakacje raz do roku ?"
...[nie, chociaż w sumie zawsze chcialem zwiedzic Azje] ...
"A to nie masz co sprzedać ?! setki gier sie wala na aktualne sprzety i dubli, a ty myslisz o sprzedawaniu swojego pojedynczego regalu z tym, z czym wiążesz jakis sentyment?
...[nie...ale nie włącze większości juz przecież]...
"No i ? a numizmatyk placi monetami z kolekcji czy wysyla pocztowki ze znaczkami z klasera ?!"
...[no...nie...nie robi tego...może jednak sie jeszcze na to pogapie]
"Słusznie i tak trzymaj!!!"

Tak mialem ostatnio z Dreamcastem i Saturnem...mowie ze kupie sobie Phoebe i GDEmu, zamontuje i pozgrywam gry, i plyty beda mi zbedne. Ale...przeciez ja w wiekszosc juz nie zagram, wiecpo co mi to tam, mnie cieszy posiadanie...i po 1 dniu zdjalem aukcje...na szczescie dlugo nie lezaly i nie kupil nikt. To byl moj drugi napad odkad kolekcjonuje (z 10 lat bedzie juz ponad) :)

Janusz

Chyba nigdy nie miałem takiego kryzysu, za dużo czasu wpakowałem w to, żeby upolować to co mam w okazyjnych cenach, więc nie mam jakiegoś parcia się tego pozbywać. Jak przychodzi gorszy okres to po prostu mniej kupuję, ale to z racji finansowych, a nie chęci. Czasem zastanawiam się po cholerę mi tyle konsol na których nie gram lub mam po jednej dwie gry, ale lubię obcować z samym sprzętem więc szybko myśli odchodzą. Częściej miewam kryzysy growe, ale to temat na inną dyskusję.

Forte

Niestety, zdarzały się takie chwile. Mój problem polega przede wszystkim na tym, że chciałbym kolekcjonować wszystko co się da. Niestety ani na to nie mam funduszy, ani miejsca. Problemem jest też to, że jak kolekcjonuje się tak bardzo wiele gier i konsol, to dana platforma rośnie w zastraszająco wolnym tempie.

Moje rozwiązanie? W tej chwili skupiam się na tym na czym mi najbardziej zależy a i nostalgia ma tutaj ogromne znaczenie. Od niedawna zacząłem gromadzić rzeczy związane z PSX'em i przez jakiś czas na tym poprzestanę. Nie wykluczam rzecz jasna kupowania innych gier/platform kiedy nadarzy się jakaś wyjątkowa okazja  ;)

hankie

Na pewno nie będę porównywał to do Waszych kryzysów i dawnych sprzedaży, lecz miałem (http://strefapsx.pl/forum/nasze-zbiory/(hankie)-growe-klamoty-w-krzychowej-pieczarze/msg19051/#msg19051) okres retro banicji. Spowodowane było to zmianą wystroju pokoju i pozbyciu się meblościanek z wczesnych lat 90. Chciałem miejsca i niestety większość zbioru poszła na sprzedaż. Ceny płaczliwe, a ja jeszcze się cieszyłem że jakies złocisze wpadały...

Teraz wiem, że jak jakiś kryzys mnie dopadnie to po prostu zatrzymam się, i jeśli nie będę przymierał głodem - NIE SPRZEDAM NIC. Bo nie miałem wcześniej żadnych białych kruków, a sprzęt popularny, ale czasem do teraz się w tyłek za te półdarmowe tranzakcje gryzę...

loompy100

Ja żałuję czasem, że pozbyłem się dawno temu kilku fajnych przedmiotów, ale nie ma co rozpamiętywać. Teraz nauczony błędami młodości nie sprzedaje jeśli nie muszę. Zwłaszcza gry z Szaraka szanuje najbardziej, mam kilka fajnych egzemplarzy i dopóki nie będę przymierał głodem to ich nie sprzedam. Lepiej wrzucić wszystko do kartonu, na strych i niech zyskuje na wartości :) Obecnie pozbywam się części kolekcji, ale to głównie gry z Ps2, z którymi nie wiąże mnie sentyment. Na Ps3 kupuje tylko te gry, które są dobre, a na Pc tylko te które miło wspominam. Ogólnie z kolekcjonowaniem trzeba uważać, żeby nie przerodziło się w niepotrzebne zbieractwo i kupowanie wszystkiego co uda się wyrwać :P