Jak organizujesz swój kolekcjonerski budżet?

Zaczęty przez Janusz, Grudzień 27, 2015, 18:33

Poprzedni wątek - Następny wątek

Janusz

Kolekcjonowanie gier i konsol nie należy do prostych rzeczy, zwłaszcza jeśli stawiamy na multiplatformowość. Zastanawia mnie w jaki sposób w skali miesiąca organizujecie swój budżet na wydatki związane z tym hobby. Wiele osób tutaj nie skupia się jedynie na PSX, sporo zbiera gry na PS2 oraz na nowsze systemy, a są też osoby co zbierają wszystko co się nawinie. Przy takim podejściu nie trudno o zakupy bo co rusz można coś wyłapać czy to na allegro czy na ebayu. Jeszcze retro czasem idzie tanio wyłapać, ale nowości to zwykle wydatki powyżej 200zł. Ciekaw jestem jakie macie podejście by trzymać to na tyle w ryzach by nie puścić domu z torbami :) Ja przez długi czas, aż do niedawna skupiałem się w zasadzie jedynie na okazjach, a na większe wydatki, powiedzmy powyżej 100zł decydowałem się niechętnie. Myślę, że tak miesięcznie, oczywiście w zależności od tego czy coś znalazłem ciekawego czy nie wydawałem od 200-400zł nie licząc oczywiście pojedynczych, większych wydatków. Niemniej przy tej górnej granicy czasem miałem wyrzuty sumienia, że tyle na to idzie choć zdaje sobie sprawę, że to w zasadzie ekwiwalent 2 nowych gier. Ciekawi mnie jak inni, czyli wy, organizujecie swoje konsolowe wydatki? Macie jakiś ustalony budżet na miesiąc, którego się staracie nie przekraczać? Może kupujecie wszystko co uznacie, że warto kupić? A może kompletnie nie zwracacie uwagi na wydatki co by nie kłopotać głowy?

retron67

@bodzio nie zwracac na wydatki,to moje marzenie(jak pewnie większości ;))
w miesiącach biedy chociarz z 2-3gry...oczywiscie na plejsteszyn yeden

eloiasia1

Ciekawy zbieg okoliczności, akurat pytasz wtedy kiedy jestem totalnie spłukany( pewnie jak większość z nas w tym okresie)  a do tego na growym głodzie :) Ja poprostu jestem uzależniony od kupowania czegoś nowego a właściwie starego, i ciągle jakieś aukcję obserwuję bądź z kimś dobijam targu, najgorszy jest fakt że gry to tak naprawdę jedno z wielu hobby jakie mnie dopadły i czasem jest to wszystko ciężko ze sobą pogodzić.

Jedną z moich zasad jest żeby nigdy niepłacić za grę czy figurkę, model itp. pełnej ceny i tego staram się trzymać, dlatego nie biorę udziału w licytacjach gdzie jest tylko jeden specyficzny przedmiot do zakupu, no chyba że jest niedokładnie opisany, biorę udział wtedy kiedy jestem w stanie to na czym mi zależy wybrać z całości a resztę sprzedać, nie raz dzięki takiemu zabiegowi przedmiot porządania wpadał do kolekcji za symboliczną cenę lub nawet za darmo. Niestety choć niewątpliwie ma to swoje zalety to też posiada wady a największa to czas stracony na szukanie okazji, które muszę przyznać coraz rzadziej się trafiają. Tak więc w nowym roku mam zamiar raczej kupować to w co chcę grać, nawet za pełną cenę i więcej czasu poświęcać właściwym pasjom, tak na dobrą sprawę to już zaczełęm.

Mitsu

Ja zazwyczaj obieram sobie kwotę do wydania powiedzmy 200 zł w miesiącu i tego nie przekraczam. Najlepiej sobie odłożyć kasę i potem wydać bez szczypania sie. Oczywiście w życiu bywa rożnie i nieplanowane zakupy chyba dają najwiecej frajdy. Jeżeli chodzi o gry to staram sie nie przepłacać ale jestem w stanie dać za grę do 150 zł. W sumie to najdroższa gra był dla mnie tekken tag 2 za 120 zł ale planuje w przyszłości zakup rożnych jrpg na psx i ps2 wiec bedą droższe. Na ps3 gry kupuje za mniej więcej 60-70 zł w większości. Na razie staram sie ograć tanie gierki a potem stopniowo kupować droższe. Jeżeli mi jakaś nie spasi to sprzedaje spowrotem. W przypadku Nier na ps3 nawet na takiej operacji niecelowo zarobiłem

G-R-Z-E-C-H

#4
Zanim zdecydowałem się na powrót do przeszłości kupowałem tylko gry na PS3 i w zupełności wystarczało mi 100zł na miesiąc. Kupuję głównie gry używane dlatego za tą kwotę niejednokrotnie dało się wyrwać nawet 2-3 tytuły.
Nadal staram się zbytnio nie szaleć, ale miesięczna bariera przesunęła się i to znacznie. W dodatku jest bardziej płynna niż kiedyś. Niejednokrotnie w podsumowaniu miesiąca pojawia się kwota ponad 300zł. Według mnie za dużo...ale chcąc coś kolekcjonować trzeba liczyć się z wydatkami.
Jeśli chodzi o podział pomiędzy różne platformy, staram się w miesiącu kupić po jednej grze na każdą (na razie bez  PS4 bo nie zależy mi na grach aż tak bardzo, żeby za nie przepłacać-za kilka lat będzie taniej)

gumislav

Ja staram się nie wydawać miesięcznie więcej niż 150 zł. Jeśli wpadnie jakaś dodatkowa kasa w ramach premii, ZFŚS czy za zaległy urlop, jakaś umowa zlecenia na boku itp. to wtedy jest dodatkowa kasa i jest impreza  ;D Z drugiej strony chcę mieć wszystkiego jak najwięcej. Jedyne rozwiązanie to szukanie okazji. Często kupuję sprzęt w stanie śmietnikowym i odnawiam. Nie przeszkadza mi gdy coś nie wygląda jak mint, ponieważ sprzętu nie kolekcjonuję profesjonalnie - jest on mi potrzebny do grania, aczkolwiek lubię mieć czyste i sprawne konsole/pady aby móc sobie porównać sprzęt między generacjami i zająć czymś wzrok kiedy gra się ładuje. Z grami sprawa wygląda podobnie. Na PSX nie gardzę platynowymi wydaniami. Na PS2 szukam jedynie gier premierowych i kompletnych, porównując jednak stan i oferty, i wybieram często tam gdzie jest taniej, mimo że stan jest gorszy lub zakup stanowi ryzyko. Aby trafić na okazję trzeba jednak sporo grzebać w necie, pytać ludzi, jeździć... Czasem jest strzał w 10, a czasem wielki zawód. Podejście takie pozwala mi natomiast cieszyć się tym, że zawsze będę miał czym i w co grać  :) Wciąż bowiem podkreślam, że w pierwszej kolejności jestem retrograczem, a dopiero później kolekcjonerem. Bywa też, że kupuję kilka rzeczy komplecie, i że z tego kompletu sprzedaję coś aby zwróciły mi się koszty i by zostało tylko to co naprawdę chcę mieć. Wymaga to jednak konsekwencji i dyscypliny, bo zazwyczaj kusi, żeby sobie wszystko zostawić  ;) W takich warunkach pozbyłem się ori myszki, SCPH-1002, jakiś padów i jeszcze kilku fantów, aby inne rzeczy zakupione w parze wyszły mi za zero lub in plus.
Nadmienię, że gdyby nie to, że jestem w związku małżeńskim i mam małą córeczkę, a dziewczyny też mają swoje potrzeby, to wydatki miesięczne zamykałyby się pewnie koło 300-400 zł. Jak dla mnie dużo za dużo, biorąc pod uwagę, że kroci nie zarabiam. Także, Panowie, jak chcecie zacząć oszczędzać to sprawcie sobie żonę ;)
Retromaniacy wszystkich krajów, łączcie się!
Nie ważne co... ważne, że retro.

Qdi

U mnie max 200 złotych miesięcznie jest odkładane na gry starsze. Jeżeli nie wydam tej kwoty to przechodzi ona na kolejny miesiąc i tak jak mam coś ciekawego na aukcji to działam.
Inaczej się mają sprawy z grami nowymi, które kupuję w dniu premiery i po ich ukończeniu, nagraniu materiału, sprzedaję żeby oszczędzić jak najwięcej kasy :)

SALADYN

Ja z kolei stawiam na systematyczność, przynajmniej jedną rzecz na miesiąc muszę kupić, czasami kilka ale znacznie tańszych. Oczywiście koszty też są ważne ale nie stosuje jakiegoś rygoru czy nawet maksymalnego pułapu. Dajmy na to że trafi się okazja zakupu jakiegoś rzadkiego przedmiotu za połowę jego typowej ceny która jednak dwukrotnie przekracza dostępny budżet, najczęściej i tak już wykorzystany. W takim wypadku pozwalam sobie nawet na zadłużenie, oczywiście wszystko w granicach zdrowego rozsądku i kosztem kolejnego miesiąca.

Don

#8
W zależności od miesiąca wydaję jakieś 100-200 złotych na stare gry, chyba że popłynę i kupie coś nieprzyzwoicie drogiego wtedy w ramach "pokuty" potrafię zrezygnować z kolejnych zakupów nawet na kilka miesięcy (w końcu kolekcjonowanie to nie sprint, a maraton).

Osobnym budżetem dysponuję na nowości. Zwykle w roku kupuję ich 4-5 (tylko tytuły które są dla mnie ważne, w ciągu ostatnich 12 miesięcy były to: Wiedźmin 3, Fallout 4, Rise of the Tomb Raider, The Division). Wtedy na stare gry mam mniej kasy ale i czasu, bo wszystkie nowe produkcje ogrywam w przeciągu kilkudziesięciu godzin.