W co aktualnie grasz?

Zaczęty przez Janusz, Czerwiec 09, 2014, 15:57

Poprzedni wątek - Następny wątek

Kirby

@Janusz

podziwiam za wytrwałość, ja to już pewnie nie raz poddałbym pada testom na wytrzymałość :P

Niby Casper kojarzy się z postacią z bajek dziecięcych, toteż wydawać by się mogło, że gra z jego udziałem powinna być infantylna i prosta, a tu proszę, pojawiają się niemałe schody. Błądzenie godzinami po korytarzach bez posunięcia na przód, brak jakichkolwiek jasnych wskazówek może przyprawiać o nie małą frustrację.

Quake96

Cytat: bms w Styczeń 27, 2025, 15:07A da się w to grać przyjemnie bez solucji?

Nie wiem, nie jestem masochistą 8)

Bez solucji do takich gier nawet nie podchodzę. Wybaczcie panowie, ale zabawa w zagadki nie jest na moją głowę :P Ja lubię tego typu gry, ale lubię czerpać z nich przyjemność a nie wysilać się nad jedną (z mnóstwa) zagadką przez kilka dni. Wystarczy mi, że praca męczy mnie i fizycznie i psychicznie, więc od gier oczekuję luzu i czystej zabawy.

Także tak, w obie te gry grałem po prostu z solucją. Czy zepsuło to mi, podkreślam mi zabawę? Absolutnie! Bawiłem się z tymi grami świetnie. Nie tylko same gry, ale i otoczka Amigi, dyskietek i całej tej zabawy ze sprzętem to dla mnie czysta przyjemność.

Ale tak wracając do samych zagadek w tych grach to faktycznie niektóre, ba wiele jeśli nie większość może wydawać się nielogiczna. Przykład z "monkey wrench" już ostatnio ktoś mi przytoczył, więc widać zapadło to graczom w pamięć. Ogólnie w takich grach trzeba umieć kombinować, czasem faktycznie trochę "szukać na ślepo", bo jak na oldschoolowe Point'n Clicki przystało, nie ma tu nawet czegoś w rodzaju dziennika, wskazówek czy tym podobnych ułatwień. Po prostu sam musisz wykminić co zrobić, a czasem sytuacji nie ułatwia też fakt, że w grach tych natrafiamy na tonę przedmiotów, z czego niektóre są kompletnie bezużyteczne a inne użyte raz czy kilka nadal siedzą w ekwipunku choć już nie będą nam potrzebne do końca gry.

Swoją drogą, niebawem chciałbym powrócić do gry z mojego dzieciństwa, która to właśnie wzbudziła we mnie miłość do tych kultowych przygodówek LucasArts, czyli Day of The Tentacle. Z tym tytułem zetknąłem się po raz pierwszy mając ledwie kilka lat, ale wrył się w moją głowę naprawdę mocno. Ba, dawno, daaaawno temu już raz go ukończyłem, ale było to pewnie z "naście" lat temu i niewiele z tego pamiętam :D

Kirby

Cytat: Quake96 w Styczeń 27, 2025, 19:37Ale tak wracając do samych zagadek w tych grach to faktycznie niektóre, ba wiele jeśli nie większość może wydawać się nielogiczna. Przykład z "monkey wrench" już ostatnio ktoś mi przytoczył, więc widać zapadło to graczom w pamięć. Ogólnie w takich grach trzeba umieć kombinować, czasem faktycznie trochę "szukać na ślepo", bo jak na oldschoolowe Point'n Clicki przystało, nie ma tu nawet czegoś w rodzaju dziennika, wskazówek czy tym podobnych ułatwień. Po prostu sam musisz wykminić co zrobić, a czasem sytuacji nie ułatwia też fakt, że w grach tych natrafiamy na tonę przedmiotów, z czego niektóre są kompletnie bezużyteczne a inne użyte raz czy kilka nadal siedzą w ekwipunku choć już nie będą nam potrzebne do końca gry.

W starych grach point's click tzw. zagadki logiczne często z logiką nie mają zbyt wiele wspólnego. Gracz musi wpaść na jakiś irracjonalny pomysł twórców gry. Są nawet produkcje, w których przeoczenie przedmiotu we wcześniejszej fazie uniemożliwia przejście gry. Przykład Hopkins FBI.
Nie przetnie się rzutką linki zasilania z teleportu to finałowy boss okaże się nieśmiertelny :) A brak zabrania do ekwipunku przynęty pozbawi nas złowienia rybki, bez której nie wykona się kolejnego kroku. Oczywiście gra uniemożliwia graczom cofnięcie się do miejsc, w których wymagane przedmioty były dostępne.

Megadeth

I prawidłowo Kłake, każdy gra jak chce, by czerpać satysfakcję.

CyborgDE

U mnie aktualnie na salonach Duke Nukem 3D: Megaton Edition ze Steama, można powiedzieć że jestem w połowie juz, bo L.A. Meltdown i Lunar Apocalypse ukończone. Tępo jak zwykle u mnie ślimacze, ale jak jest chwilka to sobie jedną planszę zawsze przejdę.  :P

No i równie ślimaczym tempem Gran Turismo na szaraku. Podpięte pod 55 cali LCD, także nie widać absolutnie nic. Sam nie wiem czemu to sobie robię, może jakieś skłonności masochistyczne.

"Umysł robota walczy z umysłem debila, taki los cyborgów."

hankie

Jak jeszcze @CyborgDE na kompozycie to szacun.

CyborgDE

Oczywiście że na kompozycie, pełne poszanowanie jakiegokolwiek braku szacunku do odbioru wizualnego gry. Doznania takie na 30% czyli akurat.

"Umysł robota walczy z umysłem debila, taki los cyborgów."

Megadeth

Ja gra na 42 calach w gry z PSXa i lubie to masło z pixeli  O0
Myślę, ze na 55 też dałbym radę.  C:-)

makumator

Cytat: Janusz w Styczeń 25, 2025, 09:50

odpaliłem grę Casper na PSX.


Kurde byłem fanem bajki, widziałem na VHS chyba wszystkie odcinki, + film na podstawie którego jest gra gościł w moim telewizorze nie raz (Wednesday Adams <3 ). Gra ma w sobie kilka rzeczy które lubię, old skul izometria, fajnie rysowane detale + sam renderowany duszek wyglada idealnie. Niestety odbiłem się od tego latania w kółko i nigdy nie ukończyłem.

Kapkę lepszy grywalnosciowo był dla mnie Friends Around the World, takie bieda Pandemonium, ale całkiem grywalne (jak dla mnie).

Mcin

Cytat: CyborgDE w Styczeń 27, 2025, 20:08U mnie aktualnie na salonach Duke Nukem 3D: Megaton Edition ze Steama, można powiedzieć że jestem w połowie juz, bo L.A. Meltdown i Lunar Apocalypse ukończone. Tępo jak zwykle u mnie ślimacze, ale jak jest chwilka to sobie jedną planszę zawsze przejdę.  :P

Tak jak często lubię klasyki w ich klasycznej, dupnej formie, tak Duke mnie pokonał, a w zasadzie działanie silnika Build przy patrzeniu góra/dół to generator bólów brzucha i głowy. EDuke 64 już spoko i dokończyłem na najtrudniejsiejszym. Ale przyznaje, to był okres w życiu gdy czasu miałem nadmiar :)
Net Yaroze to życie. Net Yaroze to Nadzieja.

Janusz

Cytat: makumator w Styczeń 27, 2025, 21:17Kurde byłem fanem bajki, widziałem na VHS chyba wszystkie odcinki, + film na podstawie którego jest gra gościł w moim telewizorze nie raz (Wednesday Adams <3 ). Gra ma w sobie kilka rzeczy które lubię, old skul izometria, fajnie rysowane detale + sam renderowany duszek wyglada idealnie. Niestety odbiłem się od tego latania w kółko i nigdy nie ukończyłem.

Kapkę lepszy grywalnosciowo był dla mnie Friends Around the World, takie bieda Pandemonium, ale całkiem grywalne (jak dla mnie).


Też lubiłem bajkę i fajnie, że ktoś jeszcze robił podejście do tej gry, bo to dość niszowy tytuł.

Gierka ma swoje plusy i zestarzała się całkiem dobrze. Wczoraj wieczorem udało mi się ją wreszcie ukończyć, więc chociaż jeden tytuł z mojej listy tych niedokończonych można odhaczyć. Na szczęście pod koniec już w miarę wiedziałem co i jak zrobić. Satysfakcja z przejścia mega, choć raz musiałem na YT zajrzeć na jeden element co zrobić bo był nie do wykrycia. Nie wiem jak miałem wpaść na przejście, które było zasłonięte tak, że go nie było widać w ogóle w kadrze, ale mniejsza o to.

Gierka przy drobnych zmianach mogłaby się doczekać nawet remastera, graficznie trochę dopieścić i koniecznie dodać mapę i można wydawać na nowo. Bez mapy i jakiś znaczników jakby ktoś się za nią brał to od raz polecam kartkę i długopis, żebyście nie musieli latać jak ja po pięćdziesiąt razy tam i z powrotem. 

Pawelec_93

Ukończyłem sobie w końcu C-12 Final Resistance. Wiele razy słyszałem o tej grze i chciałem ją również przetestować. Niestety potwierdziło, to o czym wiele osób pisze w swoich opiniach i recenzjach. Gra, to niestety moim zdaniem co najwyżej średniak i spore rozczarowanie. Na wstępie powiem, że grę ukończyłem tylko, dlatego, że pomagałem sobie youtubowymi filmikami. I powiem szczerze, że i tak się dziwię, że ją ukończyłem, bo miałem 2/3 mocne momenty zwątpienia. Niestety poziom trudności jest dość wysoki z racji: małej ilości amunicji i apteczek, dość sprytnych wrogów, słabo działającej kamery, dość ogranicznego save'owania itd. Do tego dochodzą jeszcze "Tomb Raiderowe" problemy w stylu: gdzie iść dalej w etapie, jaki przełącznik uruchomić itd. Sama historia fabularna również nie porywa i dla mnie jest mocno powierzchowna: ot obcy atakują Ziemię, mamy głównego bohatera i 2-3 sojuszników - postacie nie wyróżniające się kompletnie. Na plus (choć mocno naciągany): niezły arsenał broni.

Janusz

Kurde, zniechęciłeś mnie trochę, a miałem w planie to ograć. Ten tytuł miał niezły marketing, chyba ostatnia gra Sony tak promowana na PSXa i reklamy tej gry były u nas w prasie na każdym kroku. Pamiętam, że człowiek liczył, że doczeka pod koniec żywota konsoli na mega dopracowany tytuł bo w sumie konsola nie miała już żadnych tajemnic i można było w pełni wykorzystać jej potencjał, a tutaj wyszedł średniak.


Greg_k

Cytat: Quake96 w Styczeń 27, 2025, 19:37Swoją drogą, niebawem chciałbym powrócić do gry z mojego dzieciństwa, która to właśnie wzbudziła we mnie miłość do tych kultowych przygodówek LucasArts, czyli Day of The Tentacle. Z tym tytułem zetknąłem się po raz pierwszy mając ledwie kilka lat, ale wrył się w moją głowę naprawdę mocno. Ba, dawno, daaaawno temu już raz go ukończyłem, ale było to pewnie z "naście" lat temu i niewiele z tego pamiętam

Polecam zagranie na PS4 w wersję "odświeżoną", gdzie w dowolnym momencie można przełączać się pomiędzy wersją oryginalną a remake'iem (plansze są na nowo narysowane). Tak samo zresztą można robić w Monkey Island Special Edition, które wyszło na PS3/ Xbox 360 / PCta



Janusz

Aktualnie odpaliłem Fighting Force na PSX. Fajny, trójwymiarowy beat'em up, choć brakuje w nim momentami dynamizmu i mam wrażenie niektóre ruchy są tak oporne jakbym co najmniej Larą Croft w TR sterował. Szkoda, że nie dodali też do tego jakiejś sensownej fabuły, ale gierka fajna i może ruszę dwójkę od razu po niej lub Gekido.