W co aktualnie grasz?

Zaczęty przez Janusz, Czerwiec 09, 2014, 15:57

Poprzedni wątek - Następny wątek

Kirby

Cytat: Keita w Styczeń 22, 2025, 11:56
Złap je wszystkie, najlepiej by było mieć wszystkie podstawowe kolorki GBC ;D

No ten Worm light działa tak sobie głównie za sprawą skupionego światła. Szkoda, że nie powstała (a może jednak?) żadna nieco współcześniejsza wariacja na ten temat z bardziej rozproszonym światłem niż oryginał. Worm light to jest klimat tamtych czasów :)

Szkoda tylko, że teraz wszystko zrobiło się takie drogie. Bardziej przekonuje mnie zakup czegoś nowego, gry, pada itd. niż wariantu posiadanego przedmiotu, który poza innym kolorem odbudowy jest tym samym.

Za to w przypadku klasycznego Gba podoba się mi tylko model w kolorze fioletowym i  przezroczysty błękitny.

12step

kup sobie anbernica, a znikną wszystkie twoje troski i dylematy.
ore ore szabadabada amore

Janusz

Cytat: Morden w Styczeń 22, 2025, 10:10Mam "kolekcję" na Xbox 360, która zawiera również LeChuck's Revenge. To samo wyszło na PS3, więc pewnie o tym mówisz. Interfejs przebudowano z myślą o grze za pomocą kontrolera i zdaje to egzamin. Będąc osobą, która ograła chyba wszystkie przygodówki od LucasArts i większość od Sierra, nie narzekałem. Moim zdaniem warto.

To dopisuję do listy życzeń, może uda się upolować i ograć, choć kolejka dłuuuuuuga.

G-R-Z-E-C-H

Biorę się za Vice City na PS2  8)


Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.

Janusz

Naszło mnie coś na uporanie się wreszcie ze zmorami z dawnych lat, a więc grami w które grałem, ale z jakiś względów nie dokończyłem.

I w ten oto sposób odpaliłem grę Casper na PSX.



Dość stary tytuł, z samych początków PlayStation, a więc z 1996 roku. W związku z tym grze bliżej do ery 16 bitowej niż 32, a ten dopisek 3D na okładce raczej należy traktować z przymrużeniem oka. Taki chwyt marketingowy bardziej, bo wtedy wszystko co 3D było nowe, rewolucyjne itp.

Tutaj raczej wieje klasyką niż nowością. Gra to powiedziałbym taka przygodówka pont&click skrojona pod konsole, dzięki czemu sterowanie tutaj jest dość wygodne i nie tęsknimy za myszką.

Pamiętam lata temu dostałem kilka gierek na PSXa i tam właśnie był Casper, próbowałem to ograć, ale tytuł mnie przerósł, a sprawy nie ułatwiał fakt, że gra była w j. niemieckim. Przypomniałem sobie też czemu ją odpuściłem. Akcja gry dzieje się w domu Caspra i okolicach i mimo, że sam teren nie jest jakiś wielki, to wszystko jest tak skonstruowane, że nie posuwamy się na przód cały czas, tylko odblokowując jedną zapadnię, znajdując jeden klucz, często gęsto musimy się wrócić w zupełnie inną miejscówę, gdzie już byliśmy wielokrotnie i tam coś odblokować, by znów przenieść się w inne miejsce i tak w kółko. W pewnym momencie tych odnóg, przejść itp. jest tyle, że człowiek się gubi i szuka np. jednych drzwi, do których akurat znaleźliśmy klucz przez kilkadziesiąt minut.  Przez to gra jest wymagająca jak cholera i irytująca, zwłaszcza jak czegoś zapomnimy, przeoczymy.

Te blokady są na każdym kroku, a to mamy jednorazowy klucz, którym otworzymy jedne zielone drzwi, ale do kolejnych musimy znaleźć nowy. A to pewne lokacje otworzymy dopiero po uzyskaniu specjalnych mocy i tak by przejść przez dziurę w ścianie trzeba mieć moc zamiany w kulę, a przez zabite deskami drzwi moc zamiany w piłę.

Najgorzej jak człowiek się pogubi i zablokuje bo wtedy trzeba krążyć i krążyć. Mimo to satysfakcja z przejścia dalej i zrobienia progresu wzrasta wprost proporcjonalnie do tego.

W grze ewidentnie brakuje jakiejś mapy z oznaczonymi zablokowanymi przejściami, ułatwiłaby sprawę. Mimo to jak ktoś lubi się pomęczyć to warto sprawdzić gameplay i może zagrać.

Quake96



No i czas na wisienkę na Amigowym torcie! Ukończywszy pierwszą część przygód Guybrush Threepwooda naturalnym było, że będę musiał poznać kontynuację wydarzeń w części drugiej. Monkey Island 2: LeChuck's Revenge to gra wydana na "zaledwie" 11 dyskietkach​​​​​​​ :D Przekłada się to oczywiście na wspaniałą, pełną kolorów grafikę, mnogość pięknych lokacji, solidną oprawę dźwiękową oraz wiele przerywników w trakcie rozgrywki. Jasne, będziemy tu wachlować dyskietkami równie często co nasz nieporadny bohater wiosłem podczas przeprawy przez bagna, ale w moich oczach ma to swój niepowtarzalny klimat. Celowo na Amidze korzystam właśnie z dyskietek, więc narzekanie na zabawę z łącznie 12 dyskietkami (wszak jedna dodatkowa jest na zapisy) byłoby z mojej strony hipokryzją.

Co do samej gry to powiem po prostu, że się nie zawiodłem. Pierwsza część po ograniu stała się z automatu jedną z moich ulubionych gier na ten komputer i "dwójka" również dołącza do tego grona na równi ze swoim poprzednikiem. Fanom przygodówek lat 90 nie muszę pewnie tej gry polecać, a całej reszcie polecam zapoznać się z klasyką, zwłaszcza że jest na to wiele sposobów i wcale nie trzeba do tego wyciągać z szafy swojej "Przyjaciółki" czy nawet uruchamiać DOSboxa czy retro PeCeta. Obie części dostały swego czasu jakiś remaster którego ja co prawda nie znam, ale myślę, że zalazł on swoich fanów podobnie jak oryginalne wydania 8)

bms

A da się w to grać przyjemnie bez solucji?

Wysłane z mojego SM-A546B przy użyciu Tapatalka


Rocho

Cytat: bms w Styczeń 27, 2025, 15:07
A da się w to grać przyjemnie bez solucji?

Wysłane z mojego SM-A546B przy użyciu Tapatalka

Mówimy o przygodówce z lat 90 to już powinno wystarczyć za odpowiedź. Choć i tak małpia wyspa jest dość sensowna jeśli chodzi o zagadki.
Fociam i  pitolę o gierkach:
https://www.instagram.com/m.aszta/

bms

Tak myślałem ;) Ostatnio po wspaniałym wejściu w Snatcher'a poległem na przeszukiwaniu krzaków. Trzeba było zrobić to 10 razy (jak później doczytałem), a nie raz czy dwa. Podziękowałem.

Wysłane z mojego SM-A546B przy użyciu Tapatalka


Rocho

@bms to trzeba sobie pewne trybiki w mózgu przestawić by zrozumieć często nielogiczność i absurdalność tych gier.
Fociam i  pitolę o gierkach:
https://www.instagram.com/m.aszta/

Megadeth

Gdzieś czytałem, że niektórych nielogicznosci jednak nawet trybikami nie ogarniesz  :)

12step

Cytat: Rocho w Styczeń 27, 2025, 16:33
Mówimy o przygodówce z lat 90 to już powinno wystarczyć za odpowiedź.

Tylko nie mówcie o tym Alfowi.
ore ore szabadabada amore

Morden

Cytat: bms w Styczeń 27, 2025, 15:07A da się w to grać przyjemnie bez solucji?

Grać zawsze się da. Gorzej z ukończeniem. Dla przykładu, w grze jest zagadka, w której przepływ wody w wodospadzie musimy zatrzymać zakręcając pompę kluczem francuskim (monkey wrench). Skąd wziąć to narzędzie? To proste! Musimy znaleźć małpę grającą na pianinie, następnie połączyć znaleziony już banan z metronomem stojącym na pianinie. Ten bujając się w lewo i w prawo zahipnotyzuje małpę, którą możemy w takim stanie zabrać ze sobą. Małpy używamy na pompie i mamy "monkey wrench". Małpa pełni funkcję klucza. Nic prostszego.
Nowy Singiel - Gamer Pro Max - Już w EMPiKu

Mcin

Uwielbiam określenie "gry typu użyj wszystko na wszystkim". Na 20 minutach się skończyła moja przygoda z małpią wyspą, kliknąłem chyba wszystko co się dało, a fabułka nie chciała się ruszyć.
Net Yaroze to życie. Net Yaroze to Nadzieja.

Janusz

#3839
Cóż Wam powiem, tak to już w tego typu grach bywa.

Ja już palpitacji serca dostaję z tym Casper na PSX.

Może poziom zagadek nie jest aż tak wyszukany jak opisano powyżej, ale chyba w życiu nie grałem w tak skomplikowaną grę pod względem planszy, albo to ja już całkiem wyszedłem z wprawy. Niby mały dom, niby z holu 7 przejść, z których 3 już na początku można wyczyścić, ale to co się dzieje potem to jest jakaś miazga. Otwierasz drzwi, zdobywasz klucz lub słyszysz, że gdzieś otwarłeś jakieś przejście i weź goń, jak tu pomieszczeń tyle, że masakra, a gra jest skonstruowana tak, że nie czyścisz danego obszaru zwykle do zera, tylko przeszukujesz, aż Cię coś zablokuje i szukasz w innym miejscu czegoś, żeby się odblokowało w tym wcześniejszym coś.

Z nerwów musiałem kartkę i długopis wyciągnąć, ba nawet robię już fotki niektórych miejsc, gdzie jeszcze mam coś do odblokowania. Najgorsze jest to, że nieraz wiem co zrobić, nawet wiem gdzie, ale już jak tam trafić niekoniecznie bo tych przejść jest sporo, dodatkowo włażąc w jedną kratkę wentylacyjną może Cię wyrzucić na inny koniec domu, a niektóre kratki działają tak, że wracając nią już nie trafisz tam skąd wyruszyłeś, ale w inne miejsce.

W taki labirynt jeszcze nie grałem, w ogóle ten tytuł od dzisiaj będzie dla mnie synonimem słowa labirynt. Myślałem, że to raz, dwa ukończę, a tu nawet nie wiem ile godzin się bujam po tej rezydencji i końca nie widać, choć na pewno jest blisko, bo już coraz mniej zamkniętych drzwi przede mną i to jedyne pocieszenie. Gdyby nie to, już dawno bym rzucił konsolką w ścianę z nerwów.