W co aktualnie grasz?

Zaczęty przez Janusz, Czerwiec 09, 2014, 15:57

Poprzedni wątek - Następny wątek

killy9999

Persona 5 ma z odgórnie zaprojektowane lochy, zawsze takie same. Wcześniejsze części mają losowe. Co do systemu fuzji, to to jest też w Personie. Podejrzewam, że jest bardzo podobnie - może ktoś grał w obie gry i ma porównanie? Ja nie będę ukrywał, że ten system fuzji z Persony mi się nie podoba. Trudno jest w nim jakoś sensownie zaplanować w przód rozwój postaci.

Czarny Wilk

Cytat: Czarny Wilk w Styczeń 20, 2026, 08:19U mnie na tapecie dalej Tekken 8 do codziennych walk i Enter the Gecko do szybkich rund - jakoś lepiej mi się w to gra małymi seriami, wymaksowanie jednego-dwóch poziomów na sesję i potem leży kilka dni. Yakuzę 4 skończyłem, Roadcraft i Lost Records na razie odłożone. Na główny ruszt natomiast wleciał:

Avatar: Frontiers of Pandora - czyli Far Cry w przebraniu ;) Tak przynajmniej zakładałem jak to odpalałem, ale jak na razie gra okazuje się dużo ciekawsza od chociażby FC6. Główna w tym zasługa eksploracji. Można w to grać tradycyjnie po ubisoftowemu i biegać za markerami, ale tytuł oferuje też "tryb eksploracji", w którym wszystkie znaczniki znikają, musimy opierać się wyłącznie na nazwach geograficznych. Przykładowo, jeśli w ramach misji mamy znaleźć wrogi obóz, to zamiast strzałki prowadzącej do celu dostajemy informację, że rzeczony obóz znajduje się "na zachód od lasu takiego, po drugiej stronie rzeki jakiejśtam" - i musimy go sobie znaleźć sami biegając po dżungli. System ten niestety nie jest perfekcyjny, często prowadzi nas do miejsc których nie mamy jeszcze oznaczonych na mapie i wtedy musimy najpierw biegać po okolicy aż znajdziemy ten konkretny las i rzekę i nam się ich nazwy odkryją na mapie. Albo raz miałem misję z limitem czasowym, w którym drogę miał mi wskazywać dym, ale gra poczęstowała mnie wielką burzą ograniczającą widoczność i trzeba było szukać na oślep. Kiedy natomiast ta eksploracja działa, to działa bardzo odświeżająco na typową ubisoftową formułę czyszczenia mapy. Do tego gierka jest śliczna, strzela się jak w Far Cry'u (co dla mnie jest dużą zaletą, lubię tamtejszy gunplay). Jak to odpalałem to myślałem że się szybko znudzę i będę w to musiał grać na raty, ale póki co wciągnąłem się mocno.

Avatar: Frontiers of Pandora ciąg dalszy - Nauczyłem się już obsługiwać tutejszą bezznacznikową eksplorację i jak związany z nią efekt świeżości minął, to pod maską zostało już klasyczne Far Cry'owe doświadczenie. Główna pętla gameplyowa to nadal czyszczenie mapy - to że markerów nie ma nie znaczy że nie obozów do przejmowania i innych typowych ubiaktywności, ino teraz trzeba je znajdować samodzielnie. Co ostatecznie okazuje się dużo prostsze niż można by się spodziewać, bo każdy obóz, laboratorium czy inny ważny obiekt na mapie wygląda tak samo, więc jesteśmy w stanie je rozpoznać wizualnie jak tylko ściągniemy mgłę wojny.  Z kinowej marki gra odziedziczyła fabułę i postacie które są słabo napisane nawet jak na ubisoftowe standardy oraz prześliczną dżunglę. No a od Far Cry'a dorzuciła nudne misje poboczne i solidny gunplay. Generalnie - jest z tego typowa ubigra, trzeba lubić żeby się dobrze bawić. Ja lubię w małych dawkach, tak raz na rok ;)

2XKO - Riot wydał własną bijatykę osadzoną w realiach League of Legends i serialu Arcane. Temat mocno ciekawy, bo to pierwsza od dawna nowa marka w świecie bijatyk mająca ambicje powalczyć z dominacją Street Fightera, Tekkena i Mortala, a na dodatek dostępna jest w modelu free2play. Trochę już pograłem, na razie wrażenia mam umiarkowanie pozytywne. Już pomijając typowe choroby f2p, czyli zatrzęsienie płatnych skinów i nastawienie na grindowanie wszelkich walut, to zwyczajnie jest tu mało zawartości. Praktycznie nie ma tu żadnego singla poza tutorialem, ale przede wszystkim chodzi mi o postaci, dwunastka w grze nastawionej na walki 2v2 to bardzo blady wynik i nie da się oprzeć wrażeniu, że w kółko walczymy z tymi samymi oponentami. Trochę przedobrzono też tutaj jak na mój gust z autocombosami, przez co wszyscy walczą takimi samymi długimi sekwencjami i różnorodności jest jeszcze mniej. A z pozytywów - same postacie, choć jest ich mało, to są naprawdę dobrze zaprojektowane i oferują odmienne style rozgrywki. No a pomijając te autocombosy to system walki też ma w sobie sporo ciekawych mechanik i wydaje się całkiem przemyślany. Nie daje mi takich emocji jak pojedynki w TK i SF, ale nie mogę powiedzieć że się źle tutaj bawię. Generalnie gram dalej żeby sobie porządniej wyrobić zdanie, ale na ten moment czuję że dominacja TK8 i SF6 w moim serduszku pozostaje niezagrożona ;)

Tekken 8 - a skoro o Tekkenie 8 mowa, to akurat mogę odmeldować, że dziś powinien wlecieć ostatni poziom battle passa, co  wybija mi rytm na przerwę od tego tytułu ;)


ikskoks

Gram w Deamonicę z Clicka. Już 6 godzin nabite. :)
Zaciekawiła mnie fabuła, choć sam gameplay jest strasznie toporny. Ciągle zbieram jakieś chwasty do eliksirów i teleportuję się z miejsca na miejsce, żeby popchnąć historię do przodu. Jest też polski dubbing, co zawsze na plus.

Stall

#3963
Piękna płytka z czasopisma - propsuje.  Spolszczenia tego typu jedyne w swoim rodzaju, z klimatem early 00'. Tytułu nie kojarzę, ale i toporniak potrafi dobrze siąść od czasu do czasu.

hankie

O cholipa, ja byłem z czasopismem Click! jak jeszcze nie mieli płyt.

Mieli papier gazetowy jak Bravo, ale kosztowali chyba 2 ziko;) A tej gry wcale nie kojarzę:))

Czarny Wilk

Też byłem z Clickiem od prawie-że-początków, bodajże od dziewiątego numeru, z Shogunem na okładce ;) Daemonicę kojarzę, ale zagrać nie zagrałem nigdy.

12step

Shin Megami Tensei 5 po nabiciu 9 godzin. Czy warto grać na fabuły? Krótko mówiąc - nie O0 Cała struktura gry to łażenie od jednego bossa do drugiego w różnych konfiguracjach (blokuje przejście, ktoś nas poprosi o ubicie takiego...żeby dalej przejść), w pobliżu bossa grinduje się, żeby wbić expa i złapać jakieś pokemony. Różnorodność demonów trochę mnie rozczarowała - ogólnie sprowadza się do tego, że w danym obszarze są ze 2-3 typy i tyle. Główna rozgrywka to rozkminanie tych strategii walki, biorąc pod uwage posiadane pokemony, ich właściwości (ataki związane z "żywiołami") i podatnościami przeciwników na w/w. Powiem szczerze, że nie rozumiem trochę wysokich ocen i dość "prosta" to gra, ale siłą rozpędu idę dalej, widoczki nienajgorsze, klimat stwierdzono.
ore ore szabadabada amore

12step

Cytat: 12step w Styczeń 28, 2026, 17:18Shin Megami Tensei 5

Po 13 godzinie fabuła się rozkręca. Nie jakiś sztos, ale solidne Netflixowe scifi 7/10 łamane przez japońskie soap opery.
ore ore szabadabada amore

Janusz

Luty rozpoczynam kolejnym podejściem do pierwszego Raymana i tam razem mam zamiar dowieźć temat do końca.
Zmieniłem kompletnie strategię, póki co olałem eksplorację i zbieranie kulek, chcę przede wszystkim dojść do końca i może jak wena pozwoli na końcu zając się przechodzeniem na 100%.
Nowa strategia zresztą już się opłaciła. Za mną muzyczny level, którego szczerze i nie na wyrost nienawidzę. Jestem już całkiem daleko, na pewno dalej niż kiedykolwiek. Jest szansa, że gierka dołączy do listy ukończonych Rayman'ów. 

Rocho

Powodzenia. Mnie ta gra jakoś czas temu pokonała na szaraku mimo że za dzieciaka udało się skończyć.
Fociam i  pitolę o gierkach:
https://www.instagram.com/m.aszta/

alf

Cytat: 12step w Styczeń 28, 2026, 17:18Shin Megami Tensei 5 po nabiciu 9 godzin. Czy warto grać na fabuły? Krótko mówiąc - nie O0 Cała struktura gry to łażenie od jednego bossa do drugiego w różnych konfiguracjach (blokuje przejście, ktoś nas poprosi o ubicie takiego...żeby dalej przejść), w pobliżu bossa grinduje się, żeby wbić expa i złapać jakieś pokemony.

Opisany wyżej schemat to seria Shin Megami Tensei i seria Persona w pigułce. Tam się nie spodziewaj epickiej fabuły. Gra stoi klimatem, ilością pokemonów (czyt. demonów), ich zróżnicowaniem/możliwościami, dungeon-crawlingiem ('expieniem'), graniem przez 100 godzin i budowaniem relacji między bohaterami (szczególnie w Persona). Jak nie lubisz żadnej z tych rzeczy to Ci wyjdzie z tego raczej średniak.

killy9999

W Personie na poziomie normal nie ma grindowania. Owszem, są lochy do przejścia, ale przejście ich raz wystarcza do pokonania bossa. Nie ma tak, że trzeba przechodzić to samo po ileś razy, żeby nabić doświadczenie bo inaczej jest się za słabym.

alf

Cytat: killy9999 w Luty 01, 2026, 16:59W Personie na poziomie normal nie ma grindowania. Owszem, są lochy do przejścia, ale przejście ich raz wystarcza do pokonania bossa. Nie ma tak, że trzeba przechodzić to samo po ileś razy, żeby nabić doświadczenie bo inaczej jest się za słabym.

To prawda. Ale ja - w Persona 4 Golden - każdy loch i tak robiłem 2 razy, bo za drugim podejściem była opcja odblokowania nowych itemów (sidequesty). Ogółem gra jest dość uzależniająca.

Mcin

Alien: Ressurection ukończony. Przy drugim podejściu. W sumie dobra gra, ale za spadki klatkarzu, rzadkie punkty kontrolne i poziom przypadkowości miałem nie raz ochotę rzucić padem w ścianę.
Net Yaroze to życie. Net Yaroze to Nadzieja.

Rocho

@Mcin na padzie to podziwiam. Ja za małolata kupiłem specjalnie dla tej gry myszkę.

Jeden z najlepszych i najtrudniejszych survival horrorów na szaraka. Klimat zaszczucia jest odczuwalny wręcz fizycznie bo gra niewybacza bledów. Do tego graficznie i dźwiękowo jes to topka.

No ale poziom trudności to hardcore.
Fociam i  pitolę o gierkach:
https://www.instagram.com/m.aszta/