W co aktualnie grasz?

Zaczęty przez Janusz, Czerwiec 09, 2014, 15:57

Poprzedni wątek - Następny wątek

Pawelec_93

Cytat: Janusz w Styczeń 29, 2025, 09:59
Kurde, zniechęciłeś mnie trochę, a miałem w planie to ograć. Ten tytuł miał niezły marketing, chyba ostatnia gra Sony tak promowana na PSXa i reklamy tej gry były u nas w prasie na każdym kroku. Pamiętam, że człowiek liczył, że doczeka pod koniec żywota konsoli na mega dopracowany tytuł bo w sumie konsola nie miała już żadnych tajemnic i można było w pełni wykorzystać jej potencjał, a tutaj wyszedł średniak.
@Janusz nie przejmuj się, to tylko moja opinia :). Być może klimat gry Ci przypasuje. Ja nie jestem jakimś wielkim fanem tematów typu obcy itd. Podejrzewam, że moje wrażenia są bardziej negatywne z powodu poziomu trudności. Nie jestem jakimś mistrzem w graniu i zwłaszcza w starszych tytułach wyższy poziom trudności mocno daje mi kość. Kluczowe jest poznanie wrogów, sposobu walki, no i trzeba mieć trochę determinacji. W sumie na YT widziałem niemało pozytywnych komentarzy nt. gry, niektórzy chcieliby nawet remake.

Janusz

Raczej masz to samo zdanie co większość ludzi mi znanych, czy to z forum czy ogólnie z tematów PSX. Chyba nikomu ta gra nie podeszła na tyle by choćby wymieniać ją z Syphon Filter czy innymi tego typu tytułami.

G-R-Z-E-C-H

Cytat: Janusz w Styczeń 29, 2025, 17:48
Aktualnie odpaliłem Fighting Force na PSX. Fajny, trójwymiarowy beat'em up, choć brakuje w nim momentami dynamizmu i mam wrażenie niektóre ruchy są tak oporne jakbym co najmniej Larą Croft w TR sterował. Szkoda, że nie dodali też do tego jakiejś sensownej fabuły, ale gierka fajna i może ruszę dwójkę od razu po niej lub Gekido.

Fighting Force 2 wydaję się być bardziej dopracowany, także polecam. Robi wrażenie klimatem i stopniem rozwałki otoczenia. Narzędzia do demolski też na plus bo jest ich dość dużo Fabuła nadal gra drugorzędną rolę, ale chyba nie o nią w tym chodzi.
Tak czy inaczej druga część jest lepszai zdecydowanie bardziej przystępna od jedynki.

Stall

Moim zdaniem C-12 nie jest tak złe, jak przedstawił kolega @Pawelec_93 . Wiadomo, że gusta są różne, ale kiedyś ja przeszedłem spory jej fragment bez bólu zębów. Żaden z tego hicior, ale wg. mnie przyzwoity średniak.

Rocho

Bo to był średniak ale bardzo reklamowany w końcu ostatni duży tytuł na PlayStation. To i oczekiwania przerosły rzeczywistość.
Fociam i  pitolę o gierkach:
https://www.instagram.com/m.aszta/

Stall

Nie od dziś wiadomo, że trzeba do haseł marketingowych podchodzić z rezerwą.

Pawelec_93

Cytat: Janusz w Styczeń 29, 2025, 21:09
Raczej masz to samo zdanie co większość ludzi mi znanych, czy to z forum czy ogólnie z tematów PSX. Chyba nikomu ta gra nie podeszła na tyle by choćby wymieniać ją z Syphon Filter czy innymi tego typu tytułami.
No tak do takiego Syphona nie ma C-12 moim zdaniem podjazdu. Pewnie w trylogii Syphon Filtera też możnaby się czepiać różnych rzeczy, ale tam fabuła i różnorodność misji trzyma przy konsoli mocno i chce się grać dalej, a na jakieśtam niedogodności przymyka się oko.

JBSuper

#3862
Po prawie 19 latach przerwy od serii, w końcu się doczekałem. W ramach wczesnego dostępu zajmuję się dogłębnym analizowaniem gry:



Gdy tchnąłem się do napisania o niej co nieco, to przypomniałem sobie o moim poście dedykowanym tej serii. Trzeba będzie pchnąć ten temat niedługo ;)

Nie mogłem się doczekać kiedy po raz pierwszy w tę grę zagram. Na bieżąco śledziłem Twittera oraz kanał YouTube twórców na nowe wieści zapowiedzianej gry. Na zlocie FuelFest w Atlancie zarówno uczestnicy, jak i widownia mogła wypróbować nowego TXRa w formie ekskluzywnego demo. W ramach ciekawostki: jednym ze znanych twarzy mający okazję w nią zagrać najwcześniej był Cody Walker, brat Paula (świeć Panie nad jego duszą :().

Liczyłem na pełnoprawny powrót TXRa, ale twórcy szybko skorygowali, że będzie to swoisty reboot korzystający ze sprawdzonych rozwiązań poprzedników, by niskim kosztem i nakładem (ale wciąż ambitnym) zweryfikować rynek, czy starym wyjadaczom oraz świeżakom niezwiązanym z serią w ogóle taki wieloletni powrót starego wyjadacza ma prawo bytu.

Pierwsze uruchomienie - ekran tytułowy stylem przypomina Tokyo Xtreme Racer 3, lecz mniej pstrokate i nastawione na minimalizm z charakterem. Klikam "Nowa gra" i z dociekliwością czekam co będzie dalej.
Wybór auta - trzy autka do wyboru na start, różniące się ceną i parametrami. Na pierwszy raz wziąłem Swifta. Po zapoznaniu się z interfejsem menu głównego kariery byłem gotowy wyjechać z garażu na podbój ulic.
Rozgrywka - stara dobra szkoła, z charakterystyczną dla tej serii dozą świeżości. Szukamy rywali, flashbang długimi i leciane. Przyjemnie arcade'owa fizyka pojazdów z nutą realizmu, zdecydowana poprawa w serii, choć w poprzednikach nie prowadziło się źle tych aut. Czuć wyraźnie granice poszczególnego auta. Znika aspekt zużycia silnika znanego z poprzednich części na rzecz monitorowania stanu zużycia opon od których zależy nasz sowity triumf, lub sromotną porażkę, a które możemy wymienić za opłatą w strefach parkingowych. Nową funkcją jest zdobywanie kredytów poprzez wykonywanie ryzykownych manewrów, jak i jako bonus w trakcie rywalizacji, np. kiedy jako pierwsi zaatakujemy i zaczniemy się oddalać od przeciwnika, lub kiedy najpierw przeciwnik nam ucieknie by potem nadrobić stratę i wykonać kontratak. Powracają interakcje z przeciwnikami, znane z Import Tuner Challenge, tylko postawione szczebel wyżej, uderzając możliwie w immersję tego co się dzieje na tokijskiej metropolii wśród nich i co chcą nam ważnego przekazać.
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.

Efekty audiowizualne - gra działa na Unreal Engine 5, co mocno mnie zaniepokoiło, patrząc na to jakie badziewia nierzadko wychodzą z użyciem tego silnika, ale twórcy nie dali się złapać w pułapkę w stylu "Patrz Marek na tego UE5, sama się gra dzięki niemu robi.", tylko jako nieliczni użyli tego silnika zgodnie z jego przeznaczeniem, co idzie odczuć w czasie gry. Przez całą moją rozgrywkę miałem wrażenie, że ten UE5 jest tylko na pokaz w prawach autorskich. Nie są to byle jakie wyżyny obecnych standardów grafiki i nigdy one nie były szczególnie ważne dla tej serii, ale jednego odmówić nie można, czyli tego jak charakterystycznie i klimatycznie się ta szata graficzna komponuje ze szczegółowością otoczenia. Udźwiękowienie w porządku. Sporo utworów to remastery i remixy z poprzednich gier, od TXR:0 aż do ITC. Z nowości to co najwyżej efekty dźwiękowe interfejsu. Dźwięki pojazdów mnie trochę rozczarowały, zwłaszcza po tym co mogliśmy w intro usłyszeć. Nijak te dźwięki się pokrywają z faktycznym stanem rzeczy w czasie rozgrywki i w dzisiejszych czasach w świecie gier wyścigowych to, łagodnie mówiąc, wstyd.
Rywale - na moment grania w Early Access jest 216 rywali rozsianych po ulicach i strefach parkingowych. Pierwotna wersja miała dosyć wyśrubowane AI przeciwników i bossów, co było fajną zmianą dla weteranów serii, ale nie spodobało się to nowym graczom i czym prędzej twórcy w ramach wersji 0.10.2 obniżyli ten poziom trudności do akceptowalnego poziomu, co na moje nie jest to czymś złym, ale uważam, że pierwotnie ten cięższy AI był dobrym zabiegiem w porównaniu do obrzydliwie łatwego ITC. Z myślą o nowych osobach, jestem większość zmian zaakceptować by również i oni mogli się cieszyć się grą tak jak oni tego chcą, ale też nieprzesadnie. Czuć tu silną chęć rywalizacji gdy jest względnie wyrównana walka, a my mamy ograniczony zasób modyfikacji.

Mogę powiedzieć jedno: Warto spróbować zagrać, szczególnie ta część jest kierowana dla nowych odbiorców, którzy dowiedzieli się o tej serii przypadkowo, ale nie mieli odwagi sięgnąć po wcześniejsze gry z różnych powodów (choć jeśli ktoś tego nie zrobił, to bardzo dużo traci :))).

Gra obecnie jest w cenie 140 zł na Steamie i za taki dopracowany (a wciąż mówimy o Early Access) i charyzmatyczny kawałek kodu z zabawą na co najmniej 40 godzin uważam, że warto ją kupić i mieć w bibliotece nawet na przyszłość, gdy gra pokaże się swojej pełnej okazałości z większą liczbą rywali, być może większą listą pojazdów, z większą ilością kilometrów do zwiedzenia (bardzo liczę na powrót Shibuya Line i Shinjuku Line z ITC). Więcej mi na tę chwilę nie trzeba, tylko brakującego contentu. A tak poza tym to czuję się na swój sposób spełniony:


Mcin

Jak co roku. Contra, Na dwóch. Na tę okazję wyciągnąłem stary Pegasus, zjechane pady, bo bez zabawy z niekontaktującymi kablami nie ma gry. Tym razem tylko dźwięk dwa razy poszedł się rozłączył. 6 razy pod rząd padło przeszliśmy.
Net Yaroze to życie. Net Yaroze to Nadzieja.

squaresofter

Parasite Eve (PSone)

Calak #254 (#3 RetroAchievements)

Grafika: Tetsuya Nomura
Muzyka: Yoko Shimomura
Miodność: Hideaki Sena, Hironobu Sakaguchi, Takashi Tokita

W życiu każdego gracza są tytuły, które chodzą za nim całe życie. Jednym z nich jest dla mnie klasyk Squaresoftu zatytułowany Parasite Eve.
Jest to połączenie rpga turowego, survival horroru i strzelaniny. Wcielamy się w nim w młodą policjantkę z Nowego Jorku, Ayę Breę, która począwszy od Wigilii z 1997 roku przeżyje najkoszmarniejszy tydzień swojego życia.

Producentem Parasite Eve jest ojciec Final Fantasy, Hironobu Sakaguchi. Gdy Squaresoft jeszcze istniał, poczciwy Hironobu zawsze pragnął, aby w jego firmie powstawały nowe, konkurencyjne dla FF marki. Parasite Eve była właśnie jedną z nich, chociaż częściej była ona porównywana do klasycznych gier z serii Resident Evil.

Muzykę do gry skomponowała Yoko Shimomura, której utwory możemy usłyszeć m.in. w klasycznych rpgach z Mario, Street Fighterze II, Legend of Manie, Kingdom Hearts, Xenoblade Chronicles, Radiant Historii czy Final Fantasy XV. Rzadko zdarzają się horrory w których można usłyszeć techno. Yoko nic sobie z tego nie robiła i totalnie rozłożyła mnie na łopatki swoimi kompozycjami.

Za projekty postaci odpowiadał zaś Tetsuya Nomura, a więc ten sam człowiek, który w zasadzie narysował najbardziej rozpoznawalne postacie z cyklów Final Fantasy i Kingdom Hearts.

Gra ma już na karku swoje lata. Dzisiejszemu graczowi bardziej będzie kojarzyła się z jakąś skamieliną, na którą nie warto nawet splunąć. Dla cebulaków będzie to przede wszystkim dobra okazja, żeby zarobić trochę grosza. Tytuł nigdy nie został wydany w Europie i nawet jego niekompletne egzemplarze kosztują coraz więcej.

Dla mnie jest to przede wszystkim historia z niesamowitym wręcz klimatem, który jest nie do podrobienia ze względu na tematykę genetyczno-biologiczną poruszaną w scenariuszu oraz ścieżkę dźwiękową, której w dzisiejszych grach już nie usłyszymy. Muzyka bardzo się zmieniła przez te wszystkie lata.

O Parasite Eve wspominam także dlatego, że ludzie ze Square Enix i sam autor książki na podstawie której powstał ten klasyk zrobili naprawdę sporo, aby gracze zapomnieli o ślicznej Ayi.

Nawet cyfrowe wydanie Parasite Eve z PS3 nie dotarło nigdy do naszego pięknego kontynentu. Ubolewam nad tym faktem. Ubolewam na tym faktem tym mocniej, bo wiele takich perełek jak ta chociażby nigdy nie doczekała się remake'u z prawdziwego zdarzenia. Nie można też zdobyć w niej platyny, bo klasyki z PSone na PS3 takowych jeszcze nie miały. Gdy weźmiemy pod uwagę fakt, ile chłamu na PSNie ma platyny, to po prostu ręce opadają. To tak jakby te korporacje warte miliony nie chciały naszych pieniędzy.

Dlatego jestem pełen podziwu dla pasjonatów, którzy robią wszystko, by gracze nie zapomnieli o klasykach. Wyobraźcie sobie, że wystarczy zapomnieć o Square Enix, wystarczy zapomnieć o PlayStation, cofnąć się w czasie o parę a może trochę więcej lat i niemożliwe staje się możliwe. Okazuje się bowiem, że na świecie żyją pasjonaci, którzy sami z siebie dodają osiągnięcia do trochę starszych gier i można się z nimi bawić po trochę po dzisiejszemu, a po trochę zupełnie tak jak wtedy, gdy PlayStation było czymś nowym a twórcy musieli się postarać, by nas czymś zaskoczyć.

Megadeth

@12step pytałeś więc pisze - skończyłem Snufkin Melody Of Moominvalley na Switchu (razem z DLC bo dokupiłem). Gra świetna. Taki "cozy game" bym powiedział. U nas Muminki są obecnie na fali w domu, bo młody ogląda namiętnie wszystkie odcinki (te stare chyba ze sznytem japońskim, ale co w PL TV leciały, bo bajki są z dubbingiem), czytamy książki, więc nie mogło zabraknąć i gry. Mogę powielić to co napisał Janusz - stylistyka ekstra, fabuła również. Gra łatwa (bardzo łatwa) - mój 5 latek przeszedł ją sam w całości (oczywiście z pomocą i czytaniem dialogów, ale padem całą grę ogarnął) no i największy minus to jej długość - wiedziałem, że długo nie będzie więc dozowałem to na jakieś 5 dni.

Jeśli jesteś fanem, ale bardziej tych animacji (nie kukiełek) to bardzo polecam, bo nawiązan jest cała masa. Minus to brak wyzwania (to nam nie przeszkadzało) i czas rozgrywki (to trochę bolało)

Gomlin

@Megadeth

Ja jestem fanem Muminków. Sam często wracam do oglądania tych starych (nie kukiełek). Czytałem też opowiadania.

Niestety do gry nie jestem tak entuzjastycznie nastawiony. Owszem, oprawa robi mega robotę pod kątem klimatu, jednak cała reszta mnie zawiodła. Gameplay jest nudny, mechaniki są uproszczone do maksimum, a historia, no raczej nie porywa.
Na pewno dla małych brzdąców jest to gra idealna - łatwa, ładna, prosta. Dla starszego gracza, nawet fana uniwersum gra będzie raczej słaba. Nie wiem, może ja oczekiwałem zbyt dużo?
Dla mnie to takie 4/10
Red.nacz. Cross-Play

www.cross-play.pl

Gramy Między generacyjnie!🔥

Megadeth

Ewidentnie gra jest nastawiona dla najmłodszych, zdaje sobie z tego sprawę - widać to po uproszczeniu wszystkiego, sterowania, zadań itp. Czy to źle? Nastawiając się na rozgrywkę dla dorosłych to na pewno, ale grając z moim bąbelkiem czerpaliśmy 100% "miodu" z gry - a o to chodzi, by synek, który wałkuje właśnie animacje wczuł się w rolę włóczykija i bawił się najlepiej jak potrafi.

Gomlin

No to tu się zgadzamy ;)
Swoją drogą, nawet nie wiedziałem, że wyszło DLC. Grę ograłem w zeszłym roku w sierpniu.
Domyślam się, że jednak zbyt dużo to ono nie wnosi do gry 😅
Red.nacz. Cross-Play

www.cross-play.pl

Gramy Między generacyjnie!🔥

Megadeth

DLC jest na godzinkę. Nawet fajne. Zbieranie jabłek dla mamusi Muminka i guzików dla Nieboraka, który trochę feralnie się zakochał. Za te parę złotych można zagrać, ale rozgryka jest tak samo prosta jak w głównej grze  :)