Najważniejsza gra w naszym życiu

Zaczęty przez Quake96, Luty 21, 2024, 21:01

Poprzedni wątek - Następny wątek

Quake96

Witajcie ponownie!

Ostatnio mam jakieś natchnienie do pisania na różnorakie tematy związane z grami, jak choćby wspominka nt. Xboxa 360. W związku z tym postanowiłem poruszyć ten jakże ważny dla każdego prawdziwego gracza temat.

Najważniejsza gra w naszym życiu. Ta jedna, jedyna która z jakiegoś powodu jest dla nas tą najważniejszą. Nie koniecznie pierwsza w jaką graliśmy, nie koniecznie najlepsza w jaką graliśmy, po prostu ta jedna, jedyna...


W moim przypadku tą grą jest oczywiście GTA Vice City 8)



Zapytany o najważniejszą grę w moim życiu, bez wahania powiem, że to właśnie Vice City. Dlaczego? Ta gra to dla mnie mega sentymentalny nośnik wspomnień z dzieciństwa. Wiem jak to brzmi w kontekście gry "+18", ale no błagam, kto z nas w ogóle przejmował się wtedy ograniczeniami wiekowymi? No, ale wracając do sedna, GTA VC to gra która automatycznie przywołuje we mnie radość, uczucie "powrotu do przeszłości" i to nie tylko związanej z graniem w ten tytuł. Po prostu odpalając Vice City, nie istotne w jakiej wersji, cofam się do lat szczenięcych i w głowie z automatu mam znów ~10 lat, jest lato, a ja z moim najlepszym wówczas kumplem świetnie się bawimy, po prostu korzystając z dzieciństwa, czy to grając na komputerze, czy bawiąc się na dworze. Wszystkie te "obrazki" z tamtych lat łączy właśnie ta gra, która przewijała się gdzieś tam w tle. Naturalnie GTA Vice City jako gra sama w sobie jest również moim zdaniem świetna i już wtedy, te lata temu skradła moje serce. Zapewne dlatego to ten tytuł tak bardzo kojarzę z dzieciństwem i tym za czym każdy z nas tęskni - dziecięcą beztroską, latem i po prostu dobrą zabawą. Grę ogrywam kilka razy rocznie, na przeróżnych platformach (aktualnie PS4>PS5 8) ), ukończyłem ją już dziesiątki razy i nadal nie jestem w stanie się nią znudzić. Ten tytuł jest dla mnie ogromnie, przeogromnie grywalny i czasem wręcz powstrzymuję się, żeby nie ograć gry kilka razy pod rząd :D

Jeśli miałbym też wskazać jeden utwór ze ścieżki dźwiękowej gry to bez wątpienia wskazałbym na:



Ilekroć gdziekolwiek usłyszę ten kawałek, od razu w głowie załącza się wspomnienie Vice City i wszystkiego tego co z nim związane, a głowa sama buja się w rytm muzyki.


A jaka jest wasza najważniejsza gra w waszym życiu i przede wszystkim dlaczego? Dajcie znać! :D

Janusz

#1
Było coś podobnego, ale w szerszym ujęciu https://strefapsx.pl/forum/gry-ktore/najwazniejsze-gry-ever/
Ten Twój wątek zostawię osobno.

Skupmy się zatem tylko na jednej grze.

I teraz cholera wbiłeś mi klina, bo weź tu wybierz jeden tytuł jak tak wiele różnych czynników można brać pod uwagę.
Trzeba się z tym przespać i pomyśleć.



Co do Vice City to nie dziwię się, to świetny tytuł. Ja jakoś nie ograłem zbyt wiele gier z otwartym światem, ale VC wspominam z dużym sentymentem. To była gra w której można się było odciąć od wszystkiego i spędzić w niej długie godziny. Do tego była znacznie lepiej zoptymalizowana niż trójka, no i ten soundtrack!

Megadeth

Lubię takie rozkminy i wątki. Mam takich "wielkich" tytułów więcej i ciężko wybrać ten akurat JEDEN, no ale niech będzie.


METAL GEAR SOLID na pierwsze Playstation oczywiście.




Dlaczego? Jest 1998 rok, 24 wigilia. Siedzę w swoim pokoju przed 21 calowym CRTkiem i gram nieprzerwanie w upragnionego MGSa NTSC z katowickiej giełdy, którego przywiozłem dzień wcześniej z ojcem. Z dołu niesie się zapach pierników i wieczerzy wigilijnej na którą za chwilę zejdę, ale wcześniej muszę wykonać wiele ważnych i niebezpiecznych misji na mroźnej Alasce.
Przychodzą bracia, obaj siadają obok mnie i razem brniemy dalej... i tak całe Święta w 1998 roku...

Mam wiele TOP gier dzieciństwa, ale chyba tylko MGS powoduje to uczucie, że nostalgiometr robi się czerwony. Wystarczą pierwsze dźwięki czołówki KONAMI na początku gry i od razu mam gęsią skórkę na całym ciele. Flashbacki nie do opisania. MGSa staram się ogrywać raz na 2-3 lata właśnie w okresie wigilijno - świątecznym. Zawsze jest duża frajda, aczkolwiek czasem też łezka nostalgii, że czas tak zapierdziela i to już nie te beztroskie czasy dzieciństwa.

Niemniej MGS to dla mnie wehikuł czasu do tamtych lat. Najważniejszy, ale też jeden z wielu. No, ale jak jeden to jeden  :)

12step

Na oryginale grałeś? Zdaje się, że częstotliwość, którą trzeba było ustawić na komunikatorze była na pudełku gry?
ore ore szabadabada amore

Megadeth

Nie. To był ciepły pirat z giełdy + prasa tamtego czasu. Nie przypominam sobie jednak problemów z codekiem.

Mcin

Heroes of Might and Magic III. już kilka razy pisałem, czemu, nie będę się powtarzał.

Dla bms też, ale on jeszcze nie jest tego świadomy ;)
Net Yaroze to życie. Net Yaroze to Nadzieja.

12step

Chciałem napisać, że nie było przecież takiej gry u mnie, ale jednak była. To cartridge 168 in 1 na Pegazusa ;d
ore ore szabadabada amore

alf

@Quake96 jestem bliski napisania podobnie - Vice City. To moja najulubieńsza trójwymiarowa odsłona GTA. Również grałem w nią w latach młodzieńczych i kojarzy mi się z latem, z odpoczynkiem. Ze świetną muzyką (moje ulubione stacje radiowe to Flash FM, Wave 103, Emotion 98.3).

Ogółem klimat tej gry jest niesamowity - za dzieciaka nie potrzebowałem robić w niej misji. Po prostu jeździłem sobie po mieście, zwiedzałem. Brałem udział w pościgach. Jeździłem na motorze. Latałem tym samolotem co lądował na wodzie. Latałem helikopterami. Pływałem motorówkami. Śmigałem po polu golfowym  ;)

Przeszedłem ją tak naprawdę dopiero później gdy dorosłem.

Nie jestem jednak pewien czy to moja 'gra życia'.
'Gra życia' to dość zobowiązujące określenie. A co jeżeli taka gra jeszcze dla mnie nie nadeszła? Pamiętajmy, że w drodze jest GTA VI, które będzie nawiązywać lekko do Vice City (akcja ma być w Miami! choć w czasach współczesnych)

Uwielbiam wiele gier i trudno wskazać mi tą jedną jedyną.

bms

@Mcin ma mnie na liście przyczepionej do monitora z tymi Heroesami. Nie mam wyboru, muszę w to zagrać.

Wracając do tematu.
Dla mnie jest to oryginalny Doom. Co rok ogrywam przynajmniej podstawki jedynki i dwójki. Ta gra mi się nie nudzi. Czysty fun i ta muzyka... Wersja PS1 z twistem też wspaniała.

SALADYN

Przystawić mi pistolet do głowy to też szybko odpowiem Metal Gear Solid. To pierwsza gra którą samodzielnie ukończyłem a którą nie mógłbym sprowadzić do opisu w stylu "chodzi ludek i strzela" albo "skaka lisek i żre jabka". Pierwszy raz skończyłem go po niemiecku i samym klimatem tak się zachwyciłem że w ledwo parę dni ogarnąłem sobie angielską wersję językową. Z każdym kolejnym zaliczeniem tej gry, a było ich kilkadziesiąt, szlifował się mój angielski i rozumiałem lepiej fabułę.

Nie było drugiej gry którą przeszedłem tyle razy i która by mi uruchomiła taką wieloletnią obsesję na jej punkcie.

VectroV

W moim przypadku raczej nie ma zaskoczenia - Grand Theft Auto San Andreas. Wielki świat który znam lepiej niż swoje miasto, brak loadingów pomiędzy obszarami jak w Vice City, ogrom misji pobocznych i zadań, radiostacje może nie tak dobre jak w VC, ale w ramy czasowe wstrzeliły się idealnie. Gra którą przeszedłem tyle razy, w każdy możliwy sposób, że do dzisiaj się łapię na youtubowych shortsach kiedy ktoś opowiada o "ciekawostkach o których nikt nie wie", a ja sam nieświadomie je wywoływałem. Mówię tu m.in o znikających piłkach do koszykówki czy całkowite zniszczenie zegara gry. Późniejsze mody na tryb multiplayer, godziny spędzone na serwerach z @CyborgDE do czwartej nad ranem. Pogrom po prostu. Nie ma drugiej gry która zabrała mi tyle godzin i tak mocno wpłynęła na dalsze moje życie (nie, jeszcze nikogo nie przejechałem na pasach chociaż kusi... tak samo jak wyskoczyć z dużą prędkością z lawety). I pomyśleć że wszystko zaczęło się od grubej książeczki z premierowej wersji gry, którą przyniósł kolega do... 4 klasy podstawówki O0
Inspekteur der Bundespolizei Herr Kamil aus Posen

Trzyzet

Najważniejszą dla mnie grą jest Trackmania, konkretnie United z dodatkiem Forever. Poznałem tam ludzi z którymi utrzymuję kontakt (w tym irl) do dzisiaj.
W Trackmanii jest zupełnie inna atmosfera w porównaniu do innych multików.

SCPH-1002

Mój faworyt to Vandal Hearts. Za tę grę oddałem mojego Soul Blade (ale potem go odzyskałem ^-^ )
Intro już ciary, gościówa śpiewa w jakimś dziwnym języku, nie było wtedy internentów to nie wiedziałem że Jadranka Stojaković i że jest Bośniaczką.
Sama gra to co tygrysy lubią najbardziej, turowa strategia rpg w izometrii z muzą midi  8)
Fabuła wciągająca, częste zmiany akcji i frontów, otwarte zakończenie, dużo smaczków i specjalów.
Dla mnie lepsza niż FF Tactics, aczkolwiek mam obie.


Wagabunga

#13
Hmmm mam dylemat bo myślałem nad Demon's Souls (oryginalnym) lub Grim Fandango. Ale wybieram coś innego. Najważniejszą grą jest dla mnie Final Fantasy VII. To od niej zaczęła się moja przygoda z grami jrpg. Zdaję sobie sprawę że nie jest to najlepszy erpeg na PSX, są gry z lepszą fabułą i tak dalej. Natomiast ta gra zapoczątkowała u mnie pewien etap. I dlatego ją tak cenię. Ogrywam też raz na kilka lat.
"Ale to już było MASE razy poruszane że ŻADEN z was nie gra w te japońskie gry przy premierze w Japonii tylko gdy wyjdzie na zachodzie". - mariusz391 XDDDDDDDD

alf

Cytat: Wagabunga w Luty 26, 2024, 13:12
Hmmm mam dylemat bo myślałem nad Demon's Souls (oryginalnym) lub Grim Fandango.

Grim Fandango - czytałem wiele dobrego o tym tytule. Kiedyś może spróbuje. To klasyk z PCtów, może dlatego mnie ominął. Podoba mi się w nim klimat zaświatów. Wygląda na to fajną grę na jesień i Halloween.

Nie wiedziałem, że ten Grim to aż taka dobra gra by była blisko Twojej 'gry życia'.