Konsolowe gry po Polsku i ich znaczenie dla nas

Zaczęty przez mariusz391, Maj 13, 2020, 21:04

Poprzedni wątek - Następny wątek

mariusz391

Jako że nie znalazłem takiego tematu na forum, myślę że można go założyć.
Ostatnio na forum poruszano kwestię Harrego Pottera wydanego po polsku i to zainspirowało mnie do przemyśleń o aktualnej i zamierzchłej przeszłości tłumaczenia konsolowych gier.
Jak wszyscy wiemy pierwszą konsolą do gier na której ukazały się OFICJALNIE (a nie bazarowo) polskie gry było PSone. Jednak też wszyscy wiemy że żadna z tych gier hitem nie była, i stanowią raczej ciekawostkę niż wartość dodaną dla graczy.
Jednak właśnie wszystko zmieniło Electronic Arts, gdy stało się pierwszym w historii wydawcą, a nie tylko dystrybutorem by przetłumaczyć swoje gry na język polski. I było to w 2003 roku gdy na próbę jak wychodzi ze spisu Bodzia przetłumaczono dwie gry: Harry Potter i kamień Filozoficzny i Władca Pierścieni: Powrót króla
I chyba pomysł się zwrócił, bo już 2 lata później zaczęto wydawać po polsku też Fifę czy Need For Speeda. I co by nie mówić o EA trzymają się tego do tej pory, i można założyć że każdy ich duży tytuł dostaje co najmniej polskie napisy.
Podobnie mamy z Sony, które również zaczęło na próbe tłumaczyć kilka gier na PS2 i PSP, by następnie wejść na PS3 z programem ,,Lokalizacje 2.0''. Gdzie od tej pory czy to gry z olbrzymią liczbą tekstu jak Gran Turismo 5 (z całą encyklopedią wszystkich samochodów) czy Journey gdzie przetłumaczono tylko menu główne bo nic więcej tam nie ma, mamy pewność że również i tam każdy tytuł otrzyma polską wersję.
Jednak mamy też drugą stronę barykady, czyli Nintendo. Nieraz słyszałem stwierdzenie że ,,gry Nintendo nie są po polsku, bo za mało konsol u nas się sprzedaje''. Mi się jednak wydaje że DLATEGO mało konsol się sprzedaje, bo N nie chce zaryzykować i spróbować tłumaczyć swoich gier. Zwłaszcza teraz, gdy o Switchu mówi się tak dużo jak o żadnej konsoli Nintendo wcześniej mieliby doskonałą szansę, ale nie widać ani grama zainteresowania z ich strony, by nawet otworzyć własne przedstawicielstwo, zamiast tego żałosnego czeskiego dystrybutora, a co dopiero mówić o tłumaczeniach...
I zostaje Microsoft, który póki co jest najciekawszym przypadkiem. W czasach pierwszego Xboxa o polskich wersjach gier mogliśmy pomazyć, jednak gdy MS uruchomił przedstawicielstwo w Polsce w czasach Xboxa 360, zaczęli też tłumaczyć swoje co większe marki jak Forza, Gears of War czy Fable.
Jednak w czasach Xbox One znowu Microsoft stwierdził że nie warto inwestować w pełni w nasz rynek i częśc dużych gier jak Gears of War 5 wyszła po polsku, a część jak Quantum Break nie.
I teraz pytanie do was. Jak wy zapatrujecie się na gry po polsku, ma to dla was znaczenie podczas zakupów czy kompletnie nie zwracacie na to uwagi? Ja z jednej strony uważam że jesteśmy na tyle dużym rynkiem że zasługujemy wydając 250 i więcej złotych na to by traktować nas na równi z innymi krajami, i by mieć ten wybór czy chcemy grać w rodzimym języku czy nie. Jedynym dla mnie przypadkiem gdy mi to nie wadzi, jest wtedy gdy gra ukazuje się WYŁACZNIE w angielskiej wersji językowej, jak Yakuza chociażby. Czekam na wasze przemyślenia w tym temacie.

Janusz

#1
Bardzo ciekawy i wbrew pozorom trudny temat.

Dla mnie to zawsze była kwestia tego, że jako gracz chciałem być traktowany, nie tylko jak gracze na Zachodzie, ale przede wszystkim na równi z posiadaczami blaszaków w naszym kraju. Jakoś w tamtym czasie, mam wrażenie, konkurencja na polu konsole vs PC była bardziej zażarta i jednym z argumentów, przemawiających za komputerami, powtarzanych jak mantra, było to, że na PC zagrasz w gry po polsku, a na konsoli nie. Zawsze tego zazdrościłem PCtowcom, jako posiadacz PSXa. To nawet nie chodziło o to, że człowiek nie wiedział jak grać w gry po angielsku, bo jakoś sobie radził, ale właśnie o to przeświadczenie, że jako Polak, jest się graczem gorszej kategorii, posiadając konsole.

W zasadzie w tym temacie na poważnie zaczęło się coś zmieniać wraz z PS2, choć dalej w niewielkim stopniu. Dopiero VII generacja przyniosła przełom i nareszcie nasz rynek zaczął być traktowany na poważnie. Tutaj akurat plus dla Sony, bo faktycznie dba o lokalizacje gier i dobrze. Nintendo to Nintendo, im zwykle na rynku wiele uchodzi płazem i to trochę niesprawiedliwe. Nawet wadliwego Switcha potrafią sprzedawać przez lata i to z zyskiem. Z Xbox One w sumie nie wiedziałem, że nie tłumaczą wszystkich swoich exów?

Jeżeli chodzi o moje osobiste odczucia, to w przypadku nowszych generacji konsol kupuję gry głównie do grania, a nie do kolekcji. W związku z tym kluczem jest cena, a nie wersja językowa. Gdybym budował kolekcję skupiając się na PS3 czy PS4 to skupiałbym się przede wszystkim na grach z polskiej dystrybucji i gdyby taka była po polsku, to właśnie taką bym kupował, nawet gdybym w samej grze wolał język Szekspira. Uważam też, że jesteśmy na tyle dużym rynkiem, że zasługujemy na to by ktoś o nas myślał przy dystrybucji gier i tłumaczył je, więc zgadzam się z Tobą w tym elemencie:

Cytat: mariusz391 w Maj 13, 2020, 21:04Ja z jednej strony uważam że jesteśmy na tyle dużym rynkiem że zasługujemy wydając 250 i więcej złotych na to by traktować nas na równi z innymi krajami, i by mieć ten wybór czy chcemy grać w rodzimym języku czy nie. Jedynym dla mnie przypadkiem gdy mi to nie wadzi, jest wtedy gdy gra ukazuje się WYŁACZNIE w angielskiej wersji językowej, jak Yakuza chociażby.

Paradoksem w tej sytuacji jest fakt, że to Sony obrywa się częściej za to, że ogarnia lokalizację gier po polsku, niż Nintendo, które od zawsze ma nas w d&^%$. Wiem, że czasami te lokalizacje są, jakie są, ale jednak SĄ.

Rocho

Teraz ma to mniejsze dla mnie znaczenie bo jako tako ogarniam angielski (choć bardziej z napisów niż z słuchu). Ale za gówniaka polska wersja była dla mnie ogromnym plusem i często to właśnie to sprawiało że grałem w tą a nie inną grę z gatunku. Szczególnie w rpgach i przygodówkach był to czynnik decydujący. Choć pierwszego Fallouta i kilka innych gier jak serię FF od VII do IX przechodziłem z słownikiem na kolanach.
Zresztą w takiego Doom Troopera karcianego się grało a nie Magica bo był po polsku.

Ja jestem jak najbardziej za spolszczeniami bardzo ułatwia to próg wejscia. Byle tylko był wybór pomiędzy pełnym spolszczeniem a napisami.
Fociam i  pitolę o gierkach:
https://www.instagram.com/m.aszta/

hankie

Ojjj, lokalizacje gier i sprawa Polska to temat, który mnie od zawsze mierzwił. Wiadomo, dla wydawcy liczą się pieniądze, ale martwił mnie fakt, że rynek polski był długo uważany za zbyt mało rozwinięty. Niemcy mieli swoje czcionki, dubbingi, plansze graficzne w tłach. A tutaj nagle na PSX Hugo i Księga Dżungli.
Dobre i to - ale pamiętam, że nieświadomy odpalałem swoje nowokupione PS2 slim i był tam w bundlu NFS Prostreet. W ogóle bezwiednie włączam (nie było mnie w świecie konsolowym po przerwie z PCtowaniem) - a tutaj ładnie widzę naszą wersję.

Moim zdaniem, od któregoś roku w końcu nasz rynek został być określany za rozwojowy i 'opłacalny'. Dobry znak, a polskie wersje to dla mnie kawał dobrej roboty - mimo, że często przechodziłem gry za drugim razem z angielskim dźwiękiem z napisami. Żyjemy też w czasach gdzie angielki jest popularny i po prostu gra się po angielsku - ale moim zdaniem polonizacje oznaczały już swoistą nową erę.

Namingway

Dla mnie Polska wersja językowa nie ma kompletnie znaczenia. Może to dlatego, że nigdy nie miałem problemu z językiem angielskim.

Osobiście nie cierpię polskiego dubbing'u. Dlatego gdy wybranie polskiej wersji w jakiejś grze wiąże się z tym, że będę słyszał polskie głosy podczas rozgrywki, to  w 99% przypadków wybiorę wersję angielską. Polski dubbing podoba mi się się jedynie w Diablo 3 i w Sly Cooper i złodzieje w czasie.

Strasznie mnie irytuję sytuacja na ps4, gdy np w takim remake'u Spyro gra automatycznie włącza się z polskim dubbingiem, gdy menu konsoli jest również po polsku.

W wielu japońskich grach lubię też, gdy jest możliwość wybrania oryginalnych japońskich głosów. Tak przeszedłem np. Shenmue i nie wyobrażam sobie grać w tą grę inaczej.

Także, jeśli o mnie chodzi, to lokalizację gier nie są mi do niczego potrzebne, a jeśli już są, to niech będą, ale bez dubbing'u.

Mcin

Cytat: Namingway w Maj 14, 2020, 18:04Dla mnie Polska wersja językowa nie ma kompletnie znaczenia. Może to dlatego, że nigdy nie miałem problemu z językiem angielskim.

Właśnie :)

Cytat: Namingway w Maj 14, 2020, 18:04Osobiście nie cierpię polskiego dubbing'u.

Podpisuje się pod tym. Poza paroma starymi RTSami nienawidzę...

Cytat: Namingway w Maj 14, 2020, 18:04Strasznie mnie irytuję sytuacja na ps4, gdy np w takim remake'u Spyro gra automatycznie włącza się z polskim dubbingiem, gdy menu konsoli jest również po polsku.

Czasem gry wydawane w niższej cenie w jakimś regionie mają nabitą na sztywno lokalizacje, żeby ograniczyć redystrybucje poza region.
Net Yaroze to życie. Net Yaroze to Nadzieja.

SALADYN

Wydaje mi się że niechęć do polskiego dubbingu (jaki by on tam nie był) wynika właśnie z tego wykluczenia naszego kraju które przez lata wyrobiło w nas podejście że jednak oryginalna ścieżka dźwiękowa jest najlepsza. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach gdy dialogi do gier nagrywa się podczas sesji motion capture, angielska wersja wydaje się po prostu tą najbardziej naturalną. W takich Niemczech czy Japonii dubbinguje się wszystko od lat i sytuacja pewnie jest tam zgoła odmienna. Kwestia przyzwyczajenia ?

Polski dubbing mi nie przeszkadza, lubię grać bez dzielenia uwagi na czytanie napisów, słuchanie co mówią postacie i oglądanie scenek. Właściwie to lubiłem bo teraz angielski to dla mnie żaden problem ale jednak chcąc docenić czyjąś pracę to korzystam z opcji dubbingu. No chyba że jest tak zły że aż uszy więdną. Tak więc zazwyczaj gram z dubbingiem a gdy zdarzy mi się przechodzić grać drugi raz to gram z napisami żeby sobie wyrobić opinię która wersja jest lepsza.

Mcin

Cytat: SALADYN w Maj 14, 2020, 23:08Wydaje mi się że niechęć do polskiego dubbingu (jaki by on tam nie był) wynika właśnie z tego wykluczenia naszego kraju które przez lata wyrobiło w nas podejście że jednak oryginalna ścieżka dźwiękowa jest najlepsza.
Masz racje, wydaje Ci się ;)

Masz racje, że brak synchronizacji z ruchem ust trochę razi, ale to pikuś przy manierze naszych aktorów. Dubbing, czy to w filmach, czy w grach, razi swoją teatralnością i nienaturalnością... brakuje masek z greckiego teatru. Nie i nie :P
Net Yaroze to życie. Net Yaroze to Nadzieja.

Rocho

#8
Zgadzam się z kolegą powyżej główna wada polskich dubbingów jest ta teatralność i sztuczność tak jakby aktorzy nie wiedzieli jakie postacie mają grać. Tak jakby dawano im kartkę z dialogamii i podstawowe wytyczne typu typ jest stary i zły więc charcz itd. 
Fociam i  pitolę o gierkach:
https://www.instagram.com/m.aszta/

G-R-Z-E-C-H

#9
Sztywność polskich aktorów głosowych to dla mnie na tyle duża wada, że nie jestem w stanie grać w naszym ojczystym języku i wersja polska mogłaby dla mnie nie istnieć. Dlatego gram głównie po angielsku - dialogi wypadają w nim znacznie lepiej, a i warsztat podkładających głosy jest o niebo lepszy. Wystarczy porównać Kratosa w wersji oryginalnej i polskiej - Linda choć nie wiem jakby się starał nie dorówna zachodniemu odpowiednikowi.
Jest tak jednak dlatego, że gry zawsze są przygotowywane w jakimś tam języku i dopiero później lokalizowane - oryginalna wersja językowa zawsze będzie brzmieć najlepiej.
Dlatego napisałem, że gram GŁÓWNIE po angielsku. Wiedźmina nie wyobrażam sobie w języku innym niż polski, a Yakuzę czy Dragon Balla w innym niż Japoński.

Osobną kwestią są wydania pudełkowe skierowane stricte na nasz rynek - za to wielkie, biało czerwone PL, zasłaniające pół okładki i kłujące po oczach, ktoś się powinien po wieki smażyć w ogniach piekielnych!
Przez tą grafikę niejednokrotnie jestem zmuszony szukać po internetach wydania angielskiego (zazwyczaj droższego).
Nie wystarczyłaby jakaś dyskretna informacja o języku na odwrocie pudełka?

Namingway

#10
Doskonale to ujęliście koledzy! Polski dubbing zazwyczaj brzmi jakbym oglądał teatr telewizji. Słychać, że wszystkie dialogi są nagrywane w małym i ciasnym studiu, poziom głośności wypowiadanych kwestii jest zawsze taki sam i  niezależnie od tego czy postać z gry znajduję się na otwartej przestrzeni, czy w zamkniętym pomieszczeniu to i tak brzmi tak samo.

Taki dubbing może sprawdza się w kreskówkach dla dzieci, ale nie koniecznie w grach czy filmach dla bardziej wymagającego odbiorcy. Nasi aktorzy muszą zrozumieć, że dubbingowanie God of War to nie to samo co dubbingowanie świnki Peppy.

W moim odczuciu totalnie psuje to imersje, i często sprawia, że przez nieudolny dubbing, nie jestem w stanie traktować poważnie wydarzeń które widzę na ekranie. Taki Kratos w wykonaniu Bogusia Lindy to chyba najlepszy tego przykład.

Jakiś czas temu w naszej polskiej TV, chyba na TV Puls, puszczali Star Wars epizody IV-VI z polskim dubbingiem. Ktoś z was wydział to? Oglądaliśmy to przez chwilę razem z Żoną dla śmiechu i wrażenie było takie jakbyśmy oglądali zupełnie inny film. Ze śmiechu aż łzy do oczu się mi cisnęły, ubawiłem się jak nigdy


Jestem w stanie docenić czyjaś pracę jeśli jest ona wykona dobrze, jednak takie coś to może wzbudzić u mnie jedynie uśmiech politowania. Nie oszukujmy się, dla aktorów podkładających głos, to raczej łatwa kasa sądząc po efektach ich pracy w większości produkcji. Dobry polski dubbing to prawdziwa rzadkość.

hankie

Cytat: Rocho w Maj 15, 2020, 11:17Zgadzam się z kolegą powyżej główna wada polskich dubbingów jest ta teatralność i sztuczność tak jakby aktorzy nie wiedzieli jakie postacie mają grać.

U nas wygląda jakby często aktorzy ze skryptów czytali - zobacz, że w oryginalnej produkcji aktorzy dodatkowo często skaczą na bluscreenie i biorą od nich motion-capture (np Uncharted) - stąd sama barwa, ton i głośność wypowiedzi jest na max naturalna...

Mcin

Świnka Peppa też brzmi lepiej po angielsku. Potwierdzone info :D

No na drugim końcu skali mamy dubbingi, które bronią się nawet bez gry, niech gothic albo Twierdza: Krzyzowiec będą tu najlepszym przykładem:

Musiałem :D
Net Yaroze to życie. Net Yaroze to Nadzieja.

SALADYN

#13
Cytat: hankie w Maj 15, 2020, 13:34
Cytat: Rocho w Maj 15, 2020, 11:17Zgadzam się z kolegą powyżej główna wada polskich dubbingów jest ta teatralność i sztuczność tak jakby aktorzy nie wiedzieli jakie postacie mają grać.

U nas wygląda jakby często aktorzy ze skryptów czytali - zobacz, że w oryginalnej produkcji aktorzy dodatkowo często skaczą na bluscreenie i biorą od nich motion-capture (np Uncharted) - stąd sama barwa, ton i głośność wypowiedzi jest na max naturalna...
Tak jak napisałem. Nic nie przebije połączenia nagrywania dialogów i jednocześnie przeprowadzania sesji motion capture.



Przebicie tego podczas czytania z kartki nie jest możliwe a koszta ponownej sesji z aktorami z innych krajów są po prostu nie do przeskoczenia. Tym bardziej więc doceniam dubbing w współczesnych produkcjach który jakością zbytnio nie odstaje od tego co tu widzimy i seria Uncharted a także najnowszy God of War są tego najlepszym przykładem. Potrzebny był czas żeby polski dubbing wskoczył na wyższy poziom i widać że ten czas nastąpił już jakiś czas temu.

Namingway

#14
To, że oryginalne dialogi w grach są nagrywane podczas takich sesji mocap, to dla mnie tylko kolejny powód, dla którego nie lubię dubbingu. I jeśli mam doceniać czyjaś pracę, to moim zdaniem, to właśnie aktorzy biorący udział w tego sesjach, zasługują na uznanie o wiele bardziej niż jakiś polski aktorzyna czytający z kartki, który nie ma zbytniego pojęcia o grze w której występuje, ale jest kasa do zarobienia więc idzie odbębnić swoje.

Kolejną rzeczą dla której nie lubię dubbingu, jest to, że wypowiedzenie danej kwestii w różnych językach zajmuję różną ilość czasu. Więc tu trzeba coś skrócić, tam przedłużyć, tu trochę zmienić znaczenie, co w efekcie daje nam dość mocno zniekształcony produkt. A do tego dochodzi jeszcze kwestia, różnych powiedzonek czy żartów które "działają" tylko w danym kraju lub języku, i po przełożeniu na polski kompletnie tracą sens.

Ja jednak wolę poznać oryginalną treść wypowiedzi, a nie interpretację tłumacza. Bo gdy mamy napisy lub lektora, czasem mimo złego tłumaczenia, jesteśmy w stanie zrozumieć sens czy kontekst danej wypowiedzi czy sceny, bo słyszymy oryginalny głos postaci, a przy dubbingu takiej szansy nie mamy.

Kolejną rzeczą, która mnie w dubbingu denerwuję jest to, że co gdy w grze czy filmie występuję postać z charakterystycznym akcentem, który jest cechą rozpoznawczą tej postaci? Jak to przełożyć na nasz język w dubbingu? Jak ma mówić taka postać w naszym języku? Po Śląsku? A może po góralsku? A może wymyślić jakiś swój dziwny akcent? Może te opcje sprawdzą się w głupawej komedii lub kreskówce, ale w poważnej grze czy filmie jak rozwiązać tą kwestię, żeby nie wyszło komicznie?

Uważam też, że oglądanie filmów czy granie w gry, mając do dyspozycji jedynie język angielski, lub polskie napisy, to świetny sposób na podszlifowanie swojej znajomości danego języka. W tych czasach brak choćby podstawowej znajomości j. Angielskiego to spore ograniczenie, dlatego warto go ćwiczyć przy każdej możliwej okazji. Niestety poziom znajomości tego języka w naszym kraju jest conajmniej mizerny, i moim zdaniem to jest główny czynnik dla którego ludzie wybierają dubbing.