Sega Dreamcast

Zaczęty przez Janusz, Marzec 31, 2016, 20:59

Poprzedni wątek - Następny wątek

SALADYN

Cytat: Atr3ju w Listopad 24, 2021, 18:10
@SALADYN kolega w pracy chyba mi ma tą samą gre przynieść dzisiaj abym mógł sprawdzić. Mówił że ta gra kosztuje kilka zł więc może pożyczyć ale dzięki za propozycje.
Spoko, wiesz gdzie mnie szukać jakby co.

Cytat: Atr3ju w Listopad 24, 2021, 18:10Na tej karcie pamięci nieoryginalnej jest przełącznik, prawdopodobnie na inny bank pamięci ale coś nie działa mi to. Na wyświetlaczu widać cały czas cyfre 1 ale w karcie jest tylko jedna kość więc nie wiem czy ta karta ma drugi bank pamięci, chyba że nie wiem jak to przełączyć albo przełącznik nie działa, napisze do kolesia.
Miałem podobną, u mnie to działo tak że kartę trzeba było wyjąć z pada, wcisnąć przycisk, włożyć z powrotem.

Quake96

Zadam bardzo kontrowersyjne, ale uzasadnione pytanie :D

DC ot tak "z marszu" czyta kopie gier na CD?

Pytam, bo prawdopodobnie jutro dotrze do mnie mój pierwszy Dreamcast, ale gry dotrą z kilkudniowym opóźnieniem. Rzecz w tym, że chcę po prostu przetestować konsolę, aby móc z czystym sumieniem potwierdzić odbiór konsoli.

xzer0

Tak, ale wypala się je imgburn z specjalnym pluginem do wypalania formatu CDI. Jak laser słaby to nie będzie czytał. Ogólnie polecam kupno gdemu na aliexpres. Na DC nawet online można grać w większość gier.

Quake96

#48
No dobra, po kilku dniach obcowania z Dreamcastem czas najwyższy podzielić się moimi pierwszymi wrażeniami 8)

Dawno się tak nie "jarałem" czekając na przesyłkę, jak wtedy gdy czekałem na dotarcie mojego pierwszego DC. Po wyjęciu konsoli z paczki, byłem w kompletnym szoku, jaka ona jest w zasadzie mała! Spodziewałem się nieco większego "klocka", a tutaj całkiem zgrabna i naprawdę ładnie wyglądająca konsolka. Urzekła mnie tym od razu.

Memorka to ciekawy wynalazek. Dość spora, oferująca dodatkowe "bajery", gdy zasili się ją dwiema bateriami CR2032. Osobiście nie czuję ciśnienia na te dodatkowe funkcje, do tego stopnia, że dopiero dziś kupiłem i wsadziłem do niej bateryjki. Najważniejsze, że memorkę mam i mam na czym zapisywać stany gier. Reszta może z czasem mnie zainteresuje :P

Skoro już było słowo o memorce, to wypada a wręcz należy wspomnieć o kontrolerze. Pad do Dreamcasta to jeden z tych "cudacznych" wynalazków lat 90. Jest całkiem spory, podobnie jak pad do Xboxa, bo tak samo jak on, posiada złącza kart pamięci, czy też w tym przypadku również innych akcesoriów. Jako że z DC nie miałem nigdy wcześniej osobistej styczności, musiałem znaleźć dla siebie ten odpowiedni chwyt. Nie było to trudne, pad całkiem dobrze zgrał się z moimi wielkimi łapami, choć mam wrażenie że spusty mogły być trochę bardziej wysunięte do przodu. Mimo tego, kontroler nie męczy moich dłoni, więc jestem z niego bardzo zadowolony. Niestety mam też kilka zarzutów o których chciałbym wspomnieć.
Po pierwsze, brak drugiej gałki analogowej. Jak na razie jest to dla mnie uciążliwe tylko w FPSach. Gdyby analog umieszczony był z prawej strony to problemu pewnie by nie było, bo za chodzenie odpowiadałyby "strzałki", a za celowanie analog. W obecnej sytuacji, zarówno w Quake III jak i Soldier of Fortune, muszę wybierać mniejsze zło. Albo płynnie i intuicyjnie steruję postacią za pomocą analoga, kosztem mocno dyskusyjnego celowania klawiszami funkcyjnymi; albo wybieram płynne celowanie analogiem i "jako-takie" chodzenie prawą stroną pada. No właśnie, prawą stroną, co w praktyce jest mocno nieintuicyjne i wprowadza mój mózg w spore zakłopotanie, wszak jako człowiek praworęczny, naturalnie oczekuję sterowania lewą dłonią, a celowania prawą. Chcąc nie chcąc, w takim SoF, ten układ sterowania wydaje się być tym najmniej upierdliwym, choć z tym jeszcze muszę poeksperymentować. Zapytacie pewnie, jakim cudem zatem ukończyłem Quake II na PSXie, gdzie analogowe sterowanie było równie niewygodne? Na strzałkach... Tylko, że w przypadku PSXa, FPSy są nawet "jakoś" grywalne bez używania gałek, bo w sterowaniu pomagają klawisze L1 i R1, odpowiedników których w padzie SEGI niestety brakuje. Mimo wszystko brak drugiego analoga jak najbardziej wybaczam, bo jak wspomniałem wcześniej, upierdliwe jest to dopiero w strzelankach, a lata 90 to jeszcze czasy, gdy sterowanie analogowe nie było tak ustandaryzowane jak dziś, więc wtedy nikogo taki układ pada raczej nie dziwił.
Mógłbym tutaj na upartego doczepić się jeszcze mniejszej ilości przycisków niż w konkurencyjnych padach, ale temu już dam spokój. Do kombinacji typu "lewy trigger + strzałka" w końcu się przyzwyczaję i nie będę tyle psioczył, słowo daję! ;)
Niestety jeden analog to nie jest największy zarzut jaki mam do tego pada. Jak wiemy z przykładu PSXa, dobry pad nie musi wcale mieć gałek analogowych a i tak będzie oferował całkiem nienajgorsze sterowanie nawet w FPSach, jeśli ma się całkiem sprawny krzyżak kierunkowy. No i tutaj pies jest pogrzebany, bowiem krzyżak w padzie od Dreamcasta to jakieś nieporozumienie. Jego ułożenie i rozmiar są jak najbardziej w porządku, a cały szkopuł tkwi w jego jednobryłowym kształcie. Pod tym względem pad od DC przypomina mi pada od... Pegazusa. W obu przypadkach problem krzyżaka polega na tym, że chcąc wcisnąć jeden kierunek, niejednokrotnie wciskam przynajmniej dwa kierunki na raz. Tę wadę skutecznie uwidocznił przykład gry "Tony Hawk's Skateboarding", która opiera się właśnie na sterowaniu krzyżakiem. Wykonywanie nim różnych tricków bywa trudne i z czasem potrafi powodować frustrację i niechęć do walki nie tyle z grą, co z samym padem.
No, ale nie mogę się tak pastwić nad biednym kontrolerem, bo generalnie jest to całkiem dobry padzik. Do wyścigów powinien nadać się doskonale, co mogę śmiało stwierdzić po bezproblemowym przejściu gry Stunt GP. Także myślę, że po dłuższym romansie, uda mi się zaprzyjaźnić z tym niemałym kawałkiem plastiku :)

Jak zatem oceniam wstępnie Dreamcasta jako całokształt? Świetnie! Rozumiem skąd takie zamiłowanie do tej konsoli wśród wielu graczy, bo po prostu od pierwszego momentu nie da się jej nie polubić. Z Gamecubem nie udało mi się tak szybko zaprzyjaźnić jak z Dreamcastem i dzięki temu stawiam go tuż tuż za PS2 i Xboxem, wciąż przed wspomnianym właśnie GC. Nie oznacza to jednak, że którąś z tych konsol lubię mniej czy bardziej, bo każdy system staram się traktować z takim samym szacunkiem i sympatią. Chodzi tu bardziej o moje ogólne zainteresowanie daną konsolą i chęć do grania na niej.
Dreamcast jest dla mnie doskonałym dopełnieniem konsol 6tej generacji, którego poznałem najpóźniej i cieszę się, że mogę go teraz odkrywać. Ta konsola to swoisty pomost między 5tą a 6tą generacją, gdzie mogę znaleźć zarówno tytuły kojarzone już z PS2, jak i masę klasyków z ery PSXa, na dodatek w odświeżonej oprawie audio-wizualnej. Jak dla mnie super! Już nie mogę się doczekać, gdy dopadnę któregoś klasycznego RE i ogram go z nieukrywaną radością :)

Gdyby tylko ceny gier były trochę niższe... No, ale konsola jest nieco "egzotyczna" to i ceny będą wyższe. Mimo wszystko jestem pewien że skuszę się jeszcze na niejedną grę, niezależnie od jej ceny :D


A tak na koniec jeszcze szybkie pytanko. Czy to normalne że Quake III Arena mimo zapisywania gry gubi mi za każdym razem konfigurację postaci i sterowania? Co rusz ustawiam sobie nick, skin postaci i własny układ sterowania, zapisuję całość a i tak przy kolejnym odpaleniu gry znowu muszę robić to od nowa. Trochę mnie to irytuje i zastanawia czy to w ogóle normalne? Może jakimś cudem ta moja cudaczna kopia "Sample only" ma z tym związek?

mattek

Czytając Twój tekst przypomniał mi się moment, kiedy po rozpakowaniu przesyłki, sam pierwszy raz w życiu zobaczyłem na żywo Dreamcasta. Towarzyszyły mi wtedy podobne emocje co u Ciebie, wszak była to specyficzna i mniej popularna konsola, w dodatku z ciekawymi funkcjami, jak również niesamowitymi klimatem. Szybko udało mi się wtedy wsiąknąć w ten zakręcony świat, który sprawił, że Makaron stał się jednym z moich ulubionych growych sprzętów ever.

Podzielam Twoją opinię dotyczącą braku drugiej gałki analogowej. Niestety, jest to pewien znak tamtych czasów, w których nie istniały jeszcze znane nam dzisiaj standardy dotyczące funkcjonalności padów. Stąd też producenci sprzętu starali się eksperymentować z formą i zrobić coś po swojemu. Programiści gier próbowali jak najlepiej to zrekompensować, udostępniając graczom wiele konfiguracji sterowania w swoich tytułach, jednak brak fizycznego manipulatora zawsze będzie dawał się we znaki (a szczególnie, tak jak wspomniałeś - w FPSach).

Na problemy z krzyżakiem może pomóc wymiana gumki przewodzącej pod nim. Z wiekiem mogła stracić swoje właściwości, przez co nie stawia ona już takiego oporu i tym samym trudniej jest wyczuć wciskany kierunek.

Quake III: Arena nie posiada funkcji automatycznego wczytywania danych profilu postaci (albo ja takiej opcji nie odnalazłem). Każdorazowo po uruchomieniu gry, należy wejść w ustawienia i ręcznie przywrócić zapis z karty pamięci. Trochę upierdliwe, ale tak to niestety wygląda.

Ps. Zbierając gry na ten system, uważaj na zjawisko znane jako "disc rot". GD-ROMy są na nie bardzo podatne. Popękane zawiasy pudełek czy ułamane ząbki trzymające płytę to zaś standard O0

Quake96

A no właśnie, jakby ktoś chciał się pozbyć kilku połamanych/zniszczonych pudełek to chętnie przygarnę. Wiem, że te pudełka to towar deficytowy, ale może ktoś wymieniał swoje na nowe i stare leżą odłogiem. Ja wybredny nie jestem, biorę co dają, a zawsze to cokolwiek aby wsadzić takie "luźne" gry jak mój Quake III czy Sega Rally 2, które do mnie idzie :D

Quake96

No i muszę się tutaj pochwalić. Udało mi się ukończyć Soldier of Fortune.

Początki były trochę skomplikowane, bo musiałem wybrać sposób sterowania, który będzie mi najbardziej odpowiadał. Wyszło na to, że całkiem dobrze grało mi się celując analogiem, a chodząc przyciskami funkcyjnymi. Sama opcja w sumie spoko, bo przyciski "X Y A B" działały tak samo jak zwykły krzyżak kierunkowy, a jedyne "ale" to fakt, że musiałem przyzwyczaić się do odwrotnego układu, gdzie celowałem lewą a chodziłem prawą ręką. To jednak udało mi się opanować i powiem szczerze, że na dalszym etapie gry szło mi już całkiem nieźle.

Mówi się, że SoF na Dreamcasta to najgorsza wersja, głównie ze względu na swoje długie i wyjątkowo częste loadingi. To prawda, gra wygląda mniej-więcej tak, że czekamy kilkadziesiąt sekund na załadowanie etapu, przechodzimy przez kilka, czasem może kilkanaście pomieszczeń, kolejny kilkunasto sekundowy loading i tak w kółko przez całą grę. Mi to jakimś cudem kompletnie nie przeszkadzało. Serio, ze stoickim spokojem przeczekiwałem kolejne to ekrany ładowania i po prostu bawiłem się dobrze. Może to też dlatego, że grając na "easy", rzadko kiedy musiałem drugi raz ładować ten sam etap. Tak, grałem na najłatwiejszym poziomie trudności, ale zważywszy na sterowanie myślę, że można to zrozumieć. Nie potrzebowałem frustracji spowodowanych kolejnymi zgonami, a wolałem spokojnie przejść grę, przy okazji zaprzyjaźniając się z padem.

No i tak mi ta cała gra minęła w zasadzie bez problemów... No może poza jednym. Ostatnia, finałowa walka z bossem to jakiś koszmar.

Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.

JBSuper

To ja też dołożę swoje 3 grosze do tematu Makarona :)

Pamiętam parę lat temu jak znajomy mnie zapoznał z jego kumplem, który też siedział w retro sprzętach. Ja dopiero się rozwijałem w tym temacie i dopełniałem swoje zbiory o sprzęty, mając wtedy raptem 15-20 gier na PS2 i parę bzdetów na Xboksa Classic, a oprócz tego ze sprzętów miałem PS1, PS2, PS3, Xbox Classica, X360, Wii i PSP. Wtedy jego kumpel chwalił mi się swoimi nabytkami, w tym NeoGeo AES wygranym w konkursie (wtedy był jednym z czterech znanych posiadaczy AESa w Polsce), no i oczywiście dwoma Dreamcastami z trzema padami. Jednego z napędem Yamahy wymienił na X360 Slim, a drugiego z napędem Samsunga zostawił i jak na złość napęd szlag trafił. Próbował reanimować laser, ale przez niekompetencję tylko go spalił, dlatego też konsola przeleżała 3 lata rozebrana w szafce. Jakiś tam kontakt z nim utrzymywałem, a dopiero parę miesięcy później z nim zaczynałem zagłębiać relację i pomyślałem sobie czy nie odkupić od niego Dreamcasta, który mu zalega w szafie. Z tyłu głowy miałem, że mogę się natknąć na minę finansową, że trzeba będzie w niego trochę władować kasy by był ten sprzęt funkcjonalny w pełni. Po zastanowieniu się chwilę decyzja padła, by odkupić od niego Dreamcasta i go ratować. Oczywiście mnie przestrzegał, że to już na moją odpowiedzialność biorę i nie przyjmuje zwrotów gdy uznam, że odpuszczam temat, bo mnie ten Dreamcast przerośnie, jednak pomimo tego byłem w 100% zdecydowany. Na następny tydzień spotkaliśmy się przy naszym ulubionym automacie w galerii handlowej i wręczył mi ten niesamowity cud techniki, oczywiście bez żadnego okablowania. Oczu oderwać nie mogłem od tego sprzętu, jaka radość ze mnie się wylewała. Po prostu jak dziecko na Boże Narodzenie gdy rozpakowywało swój oczekiwany prezent :D

Nawet jeśli sprzęt nie działał, to radziłem się znajomego, ale też we własnym zakresie robiłem research jak się je ten kawałek sprzętu. Wtedy też natknąłem się na licytację japońskiego Dreamcasta z laserem Yamahy i uznałem, że chcę ten sprzęt na podmianę lasera. Bałem się, że jak tej licytacji nie wygram, to cały plan do kosza. Były ostatnie minuty, drżałem się z emocji. Znajomy miał też tę licytację na oku w razie co. W ostatnich sekundach dałem ostateczną cenę i... wygrałem! Zadowolony z tego faktu uśmiech mi nie znikał co najmniej przez tydzień :D

Okazało się, że sprzedawca mieszka niedaleko mnie, więc po kontakcie telefoniczym umówiliśmy się w wyznaczonym miejscu i razem z ojcem zajechaliśmy 20 km pod wyznaczone miejsce. Transakcja przebiegła pomyślnie, zapłaciłem za sprzęt, a sprzęt został mi ofiarowany. Podwójna radość po powrocie do domu. Od razu zacząłem rozkręcać oba sprzęty i robiłem podmiankę Yamahy z japonki do europejki. Podpinam ją do prądu by sprawdzić, czy laser reaguje. Wsadziłem płytę Audio CD z Mandaryną i laser prawdopodobnie ją wczytał. Niestety, bądź stety, przypadkowo upuściłem śrubokręt na nośnik z Mandaryną i zrobiłem uszkodzenie podobne do starego jak węgiel kamienny obrazka muchy wyprodukowanej w Niemczech i szyby w Chinach. Jak się okazało wedle relacji mojej siostry, tu cytuję: "NARESZCIE" >:D

Pełny nadziei, że Yamaha z japonki zadziała zapytałem kumpla (już na tym etapie relacji byliśmy) czy ma resztę gratów do Dreama. Ostał mu się jeden pad, który był w znacznie lepszym stanie niż jego dwa pozostałe które sprzedał, jednego VMU, moduł wibracji, kabel AV i oryginalną grę, której mu nie było szkoda - NBA 2K. Całość od niego odkupiłem za 230 zł, dawcę za 155 zł i uważam, że to był najlepszy deal jaki w życiu dokonałem. Po powrocie do domu resztę wolnego czasu spędziłem tylko przy tej konsoli. Po podpięciu całości okazał mi się ten powiew klimatu póżnych lat 90tych i wczesnego millenium w postaci intro Dreamcasta i jego interfejsu. Po włożeniu płyty z NBA 2K do napędu nie oczekiwałem zbyt wiele. Do momentu, aż konsola bezproblemowo odczytała płytę. Po prostu niedowierzałem co się aktualnie dzieje. Sprzęt działał jak szwajcarski zegarek. Jak zdałem relację kumplowi, że sprzęt ożył, to skakał po sam sufit. Oboje byliśmy szczęśliwi z tego faktu, a ja miałem farta, że ten sprzęt wrócił do świata żywych.

I tak stałem się szczęśliwym posiadaczem Dreamcasta w swojej naturalnej bieli. Głównie lata leżakowania w ciemnym pomieszczeniu sprawił, że plastik ostał się w nienaruszonej kondycji. Gdybym w dzisiejszych czasach powtórzył ten incydent, to byłoby to znacznie trudniejsze niż wtedy, praktycznie niewykonalne. Teraz tylko mi zależy na dwóch sprawnych sztukach, aktualnie ubolewam nad uszkodzonym switchem zasilającym i znowu japonka poszła w kąt, a mnie żal ściska w miejscu, gdzie słońce nie dochodzi z tego powodu.

retron67

Ckliwa historia .Jak obliczyłeś posiadaczy AES ów w Polsce? . Ja miałem swojego w 2005 roku. Miało go już kilku z forumowej braci . Nie każdy ,który coś ma, pucuje się na forach czy grupach. Są osoby w PL ,które miały NEO - GEO w latach 90. Bo tata był marynarzem ...

JBSuper

Taką informację od owego kumpla dostałem. Nie jest to jednak dla mnie żaden wyznacznik, bo mam świadomość, że posiadaczy AESów w Polsce jest znacznie więcej.

Quake96

Nie wiedzieć do końca czemu, dopiero teraz zdecydowałem się na zmianę kabla AV z komposzitu na coś "lepszego". W sumie to głównie dlatego, że najpierw oczytałem się coś o kompatybilności niektórych gier z kablami RGB i VGA i w końcu zgłupiałem i chyba właśnie dlatego nic nie zmieniałem.

No, ale teraz zasięgnąłem trochę głębiej w czeluści netu i zdecydowałem się na RGB. Tak, RGB, bo po pierwsze jest tańszy, po drugie musiałbym się upewnić, że mój TV zadziała z VGA i po trzecie, VGA ma podobno kilka niekompatybilnych gier PAL, a RGB (chyba) nie.

No i tutaj właśnie parę pytań ode mnie:

Jak to jest z tą kompatybilnością RGB z grami PAL? Wyczytałem w necie, że kilka gier nie obsługuje kabla RGB, ale są to gry NTSC, a PAL prawdopodobnie obsługuje każdy tytuł.

Wiadomo, nie jestem jakimś "video freakiem", więc zadowolę się najtańszym kablem RGB i taki też zamówiłem. Pytanie tylko, czy tutaj nie ma jakichś "różnic" między kablem PAL a NTSC? Pamiętam, że w Gamecube miałem z tym problem, bo niby zamówiłem kabel do konsoli PAL, a po analizie wyszło, że to kabel do konsoli NTSC i obraz finalnie był gorszy niż po kompozycie. Wystarczyła przeróbka chyba jednego przewodu i kabel śmiga z konsolą PAL jak należy, ale po tej przygodzie zwyczajnie zastanawiam się czy nie ma podobnych różnic w kablach do Dreamcasta. Na aukcji był tylko wskazany jakiś schemat wg. którego niby wykonany jest kabel.




Tak, wiem, najtańszy kabel to nie to samo co jakiś profesjonalny twór rzemieślniczy, ale ja serio nie jestem na tyle wrażliwy, aby narzekać na ewentualne niedoskonałości. W innych konsolach też używam raczej "mniej profesjonalnych" przewodów czy to RGB czy Component i jestem zadowolony.

xzer0

Polecam Kabel VGA z AliExpress. Tani jak bardzcz. Kiedyś nie było tego sprzętu nowego z chin. Jeździłem na samorobkach. Jak pierwszy raz podpiąłem DC do VGA to obraz oczy wypalał. Taka żyleta. Na ps2 to bida piszczy.

mattek

Nie ma sensu pchać się w przewód RGB (który de facto działa chyba z każdą grą), skoro Dreamcast natywnie obsługuje o wiele lepszy sygnał VGA.

Gier nieobsługujących VGA nie jest aż tak dużo, a zdecydowaną ich większość można bezproblemowo spatchować w celu dodania tej funkcji.

Tanie przewody VGA są niby spoko, ale brakuje w nich kilku rezystorów i kondensatorów zwiększających kompatybilność z danym odbiornikiem. Przykładowo, przewód z AliExpress nie chciał u mnie zatrybić z GBSem, podczas gdy ręcznie zrobiony VGA Box już tak.

Stall

Unboxing nowego Dreamcasta u LGR. W sam raz dla DC-fapperów. :P

https://youtu.be/1DAlh79G4XA

Quake96



Nareszcie na arhn.eu wleciał Time Warp z Dreamcastem.

O produkcji tego materiału dowiedziałem się akurat niedługo po kupnie konsoli, więc wyczekiwałem :D