Zakaz pożyczania i odsprzedaży gier

Zaczęty przez Janusz, Październik 07, 2015, 20:58

Poprzedni wątek - Następny wątek

Janusz

Zastanawiał się ktoś na jakiej podstawie Sony na pudełkach z grami, ale chyba i z sprzętem, dodawało informacje o zakazie odsprzedawania swoich gier czy nawet wypożyczania ich? Ja rozumiem jeszcze zakaz kopiowania, choć i tak na własny użytek można, ale takie coś? Jak mniemam nie było na to i dalej nie ma żadnej podstawy prawnej, ale ciekaw jestem po cholerę taką wiadomość w ogóle drukowano i dlaczego choćby prasa nie piętnowała tego wówczas? Dla niezorientowanych chodzi mi o informacje z tylnej okładki:

"FOR HOME USE ONLY. Unauthorised copying, adaptation, rental, lending, re-sale, arcade use, charging for use, broadcast, public performance and internet, cable or other telecomunications transmission, access or use are prohibited".


G-R-Z-E-C-H

A nie jest tak, że kopie do domowego użytku nie są przeznaczone do zarabiania pieniędzy? Tak, jak z filmami, które nie powinny w świetle prawa być wyświetlane szerszej publiczności bez stosownej licencji.
Nie potrafię natomiast wytłumaczyć zakazu odsprzedaży. W końcu jak coś kupiłem, to mogę z tym zrobić co mi się żywnie podoba, w tym sprzedać.

Janusz

Zarabianie jeszcze jestem w stanie zrozumieć, to znaczy jego zakaz w przypadku gry przeznaczonej do domowego użytku, ale zakazu odsprzedaży czy pożyczania już nie. Na pewno to nie było zgodne z prawem, tzn. po zakupie gry mam chyba do niej pełnię praw i mogę robić co mi się żywnie podoba, dziwi mnie tylko, że Sony nie było wstyd takie głupoty wypisywać ;)

Wawrzino

Bodzio, z jednej strony masz rację, ale z drugiej prawo autorskie to jedna wielka kaszanka.
Teoretycznie może być tak, że wraz z nośnikiem zakupujesz wyłączną licencję, której nie możesz zbyć. Innymi słowy kupujesz oryginalną grę na nośniku -> dostajesz na nią licencję. Odsprzedajesz dalej nośnik, ale już bez licencji, innymi słowy ktoś może odkupić oryginalną gierkę bez stosownej licencji.

Oczywiście jest to dziwaczne rozumowanie, ale znając prawników wcale by mnie nie zdziwiło, gdyby było prawdziwe.

Manifesto

Kiedyś czytałem na ten temat artykuł w Dzienniku Gazecie prawnej. Wynikało z niego, że używane gry można sprzedawać bez jakichkolwiek ograniczeń, a roszczenia producentów i wydawców są bezzasadne. Chodzi o zasadę, że po zakupie gry, wydawca nie ma już prawa ograniczać jej dalszego obrotu. Zasada ta obowiązuje ponoć w całej Unii Europejskiej. Nie ma teraz czasu poszukać w necie źródeł potwierdzających to o czym napisałem, ale każdy zainteresowany z pewnością sam się do nich dokopie ;)

Janusz

Masz rację i tak samo jest ze sprzętem i przerabianiem konsol. Firma ma prawo zabezpieczać sprzęt, ale Ty masz prawo te zabezpieczenia łamać. Czytałem o tym kiedyś, tutaj fragment:

CytatOkazuje się, że tzw. przerabianie konsoli czy używanie programatorów może być legalne na terenie Unii Europejskiej, ale tylko jeśli robimy to w innych celach niż używanie pirackiego oprogramowania – tak wynika z oświadczenia Trybunału Sprawiedliwości.

Cała sprawa zaczęła się od tego, że Nintendo wytoczyło sprawę sądową dwóm włoskim sklepom, które sprzedając konsole ,,wielkiego N" dołączały do nich pakiet programów homebrew i akcesoria umożliwiające przerobienie tych konsol.

Włoski sąd zwrócił się o opinie do Trybunału Sprawiedliwości, ten z kolei stwierdził, że Nintendo ma prawo zabezpieczać konsole przed piractwem, ale jednocześnie, jeśli ktoś chce odblokować konsolę w celu poszerzenia jej możliwości – czyli np. uruchamianiu na niej filmów czy plików mp3 – to nie można mu tego zabronić.

Wracając do Sony i tych zakazów to tak jak pisałem zastanawia mnie nie tyle fakt, że Sony coś takiego umieszczało, co brak reakcji na to ze strony prasy i graczy. Pamiętacie jak XBOX One według zapowiedzi miał uniemożliwiać pożyczanie gier i z jaką falą negatywnych emocji to się spotkało. W przypadku Sony nie chciano tego dokonać "fizycznie" bo nie było to możliwe, ale sam zapis według mnie powinien spotkać się z podobną reakcją Co w przypadku X1.

Manifesto

Ciekaw jestem na jakiej podstawie prawnej aresztowano kiedyś właściciela serwisu elektronicznego (chyba z Ciechanowa), który przerabiał konsole PS2. O sprawie było głośno, nie wiem jak to się skończyło, ale od tamtego czasu wiele serwisów elektronicznych na jakiś czas przestało przerabiać tą konsole.

Janusz

Może handlował przy okazji grami z pod lady? Albo go aresztowali i zaraz zwolnili choć jak pamiętam to orzeczenie Trybunału nie jest bardzo stare więc może znaleźli na niego wtedy jakiś paragraf w polskim prawie.

gumislav

Bodzio, w tamtych czasach już samo kupowanie oryginalnych gier było w naszym kraju abstrakcją... Kto by się jeszcze wtedy zastanawiał nad taki zapisami i analizował to w prasie? Szkoda miejsca na papierze. Myślę, że redakcje magazynów i tak zdawały sobie zapewne sprawę z tego, że większość czytelników gra na ruskich tłokach. To tak jak z tą informacją przed każdą grą, że nielegalne kopie są niezgodne z prawem, powodują wymieranie zagrożonych gatunków zwierząt i śmierdzą, która wyświetlała się też w pirackich kopiach: Who cares anyway?
Retromaniacy wszystkich krajów, łączcie się!
Nie ważne co... ważne, że retro.