Nie ukrywam, że jest to moje największe zmartwienie jeśli chodzi o zbieranie gier. Z kartrydżami nie ma takiego problemu, gdyż są odporniejsze na zniszczenia, a najczęstszym ich problemem są tylko wyrobione styki/rozładowana bateryjka podtrzymująca zapis. Z płytami jest gorzej. Mocne zarysowanie sprawia, że płyta jest do wyrzucenia, a z roku na rok będzie coraz trudniej dostać używane gry w dobrym stanie. Przydałby się jakiś sposób regeneracji płyt, który nie polegałby na wypolerowaniu jej powierzchni przez co staje się cieńsza...
Tak się zastanawiam, czy zamiast ścierać warstwę z rysami, nie można by pokrywać tak zarysowanych nośników dodatkową warstwą poliwęglanową i dopiero ją szlifować? Dzięki temu płyty nie traciłby oryginalnej grubości, a rysy faktyczne byłyby wypełniane. Oczywiście taki proces (jeśli możliwy) byłby dużo droższy od zwykłej polerki.