Korzystanie z kodów do gier

Zaczęty przez Janusz, Listopad 01, 2018, 10:26

Poprzedni wątek - Następny wątek

Janusz

Czy ktoś z was korzysta może w obecnych czasach, przy okazji ogrywania tytułów z szaraka lub innych konsol, z kodów do gier? Tak się zastanawiam czy w tych czasach ich zebranie gdzieś w jednym miejscu, czytaj na Strefie, ma jakiś większy sens, czy to już raczej relikt przeszłości?

Osobiście nigdy nie nadużywałem kodów w grach, a jedynie czasami korzystałem z nich żeby odblokować coś niedostępnego normalną drogą. Aktualnie w zasadzie na nie nie zwracam uwagi, bo już nie mam tyle czasu co kiedyś do zabawy nimi, ale być może ktoś z was jeszcze z nich korzysta?

makumator

Sam nie wiem, raczej tylko kody po etapach, bez cheatów, ale to też wolę samemu przechodzić i sobie spisywać, niż szukać kodu na etap którego nie mogę przejść. Trochę taka robota "sobie a muzom", ale może innym by się przydało, kto wie...

Stall

Za gówniaka jedynie kody do GTA wjeżdzały dla rozwałki. Ogólnie przechodzenie czegoś na ułatwiaczach nie daje mi żadnej satysfakcji, więc nie korzystam.

retron67

Korzystam,super sprawa na PSX nie zastapiony PEC na emu i AR na oryginalny hard.

szczupi26

Pamiętam że tylko w CMR 2.0 sobie wpisałem na różne autka i trasy. Poza tym nie używałem/nie używam.

hankie

W trakcie normalnego grania nie korzystałem, chyba że serio za gówniaka jak grałem u kolegi pierwsze razy na PSX to mi coś włączał. W tych czasach istnieją w ogóle kody?

NPol41

Kodów używałem tylko w 3 produkcjach. GTA San Andreas i Vice City (ale nigdy do przejścia misji) oraz w The Sims 2 (za gówniaka nie chciało mi się "chodzić do pracy" aby zbudować swój wymarzony dom)

bms

W Twisted Metal II kody były pochowane po mapach. Odblokowywały niedostępne inaczej pojazdy i mapy. Fajna sprawa.

Janusz

Tak myślałem, że nie będą zbyt popularne. Zastanawiałem się kiedyś nad zebraniem ich, ale właśnie przydatność takie bazy jest na tyle mała, że lepiej czas spożytkować w inny sposób.

Mnie zawsze najbardziej cieszyły te kody po misjach w starszych grach co sobie człowiek sam zdobył, zapisał a potem ewentualnie zamiast memorki mógł odpalić daną planszę. Zdobyte lepiej smakuje. ;)

bms

Mam gdzieś specjalne wydanie PSX Extreme z samymi kodami. Było ich chyba kilka, więc baza jest już zrobiona ;)

JAPONIEC

Trochę się bawiłem żeby urozmaicić sobie rozgrywkę. Za czasów popularności pierwszej plejki miałem dwa Action Replaye - najpierw model podstawowy, potem udało się dorwać wersję professional. Wersja PRO była o tyle fajna, że pozwalała tworzyć własne kody - dało się na bieżąco robić podgląd tego co siedzi w pamięci konsoli i czymś w podobie do edytora HEX można było zmieniać padem wartości, a później zapisywać je w formie kodów na urządzeniu. Pamiętam, że edytowałem w ten sposób bio skaterów w THPS2 (próbowałem 'spolszczyć' grę kodami). Czasami odpalałem sobie jakiś kodzik na nieśmiertelność/dodatkowe bronie gdy ogrywałem tytuł do którego np. straciłem save i chciałem szybko odbudować progress albo po prostu się powygłupiać.

Świetne było to, że w niektórych jRPGach dało się odblokować np. debug room i uzyskać dostęp do wielu ciekawych ficzerów. Final Fantasy Tactics miało tam poukrywane sporo dobroci... :)

Od czasów PS2 już przestało mi to sprawiać radochę, ostatnia gra w jakiej odpaliłem kody to był chyba Dark Souls II na PC z trainerem na nieśmiertelność - nie chciało mi się 'grać', ale bardzo chciałem przebiec w ciągu godzinki/dwóch przez lokacje w celach badawczych (podoba mi się level design w soulsach). Zresztą teraz ze świecą można szukać kodów w grach (chyba, że trainery na PC), a jeśli już są to zazwyczaj blokują trofea/achievementy, a jednak lubię je zbierać :).

SALADYN

Grało się z kodami ale tylko po samodzielnym ukończeniu gry, co to była za zabawa od razu biegać z nieśmiertelnością, nieskończoną amunicją i najsilniejszą bronią. Choć zdarzało mi się przeskoczyć etap w jakimś antyku który dysponował system kodów do poziomów zamiast tradycyjnych zapisów, to była jednak ostateczność po entej próbie przejścia.
Lubiłem też gdy gra nagradzała mnie czitami po jakimś osiągnięciu. W takim Resident Evil 3 robiłem speedruny z nieskończoną amunicja do wszystkiego i bazooką w singlu ale żeby je zdobyć bez zewnętrznych peryferiów koniecznie było wyżyłowanie wyników w Mercanaries. Miałem z bratem niezłą frajdę gdy mu rzucałem w twarz nowym wynikiem który potem on starał się poprawić choćby o sekundę w singlu i kilka punktów w Mercanaries. Taki post game który dzisiaj ogranicza się do wyczyszczenia mapy i wbiciu często niesatysfakcjonującej platyny.

alf

Kody mialy sens:
1. Gdy bylo sie dzieciakiem i sie nieogarniało.
2. Gry była zbyt trudna do przejścia w danym punkcie, a do Świąt Bożego Narodzenia na które dostawało się kolejną grę -  było daleko.

W obecnych czasach chyba kody w ogóle nie mają sensu. Przecież w nowych Call of Duty juz od razu jest sie niesmiertelnym :D wystarczy sie na chwile schowac i pyk, zycie znowu cale :)

Janusz

Jakaś tam przydatność kodów jednak jeszcze jest zachowana. Nie mówię o tych odblokowujących poziomy, ale np. te udostępniające od razu pełną zawartość gry. Przykładowo wpada kupel, chcecie zagrać w Tekkena 3, ale nie masz odblokowanych wszystkich postaci. Wówczas można sobie takowe szybko odblokować, a nawet kodem zmienić wersją PAL gry na NTSC. Tego typu rzeczy mogą się przydać.

Właśnie jestem w trakcie dłubania materiału na ten temat, więc może komuś się jednak przyda. ;)

Quake96

Kody to fajna sprawa. Owszem, przechodzenie gier z ich pomocą raczej ssie, ale jako dodatkowa możliwość nieograniczonej zabawy, czemu nie? Za małolata siedziało się z kumplami i łupało np. w GTA San Andreas z kodami, żeby trochę bardziej się "pobawić" :D

Kurde, pamiętam, że naście lat temu kumpel znalazł książeczkę z kodami, taką w miarę aktualną. Były tam kody do gier pokroju GTA Vice City, THPS3, The Thing, Enter the Matrix. Fajna sprawa, do zabawy z zawartością gry w sam raz :D