Który Książe Nukem na PSX jest dla Ciebie the best?

Zaczęty przez hankie, Luty 01, 2017, 12:12

Poprzedni wątek - Następny wątek

hankie

Do pytania skłoniła mnie dyskusja w innym wątku ;) Którą część uważacie za najlepszą na Szaraka? Mnie najbardziej porobił Time To Kill. W poprzednika grałem na PCcie, więc byłem nasycony, poza tym Duke w wersji TPP z tym samym humorem i tekstami zrobił na mnie giga wrażenie. No i ten kanapowy multiplayer, ile łez, radości i koniecznej cenzury :)

Land of the Babes - pożyczałem na moment, ale serio po nieco ponad 2 latach, nie robił juz takiego wrażenia... Pewnie kwestia już 'dojrzałości' konsoli i innych tytułów z lepszym dla mnie miodem..

Janusz

Wybiorę również Time to Kill choć z gry już za wiele nie pamiętam to kojarzę, że nowe spojrzenie na Duke bardzo mi się podobało lata temu, jak w to grałem. Oczywiście klasyczny DN to klasa sama w sobie, ale jakoś tytuł mi się za bardzo z PC kojarzy. Miałem go też w wersji na PSX na składance bodaj 7 in 1, gdzie były takie strzelanki jak Duke, Doom czy Hexen, nagranej na pamiętnej różowej płycie Flamingo ;) Płytka po latach miała dziury, ale pamiętam, że Duke akurat działał. Mimo to wolałem w niego grać na PC, a konsolę zostawić Time to Kill.

Choć tak po prawdzie chyba moją ulubioną częścią serii jest chyba zapomniany już Duke Nukem: Manhattan Project. Niby popierdółka, ale pamiętam, że miałem masę frajdy w nią grając.

hankie

Cytatchyba zapomniany już Duke Nukem: Manhattan Project

Oj pamięta się - na Piecu, się grało, bardzo przyjemne 2,5D i całkiem spoko oceniane :) Miły przerywnik wtedy między RPGami czy innymi Maxami Payne'ami. Fun był i bardzo wyraźne odniesienie (forma) do starych Djuków.

SALADYN

Ja oddam głos na Land of the Babes, był to jedyny Duke ograny przeze mnie od początku do końca. Poza tym dojrzewanie akurat wtedy mogło mieć niebagatelny wpływ na sentyment odnośnie tej gry.

alf

Postawilem na Duke Nukem Time to Kill  8)

Moim zdaniem ma ciekawsze levele

Land of The Babes wydawal mi sie jakis taki niedopracowany, lekko zabugowany, jakby robiony na szybko i z mniejszym nakladem finansowym.