Jak rozstaliście się ze swoim pierwszym PSXem?

Zaczęty przez Janusz, Grudzień 10, 2015, 16:07

Poprzedni wątek - Następny wątek

Janusz

Sporo tematów i dyskusji na Strefie poświęciliśmy naszym początkom jeżeli chodzi o PSXa, przy okazji pomijając to jak wyglądały nasze pożegnania z tą konsolą. Dla wielu z nas nie był to rozwód, ale separacja, ciekaw też jestem czy ktoś na pokładzie wciąż może pochwalić się swoim pierwszym PSXem, kupionym za dzieciaka.

W moim przypadku rozstanie z konsolą nastąpiło w 2002 roku, a więc chyba w ostatnim dobrym roku jeśli chodzi o listę wydawniczą na PSXa. Pamiętam, że już wtedy byłem trochę wkurzony, że tak mało dobrych gier wychodzi na szaraka, a te które się pojawiają tak bardzo odbiegają od tego co mogłem zobaczyć na PCtach u kumpli. Od kilku lat zbierałem też na własnego kompa, a że się nie przelewało to każdy grosz się liczył. Musiałem więc sprzedać szaraka przed zakupem PCta. Pamiętam, że dałem ogłoszenie do gazety "Jarmark" i bardzo szybko ktoś się odezwał do mnie. Jakiś starszy Pan z pobliskiej miejscowości postanowił kupić konsolę dla swojej córki chyba na urodziny. Dałem mu wtedy wszystko co miałem, a nie było tego w sumie wiele bo jak większość jechałem na kopiach, niemniej wtedy i one miały jakąś wartość. Zestaw składał się z oboxowanego PSXa SCPH-9002, chyba jednej oryginalnej gry, kasy kopii, w tym takich z nadrukami i okładkami z Niemiec, Duala, memorki i zwykłego pada. Pamiętam, że dorzuciłem mu do tego całą kolekcję prasy jaką miałem, głównie PSX Extreme, a całość poszła za 350zł. Wtedy nie myślałem, że wrócę do PSXa kiedyś więc nie zależało mi na zachowaniu tych rzeczy. Potem musiałem jeszcze dozbierać trochę kasy i kupiłem PCta, chyba gdzieś w drugiej połowie 2002 roku. Tak zakończyła się moja przygoda z PSXem, choć tylko na jakiś czas...

eloiasia1

Bodzio przywołujesz tutaj przykre wspomnienia :) Do.dzisiaj przetrwało jedynie pudełko po moim pięknym 9002.
W czasch gdy przesiadałem się na silniejszy sprzęt (oryginalny Xbox) a był to rok 2004 więc stosunkowo późno coraz to mniej pogrywałem na pleju więc raz poproszony pożyczyłem ps1 dla pewnej osoby z rodziny. Konsole miałem od nowości, dbałem o nią lepiej niż o siebie, setki miło razem spędzonych godzin więc  niemal zawału dostałem jak pewnego dnia ujrzałem moją konsolę zamienioną w popielniczke, bo na jej obudowie gaszone były pety!! Aj masakra. Chociaż wtedy złość szybko mi przeszła to ta sytuacja nauczyła mnie żeby nic nikomu niepożyczać, może i nieładnie z mojej strony ale mam to w nosie :)

Dalsze jej losy nie są mi niestety znane, ale nieomieszkam kiedyś zapytać.

Janusz

O kurcze to faktycznie przykre. Znam ten ból bo dawno temu oddałem pewnej dziewczynce cała moją kolekcję takich "karteczek" co się kiedyś zbierało. Miałem naprawdę chyba najbogatszą kolekcję tego, ponad 1000 różnych karteczek, masę notesików. Dałem jej bo wyrosłem z nadzieją że posłużą długo. Chyba nie muszę pisać jak się poczułem jak zaledwie po kilku miesiącach widziałem plątające się karteczki na śmietniku. Od tego czasu też nie lubię pożyczać.

Swoją drogą w 2004 PSX i tak swoje był wart więc chyba na jakiegoś dzianego cygana trafiło, że sobie zrobił z niego popielniczkę.

gumislav

Mój szarak z pudełkiem i dualem poszedł do lombardu. Był w super stanie. Sprzedałem chyba za 150 zł. Potrzebna była mi kasa na GeForce 4, bo Rivie TNT nie chciało mi płynnie chodzić GTA3. Gierki opyliłem wówczas po 20 zł. Myślałem, że to strasznie tanio, bo kupowałem je za 100 zł, ale teraz w sumie też niewiele więcej bym dostał. Zostawiłem sobie jedynie FFVII w platynie na pamiątkę i memorkę. W 2007-2008 roku znalazłem te dwa "rupiecie", FF sprzedałem na Allegro za 45 zł, a memorkę... rozłożyłem (z ciekawości) i... wywaliłem do śmieci  ;D Teraz mam ochotę cofnąć się w czasie te kilka lat i walność się czymś w łeb  >:(
Retromaniacy wszystkich krajów, łączcie się!
Nie ważne co... ważne, że retro.

Chudy

A ja akurat nigdy nie rozstałem się ze swoją konsolą. Swojego SCPH-5502 kupiłem od kolegi za chyba 150zł w okolicach 2001 r.; był to używany, przerobiony egzemplarz z polskiej dystrybucji, z jednym analogiem, jakimiś piratami i bez pudełka. Laser był trochę ,,zmęczony" nieoryginalnymi nośnikami, konsola z czasem zaczęła wymagać do poprawnego działania postawienia w pozycji pionowej, ale mam ją do dnia dzisiejszego. Po kilku latach użytkowania zastanawiałem się nad sprzedażą lub oddaniem jej do lombardu, ale moje pomysły nie zostały zrealizowane i konsola trafiła do pudełka zastępczego i przeleżała w szafie kilka lat. Obecnie dalej z niej korzystam, tyle tylko, że teraz pracuje w normalnej pozycji, bo doczekała się wymiany lasera na chiński odpowiednik.

Janusz

Cytat: gumislav w Grudzień 10, 2015, 19:07W 2007-2008 roku znalazłem te dwa "rupiecie", FF sprzedałem na Allegro za 45 zł, a memorkę... rozłożyłem (z ciekawości) i... wywaliłem do śmieci  ;D Teraz mam ochotę cofnąć się w czasie te kilka lat i walność się czymś w łeb  >:(

Jeszcze powiedz, że oryginalna ta memorka, to sam się cofnę w czasie i Ci przyłożę :D

gumislav

Ano oryginalna. W czasach kiedy miałem szaraka nawet nie wiedziałem, że są podróbki padów i memorek.
Retromaniacy wszystkich krajów, łączcie się!
Nie ważne co... ważne, że retro.

Manifesto

#7
Ja ze swoim pierwszym, amerykańskim PSOne rozstałem się w lipcu 2003 roku (sprzedałem na Allegro, nie pamiętam za jaką kwotę) kiedy to zakupiłem PS2. Po ukończeniu kilkudziesięciu gier na PSX postanowiłem skupić się na jego następcy i od 2003 do 2007 roku grałem na Czarnulce, Xboxie i trochę na GameCube. Sprzedałem wtedy masę świetnych gier na PSX, w tym takie tytuły jak Final Fantasy Tactics, Silhouette Mirage czy Tactics Ogre, które miałem od brata pracującego wówczas w USA. Przypomnę, że wówczas mało kto znał i korzystał z eBaya, więc te gry to były prawdziwe mega unikaty. Później nastąpił mój kilkuletni rozbrat z grami, ale do dziś została mi jedna gra z PSX z dawnych lat - Chrono Cross - przez to że pożyczyłem ją koledze, a ten się przeprowadził kilkadziesiąt kilometrów od miejsca zamieszkania i gra przeleżała u niego kilka lat nieużywana. Po latach ją odzyskałem (wymieniłem tylko pudełko bo trochę mi je skatował) i mam do dziś :)

Janusz

A to stąd zamiłowanie do NTSC-U już o tym zapomniałem. Ten CC to premierowe wydanie czy GH?

Manifesto

Premierowe :)  Żadnych gier GH w swojej kolekcji już od dawna nie posiadam.

retron67

pierwszego PSX sprzedałem w 1999r a miałem go od marca 1996,na jarałem się nie samo wicie na DREAMCASTA
naciągnąłem matkę na ponad 2000tys na Importowanego DC z Japoni,kupionego przez znajomego we Francji
i tak oto stałem się jednym z pierwszych ludzi na 50.000 tys osiedlu który,miał coś naprawdę lepszego w sensie(grafika) od PSX ;)

Krzemol

Pierwszego PSX'a dorobiłem się dopiero w 2007 roku na początku wakacji, kupiony za szaloną kwotę stu złotych. Jednakże we wrześniu doczekałem się nowego PC. Konsolka poszła na Allegro za 140zł  8)
http://swiftclub.pl/
PC|PSOne|PS2|PS3|PS4|X360

G-R-Z-E-C-H

Z moim pierwszym PSX'em wiąże się historia wielkiego poświęcenia i jeszcze większego rozczarowania.
Było to na przełomie 2000 i 2001 roku...
...po zapoznaniu się z konsolą u wujka musiałem mieć swoją. Z racji, że z funduszami było u mnie krucho, a na rodziców nie mogłem liczyć w kwestiach związanych z zabawkami czy grami, musiałem jakoś zdobyć pieniądze. Pomimo, że byłem bardzo nieśmiałym dzieckiem, przełamałem się i w okresie świąt bożego narodzenia postanowiłem chodzić z szopką po kolędzie (tu mamy do czynienia z wielkim poświęceniem). Nie pamiętam już ile dni mi na tym zeszło, ale raczej nie mało biorąc pod uwagę, że w tamtych czasach PlayStation kosztowało znacznie więcej niż dzisiaj.
Udało się i jakoś w styczniu 2001 z jednego z krakowskich komisów wyniosłem swoją upragnioną maszynkę do grania :)
Szybko okazało się, że konsola miała defekt - nie odtwarzała dźwięku w filmikach i dlatego byłem zmuszony ją sprzedać :( (tutaj wielkie rozczarowanie) Jedynym pocieszeniem było, że pozbyłem się jej w tym samym komisie, który świadomie lub nie, naciągnął mnie na jej zakup tydzień wcześniej. Na całej operacji byłem jednak oczywiście stratny i na skompletowanie sumy potrzebnej do nabycia kolejnego egzemplarza musiałem czekać aż do najbliższych wakacji. Ale to już historia na inną okazję...

Janusz

No to faktycznie przewrotna historia. Co do "wsparcia" rodziców to znam niestety ten ból. Niestety w przypadku żadnego hobby nie mogłem na nikogo liczyć tylko na siebie. Też raz zmuszony byłem do wielkiego poświęcenia, tzn. zgarnąłem masę pluszaków i innych zabawek, polazłem na jarmark, rozłożyłem folię na ziemi i zacząłem sam sprzedawać to. Poszło wszystko, a z kasę nakupiłem kilka gierek.

Damian

Mój szarak ciągle jest ze mną. I ze mną pewnie zostanie. Ma się nieźle jak na takiego dziadka. Był pewien okres przerwy od niego jak wsiąkłem w PCty, ale jak PC był niezdatny do użytku to przeprosiłem się z konsolą i grałem, gram i pewnie będę nadal grał od czasu do czasu.