Grid Run i chwila zatracenia

Zaczęty przez Janusz, Lipiec 21, 2016, 20:49

Poprzedni wątek - Następny wątek

Janusz

Kiedy ostatnio odczuliście chwilę prawdziwego zatracenia w grze? Przyznam się wam szczerze, że ja dawno nie miałem takiego uczucia, aż do dzisiaj. Wczoraj robiłem podejście do jakiejś gry i wybór padł na Max Payne 3 na PS3. Myślę grałem w poprzednie części to warto skończyć trylogię. No ale najpierw standardowo pobieranie patcha, potem coś się zaś instalowało, potem mega długi wstęp i mi ochota na granie odeszła.

Dzisiaj listonosz przyniósł mój nowy nabytek, a mianowicie grę Grid Run. Część, a może i większość z was może jej nie kojarzyć, ja w sumie też nie wiedziałem co to, ale pewnego dnia widząc ją na allegro uderzył mnie tytuł, okładka i to, że o niej nic nie wiem. Szybkie spojrzenie na YT, szału tam nie ma o tej grze, ale to co zobaczyłem wystarczyło by ją kupić bo tak ciekawego gameplayu dawno nie widziałem. Wracając do listonosza, popołudniu przyszedł, siadłem na podłodze tylko żeby odpalić grę i sprawdzić, nawet mi się krzesła nie chciało przysiąść i tak siadłem, wziąłem zeszyt żeby zapisywać hasła, bo okazuje się, że gra nie wspiera kart pamięci. I tak siadłem i na chwilę zapomniałem o bożym świecie, z którego wybudziła mnie dopiero myśl, że od pół godziny gotuję pierogi z truskawkami.

Co do samej gry to mamy w niej bodaj 14 światów po 3 plansze w każdej i walkę 1 na 1. Jest to tak jakby zabawa w ganianego i przy okazji polowanie na flagi. Gameplay prosty jak budowa cepa, a jak wciąga?! Do dyspozycji nasza postać ma przyspieszenie, minę, strzały, teleport, zwolnienie i możliwość budowania pól do niedostępnych w inny sposób miejsc z flagami. Naszym zadaniem jest zebrać wszystkie flagi. Cały szkopuł tkwi w tym, że jak wpadniemy na przeciwnika to odbiera nam on prawo do ich zbierania i musimy jak najszybciej wpaść na niego by mu je odebrać. Mamy tu więc jednocześnie ucieczkę przed przeciwnikiem i gonienie za flagami. Na początku jest prosto, ale z misji na misję robi się coraz trudniej. W grze nie ma miejsca na porażkę. Jeżeli rywal zdobędzie flagi przed nami to automatycznie wywala nas do menu głównego. Oczywiście nie musimy zaczynać od zera, ale od pierwszej misji w danym świecie, których jak przypomnę mamy trzy. Gra w singlu jest świetna, ale w multi musi być jeszcze lepiej. Szkoda, że nie mam z kim sprawdzić.

Nagrałem dla was nawet gameplay prosto z mojego szaraczka bo na YT nie widziałem nic sensownego z wersji na PSX. Pierwszy świat jest banalnie prosty, ale nie dajcie się zwieść, potem robi się trudniej. Miłego oglądania, a ja wracam do gry. Mam nadzieję znów się zatracę choć na chwilę ;)


SALADYN

Mam cholerne szczęście bo ja się zatracam w każdej grze. Mało który tytuł mnie do siebie zniechęca czy to gameplayem czy potrzebą zainstalowania/spatchowania.

Pierogów tylko szkoda :/

Manifesto

Podoba mi się klimat tej gierki. Z tego co wyczytałem jest to multiplatformowa produkcja i wersja na PSX jest podobno bardziej stabilniejsza pod względem animacji niż Saturnowa. Ciekaw jestem na ile gra wystarczy, mam nadzieję że na dłużej, bo gra jest tania i niewykluczone że am ją sobie sprawię.

Co do zatracenia się w grze - ostatnio tak miałem przez pierwsze godziny gry w The Last Story na Wii a teraz tak mam przy Tales of Destiny II na PSX ("jeszcze tylko chwilkę i gaszę konsolę"  to przy tej grze u mnie norma)

Magia starych konsol - wkładasz płytkę, grasz i nie zawracasz sobie głowy instalowaniem, patchami etc. To lubię :)

Quake96

Zatracenie w grze, hmm... Ciężko mi sobie przypomnieć kiedy ostatnio, ale kilka ostatnich tytułów które potrafiły mnie wciągnąć to choćby GTA Vice City, IV czy Max Payne. Z szarakowych produkcji to po części Donald Duck QA (ale, że gra krótka to ciężko mówić o dłuższym zatraceniu) albo daaaaawno temu bardzo wciągnął mnie pierwszy MGS. Oj chyba w końcu zabiorę się za dwójkę.

Janusz

@Manifesto gra na jedno, dwa posiedzenia myślę, ale ten typ że można do niej wracać i wracać.

Janusz

Właśnie skończyłem kolejny raz grę i wypada ją odłożyć na półkę. Zanim do tego jednak dojdzie to mała ciekawostka. W grze operujemy hasłami, zamiast zapisów. Niby nic szczególnego, zważywszy że to gra z początków dystrybucji, ale na tylnej okładce mamy informację, że wymaga jednego bloku zapisu. Ba, nawet w instrukcji jest konkretny akapit wyjaśniający jak zapisywać przy użyciu karty. Myślę nie oślepłem aż tak by tego nie widzieć, ale takiej opcji w grze nie ma.

Inna sprawa, że albo odwykłem ostatnio od krzyżaka w padzie, albo mi ręka osłabła, bo przy grze w Grid Run, aż musiałem pada zmienić przy konsoli bo mnie kciuk zaczął boleć. Wymiana na bardziej wyrobiony trochę pomogła, ale i tak czuć grę na nim. Stosunkowo dużo trzeba się namanewrować, szczególnie pod koniec i pewnie temu.

hankie

Trudno przyznać, ale totalnego pochłonięcia długo nie uswiadczyłem, moze właśnie dlatego tak jak Bodzio pisze, chce pograć ale jak mi Ps3 odpali, zaloguje mi PSNa to zawsze coś zakłóci mi skupienie. Albo przejdzie mi ochota, albo wolę sobie na chwile odpalić PSP...
Ostatnio moje przedłużone "na chwilę" miało miejsce po kalibracji lasera w szaraku, jak odpaliłem Medal of Honor. Zadziałała nostalgia, wspomnienia i dawne zacięcie. I z chwili na weryfikację lasera zrobiła się godzinka. Wcześniej lekko bardziej dramatyczne były sesje z bardziej współczesną grą -Dragon Age. Grałem pod wieczór, nagle zadzwonił  budzik do pracy... W pracy zombie, a moja luba miała focha ;)warto także wspomnieć o krótkich nocach przez Colina 1 na Szaraka ('Jeszcze jeden OeS').
Chociaż największym dla mnie hardkorem była gra (2 kompowy LAN do Multi na serwerze) sieciowa w Starcrafta, 17 godzin z przerwami na potrzeby fizjo (pomijając sen). Nie pamiętam czy kiedykolwiek byłem bardziej zniszczony :P

Don

#7
Regularnie zatracam się w grze od jakiś 2 tygodni tłukąc w pierwszego Crash Bandicoot. Za małolata przeszedłem ją, chyba nawet na 100%. Za punk honoru obrałem sobie powtórkę tego manewru już bez solucji (tudzież współczesnego podglądania filmów na YT). W ruch poszedł staroszkolny zeszyt do zapisywania spostrzeżeń w kolejnych misjach. Na tę chwilę mam 89%. Zebrane prawie wszystkie gemy (brakuje mi jednego na planszy Sunset Vista), nie mam odblokowanych 2 sekretnych plansz (domyślam się, ze otwieram je za pomocą 2 kluczy, których jeszcze nie zdobyłem). Więc codziennie wieczorem zatracam się, zapieram i walczę o kolejne procenty ukończenia gry:)

gumislav

Zawsze zatracam się w pierwszym Gran Turismo i za nic nie jestem w stanie wyjaśnić jak to działa. Włączam zazwyczaj tę grę aby sprawdzić pady... i jakoś muszę się zmuszać, żeby wyłączyć. Gra jest prosta w super przyjemny sposób. Przejrzyste menu, świetna muzyka, znakomicie dopracowane arcadowe (jak na dzisiejsze czasy) prowadzenie aut, fajne sportowe wozy z początku lat 90-tych i ten specyficzny klimat grafiki - coś na wpół kreskówki (mało kolorów), a na w pół realizmu (ale paleta barw i tak przebogata jak na PSX). Nie wiem, czy to sentyment tak działa - możliwe, że w mózgu jak u pas Pawłowa wdrukowało mi się to, że jak jest Gran Turismo = endorfiny.

Swojego czasu zatraciłem się w pierwszym Silent Hill... na emulatorze. Kilka lat temu w Fallout 3 i w NFS HP 2010... sporo by wymieniać.

Przez zatracenie się w grze rozumiem taki stan, że człowiek myśli tylko o grze, nie liczy czasu, zapomina że jest głodny i generalnie jak by mógł to by wszystko olał. Tak miałem ostatnio z Silent Hill 2. To było niesamowite przeżycie.

Dodam, że jako dzieciak, w czasach Szarakowych, zatracałem się kompletnie w każdej nowej gierce i w każdym demie z płytek OPSM  ;)
Retromaniacy wszystkich krajów, łączcie się!
Nie ważne co... ważne, że retro.