Fenomen Tombi

Zaczęty przez Angrama, Kwiecień 06, 2016, 18:32

Poprzedni wątek - Następny wątek

Angrama

Jak wytłumaczyć fakt, że gra była przyjęta negatywnie, miała nieprzychylne recenzje itd. a po latach jak zapytasz człowieka w co by chciał zagrać jeszcze raz przed śmiercią na szaraku to w ścisłej czołówce padnie Tombi. Taka niszowa, eksperymentalna gra bez forsy na reklamę. Premiera odbiła się bez echa. Swoją niezwykłością i klimatem jednak broni się, bo jest niezwykła.

Nie mówię jedynie o sentymencie ludzi z forum, bo to jest zjawisko wręcz globalne.

SALADYN

Panuje akurat moda na PSX'a i jego gry trafiły na grube sito graczy. Ci którzy do konsoli wracają tym razem nie ograniczają się do znanych i lubianych tytułów, wręcz maja parcie na coś co kiedyś olewali a teraz wydaje się ciekawe. Tombi trafia też na tapetę przez swój mały nakład i wywindowaną w ostatnich latach cenę, gra kosztująca w oryginalnym wydaniu ładnych kilka setek działa na wyobraźnie.

arkl1t3

Hmm jakos nie pamietam aby ta gra w tamtych czasach byla przyjeta negatywnie. Pamietam jak kolega sobie ja kupil zaraz po premierze i sie dlugo zagrywalismy w to. Teraz sam bym chetnie sobie kupil by wrocic do niej ale cena jednak zabija:<

gumislav

Gra jest droga, ponieważ wyprodukował ją w swoim pierwszym własnym studiu nie kto inny jak sam Tokuro Fujiwara, twórca serii Ghosts 'n Goblins i Mega Man. Wcześniej pracował on dla Capcom, a Tombi stworzył pod własną marką producencką Whoopee Camp. Mało kto w tamtych czasach chciał jeszcze grać w płaskie gry, więc nie wiele się Tombi sprzedało (przez to nigdy nie wszedł do Platyny), a na dodatek Whoopee Camp zamknięto niedługo później. Stąd gra jest uważana obecnie za unikatowy rarytas i dlatego jest taka droga.
Retromaniacy wszystkich krajów, łączcie się!
Nie ważne co... ważne, że retro.

SALADYN

Angrama nie dziwi się cenie tylko fenomenowi samej gry, słusznie zauważył że teraz obie części Tombi są na liście topowych gier na szaraka, w czasie swojej premiery był to jednak tytuł traktowany nieco po macoszemu.

Angrama

Masz rację, na uwadzę miałem fenomen samej gry. Nie jestem kolekcjonerem. Kiedy się zastanowić, wysoka cena dodatkowo buduje i potrzymuje ten status legendarności. Tak, to ma sens. A kiedy zastanowić się bardziej nad samą grą?

SALADYN

Nie grałem więc nie mam bladego pojęcia skąd takie zainteresowanie. Wygląda mi to na jakieś zaklęte koło gdzie popularność rzutuje na cenę a cena na popularność, teraz gra już chyba żyje własnym, kolekcjonerskim życiem bo kto miał parcie na sprawdzenie gry już pewnie dawno to zrobił korzystając z cyfrowej dystrybucji. Reszta to juz sprawka kolekcjonerów i handlarzy.

Janusz

Z tego co się orientuje to gra nie miała złej prasy, wręcz przeciwnie, jedyne czego się czepiano to archaiczna stylistyka co zresztą wydaje się dość logiczne. Nie takich gier oczekiwano od PlayStation i ery gier w pełni trójwymiarowych. Z perspektywy czasu żałuję, że nie było ich więcej, ale wówczas podejście było zupełnie inne. Warto też dodać, że Tombi wyszło dość późno bo w zasadzie pod koniec 1998 roku w bliższych nam regionach, a wówczas dla porównania mieliśmy już w sklepach trzecią część Crasha. Nie dziwi więc fakt, że gra jak i sequel nie osiągnęły statusu platynowego, bo z tym miały problem nawet pozycje wydane dużo wcześniej, a też w podobnej stylistyce.

Co do statusu tej gry w obecnym czasie to warto popatrzeć na pewien trend w przypadku PSXa, który pokazuje, że to głównie dobre dwuwymiarowe gry (2,5D też) na ten system są najdroższe lub co najmniej drogie. Przykłady? A choćby Lomax, Rapid Reload, Strider 2, Klonoa, Castlevania, Lunary, Metal Slug X i wspomniany Tombi. Owszem to są dobre i bardzo dobre gry, ale czy wybitne? Na pewno trzeba popatrzeć co je łączy. Przede wszystkim stylistyka, a więc to o czym wspomniałem. Te gry się niewiele zestarzały w porównaniu do trójwymiarowych tytułów więc większości obecnych graczy łatwiej w nie zagrać. Inna kwestia to to co wspominałem, czyli fakt, że wówczas oczekiwano czegoś innego od PSXa i gry te nie doczekały się nigdy dużego nakładu co sprawia, że naprawdę ciężko je dostać, a to winduje cenę do góry. Wreszcie przez lata te gry zdążyły osiągnąć pewien kultowy status kolekcjonerski i coś czym można się śmiało pochwalić. Choć wyszły an PSXa to są bardziej retro bym powiedział niż wiele innych tytułów i stąd też pewnie wielu graczy chce je mieć. Nie upatrywałbym się zatem w samej grze powodów jej statusu, bardziej wpływ na to mają czynniki zewnętrzne.

klaude

Ja grałem w Tombi 2, jakiś czas temu odpaliłem ją sobie na PSP. Wydaje mi się, że na fenomen, przynajmniej częściowo składać się może typ rozgrywki, czyli masa sidequestów, dużo rzeczy do odkrycia, zachęta do odwiedzania miejsc, w których się było. Sama rozgrywka też jest urozmaicona.

Faktem jest, że nie zapłaciłbym za tę grę 500zł ani nic w okolicy tej ceny. Gra jest fajna, ale nic więcej.

Manifesto

#9
Cytat: Angrama w Kwiecień 06, 2016, 18:32
Jak wytłumaczyć fakt, że gra była przyjęta negatywnie, miała nieprzychylne recenzje itd. a po latach jak zapytasz człowieka w co by chciał zagrać jeszcze raz przed śmiercią na szaraku to w ścisłej czołówce padnie Tombi. Taka niszowa, eksperymentalna gra bez forsy na reklamę. Premiera odbiła się bez echa. Swoją niezwykłością i klimatem jednak broni się, bo jest niezwykła.

Wydaje mi się, że nie jest to tylko kwestia samej mechaniki gry i jej niezwykłości ale również jej małej dostępności. Ludzie podświadomie chcą doświadczyć czegoś, co jest rzadkie, mają świadomość, że ciężko i będzie kupić niektóre tytuły, ze względu na dostępność/cenę i dlatego wymieniają Tombi w gronie tych "wyśnionych" gier, w które chcieliby zagrać. Ja na przykład mam podobny stosunek do Tales of Destiny II, która to gra nie zebrała jakiś fenomenalnych ocen, a która jest obecnie droga jak cholera. Swego czasu ostro jarałem się serią Suikoden, która również pod względem dostępności była rzadka (mój entuzjazm opadł po ukończeniu przeciętnej jedynki). Stąd tak duże zainteresowanie niektorymi, dwuwymiarowymi tytułami. Mnie na przykład o wiele bardziej od Tombi interesuje Sullmonkeys, w którego nigdy nie miałem okazji zagrać, a który również jest grą, która masowa nie przyciągała graczy do konsoli w momencie premiery. Dlatego w dużej mierze zgodzę się z Bodziem, czynniki zewnętrzne mają niebagatelne znaczenie w postrzeganiu niektórych gier i chęci w nie zagrania.
Edit:
A w oryginalnego Tombi nie grałem, ale próbowałem kiedyś grać w dwójkę i mój zapał szybko minął. Nie za bardzo mnie ona wciągnęła, ale może to kwestia gustu i tego, że druga część jest już utrzymana w nieco innej konwencji graficznej i ma nieco inny klimat. Gdy swego czasu oglądałem trailery z gry to o wiele bardziej nastawiałem się właśnie na część pierwszą, bowiem to właśnie ona wydała mi się bardziej interesująca.

Angrama

Ja tam nadal twierdzę, w momencie premiery zainteresowanie było nikłe. Miałem demo, nie było od kogo oryginału pożyczyć. Lubiłem w podstawówce pogadać z kumplami o psxie i ich wiedza to jedynie to co gdzieś wyczytali w gazetach na temat Tombiego. To wystarczało by określić ją jako zbyt dziecinną i nudną. Po latach sam dopadłem do tytułu i w rozmowach z ówczesnymi kolegami-fanami psxa każdy Tombiego bardzo cenił.

Mnie właśnie przekonuje argument, że była tak dziecinna że... trzeba było do niej dorosnąć żeby docenić :D

hankie

Z jednej strony nie miałem zbyt dużego kontaktu z tą grą (miałem tylko demko, kuzyn miał pełną wersję). Grafika była ładna, animacje także i pierdzące kwiatki robiły robotę :). Jednak kult jaki się wytworzył moim zdaniem, jest spowodowany modą na retro oraz w sumie znawstwem tytułu, środowiska gier, twórców (o fakcie z twórcą nie wiwdziałem, przyznam się bez bicia).
Coś w stylu E.T. na Atari - w czasie wydania była crapem, ale odkąd odkopano te gry to wiele osób dałoby sobie rękę uciąć za egzemplarz. Powód? Nie grywalność, ale moda na retro i otoczka całej sprawy. Coraz częściej wszystko sprzedawane jest właśnie poprzez otoczkę...
Tombi crapem jak E.T. nie była, ale sama gra raczej nie podbijała rynku w czasach launch'u. Ww aspekt oraz moda w moim mniemaniu powodują ten kult.

mentor93

Nie bardzo wiem, jak Tombi zostało odebrane w momencie premiery, ale sam też miałem demo tej gry i było to jedno z najczęściej odpalanych przeze mnie dem, które częstotliwością goszczenia na TV mogło konkurować bodaj jedynie z Tekkenem 3. Za dzieciaka to nie bardzo zastanawiałem się, czemu to demo mi się tak podoba, ale po latach mogę wymienić dużo "humorystycznych" smaczków, które za każdym razem wywoływały uśmiech na mojej twarzy - wspomniane pierdzące kwiatki, łapanie i rzucanie świniami, sam wygląd głównego bohatera. Bardzo kolorowa oprawa też przyciągała do ekranu, a to, że grę utrzymano w konwencji side-scrollingowej zupełnie mi, jako fanowi Mariana, nie przeszkadzało. Trochę nie chce mi się wierzyć, że właśnie tę stylistykę skrytykowano, bo podobne Heart of Darkness zyskało bodaj uznanie krytyków.

Dwa lata temu trochę się wykosztowałem i kupiłem Tombiego. Oczywiście, jak tylko gra do mnie dotarła, zabrałem się za jej przechodzenie i wtedy już tak bardzo mi się nie spodobała. Styl i klimat wciąż można zaliczyć do bardzo niecodziennych i chyba można łatwo docenić tę grę jako całość, ale dla mnie za dużo było w niej łażenia w tę i we w tę, a nadmiar takich różnych questów, różniących się od siebie językiem, zachowaniem i kulturą postaci i w ogóle takich różnych różności wprowadzał mały mętlik w głowie, zatem ostatecznie tej gry nie ukończyłem. Zdaje mi się, że teraz podszedłbym do niej z większym luzem. Te dwa lata temu brakowało mi do tego typu tytułu cierpliwości, ale teraz jestem trochę bardziej ugodowy w stosunku do takiego backtrackingu chociażby.

Wysoka cena wynika natomiast chyba tylko z niskiej sprzedaży, a więc i mniejszej obecnie dostępności gry oraz jej niecodziennej stylistyki, która z pewnością się wyróżnia spośród dziesiątek podobnie wyglądających gier akcji i przygodowych gier akcji. Egzemplarze zachowane w idealnym stanie są tym bardziej rzadsze, a więc też i droższe.
PSX | PS2 | PS3 | PS4 | PS5 | Switch | Gamecube | Pegasus | Xbox

Janusz

Na długiej liście do ogrania w przypadku PSXa miałem ten tytuł od lat. Wreszcie się udało za niego zabrać i cholera, mimo że grę znałem, kiedyś nawet grałem w demko, tak jakoś zupełnie inaczej zachowałem ją w pamięci. W sensie traktowałem to jak rozbudowaną platformówkę z fabułą, a tu bardziej po kilku godzinach zabawy opisałbym ją jako mix platformówki, przygodówki typu point and click oraz gry RPG.

Nie spodziewałem się, że ta gra jest aż tak rozbudowana i może zapewnić zabawy na naprawdę wiele godzin, szczególnie jak gra się w to pierwszy raz. Ogólnie jak wspominał @mentor93 tych questów, czy sidequestów jest tak dużo do zrobienia, że idzie się w tym pogubić.

Efekt jest taki, że trzeba jak we wspomnianych przygodówkach wracać się daleko w tył, kombinować z inventory, szukać jakiś wskazówek i nie powiem, nieraz mam ochotę tym rzucić w cholerę, bo niby wiem co zrobić, a gra nie puszcza. Mapa w grze jest dość rozbudowana, niby można się teleportować w odkryte miejsca, ale trzeb zebrać odpowiedni item do tego, którego nie ma za wiele. Postać się rozwija jak w grze RPG, nabija się statystyki, czy uczy nowych umiejętności. Można mieć różne bronie, masę przedmiotów, które trzeba odnaleźć, komuś podarować, coś z czymś połączyć. Ogólnie jestem pod wrażeniem, choć już się boję co mnie czeka dalej.