Piraty w latach 90

Zaczęty przez azarath666, Sierpień 05, 2017, 13:53

Poprzedni wątek - Następny wątek

azarath666

Założyłem taki temat,o żeby się dowiedzieć jak mieliście z piratami na psxa
przeróbkę psxa zrobiłem kiedyś bo oryginały kosztowały ponad 169 zł...paranoja jakaś
kupowałem na bazarze piraty,koleś sprzedawał za 40 zł,z ładnymi grafikami na płycie,lecz potem policja go obserwowała jak sprzedawał piraty i trafił na 4 lata więzienia..
aż się dziwię że moja rodzina nie poniosła konsekwencji kupowania piratów prosiłem o przerobienie PS2
gostek niby przerobił ale płyty nie odtwarzały zrobił to na odpierdziel..
jak to było u was z piratami,czy kupowaliście oryginały czy piraty?.
Co oznaczało w ogóle przed włączeniem gry o piractwie? te niebieskie napisy słabo znam angielski

Manifesto

Ja nie kupowałem piratów, bo moje PS ONE było w wersji NTSC-U. Gry otrzymywałem od brata, który przebywał w USA i od czasu do czasu wysyłał mi coś w prezencie. Dopiero po jakimś czasie przerobiłem swoją konsolę, ale po to aby grać w wersje PAL. Zgrzeszyłem może ze dwa razy odpalając "kopię zapasową" (pamiętam że dotyczyło to gry Silent Hill).

loompy100

Sam miałem przerobionego Szaraka z bardzo prostego powodu, rodziców nie było stać na gry, które wtedy kosztowały ok 200zł za sztukę. Miałem dwa lub trzy oryginały i co jakiś czas je wymieniałem u gościa w sklepie za dopłatą. Szkoda mi było konsoli, ale wtedy nie wiedziałem o płytach demo, kumpel miał kilka gier oryginalnych to się wymienialiśmy. Pamiętam jak dziś, jak przerabialiśmy konsolę na giełdzie w Krakowie i kupiliśmy 5 gier za cenę jednej. Problem miałem taki, że mój telewizor miał swoje lata, a jak wiemy piraty bywają różnie nagrane 50Hz, 60Hz i niestety nie wszystkie wyświetlały się prawidłowo :/ Czy żałuje lub się wstydzę? Nie, takie były tamte czasy, teraz już wszystko mam oryginalne, bo mogę sobie na to pozwolić i z szacunku do pracy innych ludzi.

CyborgDE

Ja piraciłem za dzieciaka bardziej tak samo, tyle że na PC. Były to czasy, kiedy jeszcze nie miałem internetu, więc samemu było ciężko coś zdobyć. Ale były kontakty typu starsze kuzynostwo, lub po klasie Verbatimy z piratami latały aż miło. Pamiętam, że jako Janusz biznesu w 3-4 klasie podstawówki sprzedawałem kartki z kodami do gier po 50 groszy za sztukę. :D Miałem kiedyś gazetę, gdzie były kody do najpopularniejszych gier i przepisywałem, żeby poszło mniej tuszu niż przy kserowaniu i szło w świat.  ;D
No i piraciło się też z nieświadomości. Kiedyś chodziło tylko o to, żeby pograć i nikt sie nie zastanawiał będąc w wieku 8-12 lat, że to nielegalne. Skoro prawie dorosły kuzyn tak robi, to widocznie można i tyle. Ale dość szybko zrozumiałem i dziś jak nie mogę czegoś dostać nawet w cyfrowej dystrybucji, to czekam aż to trafię, nawet jak mam spore ciśnienie na grę.

"Umysł robota walczy z umysłem debila, taki los cyborgów."

hankie

Nieraz pisałem po drodze w wątkach o jednym z komisów gdzie sprzedaż przegrywek była bardzo 'elegancka' - schowane estetyczne i wielustronnicowe aktualizowane spisy gier. Cena dla PSX 25 pln. Chyba 3 naloty Policji, lecz komis jest do dzisiaj, lecz piratów nie mają ;) Wpłacało się złotówki, dostawało się kwitek do odbioru na następny dzień (wiadomo dlaczego nie mieli na miejscu...).

Mój pierwszy PSX bez obudowy w pudełku po butach - brak chipa - granie na używkach i demkach, następny 7502 z Niemiec miał chipa. Niestety z niego korzystałem, w ramach 'pokuty' - dziś żaden z PSXów czy PSOne - chipa nie ma ;)

Trzyzet

Nie ma co kłamać, bida była to piraciło się - tym bardziej że rodzice też nie mieli prawa wiedzieć o czymś takim jak prawa autorskie dla gier. Jako że studiów odpowiedzialnych za tamte gry dzisiaj już w większości nie ma to postanowiłem że to co spiraciłem zakupię fizycznie. W ten sposób parę tych gierek się uzbierało :)

nowy00

Oczywiście że się piraciło na potęgę w latach 90. Ja jako chłopaczek wychowany na Amidze na, którą gry przegrywali mi w miejscowym Domu Kultury nie miałem specjalnie wiedzy że piractwo jest złe i okrada producentów. W tamtych latach nikt się nie zastanawiał nad wyborem oryginał/pirat, większość z nas przecież była jeszcze smarkaczami bez żadnych dochodów a kieszonkowego nie starczało na oryginały, więc można było mieć piraty, albo ewentualnie dema na PSX. Jako, że mój pierwszy PSX był już przerobiony więc nie miałem żadnych oporów i pamiętam, na przełomie wieków miałem w kolekcji ponad 200 pirackich kopii i wśród znajomych był to powód do dumy a nie wstydu :-]

Meanthord

Czy piraciłem odpowiedź jest oczywista, ale warto zaznaczyć, że stosunek cen gier do średnich zarobków był w dawnych czasach w stosunku nawet 1:3. To mniej więcej tak, jak gdyby dzisiaj gra kosztowała ponad 1000 zł - przy średniej krajowej na poziomie 3400. Ciekawe kto by kupował dzisiaj gry po 1000 zł... na szczęście trochę się to wyrównało w obecnych czasach i nawet jadąc na wymianach/używkach można solidnie pograć za rozsądne pieniądze :).

szczupi26

Wiadomo, piraty na szaraku leciały na prawo i lewo. Zresztą z takim zamiarem kupiłem wtedy (tj wakacje 99) plejkę. Pierwsza wypłata za robotę na wakacjach i pierwsza wizyta na giełdzie elektronicznej we Wrocławiu. Przez kolejne lata miejscówka ta była jedynym miejscem gdzie mogłem nabyć nowe gry i jednocześnie nie musieć sprzedawać swoich organów żeby takowy zakup sfinansować  ;D
Od 2002 gdy zacząłem pracę zawodową przerzuciłem się na oryginały ale to już na PS2 które objawiło mi się jako ósmy cud świata i techniki. Było ciężko, bo nowości tak jak przedmówcy pisali, kosztowały 209 lub 219 zł podczas gdy moja miesięczna pensja nie przekraczała 900zł. Jednak jak to mówią, dla chcącego nic trudnego i średnio co 3 miesiące nabywałem 2 gry o których wcześniej sporo czytałem żeby nie wtopić kaski.
Znajomy który pół roku po mnie kupił swój egzemplarz PS2 już przerobiony szydził ze mnie okrutnie (że frajer bo tyle hajsu wydaje gdy on za 3 dyszki ma pirata) jednak dumna wędrówka przez Wrocław z oryginalnymi egzemplarzami FFX, Gran Turismo 3, DMC, Time Splitters 2 czy GTA Vice City pozostała jednym na najmilszych wspomnień w mojej growej historii  :)

Janusz

W czasach PSX piraty były normą i niby ciężko uzasadniać kradzież, ale inaczej w Polsce to nie mogło zadziałać w tamtym czasie. Zresztą dzięki temu, że były piraty, to PlayStation się tak u nas rozwinęło i na lata związało masę ludzi z tą marką. Bez tego byłby to jedynie gadżet dla bogatych. Sam stosunkowo szybko przerobiłem swojego szaraka bo co Wam będę pisał, w domu się nie przelewało i za rencinę ojca, która miała utrzymać 3 osoby, mógłbym kupić co najwyżej 3 gry. Tak to przynajmniej człowiek mógł posmakować co nieco spod lady.

Trzyzet

Cytat: Bodzio w Październik 08, 2017, 15:53
W czasach PSX piraty były normą i niby ciężko uzasadniać kradzież
Większość ludzi w pierwszej i na początku drugiej połowy lat '90 nawet nie wiedziała co to są prawa autorskie czy piractwo. Kupując na bazarze myślano że kupuje się ten sam, pełnowartościowy produkt co w sklepie. Wiem bo większość mojej bliższej i dalszej rodziny tak myślała :D

SALADYN

Rozumiem gdy chodziło o ruskie tłoki które udawały oryginały ale nie mów że masz też na myśli zwykłe verbatimy z nabazgranym flamastrem tytułem ?

Stall

Przy okazji tematu piractwa warto zaznaczyć, że jeśli kupujemy gry z drugiej ręki, to producent gry wtedy też nie zarabia i dla niego(a w zasadzie tylko dla jego portfela) nie ma różnicy czy kupimy oryginał z ebaya od prywatnej osoby, czy ściągniemy kopię z torrentów. Dlatego teraz np na PC gry są przypisywane do konta na stałe (Steam, Origin, GOG itd), tak by za każdym razem wymusić zakup od dedykowanych i legalnych dystrybutorów.

SALADYN

Oficjalnych dystrybutorów, w kupowaniu używek i handlowaniu nimi nie ma nic nielegalnego.

Trzyzet

Cytat: SALADYN w Październik 09, 2017, 12:08
Rozumiem gdy chodziło o ruskie tłoki które udawały oryginały ale nie mów że masz też na myśli zwykłe verbatimy z nabazgranym flamastrem tytułem ?

Takie też, jak najbardziej. Ludzie nie wiedzieli zwyczajnie że ten proceder nie jest legalny. Wystarczy zapytać kogoś ciut starszego kto w tamtych czasach był pomiędzy 30 a 40 rokiem życia.