[Ankieta] Czy masz przerobione konsole ?

Zaczęty przez Młody Szarak, Marzec 04, 2015, 16:24

Poprzedni wątek - Następny wątek

Draif

To i tak zależy na czym grasz  ;D Bo pc - około 150 zł, a konsole stówkę więcej. To się właściwie od czasów playstation nie zmieniło.

Martin

Zmieniły się zarobki, ale i koszta utrzymania. Nie zmieniły się tylko ceny gier, więc wcale tak fajnie nie jest. Ceny biletów np. wzrosły kilkokrotnie w niedługim czasie. Gry dzisiaj chodzą i po ponad 200zł. Rytuał, że takie GTAV na Xbox Live dla X360 jest za 279zł. Na PSX'a gry były po 199zł nowości, 99zł platyny i 69zł klasyki.

Don

Z wszystkich moich konsol mam przerobionego jedynie PSX'a - tylko i wyłącznie do celów odpalania oryginalnych gier NTSC.

Piracenie gier potępiam i gorąco zachęcam wszystkich do przejścia na jasną stronę mocy. Może wielu osobom zabrzmi to śmiesznie, ale dla mnie granie na oryginałach ma w sobie coś wyjątkowego.

W przeszłości miałem niestety do czynienia z piratami i po pewnym czasie nudziła mnie prawie każda gra - bo po prostu mogłem mieć je wszystkie. W momencie ograniczonego wyboru (kiedyś fundusze, dziś bardziej czas) musisz wybrać grę w którą warto sie zaangażować. Musisz poszperać, pogadać z kumplem , pójść do zaprzyjaźnionego sklepu i zasięgnąć opinii ze znawcami tematu itd. Robi się z tego całe przeżycie okołogrowe. 

meres

Wiadomo w latach 90-tych piraciło się bardzo, bo mając te np 12 lat ciężko było zarobić 200 zł na grę. Jednak dziś staram się to wszystko "odkoputować" i tak na konsole Sony jest już kilkaset oryginałów w kolekcji.
O oryginały troszczy się inaczej, bo piraty to się rzuciło gdzieś w kąt i tyle a oryginalne ładnie ustawione na półeczce, nie mówiac o przyjemnośći jak się zdejmuje folię z gry magia :)

G-R-Z-E-C-H

Kiedy dorwałem w swoje ręce pierwszego PSXa miałem 13 lat, pustki w kieszeni (portfela nawet nie posiadałem) i ogromną potrzebę grania. Nie było wtedy szans na zaopatrywanie się w oryginały. Zresztą mentalność też była zdecydowanie inna, na przełomie lat 90/2000 kupowanie gier na giełdzie nie było dla nikogo niczym dziwnym. Piracili wszyscy, piraciłem i ja :/ Na szczęście każdy dorasta, zdecydowana większość uniezależnia się finansowo od osób trzecich, a garstka (w tym i ja) może wreszcie spełniać swoje marzenia z dzieciństwa. Kolekcja gier powoli, lecz sukcesywnie się rozbudowuje i zapewniam: Nie ma w niej miejsca na piraty!

szykaz

W miarę wzrostu wieku jak i poglądu (no i gotówki :P) człowiek przestał bawić się w piraty :)
Nie ma to jak oryginał w pudełku, z książeczką , itp.
U mnie tylko czarnula przerobiona, bo taką już kupiłem, ale nie katuję jej kopiami zapasowymi.

BlasteR

PSone - nie przerobione
PS2 - nie przerobione
PS3 - nie przerobione
PS4 - nie przerobione
PS Vita - nie przerobione
PSP - przerobione nietrwale do grania w gry PSX :)

Retron

Jedyną konsolą z mojego blisko 20 sztukowego zbioru przerobione jest PSP, pół-trwała przeróbka. :) De facto służy mi jedyne do zobaczenia gameplayu własnym okiem przed zakupem, bo niestety gameplaye na YouTube mocno potrafią zakrzywić widzenie na grafikę tytułu, a mechanika to kwestia indywidualna dla każdej gry.

Drugą, na której jestem wstanie odpalić "piraty" jest to Nintendo DS Lite, gdzie jako przeróbka wchodzi karta R4. Z racji, że jestem wychowankiem Sony i o Nintendo mam nikłe pojęcie tak R4 służby mi jedynie do zobaczenia z czym dany tytuł "się je" i czy mi ów klimat w ogóle spasuje. Kwestia grafiki analogiczna do sytuacji z PSP.

Reszta konsol nie zaznała przeróbki, a kwestii kolekcjonerstwa mogę pozostawić tutaj zdjęcie swojej półki z boxowymi tytułami, bo bezboxowce na handheldy Nintendo są schowane w specjalnej szkatułce w szafie. :P