Wspomnienia i wydarzenia - z czym kojarzą się Wam konkretne gry?

Zaczęty przez Manifesto, Marzec 06, 2016, 12:46

Poprzedni wątek - Następny wątek

Manifesto

Ciekawi mnie czy macie jakieś wspomnienia związane z graniem w poszczególne tytuły? Chodzi mi o takie miesiące/tygodnie/dni, które doskonale pamiętacie i które kojarzycie z konkretna grą? Nie chodzi tylko o pogodę, ale może kojarzycie jakieś konkretne wydarzenia?

Lipiec 2000 - upał jak cholera. Grałem wówczas w Xenogears i nie wytrzymywałem tej temperatury. Studiowałem wówczas więc miałem wakacje, nie przejmowałem się pracą jak obecnie, to były piękne czasy. Upał sprawiał, że grywałem nocami (nawet do 2:00 czy 3:00), pamiętam, że wtedy jeszcze szlifowałem angielski i wiele wątków fabularnych zapisywałem w zeszycie aby później przetłumaczyć i lepiej zrozumieć. Ciężko było ukończyć tą grę w te upalne lipcowe dni, ale jakoś dałem radę.

Jesień 2000 - Metal Gear Solid (prawdopodobnie listopad). Nigdy nie spotkałem tak wspaniałej fabuły w grze zręcznościowej. Ale przeżywałem tą grę. Pokochałem pierwsze przygody Snake'a. Ulewna jesień zachęcała do siedzenia w domu, pamiętam, że wraz z kumplem przechodziliśmy tą grę, z tym, że on grał na PC i pamiętam, że hołubił się lepszą grafiką (miał oczywiście pirata). Faktycznie, pecetowa wersja graficznie dawała rade, z tym, że granie na klawiaturze było jak dla mnie nieporozumieniem i w konsekwencji - podczas gdy ja kończyłem grę kolega był dopiero w połowie :)

Marzec 2013 - podkarpacie (i nie tylko, z tego co pamiętam dużą część Polski) spotkała wówczas spóźniona zima, która przyszła z wielkim impetem. Ponad 45 cm śniegu, który zalegał do kwietnia. Nie nadążałem z odśnieżaniem pod domem. Pamiętam, że grałem wtedy w pierwszą część Wild Arms Lubię ta grę ale zagadki mnie w niej tak wkurzały, że parę razy miałem ochotę wziąć swój egzemplarz gry i wyrzucić w ten śnieg. Z pewnością wielu z Was pamięta tą zamieć, ja jej nie zapomnę długo. A gra świetna, choć gdyby miała system unikania losowych walk jak w dwójce, to byłaby wybitna. Trzeba wydać majątek na remake na PS2, który ponoć jest świetny. Tylko gdzie ja znajdę taką zimę aby stworzyć podobny klimat do tego pamiętnego? Trzeba chyba polecieć co najmniej do Norwegii.

Lipiec 2015 - masz Ci los - złamałem kość śródstopia. Trzy miesiące chorobowego i siedzenie w domu całe wakacje plus wrzesień plus kawałek października. Pamiętam, że razem z Lotharem ogrywaliśmy jakiś scenariusz w SaGa Frontier. potem dorwałem Chrono Triggera, który bardzo mi się spodobał. Dalej - Tales of Destiny, na którą wydałem majątek, ale do dziś jestem dumny ze swojego egzemplarza, którego w Polsce jest może z kilka sztuk. W sirepniu ogrywaliśmy z Lotharem SaGa Frontier II. Legaia i Breath of Fire III jakoś mi nie podeszły (a właściwie ta pierwsza, BoF jest nawet ok), choć próbowałem w nie grać. We wrześniu zaś grywałem w Personę 2, którą kończyłem już w październiku. Był to mój najobfitszy erpegowy okres w życiu szkoda, że związany z tak bolesną kontuzją.

Lothar

Ja pamiętam zimę 2011 kiedy miałem złamany obojczyk. Siedziałem w domu i grałem w Blood Omen: Legacy of Kain. Ta gra kojarzy mi się z moją kontuzją, był to jedyny uraz w życiu jaki mi się zdarzył. Pamiętam też, że podczas grania szwankował mi wówczas pad, jakimś cudem dotarłem do końca, zacna gra, ale nie wspominam miło tego okresu.

Pley

Najlepsze wspomnienia to okres 2000-2001 roku kiedy to zawitało do mnie N64.
Był to moment, kiedy ojciec częściej ze mną przesiadywał i graliśmy godzinami w Super Mario 64.

Innych wspomnień nie mam. Po prostu fajnie się grało... albo mniej fajniej :). Z żadną grą nie byłem w żaden sposób związany emocjonalnie jak z Marianem.


EDIT: A jednak byłem !

99-2002 i ogrywanie Pegasusa z kolegą/ siostrą. Godzinami siedziało się przed TV. Tak zajmowali mnie jak mama była w pracy i mieli się mną "opiekowac " :D hehhe
Gracz lubi grać :)

Wagabunga

Harvest Moon: BtN nieodzownie kojarzy mi się z maturą. Jako matematyk z krwi i kości totalnie olałem przygotowania i tydzień przed-ku nie za bardzo szczęśliwych z tego powodu rodziców - przestałem się uczyć. Trochę bałem się "polaka", ale poszło gładko. Zagrywałem się w grę, karmiłem zwierzęta i chodziłem na wirtualne randki zamiast uczyć się do matury :D To były czasy! Szkołę średnią wspominam z wielkim sentymentem. A ta gra kojarzy mi się ze szkołą i klasą maturalną, aby ją kupić musiałem odkładać kieszonkowe przez 3 miechy. Potem grałem w nią następne dwa. Do dziś mam ten ezgemplarz, jest dla mnie skarbem.

zapomniałem napisać - 2001 rok

Taki ciekawy temat i taki mały odzew? Ludzie co z Wami?
"Ale to już było MASE razy poruszane że ŻADEN z was nie gra w te japońskie gry przy premierze w Japonii tylko gdy wyjdzie na zachodzie". - mariusz391 XDDDDDDDD

Lothar

Maj 2001? Czyli kupiłeś tego Harvest Moona prawie od razu po premierze? Pamiętasz ile Cię wówczas kosztował? Pytam bo ja niestety za czasów panowania PSX miałem do dyspozycji jedynie kopie zapasowe ;)

Ps. Mam nadzieję że tą maturę wtedy zdałeś :)

Edit przypomniało mi się że w dniu kiedy moja dziewczyna przyjęła moje zaręczyny z wrażenia całą noc nie spałem i grałem w Final Fantasy VIII. Dlatego ta gra kojarzy mi się z szczęśliwymi chwilami i rozmyślaniami o przyszłości :)

Wagabunga

Maturę zdałem świetnie, a za Harvest Moona zapłaciłem coś koło 200 zł (nie pamiętam dokładnie ile) co było wtedy ogromną suma na moje zasoby finansowe. Ale do dziś wracam od czasu do czasu do tej gry, chcę sobie sprawić HM:A Wonderful Life  na PS2 i ponownie wsiąknąć w te klimaty.
Pamiętam że jak pracowałem w UK zagrywałem się w HM: Friends Of Mineral Town na GBA, po prostu spędzałem godziny grając wieczorami w tą grę. Niestety moja praca w UK przypadła na czasy kiedy na rynku królowała PS2 i przez to nie mogłem poznać tej konsoli i tytułów na nią (potem nadrabiałem, ale słabo mi to szło). Nie chciałem wydawać kasę na gry, bowiem wtedy ostro oszczędzałem aby wrócić do kraju z czymś co pozwoli mi założyć tutaj swoją firmę (co się ziściło :)
"Ale to już było MASE razy poruszane że ŻADEN z was nie gra w te japońskie gry przy premierze w Japonii tylko gdy wyjdzie na zachodzie". - mariusz391 XDDDDDDDD

hankie

Super temat :) Jeśli będę coś sobie przypominał będę update'ował:

  • Road Rash 3d - kumpel z podstawówki grał z bratem (jechali motocyklem z wóżkiem bocznym), gry jego brat jako kierowca wykopał kompana z wózka to ten w realu z rozżalenia kopnął go w żebra a ten znalazł się na ziemi wraz z michą płatków kukurydzianych.
  • Vigilante 8: 2nd Offense - podczas tej gry mruczeliśmy do głownej piosenki (ta sama ekipa co powyżej) i bez niczyjej pomocy otworzył się blat barku z meblościanki waląc mnie w łeb - nie miał ograniczników, oczywiście temat wspominany latami.
  • Carmageddon 2 - mama kolegi nie pozwalała mu grać w tą grę (była przeczulona na punkcie 666 i innych znaków zła), graliśmy po kolei, ktoś stał na czatach.
  • UEFA Euro 2000 - kreskówka Chojrak Tchórzliwy Pies - z kuzynem ze Śląska graliśmy do bólu a piłkarzom nadawaliśmy imiona bohaterów kreskówki
.

Jak sobie coś przypomnę to napiszę :)
[/list]

Janusz

Ciekawe wspomnienia Panowie, nie wiem jak ale mi umknął ten temat ;)

Resident Evil 2 - pamiętam, że kumpel autentycznie bał się w to grać, nawet nie wstydził się tego. Postanowiłem więc od niego pożyczyć tę grę i odpalić po zmroku, żeby sprawdzić czy jestem odważny i powiem wam, że byłem, mnie akurat tytuł ten nie ruszył.

Chrono Cross - nienauczony grać w jRPG dość ostrożnie podchodziłem do tej gry. U mnie nie było fanów tego gatunku w okolicy, ale gra mnie szybko porwała. Jako, że nie grywałem nigdy długo, ale raczej krótkimi seriami to rozgrywka szła mi w umiarkowanym tempie. Po kilkunastu godzinach jak to zwykle bywa zapisałem stan gry z nadzieją kontynuowania następnego dnia. Niestety, jakimś cudem save zniknął z karty pamięci. Nie miałem już sił zaczynać od nowa i na długi czas CC odstawiłem. Po czasie dopiero okazało się, że miałem nieoryginalną kartę pamięci, która po długim graniu tak jakby zapisywała save na ukrytym slocie, nie wiem jak to działało, ale bardzo rzadko to było widać.

Chrono Cross - muzyka w tej grze momentami wywoływała, i dalej wywołuje dziwne napięcie i ruch motyli w moim brzuchu.

Medal of Honor Underground - misja w Valhalli, pamiętam jak z kumplem przeżywaliśmy tę misję, wyskakiwały w niej tacy niby rycerze z "garnkami" na głowie i to zawsze znienacka. Do tego świetna muza wywołująca napięcie i wystarczyło, żeby ten level zapadł mi w pamięci.

Tekken 3 - jeden z nielicznych oryginałów w mojej kolekcji kiedyś. Kupiłem na targu, przyniosłem do domu i co? Nie działa, wymieniłem na nową kopię i co? Nie działała. Musiałem czekać tydzień na dostawę kolejnej, zanoszę do domu i co? DZIAŁA, tyle że za każdym razem jak była misja z Anną to gra się wieszała, do dziś nie trawię tej postaci :)

grudzień 2000 - pamiętam jak dziś jak przeglądałem numer PSX Extreme z okładką z Raymanem i rozpaczałem bo akurat była przerwa świąteczna i dużo czasu na granie, a ja nie mogłem bo byłem chory. Nie wiem czemu, ale zawsze jak byłem chory to nie miałem kompletnie weny na granie i w sumie mi to zostało.

Póki co tyle ;)

SALADYN

Ja niestety nie mam żadnych tego typu wspomnień, na grach skupiam się na tyle że dopiero pożar jest w stanie wygonić mnie z mieszkania.

hankie

W dziale z nowymi zdobyczami pojawił się Herkules. Raz kolo z bratem się pożarli, a ten otworzył klapę konsoli i ruchem wznoszącym rzucił demówkę z PSM w sufit. Nie wiem jak płytka to zrobiła a na płasko uderzyła w sufit i rozpadła się na 2 równe części. Bo serii przekleństw ze łzami w oczach, kolego wziął płytę na stół, owinął taśmą przezroczystą, to samo zrobił z drugiej strony. I płytka działała - ale właśnie tylko do odpalenia dema Herkulesa :).

Figty

Kiedyś, jak chodziłem do podstawówki - po szkole zawsze grałem(niezależnie od wszystkiego - zawsze!) Był taki dzień że  w THPS2 z Siostra biliśmy rekordy w singlu, pamietam taki dzien gdy samymi grindami w Hangarze zrobiłem 300tyś punktów - nie wiedziałem ze istnieje coś takiego jak manual. Byłem dumny i nie sądziłem, że ktokolwiek da rade zrobić wiecej punktów!

Jakoś w 2006 roku, po premierze F&F Tokyo Drift była wielka moda na drift - wtedy postanowiłem w Gran Turismo 2 spróbować - czy da sie tak jak w filmie xD - Udało się, ZZII to była maszyna do driftu, na High Speed Ring w pierwszy zakręt driftem sie wchodziło!

Pamietam, że uwielbiałem jako dzieciak Nissana R390 GT1 '97 z Gran Turismo 2 - to było jedno z najszybszych samochodów w grze, udawało mi sie nim osiągać 460KM/h na Test Course - zawsze marzyłem o tym samochodzie! Niestety, tego samochodu nie ma już z nami na tym świecie, przerobili czerwonego R390'97 na niebieskiego R390'98 - A taki samochód istniał tylko jeden.
PS1 SCPH-1002; SCPH-5502; SCPH-7502 + SCPH-102 + x3 SCPH-1080(PlayStation Controller)
PS2 SCPH-39003; SCPH-77004(MODBO Chip); SCPH-90004 + x2 DS2
PSP-1000; + 4GB ProDuo
PS3 CEHC-4004A(12GB) + 40GB HDD + x2 DS3
PS4 CUH-2000 + 500GB HDD + x2 DS4

Mitsu

Cytat: Bodzio w Czerwiec 30, 2016, 10:22
Ciekawe wspomnienia Panowie, nie wiem jak ale mi umknął ten temat ;)

Resident Evil 2 - pamiętam, że kumpel autentycznie bał się w to grać, nawet nie wstydził się tego. Postanowiłem więc od niego pożyczyć tę grę i odpalić po zmroku, żeby sprawdzić czy jestem odważny i powiem wam, że byłem, mnie akurat tytuł ten nie ruszył.

Ja tez bałem sie samemu grac w RE2 muzyka i klimat tej gry ciagle trzymały w napięciu. Poza tym miałem moze 10 lat wiec nic dziwnego.

bms

Eee to nie jestem jedyny jeśli chodzi o RE. W moim przypadku to była pierwsza część jak miałem 10 lat. Brat pożyczył od kolegi w wakacje. Nigdy nie słyszałem tej nazwy. Chciałem sprawdzić co to jest. Odpaliłem RE około północy. Jak zobaczyłem pierwszego zombiaka, który odwraca się przez ramię na słynnym filmiku, to w podskokach wyłączałem konsolę ;)
Później tylko oglądałem jak starszy brat przechodzi. To były czasy... :)

Mitsu

Ja byłem posrany jak mnie łapały zza ściany albo podczas wstawki z lickerem

Don

Resident jakoś bardzo mnie nie straszył. Co innego pierwszy Silent Hill. I o ile w RE straszne były momenty w których raptem i z zaskoczenia "coś" Cię atakowało, tak w SH strach wywoływała sama atmosfera, klimat, niepokojące dźwięki. Pamiętam jak graliśmy w to na działce przyjaciela razem z 2 pozostałymi kumplami. Razem czterech chłopa po 16 lat, ale nikt nie chciał trzymać pada:). Graliśmy więc na zmiany, a jak było już naprawdę hardcorowo, robiliśmy przerwy na granie po multitapie w CTR lub ISS Pro 98. Graliśmy tak całą noc, był grill, jakieś lekkie piwo. Stare dobre czasy:)