"Hity" z PSXa które nam nie podeszły

Zaczęty przez Janusz, Wrzesień 21, 2016, 21:27

Poprzedni wątek - Następny wątek

Janusz

Macie takie gry, które są powszechnie uznawane za hity i wizytówkę pierwszego PlayStation i choć bardzo byście chcieli w nie zagrać to z pewnych względów nie jesteście w stanie tego zrobić?

Ja zawsze chciałem ograć Final Fantasy VII i robiłem do gry kilka podejść, ale zderzanie się z tymi losowymi walkami kompletnie odebrało mi przyjemność z zabawy i po prostu wiem, że do tej gry chyba nieprędko wrócę.

Inną taką pozycją jest seria Tomb Raider, przecież też ikona PlayStation, do tego w klimacie przygodowym, który lubię. Tutaj zaś to specyficzne sterowanie też kilkakrotnie mnie już zastopowało przed kontynuacją zabawy, którą musiałem szybko skończyć.

I trzeci tytuł, choć mniej "hitowy", a więc pierwszy Rayman. Jako fan platformówek, miałem do tej gry już kilka podejść i za każdym razem poziom trudności mnie tak dołuje, że odpuszczam. Nie wiem czy jeszcze do niej wrócę, ale akurat z tych trzech chciałbym chyba najbardziej.

Żeby była jasność chodzi mi o gry w które byście chcieli zagrać, a niekoniecznie pozycje, które np. z racji danego gatunku wam po prostu nie leżą.

Wonder_Boy

#1
Ape Escape - dla mnie kompletna nuda. Brak interesujących sekcji platformowych, przesadnie "klockowata" architektura plansz, nikła różnorodność zmagań. Im dalej tym coraz senniej, a do 100% ukończenia wymagane jest pokonywanie plansz na czas. Cóż za mało kreatywne podejście.

Spyro the Dragon - wiele z powyższego wpisu również pasuje. Brak różnorodności, mini-gierek. W porównaniu do najlepszych platformówek z N64, wygląda to wszystko jak pokaz PSX-owego engine'u a nie produkcja z krwi i kości którą na dodatek nazywają hitem. Spyro 3 jednak pokazał, że "można".
Dziedzina: jRPG/cRPG, platformówki, przygodówki.

makumator

Zawsze bardzo chciałem polubić, ale mimo wielu godzin starań nie udało mi się przekonać do:

Vagrant Story - po około 10h odrzuciło mnie definitywnie zbytnie skomplikowanie kraftingu
Final Fantasy Tactics - zbyt małe ludziki, za trudna dla mnie
GTA 1 i 2 - kamera + nie odpowiadał mi gameplay

Janusz

O widzisz o Tactics zapomniałem bo też chciałem ograć, ale gra okazała się zbyt skomplikowana i to mi utrudniało zabawę.

Czarny Wilk

Cytat: Wonder_Boy w Wrzesień 21, 2016, 22:12
Spyro the Dragon - wiele z powyższego wpisu również pasuje. Brak różnorodności, mini-gierek. W porównaniu do najlepszych platformówek z N64, wygląda to wszystko jak pokaz PSX-owego engine'u a nie produkcja z krwi i kości którą na dodatek nazywają hitem. Spyro 3 jednak pokazał, że "można".
IMO to raczej dwójka pokazała że można, a trójka poszła za bardzo w te urozmaicenia, tracąc gdzieś swój charakter ;) Za to przyznam że mi też jedynka niespecjalnie podeszła.

Jeśli chodzi o mnie, to mam tylko jeden typ:
Legacy of Kain: Soul Reaver - na papierze gra idealnie pode mnie: mroczny, poważny klimat, bardzo lubiany przeze mnie gatunek, liczne podobieństwa w strukturze poziomów do pierwszych Tomb Raiderów. A jednak, mimo kilku podejść, zawsze bardzo szybko odpuszczałem sobie i nawet ciężko jest mi konkretnie sprecyzować dlaczego.

makumator

Przypomniało mi się o kilku podejściach do Tenchu. Za każdym razem max 3 misja, a próbowałem różnych części. Nie mogłem się zmusić do skradania. Chyba wtedy określiłem się przed samym sobą, że nie będziemy się lubić z tym gatunkiem i tak zostało do dziś.

Wonder_Boy

#6
Crash Bandicoot 2 i 3.

Praktycznie już "samograjowe" produkcje w porównaniu do kapitalnego pierwowzoru. Co z tego, że "masterowanie" jest trudniejsze jeśli najpierw trzeba te wszystkie plansze przebiec, co mnie kompletnie zanudziło brakiem wyzwania. Dodatkowo w 'trójce" to "masterowanie" to w głównej mierze gra na czas, co dla mnie jest żenującym, kompletnie nie kreatywnym wypełniaczem.
Dziedzina: jRPG/cRPG, platformówki, przygodówki.

Janusz

Nie żeby mi aż tak nie podeszły, ale również zawsze 100 razy lepiej bawię się przy jedynce, a tak uwielbiane dwójka i trójka mi dużo mniej frajdy sprawiają, żeby nie powiedzieć, że czasem nawet nudziły.

SALADYN

Efekt pierwszego razu. Choćby nie wiem jak dobry był sequel i jak wysoko podniósł poprzeczkę to zawsze pozostanie tylko sequelem.

Mitsu

A ja myśle ze jedynka jest za trudna a 2 i 3 elegancko wyważone. w 1 duzo sie irytowałam podczas gry...

Janusz

Cytat: SALADYN w Grudzień 01, 2016, 21:59
Efekt pierwszego razu. Choćby nie wiem jak dobry był sequel i jak wysoko podniósł poprzeczkę to zawsze pozostanie tylko sequelem.

Czy ja wiem? Mój pierwszy raz był z dwójką ;) Jedynkę nie wiem czy czasem nie ogrywałem na końcu.

Hycuś

Crash jeden to jedyny Crash któregO jeszcze nie ukończyłem. Najbardziej irytuje mnie sposób zapisu gry. 2 i 3 o wiele lepsze według mnie :)