A gdybyś miał zabrać tylko jedną grę PSX na bezludną wyspę...

Zaczęty przez gumislav, Wrzesień 05, 2016, 08:27

Poprzedni wątek - Następny wątek

gumislav

Nazwa tematu metaforyczna, chodzi oczywiście najlepszą dla was grę PSX. Nie chodzi tu o przerzucanie się argumentami o to, która gra na PSX jest najlepsza, ale która podoba wam się najbardziej, chcecie do niej wracać i daje frajdę do tego stopnia, że jakbyście mieli wybrać tę jedną-jedyną grę PSX, z którą zostalibyście do końca życia, to jaką byście wskazali?

Dla mnie jest to pierwsze Gran Turismo. Uwielbiam lekkość, z jaką prowadzi się tam auta, soundtrack i to, że zawsze można gdzieś przyciąć te setne sekundy, nawet jeśli przejdzie się grę, zdobędzie wszystkie auta i zostanie nam time trial. Gran Turismo 2 oczywiście też jest znakomite, ale w jedynce podoba mi się ten orientalny klimat "japońskich przecinaków", gdzie dwójka została już bardzo zeuropeizowana i zamerykanizowana. Ponadto odnoszę wrażenie, że w dwójce auta prowadzą się jakoś sztywniej i mniej mi się to podoba. Do żadnej innej gry nie chce mi się wracać, a do Gran Turismo tak.
Retromaniacy wszystkich krajów, łączcie się!
Nie ważne co... ważne, że retro.

repip

U mnie będzie to THPS2, jest to moja gra życia. Przeszedłem ją setki razy, ale nie znudziała mi się nawet na chwilę. Przechodzisz ją 101 raz i odkrywasz jakąś ciekawą możliwość do combo, masz niczym nieskrępowane możliwości, końca kombinowania nie ma. Do tego ten OST, katuje go juz ze 15 lat i nic, chce wincyj! Nigdy mało, THPS2... no gra życia co tu dużo mówić, właśnie zamówiłem wersję na DC, ponoć jeszcze lepsza, więc będę sobie grał na zmianę, raz na PSX, raz na DC na tej bezludnej wyspie ;)

hankie

Na początku też myślałem o GranTurismo jak gumislav, ale z racji późniejszego ogrywania tej gry (bylem starszy po prostu, bardziej zrozumiale potem się w nią wgłębiałem) oprę się na nostalgii i wspomnieniu.

Na bezludną wyspę wziąłbym grę nieskończoną. Za taką przy pierwszych kontaktach z PSXem w ogóle uważałem Grand Theft Auto. To była gra, w którą jak (jeszcze nie mają PSXa) chodziłem do kumpla i przez 6 godzin graliśmy nonstop przekazując sobie pada. Myślałem, że nie ma takiej drugiej gry, w której można robić wszystko i bez końca. Totalnie wszystko - wtedy jeszcze nie dywagował człowiek o technikaliach. Może typ mało ambitny, ale ww uzasadnienie to moje odczucia :)

G-R-Z-E-C-H

Pierwsze o czym pomyślałem to Crash Bandicoot 3: Warped. Ogrywałem ją już tyle razy, że powinienem mieć dość, ale nie...wciąż co jakiś czas chętnie wracam do jamraja.
Ale jest jeszcze wiele innych gier, które mogłyby mi towarzyszyć. Wspomniane GT - tylko że dwójka. Resident Evil 3, Dino Crisis 2. To tylko kilka, które przychodzą mi teraz na myśl.

SALADYN

Metal Gear Solid, tyle razy to przeszedłem że straciłem rachubę i wciąż chce wracać ale nie mogę bo praca, inne gry, obowiązki itp.

Manifesto

Trudno mi tak jednoznacznie wskazać najlepszą grę na PSX. Dlatego mój wybór nie będzie oznaczał takiego tytułu, ale po prostu gry, którą rzeczywiście chciałbym jako jedyną zabrać na bezludną wyspę i grać ile wlezie.

Vagrant Story. Wprawdzie nie uważam jej za najlepszego erpega na PSX (kilka jRPG stoi w tej hierarchii wyżej), ale to właśnie tą grę ograłem na PSX najwięcej razy (będzie ze 6, a teraz szykuje się na 7 raz). Wspaniały klimat, setki możliwości tworzenia własnego oręża, znakomita fabuła, świetna gra, do której wracam i wracam i wracać będę.

Wagabunga

Xenogears przebiło Final Fantasy VII fabułą, Chrono Cross przebił ją światem i muzyką, ale cóż poradzić skoro największy sentyment wciąż czuję do siódmego Fajnala? Trudno mi byłoby zagrać w tą grę i odkryć coś nowego, wszak już odkryłem w tej grze wszystko co możliwe. Nie lepiej zabrać na bezludną wyspę gry której się nie ograło? ;) ;D
"Ale to już było MASE razy poruszane że ŻADEN z was nie gra w te japońskie gry przy premierze w Japonii tylko gdy wyjdzie na zachodzie". - mariusz391 XDDDDDDDD

makumator

To samo, co Wagabunga.

Tylko FFVII. Milion rzeczy do roboty, jak choćby wypełnienie wszystkich slotów w grze masterami KOTR i tym podobne kosmosy dałyby roboty na kilka lat, a muzyki można słuchać aż do śmierci i próbować wieczorami odgrywać proste harmonie na np. drążonych pniach kokosowców.

gumislav

Cytat: Wagabunga w Wrzesień 05, 2016, 12:21
Xenogears przebiło Final Fantasy VII fabułą, Chrono Cross przebił ją światem i muzyką, ale cóż poradzić skoro największy sentyment wciąż czuję do siódmego Fajnala? Trudno mi byłoby zagrać w tą grę i odkryć coś nowego, wszak już odkryłem w tej grze wszystko co możliwe. Nie lepiej zabrać na bezludną wyspę gry której się nie ograło? ;) ;D

No to ja miesiąc temu, kierując się recenzjami i powszechnymi opiniami, zabrałbym na bezludną wyspę N64 i Okarynkę... I bym się tam chyba ze zgryzoty powiesił  ;D Póki co sugeruję zostać przy tym, co znamy (i oczywiście przy PSX).
Retromaniacy wszystkich krajów, łączcie się!
Nie ważne co... ważne, że retro.

Janusz

A ja bym się wycwanił i kupił PSIO i 32GB kartę pamięci, no chyba że obsługuje to większe, a na niej wszystkie najlepsze gry na PSX ;) A tak na poważnie to w sumie nie wiem co bym wziął, na pewno coś długiego i żeby się nie nudziło. Na myśl przychodzi mi Chrono Cross bo może nareszcie bym miał czas wrócić do tej gry i ją lepiej poznać. Z tego co kojarzę ma ona różne zakończenia to można by poodkrywać wszystkie :)

Don

Rzucałbym monetą między dwoma tytułami: Final Fantasy Tactics lub Final Fantasy VII. Każdy zna te gry więc nie ma co się rozpisywać :)