Ratchet and Clank: Rift Apart

Zaczęty przez Mr.Q, Październik 11, 2021, 16:29

Poprzedni wątek - Następny wątek

Mr.Q

Wątek dotyczący gry Ratchet i Clank na PlayStation 5.
Jestem świeżo po przejściu gry. Rift Apart to moja pierwsza duża gra AAA na nowej konsoli, poprzednio było darmowe Astros Playroom. Nie jestem fanem Ratcheta ale wydawał mi się to być dobry wybór jako pokaz możliwości graficznych po zakupie konsoli. I nie zawiodłem się - Rift Apart to chyba najładniejsza gra w jaką dane mi było zagrać. Graficznie Ratchet naprawdę lśni, zachwyca ilością detali, kolorami, efektami cząsteczkowymi. 4K, HDR - cud. Wszystko jest piękne i płynne, jest na czym zawiesić wzrok.
Sama gra natomiast... no powiedzmy że średnio mi się podobała. Początek jak najbardziej, owszem, ale potem to już troszkę się nudziłem. Najciekawszą planetą było dla mnie chyba Sargasso czyli bagna z dinozaurami. Im dalej tym gra wydawała mi się już powtarzalna i podobna do poprzedniego Ratcheta z PS4. Z czasem trochę straciłem zainteresowanie.
Co zaś do samych tytułowych riftów - jak dla mnie niezła ściema. Zapowiedzi sugerowały zupełnie coś innego i myślałem że te przeskoki między światami będą wyglądać inaczej i że będzie to core gameplayu. Tak nie jest i myślę że można się poczuć oszukany albo przynajmniej bardzo zawiedziony jeśli o tą kwestię chodzi. Mój znajomy kupił grę na premierę i do dziś jej nie skończył bo zapał szybko mu opadł. Marketing zrobił swoje a rzeczywistość jest zgoła odmienna.
Zwrócę jeszcze uwagę na sporą ilość małych glitchy i błędów graficznych. Zadziwiająco często zdarzało mi się zajrzeć nie tam gdzie było trzeba i zobaczyć artefakty graficzne, łąki z Minecrafta czy dryfować w powietrzu. Z racji wielu wykonywanych w grze skoków można wylądować poza przewidzianym przez programistów miejscem i oglądać co dzieje się poza planszą. Zwykle mi to nie przeszkadza i nie zwróciłbym na to uwagi ale przy grze tej klasy było to jednak zbyt częste. Im dłużej grałem tym było tego więcej. Platyna trochę mnie wymęczyła powiem szczerze bo gra nie zaliczała mi wszystkich znajdziek choć to chyba moja wina - wczytywałem zapisy i gra gubiła się w liczeniu.
Graficznie miód, natomiast cieszę się że już skończyłem i na pewno do tej gry nie wrócę. Nie jest zła ale spodziewałem się trochę więcej.

mentor93

#1
Gram w Ratcheta i chyba jestem już blisko końca, więc powiem parę słów :)

Na początku wydawało mi się, że gram w niemal dosłownie taką samą grę, w jaką grałem na PS3 i PS4. Nie da się nie zauważyć, że formuła rozgrywki praktycznie w ogóle się nie zmieniła od czasów przynajmniej PS3 (chyba nie grałem w żadną część z PS2, więc nie jestem pewien, jak grało się w tamte odsłony). Może i w każdej części są jakieś nowe bronie i gadżety, ale w moim odczuciu nigdy nie zmieniały one rozgrywki tak jak, na przykład, nowe mechaniki w kolejnych odsłonach GTA. Klimat też zawsze bywał taki sam - taka w sumie kosmiczna odyseja.

Po spędzeniu z Rift Apart parunastu godzin powiem, że chociaż nadal mam wrażenie, że gram w grę niemal dosłownie taką samą, w jaką grałem na PS3 i PS4, to jednak przy tej części twórcy nieźle popuścili wodze fantazji, dzięki czemu Ratchet na PS5 robi takie wrażenie oprawą i wartkością akcji, że przyćmiewa wszystkie pozostałe części cyklu i niemal czuje się zupełnie nową jakość. Jeśli chce się zobaczyć moc PS5, po prostu trzeba kupić Rift Apart.

Pod wieloma względami to chyba najlepsza część serii. Wszystko działa i wygląda niesamowicie. Niektóre sekwencje wręcz wyrywają z fotela tym, co dzieje się na ekranie i wydaje mi się, że nie ma w tym krztyny przesady. Większość dostępnego arsenału faktycznie się od siebie w jakiś sposób różni i szkoda mi w sumie, że nie dałem rady zobaczyć w akcji wszystkiego, co na tym polu tytuł ma do zaoferowania. Animacje i grafika to mistrzostwo samo w sobie - tak jak wielu, nigdy nie widziałem gry tak ślicznej jak Rift Apart. Tryb fotograficzny tutaj ma jak najbardziej sens. Sam zazwyczaj podobne wynalazki raczej omijam, może tylko czasem z ciekawości sprawdzając, co w swoim trybie fotograficznym dana gra ma, ale w Rift Apart aż chce się co chwila zatrzymać rozgrywkę i cyknąć fotkę.

Rozgrywka to w dużej mierze walka. Urozmaicona odpowiednio i dostarczająca dużo frajdy, jednak sam wolałbym, żeby w Ratchecie było jednak więcej etapów czysto platformowych. Wiem, że w sumie Ratchet zawsze był prędzej grą akcji z domieszką platformówki, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby dodać więcej niż tylko "domieszkę" platformówki. Na szczęście, w Insomniac pracują bardzo doświadczeni twórcy, więc pomimo, że Rift Apart składa się głównie ze starć z przeciwnikami, to są to starcia dosyć różnorodnie zaprojektowane. To trzeba dotrzeć do jakiegoś miejsca, unikając niektórych ataków i atakując pomniejszych oponentów, to pozbywamy się całych statków wroga, to raz nawet gra bawi się w quasi-horror i musimy, jak w Alien Isolation, uciekać przed wrogim kosmitą w opuszczonej miejscówce.

Rivet to też udana postać. Generalnie, jako że fabułą Ratchety nigdy nie stały, także i tutaj scenariusz to pretekst do odwiedzania kolejnych planet, ale miło, że udało się zgrabnie wpleść w już dobrze znaną gromadkę bohaterów kogoś nowego. Sprawia to poczucie, że coś tam jednak się dzieje (i mi samemu to odpowiada w sam raz).

W Rift Apart jest jednak trochę rzeczy, które nie zadziałały. Chociaż bawię się przednio, to jednak mam uczucie, że formuła rozgrywki jest dosyć skostniała i w następnej części naprawdę chciałbym, żeby coś się zmieniło. Tutaj skostniałość jeszcze jakoś uszła, bo wszystkie poziomy maksymalnie dopieszczono i ma się wrażenie, że wreszcie twórcy zrobili takiego Ratcheta, jakiego chcieli zrobić od czasów PS2, ale ile można grać w praktycznie taką samą grę, tylko z nowymi broniami i światami (które znowu też wyglądają podobnie do światów z innych odsłon)?

Wyrwy wymiarowe to faktycznie tylko chwyt marketingowy. Prawdę powiedziawszy, można by spokojnie je z gry usunąć i nijak rozgrywka by na tym zabiegu nie ucierpiała. Czasem te portale potrafią zaimponować prędkością działania (podczas jakichś szybszych sekwencji), ale ogółem są po prostu zbyteczne.

Trochę się też zawiodłem na walkach z bossami. Nudne i schematyczne, a jedyny ich plus jest taki, że są łatwe, więc nie da się na nich utknąć. Nie oczekiwałem cudów, ale wydaje mi się, że już bossowie w Kangurku Kao byli lepiej zaprojektowani. Podobnie krótkie logiczne etapy z Clankiem odstawały od reszty. Nie były złe, ale jakoś niepotrzebnie wybijały z rytmu i gdybym miał wybrać, które etapy chciałbym powtórzyć: te z Clankiem, czy dowolną walkę z Ratchetem lub Rivet, to zawsze zdecydowanie wybrałbym to drugie. Utwierdziłem się też w przekonaniu, że nie lubię Clanka :P

Nie uświadczyłem natomiast błędów graficznych, a przynajmniej nie widziałem jakichś rażących, jeżeli w ogóle gdzieś były. Grałem już w wersję z ilomaś tam patchami, więc najwidoczniej twórcy wszystko (albo większość) załatali.

Ogółem, Rift Apart to wręcz must-have na PS5. Jedyne, czym gra może zaszkodzić to to, że poziom jakości tak poszedł tutaj w górę, że jeśli dla kogoś to pierwsza odsłona serii i sięgnie po wcześniejsze, może się na tych wcześniejszych odsłonach zawieść.
PSX | PS2 | PS3 | PS4 | PS5 | Switch | Gamecube | Pegasus | Xbox

Janusz

Zawsze miałem problem z Ratchetem na tle innych serii, właśnie przez to, że to bardziej gra akcji niż klasyczny platformer i w związki z tym nie ukończyłem ani jednej odsłony choć zabierałem się kilkukrotnie do niego. Mam Rifta i w sumie może w okresie zimowym uda się przy nim przysiąść na tyle by się wreszcie wciągnąć.

Pawelec_93

Dla mnie Rift Apart był pierwszą częścią Ratcheta i Clanka wogóle. Zagrałem niedługo po premierze i byłem zachwycony. Polubiłem obu bohaterów (a właściwie czwórkę), dialogi, humor, wrogowie - wszystko ok. Bardzo przypadły mi do gustu również różnorodność w arsenale broni. Poziom trudności faktycznie chyba zbyt wysoki nie był, bo zdobyłem platynę w grze, a to zbyt często mi się nie zdarza ;D. W sumie fabuła była chyba dobra, choć nie rewelacyjna, bo szczerze, to tylko ogólny zarys pamiętam (jak piszecie o wyrwach wymiarowych, to szczerze kompletnie nie pamiętam o co chodziło).
Teraz gram w pierwszą część na PS2 i przeszedłem jakieś 2/3 gry. Również mi się podoba, gra wciąga, ale już nie ma takiego wow, jak przy Rift Apart - podobnie, jak w najnowszej części ciekawy arsenał broni, wrogowie, nasi główni bohaterowie - wszystko fajne. Ale jeśli faktycznie wszystkie części na PS2,3,4, czy 5 wyglądają podobnie, to faktycznie nie dziwie się - ukończenie tylu podobnych gier serii musi stanowić wyzwanie. Brak też chyba perspektyw na dalszy rozwój serii (podobnie, jak w kilku innych taśmowych seriach np. Ubisoftu) - bo cóż tu można wymyśleć? No chyba, że faktycznie, tak jak piszecie coś pokombinują i zrobią np. bardziej coś w stylu platformówki niż gry akcji.

mentor93

#4
Coś na pewno da się wymyślić ;) Zależy od chęci autorów. Reboot God of War-a był udany, zmieniał rozgrywkę na tyle znacząco, że było czuć, że to jednak coś innego niż poprzednie części, ale i przy tym zachował ducha serii (moim zdaniem przynajmniej). Nawet w sumie w takie Uncharted 4 grało mi się trochę inaczej niż w pierwsze Uncharted. W Ratchetach jakoś nigdy nie czułem, że dana część tak faktycznie przynosi jakieś nowości i usprawnienia. A nie oczekuję w końcu, że zrobią reboot serii i wywrócą formułę rozgrywki do góry nogami. Wystarczyłoby jednak trochę się pobawić mechanikami, zamiast dodać nowe światy, bronie i wypuścić kolejną część.

Wyrwy wymiarowe to były po prostu te portale, przez które można było przejść do dodatkowych, "ukrytych" części poziomów, albo skoczyć szybko w pobliskie miejsce :D Nie dziwię się, że już nie pamiętasz, o co z nimi chodziło, bo w gameplayu zbytnio się nie wyróżniały ;)
PSX | PS2 | PS3 | PS4 | PS5 | Switch | Gamecube | Pegasus | Xbox

mariusz391

https://www.ppe.pl/news/319817/ratchet-clank-rift-apart-kolejna-gra-sony-na-pc-znamy-date-premiery.html
Czyli jedyny ex dla którego chciałem kiedyś kupić PS5 pojawi się jednak na PC. Oczywiście ciekawi mnie jakie bedzie miało wymagania sprzetowe i optymalizację, ale coś czuję że po raz kolejny zakup najnowszej konsoli Sony jest dla mnie coraz bardziej bez sensu

Stall

No i legancko. Sony zarobi, pececiarze zagraja w dokokszona, superior wersje gry. Kazdy zyskuje. Poza fanbojami, ale tych mi nie szkoda