Kena: Bridge of Spirits PS5

Zaczęty przez Janusz, Czerwiec 03, 2022, 15:26

Poprzedni wątek - Następny wątek

Janusz

Cytat: Mr.Q w Październik 02, 2022, 22:57Mówisz o przełączaniu na niższe poziomy przez najmłodszych czy ogólnie że mało kto da radę?

Chodziło mi o najmłodszych.

Ogólnie z bossami trzeba się było uczyć ich zachowań na pamięć i czasem powtarzać do znudzenia na normalu. Ogólnie udało się do czasu ostatniego. Dajcie znać jak się Wam uda go przejść na normalu właśnie ;)

Dodatkowo wkurzało mi przy tym powtarzaniu odtwarzanie za każdym razem sekwencji wstępnej, poprzedzającej walkę, w kilku przypadkach. Powinno się to za drugim i kolejnym razem dać pomijać.

Mr.Q

Cytat: Bodzio w Październik 06, 2022, 15:18
Dajcie znać jak się Wam uda go przejść na normalu właśnie ;)

Nie ma opcji żebym zmniejszył poziom. Będę grał do bólu ;)
Przez ostatnie dni nie mam czasu grać ale jestem gdzieś blisko końca, czuć całą grą że zbliżam się do finału.
Przy poprzedniej sesji walczyłem z Kamiennym Strażnikiem (Stone Guardian). Świetne jest to jak na początku totalnie nie możemy sobie poradzić z przeciwnikiem a z biegiem czasu odnajdujemy sposób na walkę i pokonujemy oponenta.
Generalnie już teraz uważam że Kena to cudowna gra. Ma w swoje taką dziecięcą radość z grania, ma to coś co miały gry sprzed lat  C:-) Sama eksploracja tego baśniowego świata, szukanie Rothów czy rozwiązywanie prostych łamigłówek sprawia mi mnóstwo frajdy. Teraz doszła fajna mechanika z rzucaniem bombami w stety głazów które unoszą się w powietrze i trzeba je obkręcić w taki sposób by móc się po nich gdzieś dostać czy przejść na drugą stronę.
Ja jestem z Kena naprawdę bardzo zadowolony, w tym roku grałem już w sporo dobrych gier ale Kena będzie gdzieś na szczycie listy a może i będzie to moje tegoroczne GOTY  O0

Mr.Q

Jestem na bossie finałowym i trochę mi szczena opadła.
O ile poprzedzająca walka podobała mi się jak prawie każda, to mogło to być już starcie finałowe. To co jednak mamy dalej to... no przesada. Brak checkpointów przy wielopoziomowym starciu, do tego przerośnięty przeciwnik. No nie. Doszedłem tak daleko a teraz to już mi się nawet nie chce mimo że jestem dopiero przy trzeciej próbie. Nie myślałem że tak to będzie wyglądało ...

Megadeth

To jednak zmiana na easy? Faktycznie z tego co ty czytam jakiś porąbany ten balans trudności

Mr.Q

Szczerze? Nie wiem. Do tej pory wszystkie walki  mnie cieszyły. Każda porażka przybliżała do wygranej. Generalnie - gra była uczciwa i każdego bossa po znalezieniu na niego sposobu szło pokonać. Nie przyglądałem się temu jeszcze z bliska bo była to godzina jakoś 23 i nie miałem czasu na to, ale po 3 próbach i ogarnięciu założeń walki + braku checkpointów stwierdzam że to przestało być uczciwe i dalsza gra po prostu straciła sens. Nie wiem jeszcze co z tym zrobię ale... szkoda. Po prostu szkoda.

Megadeth

Czaję. Gra mnie bardzo ciekawi, ale widzę, że coś jest na rzeczy z tym poziomem trudności. Czekam na rozwój wydarzeń i czy uda Ci się to skończyć (i na ew finalny werdykt).

Janusz

A nie mówiłem ;)

Ja niestety przy nim wysiadłem i musiałem zejść z poziomem trudności niżej - chyba pierwszy raz w życiu. Pewnie jakbym miał więcej czasu na granie to bym za setnym razem go przeszedł, ale niestety go nie mam, więc fajnie że jest taka opcja. Choć czułem po tym trochę zawód.

Boss nie jest aż tak wymagający jak w Yooka Laylee The Impossible Lair, gdzie same sekwencje między rundami z bossem to horror, ale jednak na tle całej reszty jest wyraźnie trudniejszy, przede wszystkim przez brak checkpointów podczas walki.

Mr.Q

Nie będę nawet owijał w bawełnę, nie podjąłem kolejnych prób. Zszedłem poziom trudności o oczko niżej i zakończyłem przygodę, zostawiając sobie sejwa sprzed walki by móc do tego zapewne już nigdy nie wrócić, ale mieć furtkę do powrotu.
No cóż - ostatnia walka zniesmaczyła mnie do tego stopnia że zamiast jak planowałem, wrócić do każdej lokacji i zebrać wszystkie 100 rothów, porzuciłem grę po finale. Gdybym miał ją zrecenzować, za tą końcówkę właśnie gra otrzymała by sporego minusa jeśli nie oczko na dół. Rzuciło to cień na całokształt a gra jest przecież jak pisałem już w kilku postach wcześniej naprawdę wspaniała i polecam ją każdemu.

Megadeth

Jak ja nie lubię tego typu zagrywek w grach. Cała gra spoko, a później ściana. W ogóle nie lubię wybierania poziomu trudności w grach, a najbardziej wkurza mnie możliwość jej zmiany w czasie rozgrywki jeśli jest za trudno. To takie oszukiwanie za pozwoleniem.

To samo ostatnio miałem w Xenoblade Chronicles, choć tam to jest trochę inna rozgrywka i typowy JRPG. Poziom trudności jest tak zrobiony, że zwyczajnie - Normal - dużo grindu, Easy - mniej grindu.

Wracając do Kena - mam grę na dysku, ale sam nie wiem czy się za nią brać czy nie.....

Mr.Q

Ja ją miałem od zakupu PS5 i też nie mogłem się za nią zabrać. Polecam się przemóc, wiesz już że ja nie mogłem się oderwać. Wybierz poziom trudności normal i ciesz się wyzwaniem przez całą grę i miej satysfakcję z walki.
Tak jak piszesz - poziom trudności dostępny przez całą grę to przyzwolenie na oszukiwanko.
No niestety, wyszło im to jak wyszło ale już z tym nic nie zrobimy.

Janusz

Cytat: Mr.Q w Październik 24, 2022, 11:04
Tak jak piszesz - poziom trudności dostępny przez całą grę to przyzwolenie na oszukiwanko.
No niestety, wyszło im to jak wyszło ale już z tym nic nie zrobimy.

Ja też za tym rozwiązaniem nigdy nie przepadałem, ale z drugiej strony nie ma musu z niego korzystać. Można uznać, że się nie jest wystarczająco dobrym by coś przejść ;) Im człowiek starszy tym na granie ma mniej czasu, więc takie "oszustwo" i tak jest lepsze niż kiedyś wpisanie jakiegoś kodu na obejście czegoś. Koniec, końców kończymy grę i robimy to tak samo jak poziom wyżej tylko jest to prostsze. Szczerze to jakbym we wspomnianej Yooka-Laylee takie coś miał to bym skorzystał, a tak mam z tyłu głowy tytuł skończony na 99% (znajdźki zebrałem wszystkie), ale jednak nie ukończony, bo finalnej walki z bossem nie przeskoczę.

Wracając do Keny to tyle dobrze, że ten ostatni boss nie zmęczył tylko mnie. Już zaczynałem myśleć, że aż tak wyleciałem z obiegu, że nawet te prostsze wydawałoby się tytuły są w stanie mi sprawić problem. Finałowy boss powinien być trudny, pytanie czy aż tak? Niemniej i tak czekam na sequel, mam nadzieję się pojawi.

Megadeth

Niby tak Bodzio, ale niektórzy potrafią dobrze zbalansować poziom, a najlepszym sposobem jest jego brak. Dla mnie idealnym przykładem jest taki projekt gier. Easy to learn and beat, hard to master. Np. taka Zelda Brath of The Wild. Przejdziemy usatysfakcjonowani (bo nie ma ani lekko, ani za trudno), ale już na 100% to jest jakieś wyzwanie

Wawrzino

To był pierwszy tytuł od Ember Lab, nigdy wcześniej nie robili gier, więc i tak nie jest źle. Mam nadzieję, że w następnych tytułach lepiej zbalansują poziomy trudności - bo nawet taki każual jak ja, który zwykle przechodzi gry na normalnym/łatwym poziomie, tu musiałem zmniejszyć poziom trudności do najniższego możliwego.

Mr.Q

#28
Cytat: Bodzio w Październik 24, 2022, 16:02
Można uznać, że się nie jest wystarczająco dobrym by coś przejść ;) .
No właśnie tu jest pies pogrzebany. Kiedyś gdy byłem młodszy nigdy bym tego nie zrobił. Walczyłbym z tym do upadłego, męczył się bo duma itd. Niedawno jednak miałem walkę z samym sobą żeby przestać traktować gry jak pracę po pracy - mówię tu o wbijaniu trofeów. Staram się przestać musieć wszystko wymaksować i męczyć się z poziomami trudności. Tak samo podszedłem do tego finału - przeszedłem już ten etap jako gracz i nie chcę do niego wracać. Gry mają być rozrywką, stawiać pewne wyzwanie ale nie chce się już mordować. Nie mam zresztą na to czasu - praca, rodzina. Użeranie się parę wieczorów będąc zmęczonym po robocie z nierównym poziomem trudności ? Niestety nie mam już na to czasu.
Ale niesmak po tym easy mi pozostał ;)

Oczywiście gdy pisałem że dam radę, myślałem że Boss będzie taki jak poprzedni - czyli trudny, ale po znalezieniu na niego sposobu po którejś próbie się podda. Nie myślałem że jest to 15 minutowa wielosekwencyjna walka bez checkpointów.

mariusz391

Dobra, własnie ukończyłem Kena Bridge of Spirits, ale niestety moja opinia niewiele się zmieniła od mojego ostatniego posta  ::)
Dalej uważam że gra jest cudna pod względem grafiki i scenek przerywnikowych, ale dalej nie ratuje to w żadnym wypadku całej produkcji.
Powiem wprost, gra jest SKOPANA mechanicznie. Absolutny brak zbalansowania poziomu trudności. Weźmy takiego Bloodborne który też ani trochę mnie nie bawił, ale jednak pod kątem mechanicznym twórcy od razu wiedzieli co chcą osiągnąć. Gra jest trudna od początku do konca, i chwila nieuwagi i zabije cię tak mobek jak i boss.
W Kenie tego nie ma, grasz sobie plansze, przechodzisz zagadki logiczne czy pokonujesz mobków, gra się fajnie i przyjemnie i dochodzisz do bossa i ŚCIANA. I ślęczysz nad każdym po kilkanaście albo kilkadziesiąt minut aż nie będziesz miał farta że ustawi się odpowiednio i on i kamera która przez całą grę potrafiła głupieć i może w końcu ci się uda. Nie wiem, na pewno są fani takiego rozwiązania, ja go nich na pewno nie należę. Czarę goryczy przelał latający Toshi, bo uparłem się że jednak na normalu grę przejdę. Owszem, pokonałem go po nie wiem ilu próbach i ... satysfakcję czułem tylko przez moment a później już tylko frustrację że nie gram w grę dla przyjemności, tylko by sobie coś udowodnić. Tylko co? Komu mam się tym pochwalić? To przelało czarę goryczy i ustawiłem na ostatnią walkę jak widze wiekszość z was poziom easy. I tak mnie gra zirytowała, bo ostatni boss dwa razy wywalił mnie od tak z dupy poza okrąg planszy i musiałem wszystko przechodzić od nowa (nie wiem czy to bug czy celowe działanie). Ale przynajmniej już dało się go skończyć, i obejrzeć całkiem przyjemne zakończenie.
A poza tym? Wcześniej narzekałem na ciągłe bugi, powiem wam że im dalej grałem tym mniej ich widziałem, co jest dość dziwne, ale może przez to że gra staje się bardziej korytarzowa miało na to wpływ.
No i kolejna wada o której chyba nikt tu nie wspomniał to moim zdaniem te niebieskie kryształy. Na początku je zbierałem, bo myslałem że coś za to zyskamy, ale gdy uświadomiłem sobie że jedyne co można za  nie kupić to te głupawe czapki dla tych stworków to odpuściłem. Tak samo te czerwone skrzynki, walczysz z reguły z dość mocnymi przeciwnikami, do tego albo w określonym czasie, albo bez oberwania i jaka nagroda? Kolejna kretyńska czapka lub kryształki  ::)
Gdyby to jeszcze Kenie można było jakieś stroje zmieniać, choć pewnie twórcy nie chcieli tego robić ze względu na przerywniki które nie są na silniku gry, ale grając te stworki ledwo widać, a ich czapki tym bardziej  :-\
Więc nie, zdania nie zmienię, moja ocena 6/10, bo gra jest piekną, ale jednak wydmuszką. Liczę na kolejne części lub ich inne projekty, bo potencjał jest, ale twórcy musza się nauczyć że gra służy jeszcze do grania, a nie tylko do podziwiania