PlayStation VR - przyszłość czy niepotrzebny gadżet?

Zaczęty przez Janusz, Listopad 04, 2015, 20:24

Poprzedni wątek - Następny wątek

Janusz

Tak się zastanawiam, dzieje się coś w ogóle w temacie VR na PlayStation? Pyta bo po Resident Evil VII w zasadzie nie słyszę o nim już za wiele. @meres jak tam sprawa z grami wygląda?

meres

Większość gier to zabawa na 2-3 godziny, większość tytułów wychodzi cyfrowo bez echa.Czesto wchodzę na PlayStation Store i widzę kolejne nowe tytuły do kupienia.

Z większych gier obecnie czekam na Farpoint  że specjalnym kontrolerem w kształcie sex zabawki :-)

Deathcoil

Miałem okazję testowac PS VR u znajomego, kilka dni po premierze. Zacznijmy od pozytywów. Bez dwóch zdań sprzęt jest wygodny i nawet po kilku godzinach nie czuje się obciążenia na nosie. Przegląd gier zaczynałem akurat od Drive Club'a i efekt rozglądania się po kokpicie czy do tyłu podczas wyścigu - wow! Podobnie jest z eksploracją głębin, oglądaniem rybek i spotkaniem z rekinem (momentami aż się chciało wyskoczyć z klatki). Przyjemne i dość precyzyjne jest też odbijanie piłek (celujemy i regulujemy siłę uderzenia głową). Dalej demko RE7 - jeśli w takim kierunku miałby iść rozwój VR to szczerze temu kibicuję. Podobnie The London Heist; siedząc przy stoliku aż się miało ochotę skosztować tych alkoholi z barku - brakowało jedynie Jazz Bandu. Wartka akcja, niezła mimika twarzy - to tytuł, w który chciałbym zagrać nawet bez gogli... i te soczyste przekleństwa bez charakterystycznego dla Sony zbędnego ugrzeczniania. Wyobraziłem sobie takie LA Noire w wirtualnej rzeczywistości. Until Dawn: Rush of Blood momentami pachniało mi takim psychodelicznym klimatem Left 4 Dead, tyle że z fajnie wplecioną kolejką.

Do wad zaliczyłbym grafikę, która w większości tych tytułów jest po prostu słaba - a nie oszukujmy się w pokazówkach w których niewiele można zrobić zwraca się na to uwagę. Tak szybko jak Drive Club mnie zachwycił, chwilę później przeraził mnie "zębami" i nieostrością tekstur. Podobnie rybki i rekin w głębinach. Nie do końca byłem w stanie wyczuć też gdzie kończy się granica interakcji z jakimiś przedmiotami w The London Heist. Nie wiedziałem czy ja coś robię źle czy też po prostu gra nakłada ograniczenia. Grałem oczywiście w więcej gier, ale tylko te które wymieniłem zwróciły jakoś moją uwagę. No i na koniec mimo pozytywnego zaskoczenia muszę stwierdzić, że gogle powodują u mnie nudności - po sesji w Drive Club i UD: Rush of Blood profilaktycznie chciałem poprosić kolegę o pustą miskę. Niestety nie spróbowałem jeszcze chyba z dwóch tytułów bo po prostu nie dałem rady, organizm zaprotestował. Także podsumowując... niby krok naprzód growej technologii, ale czy to będzie w ogóle rozwijane pod kątem tytułów AAA? Ja i tak odpadam ze względu na wymienione wcześniej sprawy, ciężko czerpać przyjemność z gier walcząc z efektami ubocznymi. Ten hełm to nie jest zabawka dla mnie i w sumie dobrze. Mam tylko nadzieję, że Sony nie porzuci tak szybko użytkowników którzy ten wynalazek kupili - na razie wsparcie nie powala.

Janusz

Czyli jakoś szału nie ma póki co. Też mam nadzieję sam pomysł całkiem nie upadnie bo Sony pewnie sporo zainwestowało w VR. Niemniej widzę i pozostali gracze na rynku raczej nie dążą do zrobienia z tego rewolucji. W tej generacji będzie ciężko to wyprowadzić z salonów, kto wie, może w następnej się uda.