Shadow of the Colossus - remake

Zaczęty przez Manifesto, Grudzień 11, 2017, 14:33

Poprzedni wątek - Następny wątek

SALADYN

Cytat: Bodzio w Luty 17, 2018, 17:36Nie bardzo też wiem czy coś po tym świecie mam robić poza lataniem za kolosami? Trochę nie jestem przyzwyczajony do tego, żeby przy takiej przestrzeni ograniczać się tylko do jednego, ale zapewne na tym to polega.
No właśnie o tym kiedyś pisałem, w tej grze nie ma co robić poza walką z kolosami i chłonięciem artyzmu gry (na upartego można powiedzieć że zbieranie owoców i ogonów jaszczurek to jakiś survival ale to by było nadużycie). Żeby nie było, nie uważam że brak pobocznych aktywności to w tym wypadku coś złego. Taka ta gra miała być i pierdyliard pytajników na mapie mógłby ją spłycić do tego stopnia że byłaby porównywana z pierwszym lepszym open worldem.

Janusz

Nie wiem jak się dalej rozwinie, ale dla mnie to trochę zmarnowany potencjał w tym elemencie. Mam też nadzieję, że fabularnie to jakoś ruszy, bo póki co schemat jest ten sam, zlecenie, droga, zabicie kolosa, teleport, zlecenie, zabicie kolosa, droga, teleport i nieruchome zwłoki laski w centrum ;) Nie żebym narzekał, ale zaczyna mnie zastanawiać czemu niektórzy tą grę akurat wyżej cenią niż ICO czy The Last Guardian, chociaż majestatyczne walki z kolosami robią na pewno wrażenie.

JT

Cytat: Bodzio w Luty 17, 2018, 19:38
Mam też nadzieję, że fabularnie to jakoś ruszy
Trochę się ruszy po zabiciu ostatniego kolosa ;) nie wyobrażam sobie żeby w tej grze robić coś więcej niż zabijanie kolosów, przeciwnicy z ICO czy TLG nie mieli by tu sensu, w końcu gracz jest tym złym który zabija biedne stworzenia. Zbieranie staminy i monet, plus wyzwania na czas to i tak dużo.
PS2MR

Manifesto

#18
Ueda w swoich grach zawsze bardzo oszczędnie dawkował graczom fabułę. Pozostawiał możliwość interpretacji pewnych jej elementów i stosował masę niedopowiedzeń. Pusty świat gry to częsty zarzut pod adresem SotC. Mnie to jakoś nigdy specjalnie nie przeszkadzało bo cieszyłem się klimatem, a każde starcie z kolosem było dla mnie enigmatycznym przeżyciem. Jednocześnie nie traktowałem kolosów jak zwykłych bossów, ich spojrzenie i majestat były dla mnie zagadkowe i była to chyba pierwsza gra, w której miałem wyrzuty sumienia po uśmierceniu "dużych wielkich przeciwników na końcu etapu". Nie chcę używać wyświechtanych frazesów że to nie jest gra dla wszystkich, bo takich gier nie ma, ale sądzę, że to gracze najbardziej ceniący w grach klimat i zagadkowość najbardziej ją docenią. ICO było dla mnie niedoścignionym wzorem i SotC mu nie dorównał, lecz i tak jest to jedna z moich ulubionych gier na PS2.

Cytat: JT w Luty 17, 2018, 21:56
w końcu gracz jest tym złym który zabija biedne stworzenia. Zbieranie staminy i monet, plus wyzwania na czas to i tak dużo.

Właśnie rzuciłeś potężnym spoilerem ;) Choć tak naprawdę napisałeś to w dużym uproszczeniu.

Lothar

JT proszę Cię, nie psuj ludziom zabawy >:( Nie wszyscy grali w oryginał.

Ja gram i właśnie ubiłem piątego kolosa. Walka z Avionem to zupełnie nowe doznanie, wszystko płynne jak po maśle (podczas tej walki na PS2 było niewesoło z frameratem). Ogólnie bawię się jak za dawnych lat, piękna gra :)


Janusz

No i skończyła się moja przygoda z Shadow of the Colossus. Jak statystyki nie kłamią to zeszło ponad 9h bo trochę pozwiedzałem, więc tak w sam raz jak na tego typu grę i cenę. Zakończenie jak to w grach Uedy piorunujące. W ogóle cieszę się, że mogłem w to zagrać na świeżo, w sensie bez żadnych sentymentalnych pokładów. Dzięki temu każdy kolos był dla mnie niespodzianką i musiałem sam dojść jak go pokonać. Obawiam się, że grając w to wcześniej w tym elemencie sporo bym stracił.

Zakończenie gry jak na tytuł Uedy przystało, mocne i niezwykle ciekawe. Sporo moich wątpliwości rozwiało. W ogóle końcówka mi się bardzo podobała. Ostatnie trzy kolosy aż miło było pokonać. Szkoda, że we wcześniejszych nie pokombinowano trochę więcej z tym jak ich załatwić. Szczególnie mi się podobał bodaj ten 14 z wieżami. Graficznie już pisałem, że cudownie się na tę grę patrzyło. Ta płynność, gra świateł, cienie, głębia, woda, efekt pływania, ślady kopyt na piasku i sam koń, no po prostu cudo.

Co bym zmienił? Hmm jednak będę się trzymał swojego, że coś bym dodał do tego świata i wcale nie dużo, przykładowo jakieś sekwencje platformowe czy logiczne przed dojściem do kolosów. Owszem nieraz trochę zgłupiałem gdzie mam jechać, ale np. przy pierwszym kolosie mamy jakieś skoki czy coś żeby się do niego dostać, potem można to było trochę rozwinąć według mnie i byłbym w pełni usatysfakcjonowany, ale Mistrza poprawiać nie jestem godzien więc zostawię to dla siebie (no i jak wychodzi dla was).

Na pewno nie zapomnę tej gry i remaster ten jest wart swojej ceny. W moim osobistym rankingu jednak z tych trzech gier Uedy kolejność jednak będzie taka - ICO, The Last Guardian oraz Shadow of the Colossus. Tak sobie myślę, czy nie skończy się na tym, że i ICO dostanie swój remaster. Koszty z tym związane chyba nie są takie duże, a można na tym zarobić. Do tego mielibyśmy całą trylogię w jednej generacji i na podobnym poziomie graficznym. The Last Guardian nie sprzedał się chyba za dobrze, więc można by się pokusić o jakąś ładną edycję całej trylogii i to upchnąć razem. Zobaczymy co czas przyniesie. 

Manifesto

Również chciałbym zagrać kiedyś w remake ICO (Bodzio, czemu cały czas używasz określenia remastera dla typowego rimejka  >:( grrrr  :P ;) ) Ostatnio nawet odpaliłem na chwilę i chyba przejdę ją ponownie, jest najbardziej tajemniczą grą ze wszystkich dzieł Uedy. I gra się w nią znakomicie bo jest świetnie zbalansowana we wszystkich elementach eksploracyjnych.

Janusz

Cytat: Manifesto w Luty 20, 2018, 22:58
(Bodzio, czemu cały czas używasz określenia remastera dla typowego rimejka  >:( grrrr  :P ;) )

Wiadomo, ze remake, ale jakoś przez tego durnego Crasha mi się terminologia wywraca i nawet nie przyuważyłem. W sensie N.Sane Trilogy to też przecież remake, a nawet przez twórców był określany remasterem. Co do remake ICO to myślę doczekamy, oby.