RIME

Zaczęty przez Manifesto, Maj 25, 2017, 07:54

Poprzedni wątek - Następny wątek

Janusz

Rime ukończone. Faktycznie ta deszczowa plansza robi wrażenie, ale niestety jak prawie ze wszystkim w tej grze, nie do końca wykorzystano jej potencjał. Szkoda, bo według mnie tej grze niewiele zabrakło do tego by wskoczyć na wyższy poziom i zostać zapamiętaną jak ICO. Niestety w najważniejszym elemencie ta gra zawodzi. Fabularnie jest słabo i to mimo końcówki, która przynajmniej jakoś dopina całość. Dawno nie grałem w tak fragmentarycznie poprowadzą grę. W zasadzie można by w niej dowolnie zmieniać kolejność plansz i nie miałoby to dużego wpływu na całość. Niestety wrażenie osamotnienia i wrzucenia w jakieś pojedyncze światy, zlepione w całość towarzyszyło mi do końca. Zabrakło spójności, bo taka fragmentaryczność nie jest normalna. Szkoda, że ma ona wpływ również na zagadki w grze, tu znów nie wykorzystano potencjału. W ogóle grę bym mógł podsumować właśnie dwoma słowami - "zmarnowany potencjał". Gdyby tu poprawić fabułę, zespoić trochę całość, zwiększyć trudność i może dodać jakiś rywali lub nadać tym obecnym w grze jakiś mocy poza staniem i straszeniem to byłaby świetna gra, bo zarówno pomysł, mechanika, jak oprawa audiowizualna są super.

Jedyny element, który się wybija w tej grze, poza ciekawą grafiką to muzyka. Nie jestem wielkim melomanem i w grach rzadko zwracam na nią uwagę, ale tutaj dla samej muzyki warto było posuwać akcję do przodu. Chyba od czasów Chrono Crossa mi się tak dobrze nie słuchało muzyki w grze. Fajnie wpasowywała się ona w otoczenie.

Mimo wad warto w Rime zagrać bo pewnie kontynuacji nie doczekamy, a szkoda bo sam zamysł ma wielki potencjał. Gra na dwa posiedzenia, więc nie ma co oczekiwać cudów, do tego po drodze raczej nic nas nie powinno zatrzymać bo mimo otwartości całego świata, raczej jesteśmy prowadzeni za rączkę. Grze dałbym podobną ocenę jak Manifesto, myślę spokojnie 7/10. Na pewno ją zapamiętam, choć właśnie przez pryzmat niewykorzystanego potencjału.

Wagabunga

Było w Plusie więc ściągnąłem. Krótkie to i jak dla mnie przeciętne. Artystycznie piękne, gameplayowo średniackie. Muzyka na plus i jest chyba największą zaletą. Zakończenie przewidywalne jak dla mnie. Gra jest nawet niezła, problem polega na tym że czerpie garściami z wzorców i wcale nie robi tego lepiej niż Ueda w swoich grach. The Last Guardian był jednak lepszy. 6/10
"Ale to już było MASE razy poruszane że ŻADEN z was nie gra w te japońskie gry przy premierze w Japonii tylko gdy wyjdzie na zachodzie". - mariusz391 XDDDDDDDD

Mr.Q

Skończyłem ten tytuł na dwa posiedzenia w ubiegły weekend. Po zobaczeniu napisów końcowych sam do końca nie wiedziałem, jak mam ten tytuł ocenić. Pomyślałem że gry chyba po prostu powszednieją, bo gdyby Rime ukazała się za czasów PS2, dziś byłaby pewnie kultowa tak samo jak ICO. Tymczasem wyraźnie czułem niedosyt, miałem poczucie, że nie wszystko tu zagrało tak jak zagrać miało. I chyba chodzi właśnie o ten brak fabuły w środku gry. Twist fabularny rozgryzłem już na samym początku, bo nie jest po prostu zbyt oryginalny i można się go domyśleć. Pierwszy i drugi chapter niczym specjalnie oryginalnym się nie wyróżnia, jest uczucie wtórności i tego że ''gdzieś to już kiedyś widziałem''.  Zbyt mało historii i emocji się przez ten tytuł przeplata, a właśnie tym takie indory stać chyba powinny. Nie jest to jednak gra zła i nie powiem że nie bawiłem się po prostu dobrze. Tytuł ograłem z Plusa i był to  miło spędzony czas.
Na koniec musiałem powtorzyć jednak dwa chaptery dla trofeów i nie było już tak kolorowo - Rime to gra na raz, drugie przejście może zmęczyć.