Resident Evil VII

Zaczęty przez Manifesto, Styczeń 24, 2017, 21:51

Poprzedni wątek - Następny wątek

Manifesto

Właśnie jestem po 3 godzinnej sesji ze słuchawkami na uszach w ciemnym salonie. I bez ogródek napiszę, ze największą zaletą nowego Residenta jest przede wszystkim klimat. Mamy tu feeling znany z pierwszych części plus uczucie zagrożenia z Silent Hill (motyw z zaginioną żoną Ethana przypomina mi nieco SH2). Atmosfera jest ciężka, twórcy nawiązują do klasyków horrorów, głównie do Teksańskiej Masakry Piłą Mechaniczną (jest nawet dziadek na wózku - czekam aż wstanie ;)), nie brakuje elementów gore (zdecydowanie najbardziej krwawa odsłona serii), odcinanych kończyn, rozpruwania piłą elektryczną, brutalnie przedstawionych zabójstw. Ale nie fani gore będą najbardziej zadowoleni, a po prostu miłośnicy horroru z klimatem. Bo RE 7 ma świetny klimat, cały czas czujemy napięcie i obawiamy się co zobaczymy za winklem korytarza czy w kolejnym pomieszczeniu. Gameplay to mix przygodówki, zręcznościówki i skradanki (choc tej ostatniej na szczęście było póki co niewiele) Bardzo dobre wrażenie robią póki co zagadki, są dość pomysłowe, choć póki co nieco za proste (czekam na jakieś trudniejsze w dalszej części gry). Mają jednak klimat pierwszych Residentów. Walki są dość trudne, wyszedłem nieco z wprawy jeśli chodzi o FPSy i muszę się na nowo przywyczajać do celowania padem (nie ma to jak head-shoot w twarz poczwary). Przez 3 pierwsze godziny gry spotkałem jedynie kilku przeciwników innych niż "bossowie", celowo napisałem w cudzysłowie, bowiem nie są to klasyczne walki z bossami, tylko raczej przeżycia (dosłownie i w przenośni). Akcja w garażu spowodowała u mnie opad szczęki, kilka razy ubiło mi bohatera, ale w pewnym momencie znalazłem na jednej pólce kluczyki do stojącego tam samochodu - efekt na długo pozostanie w mojej pamięci :) Kilka razy o mało nie dostałem zawału przez scare-jumpy, a początek gry i spotkanie z pewną osobą zostało zrealizowane w sposób, który zrobi wrażenie chyba na każdym fanie horrorów. W grze są skrypty, niestety, ale bez tego ciężko byłoby zrealizować niektóre świetne sceny. Grafika jest piękna, a dźwięk to jak wiadomo esencja dobrego horroru, tutaj nie ma co narzekać. Rozmaite odgłosy pojawiają się często w najmniej spodziewanym momencie, muzyka gra tylko czasami. Gra mnie wciągnęła, ale na dziś już mam dość tej ciężkiej atmosfery, muszę trochę odsapnąć bo te trzy godziny dały mi w kość i przydałaby się jakaś melisa w syropie (nie śmiejscie się, dawno nie grałem w żaden horror).

Moja pierwsza gra na PS4, uff...ale sobie początek wybrałem ;)

Janusz

Brzmi zachęcająco choć z tego co widziałem po gameplayach to nie wiem czym bym był w stanie w to grać na VR ;) Możesz jeszcze napisać jak rozwiązano zapisywanie stanu gry? Po nowemu, czy staremu? :)

Manifesto

Sejwy robi się trochę po staremu, a trochę po nowemu ;) Nie mamy ink ribbonów, ale stan gry możemy zapisywać w określonych miejscach. Dodatkowo w grze jest autosave, który zapisuje nam stan gry po każdych ważniejszych fragmentach i gdy giniemy wystarczy wcisnąć "retry" aby grać dalej. Mamy również pokoje ze skrzyniami, w których możemy chować słynne teleportujące się przedmioty (uwielbiam ten patent w Residentach :) )

a tak btw - jak to jest instrukcjami gier na PS4? Bo mój Resident nie ma żadnej instrukcji, tylko wkładkę wewnątrz pudełka. Czy ta generacja olała całkowicie książeczki?

VectroV

Cytat: Manifesto w Styczeń 24, 2017, 22:43
a tak btw - jak to jest instrukcjami gier na PS4? Bo mój Resident nie ma żadnej instrukcji, tylko wkładkę wewnątrz pudełka. Czy ta generacja olała całkowicie książeczki?

Niestety tak jak mówisz. Czasem jest niebieska karteczka z oznaczeniem przycisków albo dodatkowy świstek z kodem dlc, a czasem nawet nic nie ma. Takie czasy  :(

Z dodatkowej zawartości to wiem, że GTA V ma mapę dodatkowo.
Inspekteur der Bundespolizei Herr Kamil aus Posen

alf

Manifesto dzieki za raport o nowym RE7, już zaczynam żałować, że nie mam PS4  8)

Czy w grze można wybrać poziom trudności ? (Easy, Medium, Hard ?)

Manifesto

Są do wyboru dwa poziomy trudności, easy i normal, po ukończeniu gry prawdopodobnie będzie można wybrać kolejny.

VectorV, moim zdaniem lipa straszliwa. Książeczka zawsze była nieodłącznym atrybutem pełnych wydań gier i bardzo mi się nie podoba to, że obecna generacja ją olała. PS3 to również konsola "multi-hiper-net-HD" a papierowe instrukcje w grach są. Wygląda na to, że moje ulubione gry na PS4 będę kupował w edycjach kolekcjonerskich z artbookiem.

SALADYN

Z tymi książeczkami to niestety trochę boli. Nie przez ich brak bo w sumie na co komu one w dobie gier które wszystkie mechaniki i zawiłości gameplayu mają przystępne i nie raz łopatologicznie opisane w samej grze, jestem w stanie to zrozumieć. Dlaczego jednak nie zastąpić je czymś ? Plakat, naklejki, naszywki itp gadżety.

Co do Residenta to jako wieloletni fan serii mam go na celowniku ale czasu brakuje na granie w to co już mam na półce, nie chce dokładać sobie więcej.

Qdi

To może ja trochę opiszę moje wrażenia z Residenta, bo czytając wypowiedzi różnych ludzi to mam wrażenie że gramy w inną grę :) Nie będę negować i cytować wypowiedzi, ale opiszę co ja tam czułem i jak widzę nowego Residenta, oczami człowieka który przeszedł tylko 5, a jedynkę liznął, pograł za to dłużej w wersję HD.

Resident Evil był świetny, gdy bawiłem się na WGW. Trafiła ona nawet na moją listę TOP10 najbardziej wyczekiwanych gier tego roku. Zakupiłem ją najszybciej jak się da i do tego w wersji ze steelbookiem - który jest bardzo ładny. Co do kolekcjonerki to dobrze że jej nie kupiłem, bo ponoć jest strasznie słabo zabezpieczona i do ludzi przychodzą uszkodzone figury, a pendrajw zrobiony po taniości. Dobra, bo gadam o otoczce, a nie samej grze. Tak więc:

Pograłem w nią niecałe trzy godziny, z czego ze cztery razy przestraszyłem się odrobinkę. Raz gdy zadzwonił telefon, a raz gdy odwróciłem się i nie wiedziałem że kolega za mną idzie, trzeci raz gdy kopnąłem butelkę. Gra posiada dżampskery, ale są one do przewidzenia - ponieważ postać przestaje biegać i zwalnia xD i potem mamy boom! Gdy już walczymy z przeciwnikiem, to strzał w głowę go nie zabija, trzeba wywalić magazynek xD Serio? Bronie w ogóle jakieś takie ciche - strzelamy z kapiszonów chyba, co by tłumaczyło bardzo małe obrażenia.

Przeciwnicy są tępi jak nóż do smarowania masła, biegną na nas na oślep i jak natrafią na przeszkodę to będą tak tkwić i tylko drzeć się gdzie my stoimy 2 metry od nich... Emocje. Niestety tak mało inteligentni przeciwnicy są w dzisiejszych grach normą. Ostatni tak straszny i inteligentny przeciwnik był w Alien Isolation - polecam!

Gra opiera się na skryptach jak każdy Call of Duty, objawia się to tym że nic się w grze nie zadzieje jeżeli nie aktywujemy jakiegoś kodu. Fajnie gra się zachowuje jak zrobimy coś nieprzewidywanego xD Wyobraźcie sobie moment jak goni Was madafaka i musicie uciekać przed nim, nie przestanie nas chować jak wejdziemy w pewne miejsce. Po "ucieczce" stwierdziłem - a wrócę się, nie trwało to dwie sekundy. Goniący magicznie znikną i mogłem sobie zwiedzać CAŁĄ przestrzeń bez problemu :) Później zaczyna nas gonić "kolejny" i gra nie przewidziała mojej inteligencji, gdyż w trakcie pościgu (nie odstępował mnie na krok) wszedłem do pomieszczenia które po podniesieniu czegoś zamyka mnie w środku. Goniący ZNIKNĄŁ, muzyka się wyłączyła i jak otworzyłem drzwi, było znowu pusto. Skrypty na skryptach :)

Niszczy to klimat o którym wspominał przedmówca, oczywiście, ohyda, brzydota jest tutaj unikatowa i czujemy się czasami nieswojo. Jest to czasami gra Gore, gdzie ucinane kończyny ścielą się gęsto - można powiedzieć aż przesadnie, później już to bawi :) W grze zginąłem raz jak na razie ponieważ za mało biegałem przy walce z pierwszym przeciwnikiem. Sposób na ubicie bossa jest oczywiście oskryptowane, ganiałem się z jednym po garażu i zużyłem pełną swoją amunicję na jego głowie - nic nie dało, dopiero klucz od auta załatwił sprawę i cutscenka. Super, emocje i wyzwanie. Potem znów mieliśmy cutscenkę, w której nagle pojawiła się amunicja w magazynku :D ahh te skrypty.

Dobra koniec z narzekaniem na razie. Gra posiada klimat, bo cały czas nie wiemy o co chodzi, co się dzieje i co doprowadza do sytuacji które się dzieją w grze. Potem w Rezydencji, mamy drzwi które podobnie działały jak w części pierwszej. Mam rozbieranie na części przedmioty, mamy sekrety w postaci "babylhedów" i łamigłówki.

Poza tym to gra wydaje się przeciętną gra straszakową z elementami szczelania? A może bardziej strzelanka z elementami strachu. Gdyby nie nazwa Resident Evil w tytule, gra pewnie przeszłaby bez echa. Jak dotąd gra mnie niczym nie zachwyciła, a bawiłem się lepiej przy Layers of Fear ;)

Początek gry jest klimatyczny, mamy rodzinę psycholi z ciekawymi zainteresowaniami, potem pojawiają się abstrakcyjne stworzenia z koszmaru (gdy się pojawiły to już klimat prysł).

Resident Evil 7, na chwilę obecną uważam za grę średnią które nie do końca nie wie czym chce być, czy horrorem czy grą akcji, czy może parodią gatunku.

Manifesto

#8
Cytat: Qdi w Styczeń 26, 2017, 08:22
To może ja trochę opiszę moje wrażenia z Residenta, bo czytając wypowiedzi różnych ludzi to mam wrażenie że


Pograłem w nią niecałe trzy godziny, z czego ze cztery razy przestraszyłem się odrobinkę. Raz gdy zadzwonił telefon, a raz gdy odwróciłem się i nie wiedziałem że kolega za mną idzie, trzeci raz gdy kopnąłem butelkę. Gra posiada dżampskery, ale są one do przewidzenia - ponieważ postać przestaje biegać i zwalnia xD i potem mamy boom! Gdy już walczymy z przeciwnikiem, to strzał w głowę go nie zabija, trzeba wywalić magazynek xD Serio? Bronie w ogóle jakieś takie ciche - strzelamy z kapiszonów chyba, co by tłumaczyło bardzo małe obrażenia.
A to ciekawe, bo ja niejednego przeciwnika ubiłem wczoraj trzykrotnym strzałem w głowę. I to zwykłą amunicją ze zwykłego guna, a w grze masz jeszcze ulepszoną amunicję pistoletową i inne bronie. Celny strzał ze strzelby w głowę zabija przeciwnika na miejscu. Scare-jumpy do przewidzenia? To fajnie że je przewidziałeś, bo ja się parę razy solidnie przestraszyłem grając w nocy na słuchawkach i w tych momentach moja postać wcale nie zwalniała (na przykład gdy chciałem okrężną drogą ominąć ścigającego mnie "tatuśka", a ten nagle niespodziewanie, z pomieszczenia obok rozwalił ścianę po prawej stronie przede mną, nie sądzę aby można było to łatwo przewidzieć). Ale ja już dawno nie grałem w żaden horror więc może jestem po prostu przewrażliwiony? Tak jak napisałem w pierwszym poście, skrypty występują, ale akurat w tej grze mi to za bardzo nie przeszkadza.
Cytat
Przeciwnicy są tępi jak nóż do smarowania masła, biegną na nas na oślep i jak natrafią na przeszkodę to będą tak tkwić i tylko drzeć się gdzie my stoimy 2 metry od nich... Emocje. Niestety tak mało inteligentni przeciwnicy są w dzisiejszych grach normą. Ostatni tak straszny i inteligentny przeciwnik był w Alien Isolation - polecam!

Być może przeciwnicy są mało inteligentni, ale mnie to jakoś nie boli, gdyż ja przed nimi nie uciekam tylko z nimi walczę (mówię o zwykłych przeciwnikach, a nie o Bakerach). Ze stworami w prosektorium walczyłem w ten sposób, że cofałem się do poprzedniego pomieszczenia po czym celowałem w głowę i oddawałem kilka strzałów z pistoletu lub jeden, dwa strzały z ulepszonej amunicji. Póki co taka taktyka działa. Na żadnego stwora nie zużyłem więcej niż 5-6 naboi. Żaden przeciwnik póki co nigdzie mi się nie "zablokował". Chyba faktycznie gramy w inną grę ;)

Mnie klimat zaszczucia w RE 7 oczarował. Cała ta posiadłość, odgłosy, kasety video które znajdujemy (element skradankowy podczas oglądania jednej był świetny), notatki które czytamy, feeling jak z Teksańskiej Masakry - walnięta rodzinka morderców. Elementy zręcznościowe w grze średnio mi idą. Jako fan jRPG i przygodówek, nie jestem dobry w FPSy i raczej cieniutko sobie w nich radzę na konsolach, bowiem w ostatnią tego grę grałem wieku temu, dlatego zginałem więcej niż raz. Zagadki za to rozwiązuję od razu, bo są dla mnie proste, ale przynajmniej nawiązują schematem do pierwszych Residentów. Dla mnie bardzo dobra gra, mimo, że jak na mój gust trochę odrobinę zbyt krwawa.

Edit - jestem dopiero po wyjściu z domu i zawitałem do przyczepy kempingowej, jeszcze trochę gry zapewne przede mną, dawkuję ją sobie grając dwie - trzy godziny dziennie (dziś nocka na służbie więc odpuszczam). Ostatecznie wypowiem się o grze po jej ukończeniu.

Qdi

No mi w momentach "skoków" postać przestaje biec i muszę iść. To że On wyskoczył ze ściany to mnie ominęło, bo akurat czekałem aż mi wyjdzie zza rogu i jak usłyszałem "łubudu" to ten już był tam :) Właśnie tatusiek zacina się na przedmiotach.
Cytatcofałem się do poprzedniego pomieszczenia po czym celowałem w głowę
Też tak robię, i kilka strzałów w głowę powala przeciwnika, KILKA... Na Poziomie wyższym pewnie będzie trzeba zabijać je nożem - nóż zabija za PIERWSZYM razem i nie pęka jak w The Last of Us :P
No ja jeszcze nie wyszedłem z Rezydencji, na razie znalazłem klucz jeden.
Właśnie tam gdy tatusiek nas goni znowu to ja wbiegam do pomieszczenia ze strzelbą, podnoszę ją i jak drzwi się zamykają TATUSIEK ZNIKA i muzyka się wyłącza i jak wychodzę z pomieszczenia wszystko wygląda jakby nigdy nic i jak dojdziemy do miejsca gdzie się on pojawia całe Skrypty odpalają się od nowa...
Klimat jest ciekawy, ale tutaj nie ma elementów strachu, ale bardziej obrzydzenia i brutalności. Jest to "kino" gore, niż horror.

Manifesto

Kilka strzałów, a cały magazynek to róznica :) Poza tym jak wspomniałem - celny, pojedyczny strzał ze strzelby zabił mi wroga od razu, podobnie jak strzał z ulepszonej amunicji pistoletowej, którą warto zrobić łącząc proch z chemikaliami. A przed "tatuśkiem" nie uciekałem do pomieszczenia ze strzelbą, raz mu zwiałem gdzieś indziej, a raz po prostu wywaliłem w niego cały magazynek naboi i "uśpiłem" dziada :)
A tak BTW - akcja z przyszytą ręką jest co najmniej komiczna, ale jakoś to strawiłem ;D

alf

I jak tam, przeszedles tego Residenta ? 8)

Manifesto

Pytasz mnie czy Qdiego? ;)

Wczoraj około 1 w nocy ukończyłem Residenta. Zajęło mi to pięć wieczorów, co było zabiegiem celowym gdyż podawałem sobie grę w małych dawkach (2-3 godziny na jedno posiedzenie), aby dłużej się nią cieszyć :) Co mogę napisać? Gra absolutnie nie zawiodła moich oczekiwań. Dalej uważam, że przy zapewnieniu odpowiedniego klimatu (noc, porządne słuchawki), gra może przestraszyć, czy to scare-jumpami, czy też  chorym klimatem rodem z Teksańskiej Masakry (a właśnie, w pierwszym poście pomyliłem się co do dziadka, nie poznałem że to jest babcia ;)) Co prawda dawno już nie grałem w horror (nie liczę Eternal Darkness, ale ta gra jest bardzo "lajtowa" pod względem straszenia) i myślę, że nie jest tak "strasznie"jak na przykład w serii Fatal Frame, ale i tak klimat trzyma oczekiwany przeze mnie poziom, przynajmniej przez większość czasu, bo ostatnie lokacje to już zupełnie inny klimat.

Fabularnie gra jest dobra, choć można było wyciągnąć z niej sporo więcej, bo jest kilka niedomówień (chyba celowych, pierwsze DLC, fakt, że darmowe, pojawi się w marcu, ciekawe czy nie będzie to popierdółka na godzinę grania). Końcówka jest o tyle ciekawa, że kilka godzin wcześniej dokonujemy ważnego wyboru, co ma wpływ na zakończenie, które akurat średnio przypadło mi do gustu.
Ale nie ma co narzekać. Akcje z  goniącą rodzinką na początku, oglądanie kaset (zwłaszcza tej z zamkniętym pomieszczeniem "urodzinowym"), momenty na strychu (ten klimat..."stay away" ech :), stary dom i to co tam zastajemy, otwieranie kolejnych pomieszczeń (zawsze uwielbiałem ten moment w Residentach gdy wreszcie zdobywamy ważny klucz), wszystko to daje radę i zostało mi w pamięci.

Co ciekawe, gra mierzy rzeczywisty czas, który przy niej spędziliśmy. Nawet gdy przerwiemy akcje (zdarzało mi się czasem gdy mnie za bardzo poszarpali, starałem się oszczędzać apteczki) i zaczniemy od sejwa gra policzy nam czas sprzed loadingu i wyświetli łączny minuty w statystykach na końcu. Przyznam się, że miałem trochę ponad normę (ponad 15 godzin), ale nie śpieszyłem się, często szwędałem się po lokacjach w poszukiwaniu przedmiotów i nie unikałem walk. O trofeach zupełnie zapomniałem, ale mimo, że nie wiedziałem co trzeba robić, aby je zdobywać, zaliczyłem ich 40 %, więc chyba nie jest źle ;)

Dla mnie mocne 8,5/10. Teraz The Last Guardian.

alf

Dzieki za odp Manifesto.

Z Twojej opowiesci wynika, ze gra ma przynajmniej dwa różne zakonczenia, zatem mozesz zagrac jeszcze raz by zobaczyc inne zakonczenie :)

Czy jest jak w starych Residentach, ze gra daje Ci ranking na koncu w zaleznosci ile uzyles apteczek, save'ów i w jakim czasie ukonczyles gre ?

Czy po przejsciu gry odblokowują się jakies nowe tryby, np. Mercenaries ?  ;D

akir

Zakończenie dobre z mia i złe bez mia.  Poziom normalny dodatkowa broń w skrzyni oraz przewodnik obrony.  Poziom szalony nieskończona amunicja

Wysłane z mojego PLK-L01 przy użyciu Tapatalka