Remaster THPS + THPS2 zapowiedziany!

Zaczęty przez Janusz, Maj 12, 2020, 18:07

Poprzedni wątek - Następny wątek

ojciec-gracz

No można się było spodziewać, że będzie super remaster. Ale jedno mnie martwi nie mam już takiej sprawności w palcach (choć żona nie narzeka) i obawiam się, ze już nie będę umiał grać w tą grę choć obie części zaliczyłem na 100 i wykręcałem srogie kombosy. Jak sobie pomyślę, że znowu się będzie trzeba uczyć tego sterowania z ery kamienia łupanego to się jednak trochę boję w to grać. >:D

>:D >:D >:D >:D Panie jaki tam Epic to trzeba na konsoli ograć  >:D >:D >:D >:D

mattek

Cytat: ojciec-gracz w Wrzesień 03, 2020, 22:41
>:D >:D >:D >:D Panie jaki tam Epic to trzeba na konsoli ograć  >:D >:D >:D >:D
Podłączam pada z X-klocka, grę rzucam na projektorze i po problemie C:-)

bms

Gra już ktoś?

Wysłane z mojego SNE-LX1 przy użyciu Tapatalka



mattek


pawloosw

Cytat: alf w Wrzesień 09, 2020, 22:09
PlayStationFanatyk już gra:
https://playstationfanatyk.com/2020/09/08/o-tym-w-co-ostatnio-gralem-slow-kilka-tony-hawks-pro-skater-1-2-remaster/

Po tej krotkiej recce troche sie nakrecilem na ten tytulik. Gralo sie na playu w hawka 2 sporo. Do dzis pamietam grindowanie po smiglach helikoptera na jednej z hal z przygrywajaca muza papa roah. Ciekawe ktore konkretnie kawalki wyleciały.  ::)

mattek

Napiszę po krótce moje wrażenia z gry:

Nie ma co ukrywać - seria z Tonym w tytule wreszcie, po wielu latach niepowodzeń, ponownie wskoczyła na odpowiednie tory. Już w ciągu pierwszych kilku sekund od uruchomienia samouczka poczułem się dokładnie tak, jak w dwóch pierwszych częściach serii. Sterowanie, fizyka, ogólny feeling skatera pozostał niezmieniony, a przecież o ten właśnie aspekt najbardziej martwili się fani - że znowu dostaniemy dziwne animacje lub powolną, zgliczowaną fizykę. Ktoś, kto nie zna Jastrzębiowskiego, może do końca nie rozumieć o co mi chodzi, ale to nic nie szkodzi C:-) W każdym razie, pod tym względem zostałem stuprocentowo usatysfakcjonowany.

Tak jak feelingowo, tak i gameplayowo otrzymałem dokładnie to, czego oczekiwałem czyli zabawy! Przechodząc karierę, ponownie zbieramy litery SKATE, bijemy punkty i wykonujemy zadania charakterystyczne dla konkretnej miejscówki. Poza misjami klasycznymi, twórcy zdecydowali się również dodać coś od siebie. I tak oto musimy wykonywać combosy o określonej ilości punktów czy zbierać przedmioty w jakimś stopniu związane z konkretną lokacją. Łowcy znajdziek także znajdą tutaj coś dla siebie ;) Poza samą karierą, do dyspozycji oddano nam całkiem zaawansowane edytory postaci oraz skateparków (w tym udostępnianie własnoręcznie stworzonych miejscówek w sieci), system statystyk skatera boostowany poprzez zebrane w karierze żetony, skateshop z różnego rodzaju nagrodami, wyzwania. Wiele osób w sieci jako wadę wymienia fakt, że postęp w karierze dzielony jest między wszystkim postaciami. Osobiście nigdy nie byłem fanem hardocrowego grindu, więc dla mnie takie rozwiązanie nie jest jakąkolwiek wadą. Jeżeli miałbym się do czegoś przyczepić to zdecydowanie byłoby to menu główne. Przez pierwsze minuty gry naprawdę trudno było mi się odnaleźć w mnogości zakładek oraz opcji pod nimi się kryjących. Przez dłuższy czas rozkminiałem nawet w jaki sposób dostać się do kreatora postaci.

Graficznie gra jest śliczna. Może i nie jest to najwyższa "wizualna półka", jednak mnogość detali, dopracowanie map w najmniejszym szczególe, jak również oświetlenie robią naprawdę kapitalną robotę. Aż miło odpalić sobie taki free skate w celu zwiedzenia wszystkiego, co Vicarious Visions oddało w ręce graczy. Wystarczy z resztą spojrzeć na kultowe Mall, które w tej odsłonie przekształcone zostało w kipiącą klimatem opuszczoną galerię handlową. Do tego dochodzi świetne udźwiękowienie oraz soundtrack, na który złożyły się prawie wszystkie oryginalne utwory oraz kilkadziesiąt nowych, idealnie wpasowujących się w ziomalskie środowisko. Mój RX570 w generowaniu skejterskiego świata spisuje się doskonale, wszak gra chodzi na detalach ultra (z cieniami ustawionymi na high) utrzymując stałe 60 klatek.

Czy polecam nowego Tonego Halika? Oczywiście, że tak! Kto nigdy nie miał styczności z serią, ten szczęściarz, bo móc doświadczyć całości po raz pierwszy w takiej jakości to nielada szczęście.