[PS4] The Last Guardian

Zaczęty przez Janusz, Grudzień 22, 2016, 17:35

Poprzedni wątek - Następny wątek

Janusz

Gra lub grał ktoś z was w The Last Guardian? Obejrzałem kilka recek tej gry i przeczytałem trochę o niej i nie ukrywam, że jeszcze przed premierą trafiła ona na moją listę zakupową ;) W sumie szkoda, że nie pojawiła się na PS3 bo jakoś bardziej bym ją tam widział i mógłbym od razu zagrać. Ogólnie gra otrzymała pozytywne recenzje choć mimo sporej kampanii promocyjnej Sony, furory raczej nie zrobi na świecie jeżeli chodzi o sprzedaż, ale to było chyba do przewidzenia. ICO i Shadow chyba też nie okupowały list przebojów. Bardziej martwi mnie to, że ponoć gra potrafi mocno przyciąć na zwykłym PS4 z racji niezbyt dobrze zoptymalizowanego silnika. Z tego co widzę po analizach Digital Foundry gra potrafi spaść do 20klatek, podczas gdy na PS4 Pro utrzymuje bez problemów w 1080p 30 klatek. To tak apropo naszej dyskusji o obu wariantach konsoli.


VectroV

Po tylu latach pracy, żeby ta gra działała słabo na podstawowym PS4 to śmiech na sali. Aczkolwiek sam bym z chęcią pograł i przekonał się o co ten cały 'hałas'  ;)
Inspekteur der Bundespolizei Herr Kamil aus Posen

Janusz

Cóż, chyba chcieli ją już po prostu wydać. Pewnie Sony cisnęło, że przed świętami ma być, a ewentualnie potem połata się patchami. Takie czasy, ponoć jakieś łatki wyszły, ciekaw jestem czy coś zmieniły w temacie.

fixxxer1

9 lat pracy nad grą, która nie potrafi utrzymać 30 klatek?

Wysłane z telefonu.


hankie

#4
Akurat reckę quaza oglądałem i akurat też mówił, że na PS4 PRO gra się normalnie, choć ponoć można zauważyć spadki. Ogólnie powoli kwestie wideo schodzą u mnie na naprawdę dalszy plan, ale trochę wstyd ze strony 'techników'. I tak może projekt na ostrzu noża był, stąd już brak czasu na szlify. Chyba po  ICO czegoś podobnego nie było - więc koncepcja w czasie nic nie straciła.

Ogólnie bardzo bym chciał gdzieś pograć i zobaczyć mechanikę gry, to jak zwierzak reaguje, czy można go polubić, czy tytuł wzbudza emocje, po prostu - ciekawość, koncept niecodzienny.


SALADYN

Te 9 lat pracy przecież nie wzięło się znikąd. Od początku gra miała kłopoty z silnikiem a Ueda ponoć nie chciał żadnych kompromisów w kwestii AI Trico, grafiki czy takich pierdół jak fizyka piór zwierzaka. Sony z kolei pewnie naciskało na rychłą premierę bo tytuł był cały czas głośny a wpompowano w niego masę kasy.

Manifesto

Mimo że The Last Guardian zebrał umiarkowanie wysokie oceny, to w moim mniemaniu jest grą wielką. Klimat tego świata bardzo mocno mi się udzielił, ten sam feeling ogromnych, majestatycznych zrujnowanych, zamkowych budowli co w ICO, jednej z moich ulubionych gier. Ta sama jasność, tajemniczy przeciwnicy porywający chłopca i próbujących wciągnąć go do swoich portali. I Trico, z którym zżyłem się do tego stopnia, że parę razy, w krytycznych momentach w grze byłem bardzo przejęty wydarzeniami, których doświadczyłem.

Zagadki są pomysłowe i bardzo podobne to tych w ICO, choć w wielu przypadkach wymagające współpracy z naszym wielkim przyjacielem, który podąża za nami przez całą grę. Trico potrafi być przerażający i jednocześnie słodki. Gra nie prowadzi nas za rękę, trzeba kombinować i w niektórych momentach pokręcić się trochę po okolicy. Zagadki nie są specjalnie trudne, ale w paru miejscach sprawiły mi małe problemy. Mimo pewnych schematów (na przykład usuwanie szklanych "witraży" które straszą Trico) potrafią zaskoczyć i są interesujące. Elementy zręcznościowe sprawiły mi trochę problemów, mamy bowiem tutaj do czynienia z platformowym gameplayem w starym stylu, zapomnijcie o asystencie kolizji, tutaj mamy feeling starych produkcji, które nie wybaczają błędu.
Są też wady, które przeszkadzają. Trico nie chce czasami reagować na komendy, sterowanie jest dalekie od intuicyjnego, a kamera momentami się nie sprawdza. Największy problem jest właśnie z Trico, który często nie reaguje na polecenia, a czasem działa wręcz samowolnie. Bywa to trochę irytujące, do tego stopnia, że kilka razy wczytałem po prostu autosave, który okazał się lekarstwem na problem. Autosave zresztą uniemożliwił mi zdobycie jednej z beczek, kiedy to Trico z chłopcem na grzbiecie samowolnie przeskoczył pewną przepaść, przez co nie było już powrotu do poprzedniej lokacji. Cóż, potrafię wybaczyć tej grze wszystkie jej niedociągnięcia, choć zdaję sobie sprawę, że dla wielu graczy mogą one stanowić sporą wadę TLG.

Fabuła? Naszpikowana jest emocjami, które nie każdemu zapewne się udzielą. Mnie gra porwała, a samo zakończenie, lekko makabryczne i jednocześnie piękne oraz nostalgiczne bardzo mi się podobało. Jest coś pięknego i jednocześnie niepokojacego w tym całym osnutym mgłą świecie. To uczucie zawsze było namacalne w grach Uedy, ale w przypadku TLG jest jeszcze bardziej odczuwalne i towarzyszyło mi w wielu momentach. I jeszcze jedno, gra wcale nie jest taka krótka, nie wydaje mi się, aby był to tytuł na dwa wieczory (jak ktoś kiedyś wspomniał na Strefie w innym topicu), chyba, że z faqsem w ręku. Same zagadki potrafią czasem zatrzymać na dobrą chwilę.

Nigdy nie ukrywałem, że Shadow of the Colossus, choć świetny, nie zaspokoił mojego apetytu na prawdziwego duchowego następcę ICO, The Last Guardian jest nim jak najbardziej. I właśnie tak traktuję tą grę, jak kolejny krok w tej pięknej przygodzie. Szkoda, że ta gra miała tak bardzo pod górkę, gdyby ukazała się parę lat temu (na przykład na premierę PS4), byłaby z pewnością lepiej odebrana przez krytykę. Ja jednak polecam, zwłaszcza osobom, które doceniają w grach coś więcej niż tylko zwykła rozrywkę.

G-R-Z-E-C-H

Twój opis jest dokładnie tym, czego spodziewam się po TLG i mnie to bardzo cieszy ;D "Ptoject Trico" jest na mojej liście must have'ów od pierwszej informacji o jego powstawaniu.
Nie mogę się doczekać kiedy go dorwę w swoje ręce!

Wagabunga

Cytat: Manifesto w Luty 12, 2017, 23:28
I jeszcze jedno, gra wcale nie jest taka krótka, nie wydaje mi się, aby był to tytuł na dwa wieczory (jak ktoś kiedyś wspomniał na Strefie w innym topicu), chyba, że z faqsem w ręku. Same zagadki potrafią czasem zatrzymać na dobrą chwilę.

To chyba o moją osobę chodzi  :P Masz rację, słowo wieczory tutaj nie pasuje, chodzi raczej o długie popołudnia (w grudniu wczesny wieczór był normą), w godzinach od 17:00 do mniej więcej północy. Czyli wychodzi jakieś 11-12 godzin, tyle czasu zajęło nam przejście gry. Napisałem "nam", bo grałem u kuzyna, który siedział obok i wspólnie główkowaliśmy co robić, a jak wiadomo co dwie głowy to nie jedna i dzięki temu nie zaliczaliśmy jakiś dłuższych "zwisów". Gdybym grał sam prawdopodobnie nie ukończyłbym gry w takim czasie, więc to co napisałeś jest prawdą.

A swoją drogą wydaje mi się, że jednak przeceniasz nieco Manifesto tą grę. Ja rozumiem artyzm ecetera, ale ta gra jakoś specjalnie mnie nie urzekła. ICO bardziej do mnie trafiło, może dlatego, że był to tytuł oryginalny i koncepcyjnie świetnie pomyślany, bez problemów technicznych jak TLG, który w stosunku do ICO jest jednak nieco wtórny pod względem klimatu. I opieka nad Yordą w ICO bardziej mnie do niej przywiązała niż obcowanie z Trico, który czasem jest uparty jak osioł, bo zanim skrypt zaskoczy trzeba czasem się nieźle nagimnastykować. Zmierzam do tego, że TLG to techniczny potworek, a niedoróbki w grze dają we znaki i przeszkadzają w pełnym czerpaniu przyjemności z tej historii. Bo to bardzo dobry tytuł, tylko że niedopracowany, z brzemieniem tych wszystkich lat (zmiana zespołu tworzącego grę, przenosiny na PS4 itd.). Niemniej jednak warto zagrać, choć moim zdaniem to gra dobra na raz.
"Ale to już było MASE razy poruszane że ŻADEN z was nie gra w te japońskie gry przy premierze w Japonii tylko gdy wyjdzie na zachodzie". - mariusz391 XDDDDDDDD

Manifesto

Mnie akurat sprawy techniczne za bardzo nie przeszkadzały, bo grałem na PS4 Pro i gra działała wybornie, choć dosłownie w paru miejscach dostrzegłem minimalne spadki animacji. Krytykowana grafika we wnętrzach zupełnie mi nie przeszkadzała, bowiem rekompensowały to piękne (choć osnute mgłą) widoki na zewnątrz. Jedynie zachowanie Trico mnie irytowało, który jak już wspomniałem czasem nie chciał reagować na komendy (grałem z zainstalowanym najnowszym patchem). Tak więc techniczny potworek to imo zbyt surowe określenie dla tej gry, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę genialną animację piór Trico. Mnie ta gra bardzo mocno podeszła i wciągnęła, myślę, że do niej niedługo wrócę.

Janusz

Właśnie zakończyłem swoją przygodę z Trico i muszę przyznać, że warto było ją rozpocząć, chociaż nie nazwałbym tej gry jak Manifesto grą wielką, a po prostu bardzo dobrą. Przyznam szczerze, że jednak bardziej byłem oczarowany światem ICO, ale zacznijmy od plusów.

Klimat, klimat i jeszcze raz klimat. Kocham tego typu gry, gdzie minimalizm aż bije po oczach, a mimo to paradoksalnie człowiek jest przytłoczony tym wszystkim. Główny bohater jaki jest każdy widzi, ale Trico zapamiętam jako jedną z bliższych mi emocjonalnie postaci z gier, z którą się zżyłem w trakcie rozgrywki. Przy okazji jest to jedna z niewielu postaci, jakie kojarzę z gier, sterowana przez komputer, z którą udało mi się wejść w taką właśnie interakcję. Zresztą nic dziwnego bo w zasadzie cała gra skupiona jest właśnie na tej interakcji. Owszem czasami niestety nie jest łatwo wpłynąć na zachowanie Trico, ale przyznam się, że po niektórych recenzjach bałem się, że będzie z tym dużo gorzej, a tak to zawsze można to podpiąć pod humorki niesfornego zwierzaka. Dodaje to trochę autentyczności. Nasza przygoda z Trico układała się bardzo dobrze i w zasadzie nie napotkałem tutaj żadnych trudności na swojej drodze. Niestety ma to też i swoją złą stronę. Mam wrażenie, że gra została tak zbudowana by jak najbardziej wyeliminować problemy z komunikacją z Trico, przez to jest dość schematyczna i jak na moje to trochę zbyt prosta, albo inaczej, nie sprawiająca po drodze żadnych niespodzianek. W zasadzie poza ostatnim bossem, gdzie nie zauważyłem, że można z tych wirników skoczyć wyżej to nie natrafiłem na ani jeden moment w grze, który by mnie na dłużej zatrzymał. Nie jest to duża wada, bo należy pochwalić fakt, że nie było tutaj żadnych udziwnień i w zasadzie każdy etap można było przejść logicznie myśląc, ale zabrakło mi w grze chociaż kilku sekcji zagadkowych na wzór choćby tej z ostatniego etapu gry, gdzie trzeba było aktywować windę. Tutaj mam kompletnie inne zdanie niż Manifesto. Nic mnie tu nie zainteresowało wielce, ba w zasadzie ja w tej grze zagadek jako takich zbyt wiele nie zauważyłem. Za dużo w grze według mnie tego otwierania drzwi i przesuwania, a brakuje zagadek typowo logicznych i to można było poprawić, a nawet trzeba było, bo w grze w której w zasadzie nie ma walki głównym bohaterem, czymś oprócz skakaniem, kierowaniem Trico i otwieraniem drzwi trzeba się zająć. Schematyczność jak wspomniałem ma związek z Trico, dzięki niej przynajmniej wiadomo za każdym razem było gdzie iść i co zrobić. To zaś ułatwiało sterowanie Trico bo człowiek od razu wiedział, że robi dobrze, tylko musi poczekać, aż stworek zaskoczy ;) Za dużo w sensie lokacji nie dało się tu zmienić, a na pewno przekształcić to w grę eksploracyjną bo częste cofanie się itp. z Trico u boku byłoby zbyt nużące, ale za to więcej sekcji zagadkowych mogło się pojawić. W ogóle mam wrażenie, że w grze mogło być też więcej momentów w których sterujemy solo głównym bohaterem, to by trochę odmieniło rozgrywkę.

Fabularnie w grze znalazłem to czego się spodziewałem, a więc świetną historię w japońskim klimacie, która działa na emocje. Końcówka gry jest taka jakiej oczekiwałem od duchowego następcy ICO i nic jej nie brakuje. Niestety tutaj znów mam wrażenie, że czegoś mi brakowało w środku gry. Fajny i tajemniczy początek, mocna i super końcówka, ale w środku trochę czułem pustkę, jedna, dwie wstawki to trochę za mało. W ogóle mam takie wrażenie, że ten środkowy fragment gry wyraźnie odbiega od pozostałych. Czegoś mi tu zabrakło i widać kolosalną różnicę jak się porówna ten etap gry z momentem od walki z drugim Trico. Nie wiem, może niepotrzebnie tak wczas w grze pozbawiono głównego bohatera tej tarczy, która w pewnym momencie znikła i pojawiła się dopiero w końcowym etapie. Wydaje mi się, że można też było mu dać trochę więcej niezależności.

Graficznie wszystko jest na swoim miejscu. Otwarte przestrzenie i gra słońca na liściach drzew i trawie potrafi zachwycić. Podobnie sprawa wygląda z piórami na ciele Trico. Na zwykłym PS4 gra działa jak działa i nieraz notuje spadki, które przypominają mi próbę odpalenia GTA3 na GeForce 2, ale szczerze akurat to mi nie przeszkadzało. Muzyka za to jest świetna i według mnie stanowi idealne tło dla narracji gry. Przejście The Last Guardian zajęło mi myślę ok. 11 godzin i wydaje mi się, że akurat w kwestii długości nie można się tutaj doczepić niczego.

Podsumowując, według mnie na pewno warto zagrać w ten tytuł, choć pod warunkiem, że się lubi tego typu gry. Nie jest to pozycja w którą może zagrać każdy i ją zrozumieć. Gra według mnie jest nierówna, czasami zbyt schematyczna, nie chcę użyć słowa nudna, bo to za dużo, ale schematyczna na pewno, szczególnie w środkowej części. W mojej ocenie do tego by nazwać ją wybitną sporo brakuje, ale na pewno jest to tytuł bardzo dobry, który zapamiętam na długo.

G-R-Z-E-C-H

Ale mnie ta gra dzisiaj wnerwiła! Wcześniej doświadczyłem w niej kilku drobnych glitch'y, ale to już przeszło ludzkie pojęcie:
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.


Poza tym zachowanie Trico potrafi irytować. Zdarza mu się utykać w jakimś miejscu i nie słuchać poleceń. Jest to szczególnie irytujące podczas gry na czas (ukończenie gry poniżej 5h jest konieczne do zdobycia jednego z trofeów).
Technicznie The Last Guardian kuleje...fabularnie jest lepiej, choć wydaję się, że zbyt oszczędnie - ale taki już urok mają gry Fumito Uedy.


hankie

W zeszłym tygodniu udało mi się ukończyć The Last Guardian. Na początku ujął mnie minimalistyczny interfejs, KLIMAT, poczucie bądź co bądź tajemnicy i animacja Trico. Piękne widoki, czasem lekko niepokojące, ale mające określoną stylistykę. Co do animacji stworka - jestem pod wrażeniem, kilka lat temu to w ogólne musiało być widowiskowe. Ruchy stwora będące połączeniem kilku zwierząt to nie tylko wizualia, ale też pakiet ruchów które te zwirzaki wykonują. No i ta eh... Animacja piór, która robi dobre wrażenie, ale chyba przez nią engine gry czasem przyklatkuje :) A mam PS4PRO - przy większych akcjach, czy ujęciach 'szerokątnych' z dużym horyzontem gra potrafi przyciąć. Z jednej strony ludzie się irytowali, bo to serio trochę śmieszne - chociaż z drugiej - praktycznie w grze to nie przeszkadza, bo to raczej przygodówka z nieco abstrakcyjnymi zagadkami, więc nie trzeba w sumie 300 fps. No ale babol mały jest.
Muzyka oszczędna, idealnie pasuje i nie przeszkadza, klimat podkreśla.

Wracając do zagadek - to może już nie mam takiej wyobraźni. Albo cierpliwości - lecz musiałem 2 razy luknąć na let'splaye by przejść dalej. Przyznaję się, ale w jednej to był brak spostrzegawczości, a w drugiej niestety brak kreatywności. No, ale potem było przyjemnie. Interakcji z Trico zaskakująco szybko się nauczyłem (z moimi obecnymi zdolnościami to jestem zaskoczony) i jakoś specjalnie nie przysporzyło mi to trudności.
Małe tipy odnośnie zwierzaka:
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.

Bardzo pozytywnym aspektem była rozbudzona ciekawość - co się stało? Skąd się wziął stworek? I co ja tutaj w ogóle robię? I to popycha powoli naprzód. Końcówka całkiem chwyta za serce - nie powiem nie.

Ogółem - zrobiłem nieco błąd i włączyłem tą grę 'by w coś popykać' - niestety z moim poziomem wyobraźni i czasem abstrakcji gra nie w takim trybie nie była możliwa i musiałem się nieco przestawić (dozowanie czasu grania). Ale bardzo dobrze, bo gra stanowi niezłe przeżycie. Co prawda - obecnie już nieco inne rzeczy mocniej chwytają mnie za serce i mózgu mi zakończenie nie zniszczyło, ale po napisach i ostatnich kadrach nieco sobie rozmyślałem, a to jest nieczęste uczucie.

12step

Mam w swojej kolekcji o jak wiele, zaczynałem kilka razy i nie ukończyłem, co niekoniecznie świadczy o grze (dobrze lub źle, w jakikolwiek sposób). Kupilem na premierę, i pamiętam, że już wtedy była dość archaiczna jeśli chodzi o mechaniki gry (co niekoniecznie o niej świadczy dobrze czy źle ;d)
ore ore szabadabada amore

Megadeth

@12step Tobie to się chyba mało jaka gra podoba  ;)