Final Fantasy 7 (FFVII) Remake na PS4

Zaczęty przez JabuPL, Styczeń 01, 2020, 20:44

Poprzedni wątek - Następny wątek

pawloosw

No system się sprawdził, a nie ukrywam, że miałem o niego największe obawy w kwestii rimejka. Choć przyznać trzeba, że idealny i tak nie jest. W wielu trudniejszych/dłuższych walkach sprowadzał się głównie do klepania kwadratu, naprzemiennie z jakimś ability na które podatny był przeciwnik + cura, sporadycznie/bardzo rzadko jakieś inne czary - i na tym schemacie praktycznie całą grę przeszedłem.
Odczekam jakiś czas i zacznę przygodę od nowa, tym razem próbując lawirować więcej z tymi czarami. Ciekaw jestem czy jakieś patche wydadzą i co zmienią z ich wprowadzeniem.  ::)

Don

A ja jestem ciekaw jak te walki wyglądają na hardzie. Rozumiem, że ten poziom trudności uaktywnia się po przejściu gry?

pawloosw

Dokładnie. Nie bardzo rozumiem zamiar square z tym hardem dopiero po przejsciu gry. W takim wiedzminie 3, gdzie jakies rozne rozwiniecia watku fabularnego wystepuja to to moze stanowic jakas zachete zeby zagrac jeszcze raz. W takiego liniowego ff7 nie widze zbytnio sensu swiezo po ukonczeniu zaczynac ponownie.  ::)

pawloosw

No i juz wiem skad ten hard po przejsciu gry. Wlaczylem sobie ponownie chapter 5 bo pominalem w nim pare znajdziek. Odpalilem ponownie na normalu. Ponad pol chapteru przeszedlem ze strata moze 200hp, zadnych potionow ani cury nie uzylem. Doszedlem do reaktora, dalej bez uleczania. Wiekszosc przeciwnikow pada od 2-3 ciosow (mam bodajze 35lvl). Z tego co widze, square nie zrobilo balansowania miedzy wylevelovanym bohaterem a przeciwnikami, w zamian dajac tryb hard. Dziwny zamysł.  ::)

Don

Czyli jako end game możesz sobie wybierać dowolne rozdziały do ponownego przejścia?

pawloosw

Yep. Wolałbym coś w formie ,,teleportu" miedzy lokacjami po ukonczeniu gry, ale do lokacji jakie pozostawilismy na etapie fabuły ukończonej. A nie na jej poczatku gdzie rozwiazujemy questy od nowa. Ten aspekt gry akurat skopali IMO.

pawloosw

I jak tam panowie? Bo czuje sie jak troche taka czarna owca z tym moim ukonczeniem ff7 na szybko...  :(

Ale suma sumarum przyjanuszowalem i sprzedalem w takiej cenie, ze na premiere przeszedlem gierke za 10 zl.  :))

Don

Ja mam dzis do przejścia 14 rozdział. Wiec jestem bliżej końca niż dalej. I chyba będe czlakować

Namingway

Ja dopiero jestem gdzieś w połowie gry, w wall market.

Jednak już teraz śmiało mogę napisać, że najgorsze co mogło się tej grze przytrafić, to podzielenie jej na części. Masa rzeczy jest naprawdę fajnie zrobiona i podoba mi się jak niektóre wątki fabularne zostały rozwinięte. Jednak przez to, że gra jest podzielona, to poupychali wątki które powinny pojawić się o wiele później a mamy je już w Midgar, co cholernie tu nie pasuję.

Też przez to, moim zdaniem, skopany jest gameplay. System jest ubogi, bo nie ma zbyt wielu materii, broni itp. 20 godzin na liczniku postać na lvl20 a ja mam po dwie bronie, kilka materii i klepie w walkach ciągle to samo.

Do tego bzdurne questy, na maxa przegadane dialogi (niektóre naprawdę są bez sensu), co potęguję tylko uczucie, że to festiwal filler'ów tak jakby ktoś chciał zrobić pełnometrażowy film z jednego odcinka serialu.

Gdyby to był remake pełnej gry ze wszystkimi jej elementami, bez filler'ów i głupich zmian w fabule, była by to wspaniała gra!




pawloosw

Nie ze wszystkim sie zgodze o czym piszesz (nie oszukujmy sie, w grach z reguły sa bezsensowne dialogi, zwlaszcza tych z kraju kwitnacej wisni), ale co do kwestii materii niestety ale masz racje. Ukonczylem gre niemal nie korzystajac z tych wszystkich materii a przynajmniej w bardzo malym stopniu. Na poziomie normal w zasadzie tylko cure/cura, bardzo sporadycznie jakies czary ofensywne, ani razu defensywnych. Przy trudniejszych orzeciwnikach probowalem aplikowac haste, ale niespecjalnie sie to sprawdzalo i znowu tylko attack, attack, attack. System walki jest tak wywazony, ze najlepiej sprawdza sie formuła klepania kwadratu naprzemiennie z jakims ability. A materia z ktorej zaslynal ff7 spychana jest na dalszy plan jako dodatek. Mimo to gra jest dla mnie wybitna niczym wiedzmin 3 w ktorym system rozwoju postaci tez jest nieco prymitywny ale calosc nadrabia fabułą i rozmachem. Nie ukrywam ze marzy mi sie jakis patch poprawiajacy ten aspekt by usiasc do gry ponownie, ale to raczej mozna pomarzyc.

Don

#70
No i jest. Dziś o 1:30 w nocy skończyłem grę. Mając... 55h. No jakoś się tak złożyło - cóż poradzić  ;D
Podobał mi się prawie każdy element tej gry. Koledzy narzekacie na materie - ja (wydaje mi się) przy swoim stylu gry wykorzystywałem je całkiem mocno. Poniżej to z czego korzystałem:

Materie zielone
Na pierwszy plan wyskoczyła oczywiście wielka trójka czarów ofensywnych (Fire, Ice, Thunder) oraz Heal do leczenia. Do latających przeciwników starałem się korzystać z materii Wind. Patrząc po zadawanych stratatch przez przeciwników na poziomie hard - wydaje mi się, że konieczna będzie materia Barrier (do stawiania zasłon chroniących przed atakami).

Materie żółte
Do tego oczywiście dochodzi skanowanie słabych/mocnych stron moich przeciwników używając materii Assess (po pierwszym przejściu w statystykach mam info, że zeskanowałem jakieś 90% wszystkich oponentów). Taka metoda grania (skanowanie przeciwników) niejako wymuszała u mnie korzystanie z magii ofensywnej (no bo jak znam słabe strony przeciwoników to je wykorzystuję). Dodatkowo fajnym rozwiązaniem jest ATB Boost Materia - potrafiła oszczędzić czas przy trudniejszych walkach (gdzie nie można było sobie pozwalać na frontalny atak i wtedy dodatkowe tury na czar ofensywny/leczenie były na wagę złota. Bawiłem się też Enemy Skill Materią ale rzeczywiście 3 czary poznawane w pierwszym podejściu gry szału nie robiły (ostatni czwarty do zdobycia trofeum poznać można w rozdziale 17 w symulatorze Shinra przechodzonym na poziomie hard).

Materie niebieskie
W mojej drużynie jedna postać zawsze miała materię wspomagającą któryś czar ofensywny umożliwiając zadawanie obrażeń wszystkim wrogom (w oryginale nazywało się to materią All - tutaj to Magnify Materia). Druga postać miała nałożoną na broń materię Elemental w połączeniu z którąś z materii ofensywnych (wspomniane wyżej Fire, Ice, Thunder) by móc zadawać większe obrażenia przeciwnikom za pomocą standardowych ataków. Sporadycznie korzystałem też z materii AP Up by szybciej rozwinąć wybraną materię na której mi szczególnie zależało (zwykle ładowałem te polepszające statsytyki HP/MP).

Materie fioletowe
Każda postać miała HP Up, dodatkowo dwie postacie MP Up (te których podstawą ataku była magia (u mnie przeważanie Tifa/Barret). Fajnym rozwiązaniem było też stosowanie First Strike, która pozwalała mi otworzyć walkę czymś naprawdę fajnym (jak np. ofensywnym czarem na wszystkich wrogów). Na członków drużyny którymi nie sterujemy polecam też Auto-Cure - samoczynnie wyzwalała czar leczacy dla zagrożonych członków drużyny. Fajną ciekawostką było odblokowanie jednej z fioletowych materii krokami - wsadzało się ją do broni/pancerza i należało w przerwynikach od walk nastukać 5000 kroków ;D

Więc tak jak pisałem wyzej, wydaje mi się, że przy moim sposobie gry korzystałem z dobrodziejstw materii dosyć mocno, Zobaczymy jak będzie na poziomie hard - wydaje mi się, że będę musiał więcej kombinować (wspomniana wyżej Barrier).

Do tego dochodzi to o czym już pisałem wyżej - pełna dowolność w kształtowaniu statystyk swoich postaci. Np. jesteśmy w stanie zrobić klasycznego tanka z dużą liczbą HP (wsadzając mu dwie materie HP up), który zbierając na sobie uwagę przeciwników (materia Provoke) będzie umożliwiać pozostałym członkom drużyny w miarę swobodne działanie ofensywne. Często przygotowywałem się też na dany region  odpowiednimi statysami/czarami). Za przykład niech będą służyć cmentarzysko pociągów (magia Fire/Ice), miejsca walk z robotami Shinry (Thunder oraz Wind), czy starcia z Summonami w VR...

Jestem teraz bardzo ciekaw odpowiedzi na kilka pytań:
1. Kiedy kolejna część?
2. Czy przeniesiemy do niej swój progress i statystyki?
3. Jeśli odpowiedź na pytanie nr 2 brzmi TAK to jak będzie to rzutować na rozgrywkę?


-



pawloosw

Tak jak mowisz, to wszystko tak dziala w  tym finalu ale w moim odczuciu, to jest zle zbalansowane. Bo skoro mozna ,,na pałę" osiagnac niemal ten sam efekt klepiac tylko kwadrat... zebysmy sie dobrze zrozumieli, nie jest zle, ale moglbybyc znacznie lepiej to zbalansowane.

Namingway

No ja mam ogromny problem z tą grą.

Po pierwsze, to uważam, że to gra na 20 godzin, która nienaturalnie została rozciągnięta do 40 godzin.

Wszystko trwa strasznie długo i ciągnie się w nieskończoność. Zaczynając od dialogów, gdzie postacie gadają mnóstwo pierdół, które nic nie wnoszą do fabuły, nie dodają postacią charakteru, a jedynie mają za zadanie przedłużyć rozgrywkę. Podczas dialogów nikt się nie spieszy, każdy powoli i spokojnie wręcz anemicznie wypowiada swoje kwestie, wpatrują się w siebie ckliwie robiąc różne bezsensowne miny i gesty. Jak sceny śmierci Bigsa i Jesse. Powtarzałem sobię w głowie wtedy, coś w stylu "zamknij się już i po prostu umieraj". Masa bezsensownej paplaniny jest w rimejku.

Sekcje w których np. za kimś podążamy trwają okropnie długo, bo oczywiście biec szybko wtedy nie można, trzeba powolutku, spacerkiem (świńskim truchtem), bo za szybko do celu dotrzeć nie możemy, bo to skróci rozgrywkę. Takich "przedłużaczy" jest mnóstwo, jak np gdy w sektor 7 Aerith ratuję jakąś randomową dziewczynkę i mówi przy tym coś w stylu "steady now, there's no rush". Jasne Aerith, nie ma pośpiechu, przecież to nie jest tak, że całe miasto zwali się Tobie za chwilę na łeb! Cała masa tego jest.

Następnie, sekcje labiryntowe jak train graveyard, kanały itp. Jak widzę, że wchodzę to tego typu lokacji to już wiem co mnie czeka. "oh no! The road is blocked! We need to find another way! I tak łazi się w kółko szukając drogi, i dalej: "We made it". Więc teraz wciskam przycisk, który uruchomi inny, który był na początku lokacji więc wracasz, naciskasz i później z powrotem do wyjścia, które jest na drugim końcu lokacji ugh...

Sytem walki i rozwoju postaci jest ubogi. Nie mówię, że jest zły, ale sprawia wrażenie mocno okrojonego. W końcu to pierwsza z wielu części, więc muszą zachować coś nowego na później. Nie ma tak naprawdę zbyt wielu możliwości. Ja tam staram się też używać wszystkiego, ale grając na normal wystarczy mieć Fire, Ice, lightning i cure, klepać atak i trochę korzystać z ability i różowych materii jak HP plus i w 99% przypadków to nam wystarczy. Może w hard mode trzeba więcej kombinować, ale na normal nic nie trzeba.


Gra powinna kończyć się momencie gdy wchodzimy do Junon. Po wyjściu z Midgar było by mnóstwo okazji, żeby jakoś tą grę rozwinąć, dać więcej materii i możliwości, dodać coś ciekawego do fabuły, jakieś mini gry z chocobo. Moim zdaniem wtedy gra by wiele zyskała. W tej formie którą dostaliśmy, śmierdzi mi cash grabem.

Mogło być świetnie, a jest co najwyżej średnio.

Don

Z kilkoma twoimi spostrzeżeniami się zgadzam, z kilkoma nie. Dla mnie te wszystkie dodatkowe dialogi budują postacie. Porównaj sobie Biggsa, Wedga i Jessie w oryginalnym FFVII - tam były ,,płaskie", miały kilka dialogów, nie wiedzieliśmy praktycznie niczego o ich życiu, motywacjach itd. Ich stratę skwitowałem wzruszeniem ramion. Tutaj poznajemy ich zdecydowanie lepiej. Z mojego punktu widzenia to lepiej dla dramaturgii. Taka Jessie przez moment konkuruje z Tifą o miano tej fajniejszej laski z którą Cloud mógłby się umówić na randkę. I spodobał mi się ten (nawet iluzoryczny) dylemat.

Co do zakończenia gry w Junon- super, tylko musiałaby być zmieniona całkowicie gra. Bo obecna część to korytarzówka (dosyć wąska) - nie wyobrażam sobie w takiej formule korytarzy odbyć drogę z Midgar do Junon... Pewnie lepiej by był to otwarty świat. No i tu rodzi się pytanie - jak rozległy by miał być? Coś jak Wiedźmin 3? To chyba nadal małe odległości jak na saklę FFVII...


pawloosw

Co do samego przedluzania rozgrywki konstrukvja cmentarzyska pociagow. Nie zapominajmy, ze w poerwowzorze rowniez tam byl niezly czasozabijacz z tym labiryntem pociagow... na pewno te zabiegi o ktorych wspomniales mialy sztucznie wydluzyc czas gry zeby fani nie wieszali na nich psow po przejsciu gry że za krotka. Ale mi to w takim stopniu nie przeszkadza, wrecz ledwo rzuca sie to w oczy.
Zdecydowanie tak Don, postac reszty avalanche jak i Jessie rewelacyjnie przedstawiona, a sama Jessie... dostałaby za swoje.  :P
Dla mnie do poprawy system materii i bylaby rewelacyja. Tak jest ,,tylko" 9/10.
A odnosnie fabuly to najbardziej skopany aspekt koncowy, gdzie nagle wpadamy w wir walk z bossami, niepamietam ilu juz ich bylo jeden za drugim w jednym coagu ale bylem tym troche sfrustrowany.