Final Fantasy 7 (FFVII) Remake na PS4

Zaczęty przez JabuPL, Styczeń 01, 2020, 20:44

Poprzedni wątek - Następny wątek

SALADYN

Ta gra raczej nigdy nie będzie "pełna" a podział na epizody będzie w tym wypadku funkcjonował jak w serii Half Life. Osobne gry zazębione wspólną fabułą i różniące się mniejszymi bądź większymi zmianami w mechanice. Ewentualnie wydanie gry w jednym pakiecie to będzie składanka wszystkich odsłon a nie pojedyncza gra.

ojciec-gracz

Cytat: SALADYN w Kwiecień 11, 2020, 13:27
Ta gra raczej nigdy nie będzie "pełna" a podział na epizody będzie w tym wypadku funkcjonował jak w serii Half Life. Osobne gry zazębione wspólną fabułą i różniące się mniejszymi bądź większymi zmianami w mechanice. Ewentualnie wydanie gry w jednym pakiecie to będzie składanka wszystkich odsłon a nie pojedyncza gra.

Nie ważne ale co za kretyn kończy grę w kluczowym momencie i teraz kilka lat trzeba czekać na część drugą. Nie ważne czy będzie cały pakiet czy gry osobno w jednym pudełku. Jako fan FF7 czuję niesmak i nie kupię, aż nie będzie dostępna cała historia od początku do końca.

szczupi26

Amen

Wysłane z mojego motorola one action przy użyciu Tapatalka


Don

#48
Gram 8h - właśnie rozpocząłem 4 rozdział (gdzieś przeczytałem, że jest ich 18, ale mogłem coś pokręcić, a nie chce mi się teraz sprawdzać). Jadę wysadzić drugi reaktor. W oryginale po około 8h opuszczałem właśnie Midgar. Więc zmian jest sporo.

Bawię się bardzo dobrze. Podoba mi się rozwinięcie wątków postaci, które były tylko tłem w oryginale. Poznajemy ich motywacje, sekrety itd. Dzięki temu fabuła jest zdecydowanie bardziej wciągająca.

Ale i tak największym plusem dla mnie jest sentymentalna podróż do tego świata - nowe wcielenie reaktora Mako, baru Seventh Heaven czy sklepu z bronią w slumsach sektora 7 łechcą dobrze wspomnienia z oryginału.

Co do systemu walki - gram na normalu i ... naprawdę mi się podoba. Wymaga skupienia się i kontrolowania kilku rzeczy (jak skanowania przeciwników w poszukiwaniu ich słabych punktów, poziomu życia wszystkich postaci w drużynie itd.) - przy jednoczesnym naparzaniu w przeciwników. Podeszło mi to bardzo. Aż sam jestem zaskoczony.

Nie wiem jak zdanie innych grających - @Namingway, @pawloosw ?

pawloosw

#49
Przepraszam za moją nieobecność wczoraj, ale jak odebrałem z neonetu i wróciłem z grą o 18ej, tak skończyłęm grać kwadrans przed 6 rano, jak słońce zaczęło mi zaglądać przez okno.  :D
Gra jest przednia. Pomimo, że walka niewiele ma z klasykiem wspólnego - przypaswoał mi system walki. Również gram na normalu, bo na classicu tylko easy niestety. Trzeba się nakombinować z niektórymi przeciwnikami. Jak dotąd miałem 2 gameovery przy bossach. Próbowałem wybrać ścieżkę japońską, ale jednak wróciłem do angielskiej, coś mi nie leżały japońskie głosy postaci. Podpisuje się pod wszystkim ci piszesz Don, dziwi mnie tylko gdzie Ci tyle czasu zeszło (wszystkie poboczne jedziesz na bieżąco od razu?) bo ja mając 9h na liczniku jestem w 8 chapterze, a staram się wszystkie poboczne na bieżąco jechać. Graficznie jest bez zastrzeżeń, niekiedy opad szczęki murowany, czasami słabiej ale bez tragedii. Muzyka - jedne kawałki świetnie unowocześnione, inne słabiej jak w pierwowzorze ale ogółem na duzy +. Fabularnie, świetne rozwinięcie bohaterów, co dalej, niewiem dzisiaj CD.  :)

Don

#50
Cytat: pawloosw w Kwiecień 11, 2020, 17:44Podpisuje się pod wszystkim ci piszesz Don, dziwi mnie tylko gdzie Ci tyle czasu zeszło (wszystkie poboczne jedziesz na bieżąco od razu?) bo ja mając 9h na liczniku jestem w 8 chapterze, a staram się wszystkie poboczne na bieżąco jechać.

Ja po prostu wszędzie włażę, liżę ściany, robię subquesty i nawet staram się słuchać gadek NPC'ów... :D


Cytat: pawloosw w Kwiecień 11, 2020, 17:44Graficznie jest bez zastrzeżeń, niekiedy opad szczęki murowany, czasami słabiej ale bez tragedii.

Co racja to racja. Gram na premierowej wersji konsoli  (fat) i czasami tekstury brzydko się dogrywają i przez kilka sekund widać brzydki blur. Jest też duża różnica w jakości opracowania głównych bohaterów (absolutnie pięknie - Tifa mnie urzeka za każdym razem gdy pojawia się na ekranie), a niektórymi NPC'ami wyglądającymi słabo/przeciętnie.


pawloosw

Ja gram na slimie i jak dotad (15h) ani razu nie doczytywaly mi sie tekstury jak mowisz. Moze przegrzewa Ci sie konsolka? Fakt grafika nie rowna jest, co najbardziej widac w jakosci wykonania glownych postaci a npc. Animacja npc (sposob w jaki sie poruszaja a jeszcze bardziej to widac gdy biegaja) to niekiedy poziom z ps2. Ktos odpowoedzialny za animacje w square powinien za to beknac (patrzac na animacje biegu Jessiego czy jakmu tam bylo w quescie z donem corleonem to wygladalo to doslownie jakby jakby zaprpgramowane przez programiste w net yaroze, przy takiej produkcji takie cos nie powinno miec miejsca, szkoda ze tego nie nagralem). Oczywiscie to tylko drobne niedociagnieciantej perelki ktora bedzie chyba moja tegoroczna goty. Zobaczymy ci dalej fabula przyniesie. Poki co jestem w 9 chapterze, oceniam gre na ta chwile na mocne 9/9,5.  ::)

Namingway

Ja z braku czasu, jeszcze nie zdążyłem nawet płyty do napędu włożyć Jutro mam wolny dzień (dziś niestety jestem w pracy), więc jak rodzinka pójdzie spać to wieczorem wreszcie będę mógł pograć trochę na spokojnie ;)

bms

Tylko żeby patch 50Gb nie zaczął się pobierać ;)

Don

A właśnie - przed uruchomieniem gry przygotuj się na 45 minut instalacji z dysku 1. Na drugim dysku grasz i jego instalować już nie trzeba.

Namingway

@Don: Wiem o tym, wszystko już wcześniej przygotowałem, żeby nie było niespodzianki ;)

No to w końcu udało mi się zacząć Ogólnie gra mi się bardzo podoba. Grafika wygląda super, lokację są piękne a postacie wyglądają świetnie :) Z NPC jest trochę gorzej co prawda, ale jakoś mocno w oczy mnie to nie kłuję.

System walki, mimo wcześniejszych obaw po ograniu dema, bardzo mi podszedł :) Może to kwestia tego, że zapoznałem się z nim trochę w demie właśnie, ale myślę też, że trochę go doszlifowali względem tego co można było doświadczyć wcześniej. Akcja wydaję się bardziej płynna, i spokojnie można nad wszystkim zapanować.

Widać, że Remake jest bardziej spójny z tym co można było zobaczyć w Crisis Core i Advent Children. Klimat trochę taki Crisis'owy jest w moim odczuciu, np lokacja gdy po skończonej akcji w rektorze na początku gry, gdy Cloud rozdziela się z ekipą i musi zdążyć napociąg. Bardzo mi to przypominało Crisis Core. Jednak czuć, że to jest historia Clouda nie Zacka i ducha oryginału czuć moim zdaniem, przynajmniej w pewnym stopniu...

No właśnie... I Tu zaczyna się to co mi się nie podoba, a mianowicie chodzi o pewne drastyczne zmiany w scenariuszu. Ja rozumiem, że Fanbase Sephirorth'a jest bardzo silny, ale dlaczego musieli go upychać w historii tak wcześnie? Kompletnie mi to nie pasuję, że jego postać pojawia się już na samym początku i jest tak mocno eksponowana.

W oryginale stary dobry Seph, był na początku bardzo tajemniczą postacią, oficjalnie nie żył i był czymś w rodzaju legendy, co moim zdaniem stanowiło o sile tej postaci. Informacje na jego temat pojawiały się stopniowo i dopiero pod koniec akcji w Midgar zaczynamy czuć jego obecność a jego rola przybiera na sile.

W remake'u od początku praktycznie pcha się w kadr co nie za bardzo mi się podoba. Trochę to takie "adventowe", i zalatuje odcinaniem kuponów.

Zobaczymy jak będzie dalej ;)



pawloosw

Ufff, niewiem czy sie cieszyc czy smucic, ale wlasnie ukonczylem remake z licznikiem czasu na 38,5h. Gierka rewelacyjna, pomimo paru mniejszych detali wszystko mi sie w niej spodobalo. Jedno co to strasznie martwi, ze spory niedosyt po zakonczeniu i chcialoby się dalej to coągnac a na to przyjdzie nam poczekac jeszcze pare lat... to najwieksza wada tej gry w moim odczuciu.
Nic, pora mala przerwe od konsoli zrobic, wczoraj 17h przed tv spedzilem, ostatnio takie maratony robilem z 20 lat temu przy szaraku, wiec tak... GOTY przynajmniej do czasu premiery tlou2  ;)

Don

Ładnie poleciałeś z tematem - zwłaszcza jak na kogoś, kto jeszcze dwa tygodnie temu się zastanawiał czy na pewno chce w to grać na premierę. Mi w obecnej sytuacji (małe dziecko) pozostaje grać te kilka godzin wieczorami. Liczę, że w dwa tygodnie się uwinę.

pawloosw

Masz racje, zwlaszcza, ze nieraz juz sie zastanawialem, czy wogole gry mnie jeszcze kreca bo wiekszosc nieukonczone, ledwo ruszone. A z tym finalem to jakbym do dzieciecych lat wrocil - byleby cos na szybka zjesc/wypic i granie do upadlego. Akurat przypasowaly tez swieta ze sterta medialnych zakazow wiec byl sposob by umilic sobie ten czas w domu.  :))
Ale nie robiac juz offtopa, sprobowalem tego wyboru chapterow po ukonczeniu gry, i nie bardzo mi sie ten concept square podoba. By jakies zalegle subquesty zrobic musze watek fabularny od nowa przechodzic, troche lipa.
Swoja droga, przydalby sie nowy watek do tej gry, dla osob ktore przygode maja juz za soba, i chcieliby podzielic sie zwoimi wrazeniami bez obawy ze zaspojluja cos. Ale to chyba dopiero za jakis czas bo wyglada na to, ze na ta chwile moglbym sam ze soba podyskutowac bo troche jak speedrun mi to poszlo.  :))

Don

Jestem w 9 rozdziale majàc 15h. Więc zaraz atakuję wątek W dzielnicy rozpusty Wall Market.

Dziś kolejny raz dotarło do mnie jak świetny system dostało FFVII (zarówno oryginał jak i remake). Chodzi mi oczywiście o materie i możliwość zmieniania charakterystyki swojej postaci w locie.

Wiele współczesnych gier stawia na rozwinięte drzewka postaci - gracze mogą inwestować zdobyte punkty doświadczenia w budowanie swojego wymarzonego schematu. Dziś miałem samotną walkę z Shivą. Wiadomo, że postać przeciwnika oparta na lodowych, magicznych atakach, podatna za to na ataki ogniem. Ponieważ walczyłem sam (a nie jak zwykle drużynowo), byłem zmuszony przebudować swoją postać pod to konkretne starcie (znalazłem akcesoria z wysoką obroną magiczną bo fizyczna nie była mi potrzebna, w podwójny slot materii wsadziłem ice wraz z elemental tak by pancerz Izostal uodporniony na ataki lodowe, do tego założyłem broń z wysokim współczynnikiem zadawania strat atakmi magicznymi plus materia fire). Walka była wyzwaniem, ale dzięki elastycznemu systemowi można było się do niej odpowiednio przygotować.

Zwykle w grach wygląda to inaczej - od początku budujesz postać z nastawieniem na magię, ataki fizyczne itd. I tak ją ciągniesz do końca fabuły.

System materii działał świetnie 23 lata temu w oryginalnym FFVII i dziś nic a nic nie stracił ze swojej mocy w rimejku. Chylę czapkę i biję pokłon w pas dla jego twórców.