Strefa japońskich gier adventure/visual novel [PS3 PS4 Vita Switch]

Zaczęty przez Manifesto, Czerwiec 21, 2017, 09:35

Poprzedni wątek - Następny wątek

Manifesto

Wczoraj ukończyłem Danganronpę 2 :) Ostatnio miałem drobne problemu zdrowotne i zeszło mi dłużej niż myślałem. Jednak Dangnronpa 2 jest o wiele dłuższą grą niż jedynka, myślę, że spędziłem przy niej co najmniej 10 godzin więcej (nie wiem dokładnie ile bo w grze nie ma licznika).
Co mogę powiedzieć o grze? Japończycy w swoich historiach nie przestają mnie zadziwiać po dziś dzień. Fabularnie gra poszła w najmniej spodziewanym przeze mnie kierunku. Dziwna sprawa, nie spodziewałem się tego, jak to się wszystko potoczy i sam nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Aby to wszystko przetrawić konieczne jest dobre wino pół-wytrawne ;) Więcej o tym w ukrytym spoilerze.

Ogromnym plusem dwójki są olbrzymie nawiązania do części pierwszej. W zasadzie dopiero teraz wiadomo o co w tym wszystkim mniej więcej chodzi. Choć muszę przyznać, że końcówka jedynki podobała mi się jednak bardziej. Nawiasem mówiąc - mimo tego, że w dwójce morderstwa i procesy są bardziej skomplikowane, gra ma lepsze mini gry, fajniejsze lokacje i jest dłuższa to ogólnie wyżej sobie cenię część pierwszą - ten tajemniczy, mroczny klimat, postacie (Kyoko - ach jak ja kocham tą postać :)) i uczucie osaczenia w zamkniętej szkole bardziej oddziaływały na moje emocje. Tak więc - mimo tego, że uważam Danganronpę 2 za świetną grę (obiektywnie patrząc, jest chyba lepsza niż jedynka), to wyżej stawiam oryginał.

Postacie w Danganronpa 2 nie dorównują jedynce. Chiaki, Kazuchi i Gundam (a właściwie jego czwórka chomików destruktorów ;D*) to moi faworyci. Najbardziej pokręconą i kontrowersyjną postacią była dla mnie Nagito. Najmniej lubiłem tą dziecinną tancerkę i kucharza.

Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.


Renifer - na pewno zagram kiedyś w Tears of Tiara II. Miałem wątpliwości co do tej gry, ale po Twoim poście sądzę, że dam jej szanse.

alf

Widze Manifesto podzielasz zdanie, że Danganronpa Trigger The Happy Havoc jest lepsza pod względem klimatu i dłużej pozostaje w pamięci.
Gratuluje przejscia obu częsci!
Czekamy zatem na trójkę by poznać Monokuma Kubs  ;)

Manifesto

#32
Owszem, ale wcześniej planuję ogranie serii Zero Escape we wrześniu. W Danganronpę  V3 zagram prawdopodobnie dopiero w październiku. Natomiast dziś złożyłem przedpremierowe zamówienie na grę White Day: A Labyrinth Named School (premiera 15 sierpnia). To moje klimaty, uwielbiam horror w grach, a ta przygodówka wygląda intrygująco, więc na pewno ogram od razu i zdam relację w tym topicu :) Jest to remaster gry z Androida wydanej w 2015 roku, który z kolei był rimejkiem gry z 2001 roku. Cóż, masło maślane, ale mnie interesuje to, że zagram w to na PS4 :)


alf

Obejrzałem trailer i ogólny motyw z horrorem w szkole wydaje mi się dość podobny do serii Corpse Party.
Grałeś w to może i warte polecenia ? Spróbowałbym Corpse Party: Blood Drive na PS VITA :)

Manifesto

Niestety nie grałem i nawet nie słyszałem o tym. Zresztą nie mam Vity, a na 3DS ta gra jest dość rzadka i droga (właśnie sprawdziłem ;P ).

Lothar - chyba pomyliłeś się z tym Root Letter. Na PS3 tej gry przecież nie ma. Szukałem dziś z ciekawości i gra ukazała się jedynie na PS4, więc jak chcesz to ograć na trójce? ;)

Mam wielką ochotę ograć serię Zero Escape już teraz. Ech... 8)

Lothar


Mani, masz rację, miałem to sam sprostować, ale to nie, że coś mnie zatumaniło, tylko ktoś w jakiejś recenzji wprowadził mnie w błąd i napisał, że gra wyszła też na PS3. Niestety nie jestem w stanie jej teraz znaleźć (recenzji, nie gry ;D). Oczywiście że Root Letter nie wyszło na PS3. I żałuję tego bo o grze naczytałem się sporo pozytywów. Poza tym uwielbiam kryminały, w każdej formie, a gra mnie mocno zaintrygowała. Zakup PS4 przy spadających cenach jest coraz bardziej realny, wygląda na to, że prócz Steins Gate nie znajdę na PS3 nic ciekawego w tym temacie. Chyba że spróbuję polecane Tears of Tiara 2.

Manifesto

#36
Mocno się zdziwiłem gdy napisałeś o Rott Letter na PS3 ;) Co do PS3 to nie dostała ona za wielu gier visual novel, Steins Gate jest wyjątkiem (może by coś tam jeszcze się znalazło, ale w tej chwili nic mi do głowy nie przychodzi). Sam mam tą grę na tą właśnie konsolę (w wersji z pięknym artbookiem) i kiedyś zamierzam "ograć". Tears of Tiara 2 kupię w przyszłym miesiącu - również jestem zainteresowany tym tytułem, ale to połączenie taktycznego RPG i VN. Pozostaje Ci oszczędzać kasę na PS4 lub kupno Vity.

Edit:
Poniżej kolejna gra, która swoją premierę będzie mieć we wrześniu (podobnie jak Danganronpa V3 i YS: Lacrimosa of Dana). Wygląda to zachęcająco, nie powiem :) Gdyby jeszcze cena była nieco niższa (189 zł w Ultimie), bowiem na wszystkie wrześniowe gry finansowo nie wyrobię. O czasie i wiecznym dylemacie - kiedy to wszystko ograć - nawet nie wspomnę. Chaos Child ma być mroczą grą o wielowątkowej fabule z dość dużym wpływem grającego na ten element (poprzez dokonywanie wyborów). Opowiadać ma historię licealisty, który pracuje dla miejscowej gazety nad sprawą pewnych zagadkowych śmierci. Alf, nie miej mi za złe jeśli nie wytrzymam i ogram Zero Escape wcześniej, we wrześniu będzie straszny natłok interesujących mnie nowości ;)




Lothar

Steins Gate "czytam" już od kilku dni. Dawkuję sobie to powoli, ale czuję w kościach, że opowieść tą zapamiętam na długo. Fabuła wygląda na strasznie intrygującą. Zakręcona jest, ale pozytywnie :) Podoba mi się szczególnie ekspresja głównego bohatera, grać w tą grę z angielskim dubbingiem to byłoby morderstwo.

Szukam jakiś opowieści na PS3, a tutaj Alf zapodał mi tytuł na tacy. Tokyo Twilight Ghost Hunters jest na PS3 :) Ograłeś to już Alf, jakie wrażenia? Co z fabułą? Dużo jest gameplayu?


alf

Cytat: Lothar w Lipiec 27, 2017, 10:18
Steins Gate "czytam" już od kilku dni. Podoba mi się szczególnie ekspresja głównego bohatera, grać w tą grę z angielskim dubbingiem to byłoby morderstwo.

To prawda, nie wyobrazam sobie tej gry bez japonskiego dubbingu.

Cytat: Lothar w Lipiec 27, 2017, 10:18
Szukam jakiś opowieści na PS3, a tutaj Alf zapodał mi tytuł na tacy. Tokyo Twilight Ghost Hunters jest na PS3 :) Ograłeś to już Alf, jakie wrażenia? Co z fabułą? Dużo jest gameplayu?

Grywam w to od miesiąca, jestem w 12 chapterze a jest ich 13.
Każdy chapter to taki jakby odcinek jakbys ogladal serial anime - czyli zaczyna się od intra z odpowiednią melodią i konczy napisami z melodią na zakonczenie.
Każdy chapter można podzielić na częsc visual novel w której po prostu czytamy fabułę, oraz na częsc ameplayu w której walczymy z duchami.
Walka z duchami to najbardziej rozbudowany element tej gry. Posiada sporo elementów RPG. Lvlujemy postacie zbierając punkty doswiadczenia (exp). Osiągając kolejny lvl dostajemy do dyspozycji 6 punktów które możemy rozdysponować na rozwój dowolnie wybranych skilli - np. umiejętnosc władania broniami dystansowymi (np. pistolet), umiejętnosc poslugiwania sie broniami ręcznymi (np. katana), umiejetnosc uników podczas walk, więcej HP, więcej punktów obrony (DEF) itd.

Oprócz tego dostajemy punkty TP (Technical Points) które możemy spożytkować na treningi. Treningi to po prostu spiknięcie się z wybranym czlonkiem zespolu i podtrenowanie umiejętnosci ktorych jest on nas w stanie nauczyc. Np. mozesz potrenowac "planning" co da Ci więcej slotów na skille specjalne (np. wyczuwanie pozycji duchów znajdujących się daleko od Ciebie). Albo umiejętnosc targowania sie, co sprawi ze w sklepie bedziesz mial coraz tansze ceny ekwipunku. Jest tez skill "collate", czyli umiejetnosc przyjazni, dzieki czemu po drodze przez gre, jezeli oczywiscie bedziesz odpowiednio reagowal/odpowiadal postaciom na ich zapytania, dostaniesz mozliwosc wlaczenia niektorych postaci do zespolu. Patrząc na luki w slotach druzyny wydaje mi sie ze nie pozbieralem wszystkich mozliwych przyjaciol ktorzy pojawili sie w fabule, wiec pewnie mialem za niski lvl "collate" lub dokonywalem zlych wyborow (np. jak mnie koles wkurzyl to zasadzalem mu kopniaka).

Apropo wyborow w tej grze to tutaj generalnie system jest dziwny, bo w wiekszosci przypadkow odpowiadamy reakcją a nie słowami. W sensie ktos cos do nas powie i gra daje mozliwosc zaregowania: złoscia, przyjaznia, placzem lub miloscia. Wybierasz przykladowo przyjazn i masz do wyboru reakcje: dotyk, smak, wech lub sluch. Jezeli zatem ktos sie z Toba w grze wita, to wybierasz przyjazn - dotyk i w ten sposob usciskasz mu dlon na dzien dobry. Calkiem ciekawy system ale gra slabo go opisala przez co wiele razy eksperymentowalem z kombinacjami i dawalo to nieoczekiwane rezultaty.

W grze jest sporo craftingu. Nasz ziom potrafi skladac rzeczy ze "skladników" ktore mu dostarczamy. Mozesz stworzyc nowe bronie lub urządzenia do wykrywania duchów (lub uprzykrzania im zycia) ktorych nie mozna kupic w sklepie. Calkiem fajna rzecz ale denerwuje mnie to, ze wiele rzeczy nie moge wycraftowac bo mam 99 czegos tam a 0 czegos innego czego totalnie nie wiem jak zdobyc. Byc moze powinienem dostac to od jakiegos przyjaciela którego nie udalo mi sie po drodze włączyć do drużyny.

Co do fabuły - to najwieksza wada tej gry. Fabula jest bo jest, postacie są nawet spoko. Szczególnie nasza przyjaciółka Sayuri Mifune, z którą mysle ze moze cos zaiskrzyć hehe (miłosć - smak daje pocalunek ^^). Jednakze opowiesc jest dosc dretwa. Nie ma tu ratowania swiata ani nic takiego. Dostajemy kolejne requesty luźno lub w ogóle ze sobą niepowiązane i jest opowiedziane dlaczego ten duch sie tam pojawia, co go tu trzyma i jak go wyegzorcyzmowac. Brakuje moim zdaniem jakiejkolwiek głębi lub większego celu do którego dążyło by się wraz z postępem fabuły. Szczerze powiem ze początek byl calkiem zachęcający, potem mialem kryzys i w polowie gry nudzilem sie juz (uwielbiam dobrą fabułę w grach a tutaj sie nudzilem) i teraz pod koniec gry widze ze cos sie dzieje, pojawiaja sie jakies motywy ze miasto zostalo opanowane przez duchy, cos sie dzieje ale nie wiem jak to sie rozwinie. Jezeli liczysz na super wciągającą fabułę, to tu niestety jej nie znajdziesz.

Jezeli liczysz na ciekawa gre strategiczną z elementami RPG to już może być cos dla Ciebie. Walki z duchami odbywają się na takiej planszy która reprezentuje np. nawiedzony apartament. Walki są turowe - masz np. 15 tur na dokonanie egzorcyzmu i musisz sie zatem spieszyc i tak zaplanowac swoje ruchy i walke by sie w tym zmiescic. Ponadto przed walką mozesz na planszy porozstawiac różnego rodzaju pułapki, przez które duch przechodząc zostanie np. zatruty, sparaliżowany lub uspiony. Są też pułapki typu restrict, czyli zabraniające duchowi przejscia przez dane pole. Ja bardzo czesto je wykorzystuje zamykajac ducha w jednym pokoju i nie pozwalajac lub ograniczajac mu przemieszczanie sie. Cały ten gameplay (walka z duchami, lvlowanie, crafting, trening) to wlasciwie jedyne co trzyma mnie przy tej grze bo wymaga pomyslunku, strategii i jest dosc ciekawe. Choć mam już za sobą ponad 60 egzorcyzmów i przyznam ze no w koncu zaczyna to nudzic hehe. Dlaczego 60 ? Ano bo oprócz tych głównych walk (w każdym chapterze jest jedna) możemy brać requesty poboczne, czyli możesz sobie skillowac i lvlowac już od samego początku gry by potem być przykokszony.

Ja generalnie lubie tematykę zjawisk paranormalnych i dlatego sięgnąłem po tę grę. Jednakże jest to dosc sredniawy tytuł i gdybym nie byl fanem tego typu rzeczy pewnie bym na to nawet nie splunął. Niemniej jednak gameplay jest calkiem ciekawy, oprawa muzyczna jest super (melodyjne gitarowe riffy), wszystko w stylu oczywicie takim japonskim. Jezeli masz wydac na te ponad 100 PLN to zastanow sie 2x bo mozesz tego zalowac. Jezeli to wydatek ponizej 100 PLN to z ciekawosci mozesz sięgnąć, a nuż sie spodoba i chwilę pograsz.

renifer Lopez


Fajnie Alf, że to tak ciekawie napisałeś. Przeczytalem calosć przy porannym pączku z kawą w pracy :) System wygląda na ciekawy. Ale dla mnie słaba fabularnie gra tego typu (połączenie visual novel z czymś tam ;)) nie ma racji bytu. Szkoda że Tokyo nie ma lepszej opowieści. Dlatego Lotharowi polecam Tears of Tiara II, to wyśmienity tytuł z bardzo dobrą historią. Dużo czytania i dużo wrażeń.

Manifesto

Zero Escape: Nine Hours, Nine Persons, Nine Doors (999). Dobra gra, choć od razu zaznaczę, że w pewnym elemencie mnie zawiodła. Ale po kolei. Opuszczony, olbrzymi statek działa na wyobraźnię. Gra opowiada o 9 osobach uwięzionych na pokładzie olbrzymiego parowego statku pasażerskiego. Osoby te zostały uprowadzone przez tajemniczą postać - Zero. Muszą one wziąć udział w grze, którą wymyślił dla nich ów antagonista. Nie będę przynudzał i wdawał się w szczegóły, napisze tylko, że esencją gry jest ucieczka z Escape roomów. Te elementy to typowa gra przygodowa, w której musimy rozwiązywać masę zagadek logicznych, łatwiejszych, bądź trudniejszych (większość z nich nie sprawiła mi większego problemu). Olbrzymią zaletą gry jest jej klimat: odkrywanie tajemnicy, nawiązania do różnych treści filozoficznych, naukowych czy wydarzeń historycznych. Postacie (moje ulubione to Seven i Snake) zostały wyśmienicie dobrane i monologi przez nich wygłaszane zapadają w pamięci. Ogólnie klimacik jest pierwsza klasa, czuć atmosferę grozy, a lokacje urozmaicone.
Teraz łyżka dziegciu - moim zdaniem błędnie rozwiązana sprawa dochodzenia do różnych zakończeń. Aby uzyskać inne zakończenie często trzeba cofnąć się do jakiegoś poprzedniego momentu opowieści, dość odległego i podążyć zupełnie inną ścieżką. Przy okazji oglądając znane już wstawki "novel" (czyli fragmenty bez gameplayu). Problem w tym, że sporo ścieżek się krzyżuje, więc i tak w pewnym momencie zmuszeni jesteśmy do przechodzenia tych samych escape roomów, co już jest lekkim przegięciem. Pierwszy raz miałem zakończenie niezbyt pozytywne, drugim razem całkiem do d..., ciekawe co mnie teraz czeka ("skręciłęm" w lewą stronę mapy)? Wydaje mi się, że i tak w pewnym momencie będę musiał zacząć grę zupełnie od początku i podążyć całkowicie inną ścieżką niż za pierwszym razem. Tradycyjnie nie korzystam z żadnych faqsów, więc nie wiem jak zrobić najlepsze zakończenie w grze, ale sprawa nie wydaje się prosta. Moim zdaniem tutaj twórcy dali ciała, za dużo jest powtarzania tych samych fragmentów, można było to rozwiązać inaczej.  I właśnie przez to moja ocena tej gry - 7,5/10 jest niższa niż w przypadku obydwu części Danganronpa. Szkoda, że gra nie jest bardziej spójna pod względem całości i dochodzenia do konkretnych zakończeń. Może wtedy byłaby bardziej liniowa, ale w Danganronpie mi to absolutnie nie przeszkadzało i przez to walka nadziei z rozpaczą przypadła mi do gustu jednak bardziej.

alf

Ahh Ty, nie wytrzymales i juz ogrywasz 999  >:(  :P

Mani,

1. Ciesz sie, ze w ogóle przedstawiają Ci jaką linią fabularną podążasz. W oryginalnych (premierowych) wersjach gry 999 i Virtue Last Reward tego nie bylo i ludzie de facto nie wiedzieli do jakiego zakonczenia dążą  ;)

2. W Steins Gate było to samo - jak odblokowywałem wszystkie 6 zakonczen to niektore wymagaly ode mnie cofniecia sie sporo chapterów w tył i podejmowania innych decyzji. Dlatego od początku gry sporo save'owalem i to w różnych slotach pamięciowych. Praktycznie każdy chapter mialem save;owany w osobnym slocie i dzieki temu w latwy sposob moglem sie cofnac do wybranego rozdzialu ktory byl krytyczny do uzyskania jakiegos konkretnego zakonczenia i od niego kontynuowac rozrywke. Steins Gate dawalo tez mozliwosc przewijania wypowiedzi bohaterów z super predkoscia, wiec jak chcialem szybko skipnąć cały rozdział to naciskałem guzik i patrzalem jak sie gra przewija do przodu, aż do kolejnego momentu gdzie był jakis konkretny wybór który mial wplyw na zakonczenie. W ten sposób rozdziały które trwały normalnie 3 godziny skipowałem w 10 - 15 minut.
No ale jak mowisz ze tu każą jeszcze powtarzać escape roomy, to troche lipa.

Manifesto

Cytat: alf w Sierpień 04, 2017, 09:07

No ale jak mowisz ze tu każą jeszcze powtarzać escape roomy, to troche lipa.

Tak wnioskuję, bowiem wydaje mi się, że decyzje podjęte na wcześniejszym etapie mają wpływ, że na przykład na końcowych rozgałęzieniach (w sekcji novel) możemy podążyć w lewo lub w prawo. Przy końcu ścieżki nie da się tego wybrać, więc logiczne dla mnie jest, że trzeba podążyć odpowiednią ścieżką lub dokonać innych wyborów w dialogach, wtedy być może fabułą na końcowych rozgałęzieniach potoczy się inaczej i uzyskamy inne zakończenie. Samych głównych rozgałęzień jest zbyt mało aby uzyskać wszystkie zakończenia, więc trzeba kombinować. Ale tylko gdybam. Prościej byłoby sięgnąć do faqsów, ale mam gdzieś takie pójście na łatwiznę.

Co do ogrywania ZE teraz, wybacz, nie wytrzymałem ;) Być może poczekam z drugą częścią na Ciebie. Mam teraz olbrzymią ochotę na Root Letter.

alf

OK za pierwszym razem jak przechodzisz to spoko, rozumiem ze nie chcesz tak isc na latwizne i meczyc sie z FAQsami.

Ale obczaj teraz to.

Miałem takie samo myslenie jak gralem w Steins Gate - cieszyc sie gra i chrzanic FAQsy. Przeszedlem ją i dostałem zakonczenie 1/6 możliwych. Najgorsze było to, że miałem przeczucie ze to nie jest definitywne zakonczenie, cos tu smierdzialo, pewne wątki sie nie wyjasnily, czulem mega niedosyt i wiedzialem ze to nie to.
Odpalam FAQ zeby dowiedziec sie o co chodzi a tu BAM BUM TRACH jak grom z jasnego nieba spada na mnie info ze to zakonczenie ktore widzialem to totalny żal który dostają Ci którzy grają bez żadnych podpowiedzi. Tak, domyslnie jak grales bez zadnych FAQ to konczyles gre na 6-tym rozdziale (a w grze jest ich ze 12). Traciłes wiec polowe gry.

Kolejne 4 zakonczenia wytrybilem po malym zerknieciu na FAQ. Po prostu trzeba bylo w pojedynczych miejscach dokonac innego wyboru i juz odpalaly sie kolejne rozdzialy, aż do 10tego.

Najgorsze w tym wszystkim bylo to, ze kolejne zakonczenia też nie zadowalały mnie w pełni. Czułem że to wciaz nie to.

Kolejny look w FAQ i okazuje sie, ze zeby dostac definitywne zakonczenie i odblokowac dwa ostatnie rozdzialy to od samego poczatku gry trzeba dokonywac w konkretnych miejscach konkretnych wyborow. Malo tego - jezeli w jakims wyborze np. w chapterze 1szym zrobiles cos zle, to po prostu w kolejnych chapterach juz nie bylo wyborow zwiazanych z finalnym zakonczeniem. Czyli jak cos skopales w lancuszku na poczatku to mogles zapomniec o definitywnym zakonczeniu.

Dlatego aby dostac ostateczne, 6te zakonczenie i zajsc do chaptera 12, rozpoczalem gre od poczatku (oczywiscie skipowalem wszystko co juz widzialem) i siedzialem z nosem w FAQ aby dokonac odpowiednich wyborow. Było warto, bo ostateczne zakonczenie naprawde miażdżyło  :)

Manifesto

#44
Dlatego wolę gry, które nie wymagają sięgnięcia do faqsa, aby uzyskać prawdziwe zakończenie. W Personie 4 można było przegapić true ending, ale tylko laik nie zorientowałby się, że coś jest nie tak. W dość łatwy sposób można było wrócić i wybrać odpowiednie odpowiedzi pod koniec gry (w Personie 5 było podobnie, ale tutaj o wiele trudniej było przegapić true ending). W przypadku Persony 4 czułem, że to kwestia mojego błędu, ale gra nie wymagała cofnięcia się ileś tam i gdzieś tam, tylko po prostu wczytania jednego sejwa. W każdym bądź razie dalej bronię się przed sięganiem do faqsów, nie znoszę tego po prostu, przez lata świetlne tego nie robiłem, bowiem korzystanie z nich marnuje mi satysfakcję z ogrywania danej gry. Gdy np pokonałem na hardzie dodatkowego bossa w jakimś jRPG w sposób samodzielny, czułem cholerne zadowolenie i olbrzymią satysfakcję. Na przykład w Arc the Lad II na PSX, w którym samodzielnie znalazłem mega trudny do znalezienia i przejścia sidequest z Choko. Zaglądniecie do faqsa zrujnowałoby to całkowicie.