The Last of Us

Zaczęty przez klaude, Maj 11, 2016, 08:49

Poprzedni wątek - Następny wątek

klaude

Chciałbym poruszyć temat gry The last of us na PS3. Zacząłem w nią grać na swoim PS3-frankensteinie. Klimat gry, lokacje, ogólny look & feel super, dialogi w polskiej wersji gry są świetne. Jest też trochę fajnych smaczków jak znajdowanie notatek innych ludzi, które wprowadzają nas w świat gry (lubiłem tego typu rzeczy w Silent Hillach i Resident Evilach), psująca się latarka - trzeba potrząsnąć padem, żeby  świeciła dalej. Pseudo crafting też jest fajnie zrobiony. Ogólnie czuć survival w powietrzu :)

Jednak mam uwagi do samej rozgrywki, mam wrażenie że gra prowadzi gracza tak, aby był jak najbardziej ukryty, eliminował jednostki po cichu i bez zamieszania. Jednak nie potrafię w to "wejść". Jakoś przeciwnicy zawsze są w kupie, widzą/słyszą się wzajemnie, a jak uciekałem z jednej lokalizacji przed wojskiem (staram się nie spoilerować), to musiałem używać broni, bo trudno było o sytuację, żeby jeden nie widział drugiego. Podobnie, średnie odczucia mam co do celowania bronią palną. Skończyłem kilka shooterów na padach (Black, XIII, pewnie jakieś kolofdjuti po drodze) i tam celowanie było przyjemne, a w TLOU jest tragedia. Grałem też w demo któregoś Uncharted (ta sama stajnia i pewnie silnik, bo rozgrywka bardzo podobna) i z celowaniem było identycznie, czy przypadkiem Uncharted nie stawia na rozpierduchę z bronią w ręku? Dodam że gram na łatwym poziomie trudności.

Zacząłem ten temat ponieważ wiem, że gra o której pisze jest szeroko polecana przez graczy i z trudem szukać minusów tej pozycji. Mam zamiar dalej grać w tę grę, ale chciałbym znać zdanie innych co do opisanych uwag, może po prostu czegoś nie dostrzegam?

Mitsu

Grałem we wszystkie uncharted na ps3 i także tlou i powiem Ci ze te gry sa naprawdę warte polecenia. Powiem Ci tak: przejdź grę tak jak potrafisz, a drugi raz juz będziesz kombinował jak podejść inaczej do rozgrywki i będzie Ci dużo lepiej szło. W tlou da sie bardzo dużo starć rozwiązać cichcem. Ta gra różni sie od uncharted tym ze trzeba uważać na kończonca sie amunicję i jest bardziej surwiwalowa. Jeśli chodzi o celowanie to na padzie nie jest idealne ale mozna sie przyzwyczaić. Pewnie masz przyzwyczajenia z PC ? Gry na konsole bardzo często sa wymagające zręcznościowo.

bms

Ja spodziewałem się że będzie to klon Uncharted, ale pomimo tego samego silnika gry są zupełnie rożne. Na początku też się zastanawiałem "czym ci ludzie się tak podniecają", a jak przeszedłem to bez wahania dałem 10/10. Poziom trudności jest ok. Na grounded przeszedłem prawie nie strzelając, nawet w finale. Później łatwo to sobie odbić multiplayerem, który także na początku mi nie podszedł, a później nie mogłem się oderwać.

meres

Gierka oczywiście mistrzostwo swiata, zabawa sie dopiero zaczyba na najwyższym poziome trudności, kombinować trzeba duzo zeby przeżyć. Gre ukończyłem 3 razy pozycja obowiązkowa. Moim zdaniem przejsc gre na normalu poznasz tajniki gry, a potem baw sie w inne stopnie trudności.

Janusz

Niedawno skończyłem przygodę z The Last of Us. Nie ukrywam, że pod koniec zabawa zaczęła mi się trochę przedłużać, ale na szczęście zmiana pór roku zatarła trochę to odczucie. Lubię penetrować w miarę możliwości każdy skrawek gry, więc jej przejście zajęło mi ok. 15h. Całkiem sporo, myślałem że taka produkcja będzie zdecydowanie krótsza. Fajnie, że nie było dużo zapychaczy filmikowych tylko przede wszystkim czysta rozgrywka.

Nigdy nie przepadałem, za takimi apokaliptycznymi klimatami, ale The Last of Us czaruje swoją oprawą, czasem aż miło było się zatrzymać i po prostu popatrzeć na niektóre widoki. Jeżeli miałby oceniać tę grę to dałbym jej po przejściu mocną dziewiątkę. Zabrakło mi w niej trochę takich klasycznych dla gry przygodowej zagadek do rozwikłania, czegoś bardziej ambitnego niż znajdź drabinę czy tratwę. Myślę, że śmiało można było dodać coś takiego do gry. Rozczarowała mnie też trochę ostatnia lokacja, a mianowicie szpital, bo oczekiwałem czegoś zdecydowanie ambitniejszego po finale całej zabawy, ale cóż nie można mieć wszystkiego. Sama końcówka ciekawa i otwarta na część drugą, które pewnie gdzieś tam już powstaje.

hankie

A ja gram po troszeczku - rzecz jasna jak czas pozwoli.
Dotarłem dopiero ;) do Jesieni - elektrowni. Chyba już teraz mam 11 godzin (myślałem, że skończy się już, jestem zaskoczony), ale lubię się rozglądać, macać kąty i szukać pierdołków i punkcików interakcji gdzieniegdzie ukrytych.

Z racji na oprawę rozglądam się wszędzie :) i słucham naprawdę dobrej ścieżki dźwiękowej, gonie wiewiórki a w kanałach przeganiałem latarką robaki. Po prostu lubię też postapo klimaty (komercyjne już lekko uniwersum Metro na razie każda część oprócz ostatniej). Jedno co mnie zaczęło leciutko uwierać to powtarzalność czynności - popłyn po paletę, znajdź drabinę (jak przedmówcy), omin bramę, ale to punktowe aspekty.

Jeszcze trochę zostało, więc ostatecznie napiszę po ukończeniu. Jak widać ostatnio malutko giercuję ;)

Janusz

A widzisz mnie też zaskakiwała ta długość, jakoś się przyzwyczaiłem po np. Uncharted, że tego typu gry się szybciej kończą. Nie wiem jak to wypada tak naprawdę godzinowo i porównawczo, ale przez całe The Last of Us miałem wrażenie, że gra się ciągnie, ale pierwszy raz w życiu nie, że to mnie męczy, ale wręcz przeciwnie, ma jakiś pozytywny sens. Nie wiem jak to opisać, ale tak właśnie było.

SALADYN

Bo The Last of Us rzadko kiedy pogania gracza bandą zbirów do odstrzału w akompaniamencie eksplozji, elementy skradankowe też zrobiły swoje. Niższe tempo rozgrywki zazwyczaj przekłada się wymiernie na czas jej trwania.

hankie

@Saladyn,
fakt, jak zabije brzydali w sektorze to na spokojnie mogę podwórka wokół o lecieć i nikt mnie nie pogania :)

Janusz

Pewnie tak, do tego niektóre lokacje są naprawdę ciekawe i warte eksploracji.

hankie

#10
Cieszą mnie szczególnie takie mikro interakcje. Jeśli czasem nie polizałoby się ścian, czy zajrzało w kąciki tylko przebiegło obok bohater nie rzuci rzutką, nie pogłaszcze psa, razem z małą nie wpadną na mały grób dziecka... Zawsze zdanko czy dwa tam zamienią, a to w szczególności dodaje mi klimatu, czy buduje więź z bohaterami. Czasem wystarczy też na chwilę przystanąć a dziewczyna uczy się skutecznie gwizdać (z odpowiednim komentarzem opiekuna :) ), czy brzydzi się czasem trupkiem na ziemi.

EDIT: uuuuu, pościk nr 666 mi wpadł, dlatego robi mi się ciemno przed oczymaaaaa! :)

EDIT2: 04/12/16 - wczoraj w końcu ukończyłem TLoU. Nie sprawdziłem licznika - ale pod koniec podjrzewam, iż było koło 12,5 czy 13 godzin. Ale w trybie o jakim wspomniałem wcześniej - chodzenie, gapienie się, czekanie na dialogi czy interakcje. Przy ostatnim rozdziale miło podkręcony rys Ellie. Podtrzymam, iż lekko rzuciły mi się w oczy powtarzane sekwencje szukania drabiny, palety dla dziewczynki (tak ciągle skubana wymagała palet, a nie dla odmiany -hmm kanistra, czy innego 'pływaka') czy obchodzenia bramek. Dziwiło mnie też, że twardziel Joel nie mógł np wspiąć się na 2metrowy płot (nie takie rzeczy za dzieciaka się robiło :) ), tylko musiał, biegać czy opływać dookoła. Ale to mało znaczące drobiazgi przy wciągającej mnie historii. I moim zdaniem furtka na drugą część została naprawdę mocno otwarta, historia będzie się dziać. Żałuję już, że do niej będę musiał szarpnąć się na PS4 ;P Kiedyś.

Podtrzymam ocenę 9/10, myślę że twardo. A jeśli (tak jak ja) jesteś fanem klimatu postapo, związanego z tym zepsucia człowieczeństwa, ucieczek przed bandyckimi grupkami zabójców - dodaj PLUSa. :) Teraz czas na dokończenie starego Deus Exa, Fallouta NV (lepiej się w nim czuję niż w F3) i pewnie do PS2 przysiądę.

Janusz

A jak się końcówka podobała i sam szpital? I zgodzę się w pełni, że końcówka idealnie została skrojona pod kontynuację. W sumie już się nie mogę doczekać ;)

Pley

Na wysokim poziomie trudności czułem się mocno otoczony w szpitalu, przez co wczułem się jeszcze bardziej, a dotarcie na miejsce docelowe spowodowało u mnie nie mały uśmiech i satysfakcje.

Generalnie The Last of Us, to gra, która zrobiła na mnie tak wielkie wrażenie, jakie zrobiły wszystkie 3 części Uncharted na PS3.

Dlatego The Last of Us 2 będzie kupowane jako preorder i w edycji kolekcjonerskiej. Tutaj nie boje się wyrzucić parę stówek :).

Gracz lubi grać :)

hankie

Skubańce w szpitalu mieli mnie jak strzelec do karpia w wannie, skubańce opancerzeni i z automatami. Fakt trzeba było ich zajść, ale chodzili często grupkami. Ale jak to w TLoU - zawsze można było zajść boczkiem :) I jednego z 3 chirurgów zostawiłem żywego.

Fakt, że scena ucieczki była baaardzo 'hollywoodzka' ale i tak miałem spięte poślady :) Serio, szkoda że do 2jki będzie trzeba mi nowego sprzętu, a to plan na póóóóźniej ;)

makumator

Kurcza, a ja dla odmiany pomarudzę. Gra była dla mnie kompletna, jak film Jestem Legendą, gdzie z otwartym zakończeniem, historia pięknie się zamknęła. I podobnie, jak przy w/w filmie, nie chcę powrotu do tego świata, bo boję się rozwodnienia tematu. Vide, mnie zmęczyły kolejne części, God of War, Seria Uncharted, mimo, iż gry są to świetne, to już zawsze miałem "efekt sequel'a", z każdą odsłoną coraz większy. Nie powiem, z otwartymi ramionami przywitałem zapowiedź odświeżenia Boga Wojny na PS4 i jeżeli w tym stylu zabiegi zastosują w tLoU, to spoko, bo inaczej boję się, że będzieznowu to samo.