Silent Hill Homecoming

Zaczęty przez alf, Marzec 20, 2024, 09:29

Poprzedni wątek - Następny wątek

alf

Silent Hill Homecoming

Ukończyłem 2 tygodnie temu.

W czasach świetności tej gry ominąłem ją bo zebrała sporo hejtu. Przybito jej miano najgorszego Silent Hilla, niegodnego pozostałych odsłon serii. Konami zleciło zrobienie gry amerykanom i dla wielu to już było za dużo  O0 do tego w grze pojawia sie w pewnym momencie piramidogłowy, co dla fanów było profanacją bo przecież jest on nierozerwalnie związany z drugą odsłoną serii.

Czy to rzeczywiście zła gra? Moim zdaniem nie. Uważam, że jest świetna!

Gra opowiada o Alexie Shepherd który odzyskuje świadomość w szpitalu i jedyne co pamięta to to, że ma doświadczenie w boju (weteran wojenny). Prawdopodobnie wrócił ze służby.

Dlaczego jednak w szpitalu dzieją się dziwaczne rzeczy? Miały tu miejsce morderstwa? Wszędzie ciemno, brudno, ponuro. Co robi tam jego młodszy brat Joshua? Dlaczego nic nie mówi? Dlaczego od nas ucieka? Czy gdzieś nas prowadzi...?

Mimo, że w tytule jest 'Silent Hill' to w pierwszej kolejności po wyjściu ze szpitala udamy się do miejscowości o nazwie Shepherd's Glen i tam spędzimy sporą część rozgrywki. Jest to niewielkie miasteczko nieopodal Silent Hill i jest z nim w pewien sposób powiązane. Ale co łączy te 2 miejscowości? Odkrywamy to podczas rozgrywki. Należy zwrócić uwagę, że nazwisko bohatera jest w nazwie miejscowości. To ma znaczenie i dowiemy się czemu tak jest.

Najsilniejszą stroną tej odsłony Silent Hill jest klimat.
Tworzony przede wszystkim za sprawą:

  • Przepięknej ścieżki dźwiękowej skomponowanej przez Akira Yamaoka oraz Elizabeth McGlynn - duet znany z poprzednich odsłon z czasów PS2.
  • Sposobu przedstawienia miasta i otoczenia - bardzo dobrze wykonana mgła, puste ulice nawiedzane tylko przez piekielne stwory. Towarzyszy nam uczucie samotności rozwiewane tylko od czasu do czasu przez ludzi których spotykamy w miasteczku - a tych jest ledwie kilku, tak jak w poprzednich odsłonach serii. Każdy trapiony jest przez własne problemy, ma unikalną charakterystyczną osobowość. Są wśród nich ludzie którzy zgrzeszyli którzy niosą na sobie straszliwe brzemie. Czy dosięgnie ich kara...? O tym przekonamy się odkrywając ich tajemnicę podczas rozgrywki.

Gra ma całkiem fajnie skonstruowane zagadki. Nie są trudne ale nie są też aż takie najprostsze. Raz musiałem posiłkować się gamefaqs bo utknąłem! Moim zdaniem są pomysłowe. Trzeba odwiedzić kilka miejsc, poczytać notatki, połączyć ze sobą fakty. Odnaleźć klucze lub elementy układanek. Niektóre zagadki (ta w której utknąłem) są napisane prozą, więc trzeba umieć czytać między wierszami. Ogółem zagadki podobały mi się i uważam je za zaletę tego tytułu.

W grze jest sporo walk z bossami. Na każdego jest jakiś patent (słaby punkt) który trzeba rozkminić aby nie stracić zbyt wiele zdrowia.

Co z minusów tej produkcji?

  • Widać, że chcieli wprowadzić troche wiecej akcji do serii i tutaj stawiają na walkę. Alex jako weteran wojenny potrafi nieźle władać różnymi broniami, robić uniki. Przeciwników jest sporo, są dość gibcy i często nie da się ich ominąć, trzeba podjąć walkę. Byłoby super gdyby silnik walki był skonstruowany lepiej. Moim zdaniem jest dość pokraczny, ciężki do opanowania szczególnie gdy jesteśmy atakowani przez więcej niż jednego stwora na raz (zdarzało mi się).
  • W pewnym momencie wlewa się doza amerykańskości. Jest taka akcja w tej grze, że na posterunku policji dostajemy strzelbę od naczelnego policjanta i musimy bronić posterunku przed atakującymi hordami przeciwników. Jest to tak wykonane jakby miało być 'cool' i średnio pasuje do Silent Hill. Przypomina bardziej Stranger Things lub jakieś akcje z nowszych Residentów akcji  O:-)
  • Piramidogłowy jest rzeczywiście jakby wrzucony tu troche na siłe. Jest moment w którym przechadza się po korytarzu z jednego końca na drugi i tyle go widział  O:-) Nie ma większej roli w tej odsłonie w moim odczuciu.

Moja ocena gdybym był starał się być obiektywny: 7 / 10.
Z punktu widzenia serii Silent Hill jest to słabsza odsłona serii pod względem grozy. Nie paraliżuje strachem i nie przygnębia aż tak mocno jak poprzednicy.

Moja ocena subiektywnie na fali hajpu tym tytułem: 8 / 10.
Jako horror to świetna gra. Ma perfekcyjny klimat na jesień. Potrafi wciągnąć w wir przygody. Jest dla mnie troszkę na skraju horroru / dreszczowca.
Tytuł bardzo mi się podobał i chyba do niego kiedyś wrócę. W grze jest kilka zakończeń na które mamy wpływ dokonując odpowiednich wyborów w 3-ech kluczowych miejscach gry. Po przejściu gry odblokowujemy nowe stroje dla głównego bohatera.

Megadeth

Dzięki ALF, zupełnie nieznana dla mnie odsłona. Po przeczytaniu tego opisu stwierdzam, że chyba warto dodać do kolejki. Na jakiej platformie grałeś? Jest to jeszcze do kupienia?

Rocho

Spokojnie ogarniesz w okolicach 100-150 zł
Fociam i  pitolę o gierkach:
https://www.instagram.com/m.aszta/

alf

Grałem na PS3.
Jak na tytuł z początków generacji (2008) jest dość dobrze zoptymalizowany pod ten system. Nie zauważyłem problemów z płynnością.
Jest też dostępny na x360 i kiedyś widziałem jak tam działa bo mi się przez ręcę przewinął i na ten system. Również godna uwagi wersja.

Można jeszcze trafić dość tanio, ale tanio to znaczy 100 PLN. Niektórzy chcą za to już ponad 200 PLN bo to Silent Hill wiec musi być drogie.

Muzyczny motyw przewodni:

Kirby

@alf dobra recenzja. Z ciekawości co sądzisz o 4 części?.

Rocho

The Room to była część do której przekonałem się dopiero po ponownym przejściu po latach i awansowała z tej najmniej lubianej do top 3 serii. Świetny klimat i narracja poprowadzona tak że w przenośni i dosłownie zagłębiamy się w koszmarze.

I chyba najtrudniejsza z tych co grałem przez mocno limitowany ekwipunek.
Fociam i  pitolę o gierkach:
https://www.instagram.com/m.aszta/

alf

Cytat: Kirby w Marzec 20, 2024, 17:32
@alf dobra recenzja. Z ciekawości co sądzisz o 4 części?.

Grałem w czasach jej świetności. Bardzo dobra odsłona. Piękna muzyka, świetna grafika, unikalny koncept z pokojem w którym jesteśmy uwięzieni i z którego przez portale odwiedzamy przeróżne nawiedzone miejsca. Pokój z czasem ulega przemianie i koszmary zaczynają przenikać i do niego.

W czwórce bardzo podobały mi się zjawy, które unosiły się lekko nad ziemią. Wyglądały jak lewitujące zombie. Było to moim zdaniem turbo przerażające.

Muszę kiedyś wrócić do The Room. Chyba nigdy nie skończyłem tej odsłony a zaszedłem dość daleko.

Są ludzie którzy czwórki chyba nie trawią, bo za mało tam Silent Hilla w Silent Hillu. Twórcy odeszli od formuły wędrowania po otwartej przestrzeni (mieście) w zamian serwując nam zestaw osobnych, bardziej korytarzowych lokacji (moim zdaniem klimatycznych). Co kto lubi.

Możesz zapytać jeszcze o opinie @Manifesto bo coś mi świta że on chyba średnio lubił tą grę.