Fallout: New Vegas

Zaczęty przez hankie, Luty 09, 2017, 12:58

Poprzedni wątek - Następny wątek

hankie

Wiem, że wciąż popisuję o PS3, ale na razie pogrywam na tej konsoli, bo jest aktualnie w domu...

Od jakiegoś czasu udaje mi się zagrać skutecznie w (same stare kotlety podaję...) Fallout: Nev Vegas. Pamiętam, że po przejściu Fallouta3 (kupiłem PL wersję -sic!!!!) oczekiwałem wyjścia NV, jak tylko potaniało chwyciłem używaną (cebulka za mnie). Oczekiwałem na nią nie tylko ze względu, że jestem fanem serii. Przełknąłem totalną zmianę konstrukcji gry (na rzecz jestem-nie jestem Oblivionem:) ). Lecz Fallout 3 zadowolił mnie w jakichś 75%. Czego mi brakowało? Nie piszę wcale o technikaliach, bo pamiętam że grałem na PS3, dźwięk mi się podobał, stacje radiowe były OK. Brakowało mi swojskości starego Fallouta. W F3 wszystko było chłodniejsze - nawet paleta kolorów, do wszystkiego miałem dystans, wszystko było takie nowe, lekko obce. Nowe Vegas - było dla mnie miłym powrotem do klimatu, który urzekł mnie wcześniej.
Dlaczego? Może pustkowia pustyni Mojave cieszą moje oko bardziej? Pewnie tak - często nawet nie chodzę po mapie 'pieszo' by jeszcze odnaleźć jakieś miejscówki. Bardziej lubię eksplorować opuszczone bunkry niż łazić w ciemnych kanałach. Bardziej odpowiada mi różnorodność Mojave - oprócz pustyni i schronów jest np taki Czerwony Kanion i potem jeszcze przyjemny (dla odmiany) zielony doliniasty las na północnym wchodzie. Samo prawdziwe New Vegas na tle reszty jest totalnym odjazdem - jak widać i po wojnie nuklearnej można się dobrze bawić i zarabiać pieniądze :).
W NV i okolicach czuje się bardziej swojsko - po postaciach, miejscówkach, przedmiotach dodatkowych - widać że tutaj maczali palce twórcy starych Falloutów, bardzo subiektywne odczucie, ale patrząc na sieć - sam w nim nie jestem. Tutaj mogę połazić pieszo po mapie uważając na Deathclawy, takie łażenie w F3 mnie szybko nużyło i wzbudzało większą niechęć. Gra mi się po prostu lepiej, środowisko, postaci są mi bliższe. Nawet standardowy odcień wyświetlaczy PIPBOYa i HUDa ogólnie jest bardziej swojski?
Na razie prawie 50 godzin sie uzbierało, a fabuła do końca jeszcze trochę, wbity dopiero 20 level (na którym F3 się kończył). Nie mówiąc o questach pobocznych i miejscówach do odkrycia. Jak na FPSa porośniętego 'elementami RPG' całkiem nieźle. 'Ocenę' dam po ukończeniu.
Ale czy powyższe to tylko moje subiektywne odczucie? Dajcie znać :)

alf

Nigdy nie gralem w zadnego fallouta, ale widze ze palce macza w tym Bethesda znana z The Elder Scrolls.
Po gameplayach na yt widze ze gra to taki Skyrim w apokaliptycznym swiecie.

Pytanie: czy w grze są samochody do poruszania sie po mapie ? Czy swiat gry jest duzy ?

hankie

Powiem Ci, że dla purystów, albo nawet fanów klasycznych Falloutów (tak jak ja) producenctwo Bethesdy po prezentacji projektu nie był zbyt pozytywnie odebrane. Totalnie inna gra, wieszali ludzie psy za 'Obliviona w nowej skórce'. Na początku odczucia był skrajne, nawet u mnie to był jakiś początkowy niesmak. Duży. Ale potem, po prostu jednak o przykryciu uczucia do klasycznych F troche się poprawiło.

NV produkowało Obsidian - a tam skład z ludzi ze starego Interplaya! Więc z tego powodu dużo ludzików (i ja) przypisują jej więcej klasycznego ducha Fallouta.

Odpowiadam! Nie ma pojazdów. Plansza w stosunku  do 'prawdziwych' RPGów jest mała (tzn do jej przejęcia pieszo nie trzeba całego realnego dnia). Po drodze zahaczysz o lokacje, które możesz sam odkrywać. Czasem po prostu musisz kombinować, żeby przejść pieszo - bo zbocze jest  wysokie, albo po drodze jest gniazdo Deathclawów i na jakiś dłuższy czas zabiją Cię spojrzeniem. W porównaniu do F3 - lokacje IMHO na samym Pustkowiu są ciekawsze. I trochę polecę podkreślić - pamiętajmy, że to gra FPS wzbogacona o RPGowe elementy.

Mapa:
http://www.eurogamer.pl/articles/2015-07-31-fallout-new-vegas-poradnik-solucja?page=73

alf

Dzieki za wyjasnienie. Jezeli gierka jest na x360 to moze kiedys sprobuje  8)

hankie

Jest. Nie kosztuje dużo hajsu pewnie. Dużo osób mniej wdrążonych w serię i klimat po F3 machnęło ręką, ale moim zdaniem Nev Vegas jest przyjemniejsze i (jeśli nie podobał się komuś F3 jeśli chodzi o klimat) to powinien dać NV szansę.

alf

Ja zapytalem Cie raczej z ciekawosci bo nigdy w to nie grałem.

Próbowałem Skyrim bo kuzyn mnie namawiał. Jak zobaczyłem ile tego typu gry wymagaja wolnego czasu to odpuściłem. Fajnie, ze gra jest taka otwarta i ma dużo do zrobienia, ale setki godzin gry to nie dla mnie. Za dużo innych gier przede mną  :)

hankie

#6
Cytatsetki godzin gry to nie dla mnie

Nie, bez przesady - NV to ułamek możliwej długości Skyrima :) On też chodzi po śmiesznych pieniądzach - ale boję się na razie kupić.

UPDATE: 25/05/2020 - well, rychło w czas, odłożony na półkę Fallout NV ukończony.
Nie ma się co rozpisywać o wizualiach - to już nie podlega ocenie ;) Dźwięki na dobrym poziomie, klimat dźwiękowy zależny od scenerii, radio wesoło gra w zależności na jakiej stacji mamy nastawy. Ogólnie nie ma co się rozpisywać, giera jest tak stara, że wszyscy wiemy o niej większość ;)
Co do tego - co wcześniej - klimat jest bardziej Falloutowy niż w trójce, więcej tam górzysto-kamiennych scenerii. Moim zdaniem tak ogólnie bardziej swojsko, z większą ilością specyficznych napotkanych postaci, nie jest tak zimno i ponuro jak w F3. Możliwość kilku zakończeń, osobiście wybrałem:
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.

Ogólnie z łażeniem, eksplorację i powiedzmy 3/4, może ciut więcej, zadań pobocznych - ścieżka zajęła nieco ponad 40h.

Przy okazji - totalnie nie polecam dokończania gry po 1,5 roku etc - trudno wjechać ponownie na tory, ale nagrane miałem 46 godzin, trochę szkoda mi było. Do Fallouta NV wrócę - nie wiem czy na PC, czy na PS3 kiedy będzie już miała półspoczynkowy status, tzn taki bardziej retro, kiedy będzie 2 czy 3 generacje wstecz ;)

alf

#7
Wow, po 3 latach odkopałeś taki temacik.

Ja szczerze mówiąc zapomniałem o tym Falloucie i od tamtego czasu nie zainteresowałem się nim.
Miło jednak wiedzieć, że Tobie przypasował.

Generalnie odczuwam niesmak w stosunku do Bethesdy po całej tej akcji z niedorobionym Falloutem 76.
Ich gry kojarzą mi się z ogromnymi otwartymi światami i masą questów (np. Skyrim) ale wciąż nie mogę się przekonać do żadnej z nich. Tak jak mówiłem - próbowałem Skyrima ale konieczność poświęcenia od kilkudziesięciu do kilkuset godzin jest dla mnie przytłaczająca. Poza tym te gry w dużej mierze polegają na tym, że cieszysz się w nich otwartością i złożonością świata i to Cię bawi. Fabuła to tam podejrzewam odgrywa drugorzędną rolę (tak przynajmniej zrozumiałem kuzyna który ogrywał Skyrim). Są ciekawe questy, interesujące historie z nimi związane, ale to tyle. To gracz sam musi się utożsamić z tym światem i po prostu się w niego wkręcić, samemu budując sobie przygodę.

Kiedyś (gdy miałem zbyt dużo wolnego czasu) pewnie taki sposób gry by mi odpowiadał. Przykładowo w GTA zamiast robić misje głównego wątku, wolałem włóczyć się po mieście i samemu znajdywać sobie "rzeczy do roboty". Teraz, gdy czasu jest mniej, wolę jednak aby to gra wykładała przede mną fabułę i zadania.

hankie

#8
Cytat: alf w Maj 26, 2020, 09:20Generalnie odczuwam niesmak w stosunku do Bethesdy po całej tej akcji z niedorobionym Falloutem 76.
Eeeee, NV to jeszcze przed tymi Falloutami było ;)
Cytat: alf w Maj 26, 2020, 09:20oza tym te gry w dużej mierze polegają na tym, że cieszysz się w nich otwartością i złożonością świata i to Cię bawi. Fabuła to tam podejrzewam odgrywa drugorzędną rolę (tak przynajmniej zrozumiałem kuzyna który ogrywał Skyrim). Są ciekawe questy, interesujące historie z nimi związane, ale to tyle. To gracz sam musi się utożsamić z tym światem i po prostu się w niego wkręcić, samemu budując sobie przygodę.
Hmmm w sumie oprócz głównego powodu historii i kilku możliwości rozwiązania to hulaj dusza. Akurat IMO New Vegas jest bardziej otwarty niż F3. Oczywiście niektóre questy są mocno powiązane i krzyżują się - ale tak to można robić przez 3/4 co się chce - pomagać, zabijać - i potem obserwować wyniki i reakcje ludzików. Samo to, że można przypisać swoje działania pod jedną frakcję + nosząc ich strój/pancerz - samym tym faktem wywoływać reakcje. Dziś to nie nowość, ale po nieco chłodnym Falloucie 3 - NV był taki swojski/odświeżający.

alf

Opowiedz zatem coś więcej o aktywnościach pobocznych w Fallout New Vegas.
Mówiłeś, że nie ma tam pojazdów. Czyli cały świat przemierzamy tylko na piechotę ? Nie ma teleporterów ani środków komunikacji miejskiej ?  C:-)

Co jest w tej grze takiego, że Cię do niej przyciągneło ? Co porabiałeś w tym otwartym świecie ? Jakie aktywności wykonywałeś ?

hankie

Cytat: alf w Maj 26, 2020, 09:42Mówiłeś, że nie ma tam pojazdów. Czyli cały świat przemierzamy tylko na piechotę ? Nie ma teleporterów ani środków komunikacji miejskiej ? 
Jeśli jest zdefiniowana lokacja - są miasteczka, wiochy, pojedyncze bunkry etc - i ją 'odkryjesz' to ma ona znacznik ma mapie ogólnej. Jeśli nie jesteś np w trackie walki, tylko sobie dreptasz - włączasz mapkę i 'teleportujesz' się do lokacji, i upływa jakiś czas gry. Ale jak Ci się nie spieszy to możesz dreptać pieszo. A przy okazji a to natkniesz się na zgliszcza, rozkradniesz jakiegoś trupka, albo musisz (na początku zawsze) spierniczać przed DeathClawem, bo nowicjuszy zabijają spojrzeniem.
Cytat: alf w Maj 26, 2020, 09:42o jest w tej grze takiego, że Cię do niej przyciągneło ? Co porabiałeś w tym otwartym świecie ? Jakie aktywności wykonywałeś ?
Fajnie tak o starej grze pisać, którą się dopiero ukończyło :) Przyciągnęło mnie to - że jest to Fallout ;) i następca F3, który powiał na mnie chłodem, więc oczekiwałem lepszego. Dwa - ludzie z Obsidiana - czyli w dużej mierze ekipa klasycznych Falloutów. Trzy - po trailerach sto lat temu - klimat wydawał mi się bardziej 'jak w domu' - postaci, questy, możliwość trwałego, lub mniej, przyłączenia do frakcji.
Co porabiałem? Poza questami, lubiłem spacerować i ubijać/współpracować/okradać czy plądrować losowych napotkanych. A powiem szczerze, bez bicia, że łażenie po pustyni i bunkrach z karabinem myśliwskiem lub plazmowym  wraz z gonieniem mutków/Raidersów wszelkiej maści bardziej mi wchodzi niż np losowe walki i ekspienie dla np mocniejszej magii czy cuś. Ot, kwestia gustu.


adikropkaer

Cytat: hankie w Maj 26, 2020, 10:40Fajnie tak o starej grze pisać, którą się dopiero ukończyło :) Przyciągnęło mnie to - że jest to Fallout ;) i następca F3, który powiał na mnie chłodem, więc oczekiwałem lepszego. Dwa - ludzie z Obsidiana - czyli w dużej mierze ekipa klasycznych Falloutów. Trzy - po trailerach sto lat temu - klimat wydawał mi się bardziej 'jak w domu' - postaci, questy, możliwość trwałego, lub mniej, przyłączenia do frakcji.
Co porabiałem? Poza questami, lubiłem spacerować i ubijać/współpracować/okradać czy plądrować losowych napotkanych. A powiem szczerze, bez bicia, że łażenie po pustyni i bunkrach z karabinem myśliwskiem lub plazmowym  wraz z gonieniem mutków/Raidersów wszelkiej maści bardziej mi wchodzi niż np losowe walki i ekspienie dla np mocniejszej magii czy cuś. Ot, kwestia gustu.

Eksploracja i wolność chodzenia to właśnie najlepsze w Falloutach, a nawet to, że takiego szpona śmierci można zabić na niskich poziomach, jeśli się pokombinuje (ofc pójdzie na to z pół ekwipunku). Nie wiem czemu, ale jedyne czego nie lubiłem eksplorować w NV to krypty. Strasznie ciężko mi się w nich poruszało, często się gubiłem, blokowałem, po prostu szału dostawałem. Jednak w starych falloutach z izometrycznym rzutem było to przyjemniejsze.
A najbardziej chyba klimatyczną lokacją w NV dla mnie była ta miejscowość na południowym wschodzie mapy, której dookoła pilnowało wojsko NRK w maskach. Nie pamiętam już jaką miała nazwę, ale była tam nieustanna burza piaskowa i ciemno-zielona mgła.
No i fajne było to zbieranie figurek Pip Boya, nigdy nie udało mi się zebrać wszystkich.

Rocho

Eksploracja to jedyna rzecz jaka wychodzi dobrze Bethesdzie w ich grach
Fociam i  pitolę o gierkach:
https://www.instagram.com/m.aszta/

hankie

Cytat: adikropkaer w Maj 27, 2020, 06:31że takiego szpona śmierci można zabić na niskich poziomach, jeśli się pokombinuje (ofc pójdzie na to z pół ekwipunku)
Można się schować na jakiejś wysokiej skałce (tak często robiłem), na jakimś budynku, czy dźwigu to bestia nie wlezie - ale ile się pestek użyje, albo deszcz granatów - pół plecaka, jak piszesz :)
Cytat: adikropkaer w Maj 27, 2020, 06:31Nie wiem czemu, ale jedyne czego nie lubiłem eksplorować w NV to krypty. Strasznie ciężko mi się w nich poruszało, często się gubiłem, blokowałem, po prostu szału dostawałem. Jednak w starych falloutach z izometrycznym rzutem było to przyjemniejsze.
Identyko - to najbardziej mnie wpieniało w F3, krypty, tunele. Ale to pewnie dlatego, że tutaj mamy widok FPS albo TPP jak przełączymy i nie ma jak w starych Falloutach- możlwości obejrzenia lokacji smyrając kursorem ekran - jak nie pamiętasz po mapie to się włóczysz.
Cytat: adikropkaer w Maj 27, 2020, 06:31najbardziej chyba klimatyczną lokacją w NV dla mnie była ta miejscowość na południowym wschodzie mapy, której dookoła pilnowało wojsko NRK w maskach. Nie pamiętam już jaką miała nazwę, ale była tam nieustanna burza piaskowa i ciemno-zielona mgła
Nie było to kryjówka Bractwa Stali?
Figurek też nie chciało mi się szukać - wolałem spacerować bez celu ;) Nigdy nie byłem typem czyszczenia do cna map ze znajdziek czy znaczników - mimo, że grywałem w Assasina trochę ;)

animare

Nie wiem jak w poprzednich częściach ale F4 miało ciekawą aplikacje na telefon gdzie mogliśmy korzystać z pipboya w czasie rzeczywistym, dla mnie dzięki temu eksploracja świata była dużo przyjemniejsza i bardziej intuicyjna.