Metro: Last Light - klimatyczny, jak bardzo dobry liniowy singiel?

Zaczęty przez hankie, Maj 17, 2021, 10:35

Poprzedni wątek - Następny wątek

hankie

Jakiś czas temu ukończyłem Metro: Last Light. Nie grałem jeszcze w 2033, ale jakoś nie mogę się jeszcze przemóc do grania na kompie (cyfrówkę dawali za darmo swego czasu) to machnałem ręką i zacząłem Last Light. Uwaga - ogólnie jestem fanem całego uniwersum Metro (nie tylko głównej serii), więc czasem mogę się rozpłynąć, ale się postaram.

Ogólnie gra nie podąża ostro na fabule książek, raczej opiera się luźno na wątkach, które na pewno fan książek zna, zna postaci oraz środowisko. Akcja zaczyna się jakiś czas po odpaleniu rakiet w stronę Ogrodu Botanicznego, który był siedliskiem Czarnych. Chan poinformował Artema o tym, iż w zgliszczach zobaczył jeszcze jednego Czarnego - komponowana była wspólna akcja zabicia ostatniego wraz z Anną, córką pułkownika. Oczywiście, cały misterny plan wp.. i w trakcie pogoni Artem przypadkowo trafia na spisek i przez wiele zbiegów okoliczności nawet na plan kolejnej Wielkiej Wojny, która w bardzo wymyślny sposób mogłaby wybić resztkę ludzkości.

Przebieg gry to bardzo liniowy singiel, jadący na skryptach. Jest kilka pseudoHUBowych lokacji, ale to raczej przystanki (uzupełnienie zapasów, kupno amunicji/broni lub ich modyfikacja). Wolność mamy w kilku kwestiach - możemy iść w otwarte potyczki, możemy czasem się przyczaić i nawet przeczekać, aż złol przejdzie sobie dalej lub po prostu pełzać za plecami i powoli ogłuszać/likwidować wrogów. Gra ma dwa zakończenia - dobre/złe, ale w trakcie pierwszego przejścia trudno jest moim zdaniem wychwycić kluczowe momenty (ale jestem lamą, co zrobić).

Z technikaliów - trudno mówić w obecnym punkcie odniesienia np o grafice i to na konsoli PS3. Nie wdając się w szczegóły - grafika odpowiednio oddaje klimat otoczenia. Ma klimatyczne oddane oświetlenie (które modyfikujemy podczas gry - gaszenie lamp, niszczenie źródeł oświetlenia), zapalniczą podpalamy pajęczyny, które skrzą spalając się. Kolorystyka jest moim zdaniem bardzo adekwatna, dookoła widzimy szczegóły, które podkręcają klimat miejscówek i przypominają świat sprzed Katastrofy.
Dźwięk - powiem szczerze, że spodziewałem się coś w stylu ambientów z Fallout 1 czy 2. Tła, które podkreśli ciekawość czy strach, ale kurka.. muzyki za dużo nie słychać ;) Ale - ogólnie grając, może by nawet przeszkadzała! W Metrze musimy słuchać kroków, często jakieś stukanie czy popierdywanie oznacza jakiegoś przyczajonego stwora. Na stacjach często gra jakaś muzyka. Ludzie wokół rozmawiają, osoby postronne jak na nie spojrzymy często coś do nas rzucą. Naprawdę super robota. BTW ja też niestety włączyłem angielskie dialogi. Rosyjskie potężnie dowalają klimatu - ale niestety dużo pomniejszych dialogów postronnych albo komend od towarzyszy często nie tłumaczono 'kinowo'. Osobiście nie uczyłem się rosyjskiego, więc miałem problem i uległem. Niemniej jednak 'rosyjski angielski' jest spoko, a głosy dobrze dopasowano do postaci.

Co jest moim zdaniem największymi zaletami? KLIMAT - kuźwa, w metrze czujesz zaduch i zapach lamp naftowych (no, bogatsze stacje mają prąd/lampy gazowe), wewnątrz jest raczej ciemno, widzimy grę świateł, ludzie wokół mimo, że kukiełki - sa ruchliwe i mają swoje zajęcia. Na stacjach czujesz ten gwar, życie. Okazyjnie zaczeprniesz powietrza na dworze, ale to raczej mało bezpieczne spacerki - ale np klimatyczne bagna, czy okolice Ogrodu - mniam. Gra jest linowa, ale jeśli poliżemy ściany co nieco pooglądamy i dodatkowo jescze jeśli wybierzemy ścieżkę bardziej 'stealth' to gra jest hmm 3x dłuższsza niż części Modern Warfare ;)
Czego mi brakowało? Właśnie - napisów do dialogów pobocznych, bym mógł grać z głosami rosyjskimi oraz czasem większych akcji zbrojnych z kumplami z zakony Spartan. Ostatnie akcję są świetne, trochę szkoda, że nie ma zbyt wielu takich większych akcji. Ale ostatecznie - porządna gra na singla (coraz mniej takich nieRPGów), z solidnym pokładem klimatu nawet nie tylko dla fanów Metra! Po skończeniu muszę wrócić do Metro: 2033 oraz potem szukać diwajsu do ogrania Exodus ;) 8+/10 nie ma bata, że mniej.

For The Players

U mnie sprawa z Last Light wygląda tak, że kiedyś zacząłem na PS3, ale nie ukończyłem przez jakiś bug. W pewnym momencie po wyczyszczeniu lokacji z przeciwników nie można było nic zrobić. Trudno, muszę ograć kiedyś na PS4 razem z 2033, bo Exodus mam już ograne  i tak jak napisałeś u mnie miało ocenę 8,5/10. Jeżeli chodzi o  wersje językowe to moim zdaniem tylko i wyłącznie rosyjska. +100 do klimatu. Ja kiedyś uczyłem się trochę rosyjskiego, ale ten kto się nie uczył, nie powinien mieć problemów, w końcu są napisy. Więc myślę, że warto choć na chwilę włączyć ruski dubbing, każdy pewnie i tak zrozumie niektóre kwestie, takie jak "zdrastwujcie druzja" czy "job twoju mać"  :)). Dla mnie rosyjski dubbing w metro to must have, tak jak włoski w Assassin's Creed II, japoński w Ghost of Tsushima, Czy francuski w Plague Tale Innocence.

hankie

Cytat: For The Players w Maj 17, 2021, 12:47Więc myślę, że warto choć na chwilę włączyć ruski dubbing, każdy pewnie i tak zrozumie niektóre kwestie, takie jak "zdrastwujcie druzja" czy "job twoju mać"  . Dla mnie rosyjski dubbing w metro to must have, tak jak włoski w Assassin's Creed II, japoński w Ghost of Tsushima, Czy francuski w Plague Tale Innocence.
Ogólnie pół gry przeszedłem po rosyjsku - ale  potem trochę nieopisanych napisami mi rzeczy uciekło i chciałem tego uniknąć. Ale podejście dubbingowe w odniesieniu do miejsca akcji - w sumie zacne. I w sumie dziwie się dlaczego nie przywiązywałem do tego uwagi? ;)

adikropkaer

Cytat: hankie w Maj 17, 2021, 10:35
Jakiś czas temu ukończyłem Metro: Last Light. Nie grałem jeszcze w 2033, ale jakoś nie mogę się jeszcze przemóc do grania na kompie (cyfrówkę dawali za darmo swego czasu) to machnałem ręką i zacząłem Last Light. Uwaga - ogólnie jestem fanem całego uniwersum Metro (nie tylko głównej serii), więc czasem mogę się rozpłynąć, ale się postaram.

Ogólnie gra nie podąża ostro na fabule książek, raczej opiera się luźno na wątkach, które na pewno fan książek zna, zna postaci oraz środowisko. Akcja zaczyna się jakiś czas po odpaleniu rakiet w stronę Ogrodu Botanicznego, który był siedliskiem Czarnych. Chan poinformował Artema o tym, iż w zgliszczach zobaczył jeszcze jednego Czarnego - komponowana była wspólna akcja zabicia ostatniego wraz z Anną, córką pułkownika. Oczywiście, cały misterny plan wp.. i w trakcie pogoni Artem przypadkowo trafia na spisek i przez wiele zbiegów okoliczności nawet na plan kolejnej Wielkiej Wojny, która w bardzo wymyślny sposób mogłaby wybić resztkę ludzkości.

Przebieg gry to bardzo liniowy singiel, jadący na skryptach. Jest kilka pseudoHUBowych lokacji, ale to raczej przystanki (uzupełnienie zapasów, kupno amunicji/broni lub ich modyfikacja). Wolność mamy w kilku kwestiach - możemy iść w otwarte potyczki, możemy czasem się przyczaić i nawet przeczekać, aż złol przejdzie sobie dalej lub po prostu pełzać za plecami i powoli ogłuszać/likwidować wrogów. Gra ma dwa zakończenia - dobre/złe, ale w trakcie pierwszego przejścia trudno jest moim zdaniem wychwycić kluczowe momenty (ale jestem lamą, co zrobić).

Z technikaliów - trudno mówić w obecnym punkcie odniesienia np o grafice i to na konsoli PS3. Nie wdając się w szczegóły - grafika odpowiednio oddaje klimat otoczenia. Ma klimatyczne oddane oświetlenie (które modyfikujemy podczas gry - gaszenie lamp, niszczenie źródeł oświetlenia), zapalniczą podpalamy pajęczyny, które skrzą spalając się. Kolorystyka jest moim zdaniem bardzo adekwatna, dookoła widzimy szczegóły, które podkręcają klimat miejscówek i przypominają świat sprzed Katastrofy.
Dźwięk - powiem szczerze, że spodziewałem się coś w stylu ambientów z Fallout 1 czy 2. Tła, które podkreśli ciekawość czy strach, ale kurka.. muzyki za dużo nie słychać ;) Ale - ogólnie grając, może by nawet przeszkadzała! W Metrze musimy słuchać kroków, często jakieś stukanie czy popierdywanie oznacza jakiegoś przyczajonego stwora. Na stacjach często gra jakaś muzyka. Ludzie wokół rozmawiają, osoby postronne jak na nie spojrzymy często coś do nas rzucą. Naprawdę super robota. BTW ja też niestety włączyłem angielskie dialogi. Rosyjskie potężnie dowalają klimatu - ale niestety dużo pomniejszych dialogów postronnych albo komend od towarzyszy często nie tłumaczono 'kinowo'. Osobiście nie uczyłem się rosyjskiego, więc miałem problem i uległem. Niemniej jednak 'rosyjski angielski' jest spoko, a głosy dobrze dopasowano do postaci.

Co jest moim zdaniem największymi zaletami? KLIMAT - kuźwa, w metrze czujesz zaduch i zapach lamp naftowych (no, bogatsze stacje mają prąd/lampy gazowe), wewnątrz jest raczej ciemno, widzimy grę świateł, ludzie wokół mimo, że kukiełki - sa ruchliwe i mają swoje zajęcia. Na stacjach czujesz ten gwar, życie. Okazyjnie zaczeprniesz powietrza na dworze, ale to raczej mało bezpieczne spacerki - ale np klimatyczne bagna, czy okolice Ogrodu - mniam. Gra jest linowa, ale jeśli poliżemy ściany co nieco pooglądamy i dodatkowo jescze jeśli wybierzemy ścieżkę bardziej 'stealth' to gra jest hmm 3x dłuższsza niż części Modern Warfare ;)
Czego mi brakowało? Właśnie - napisów do dialogów pobocznych, bym mógł grać z głosami rosyjskimi oraz czasem większych akcji zbrojnych z kumplami z zakony Spartan. Ostatnie akcję są świetne, trochę szkoda, że nie ma zbyt wielu takich większych akcji. Ale ostatecznie - porządna gra na singla (coraz mniej takich nieRPGów), z solidnym pokładem klimatu nawet nie tylko dla fanów Metra! Po skończeniu muszę wrócić do Metro: 2033 oraz potem szukać diwajsu do ogrania Exodus ;) 8+/10 nie ma bata, że mniej.
Mam wersję na Switcha, gierka zacna, ale tak jak to było wspominane, brakuje mi w niej takiej swobody przemieszczania się. Wszystko idzie jak po sznurku, a jedyny wybór to właśnie sposób ubicia wroga - po cichu, czy na "ostro".
Niestety zatrzymałem się na etapie przeprawy do Wenecji, tam gdzie naciska się dzwonek po łódkę i pojawia się fala potworów. Kilkanaście razy podchodziłem do tego fragmentu, a gram na najłatwiejszym poziomie. Odpuściłem, bo nie lubię odczuwać frustracji przy grach, które powinny stanowić dla mnie rozluźnienie.
Z kwestią językową nie mam problemu, oryginalny dubbing robi większość klimatu, a te poboczne dialogi w tle stanowią ciekawe smaczki.

hankie

Cytat: adikropkaer w Maj 22, 2021, 09:10Wszystko idzie jak po sznurku, a jedyny wybór to właśnie sposób ubicia wroga - po cichu, czy na "ostro".
No coż, to właśnie liniowa strzelanka, ale jeśli historia jest dobrze opowiedziana i zajmuje więcej niż "5 godzin" - to osobiście jestem za ;)
Cytat: adikropkaer w Maj 22, 2021, 09:10Niestety zatrzymałem się na etapie przeprawy do Wenecji, tam gdzie naciska się dzwonek po łódkę i pojawia się fala potworów.
Tutaj akurat jest cos ze 'staroszkolności' bo każdy potwór czy boss ma słaby punkt, albo sposób szybkiego ubicia. Np do bossa matki zużyłem kilkanaście nabojów i 2 noże, bo jako go się wyczeka i pobiega to on sam ulega autodestrukcji.
Cholipa z rosyjskim to masz dobrze :)