Silent Hill 2

Zaczęty przez gumislav, Maj 19, 2016, 12:56

Poprzedni wątek - Następny wątek

gumislav

Dziś ukończyłem Silent Hill 2. Jest to jedna z gier, które wywarły na mnie w moim życiu największe wrażenie. W moim prywatnym panteonie gamingowych bogów zasiądzie po lewicy ponadczasowego pierwszego Gran Turismo, po którego prawicy siedzi od kilku lat Fallout 3 (w koronie wszystkich możliwych dodatków). Jeśli się bawić, to  wystarczy GT, jeśli chce się strzelać i przeżyć długą emocjonującą przygodę, to wystarczy F3, ale jeżeli człowiek chce się porządnie przestraszyć w najlepszym kinowym stylu i doznać przeżyć niemal mistycznych, to wystarczy SH. Zdecydowanie te gry zabrałbym na bezludną wyspę. Musiałaby tam być jednak jakaś jaskinia, bo w SH grać należy zdecydowanie po ciemku. Nie chcę strzępić języka nad wspaniałością tej gry pod każdym możliwym kątem i jej ponadczasowością – zainteresowanych odsyłam do masy artykułów poczynionych już na ten temat chyba we wszystkich możliwych językach. Dodam tylko, że gra na PS2 na CRT wygląda obłędnie, a jakość tekstur, które tak naprawdę tworzą klimat tej produkcji, ich szczegółowość, pieczołowitość rysowania, różnorodność na każdym kroku, dosłownie powala i chyba nie ma sobie równych w tej generacji, choć mamy tu do czynienia z grą z początków PS2. Tekstury to jedno, ale nie znaczyłyby one nic bez kontekstu, który w grze tworzy światło, a dokładnie obłędnie doskonała gra światła i cienia.
Przy okazji nadmienię, że uzyskałem zakończenie powszechnie znane jako ,,Leave". Każde źródło na jakie natrafiłem podaje, że jest ono podobno najtrudniejsze do uzyskania i wymaga pewnej skonkretyzowanej dyscypliny gry. U mnie ta dyscyplina po latach grania w survival horrory jest oczywista – utrzymuję zdrowie w maksimum, oszczędzam co się dą poprzez używanie broni ręcznej gdzie się da i eksploruję dosłownie każdy zakamarek lokacji.

Jako ciekawostkę dodam, że mój egzemplarz gry wykitował zaraz po jej ukończeniu. Wydanie kolekcjonerskie, które kupiłem za 15 zł, pozbawione było od samego początku instrukcji, płyty nie trzymały się w środku bo wyłamały się bolce, a same nośniki były w opłakanym stanie. Po regeneracji płyty z grą oraz wielokrotnych poprawkach pastą Tempo w końcu postawiłem potwora na nogi. Ostatecznie, po ukończeniu gry, pozostało się już tylko cieszyć napisami końcowymi... ale za nic nie chciały się one wczytać. Wyjąłem więc płytę z konsoli, wziąłem miękką szmatkę, aby profilaktycznie wyczyścić nośnik, ledwie docisnąłem... a płyta – trzask! – pękła w poprzek w połowie długości!

Nie zraziłem się tym – uznałem, że gra jest warta każdej kasy – i popędziłem na Allegro kupić to samo wydanie w najlepszym dostępnym stanie.

Wkrótce pochwalę się tym co przyjdzie  ;)
...może za jakiś czas zainteresuję was też czymś, co mam zamiar zrobić z pozostałości mojego obecnego kompletu  ;D
Po tej akcji jestem jednak przekonany, że wspomnienie gry, tego jak ją nabyłem, jak ją odratowałem, jak się nią później cieszyłem, ile wniosła do mojego gamingowego życia, a w końcu tego jak swój własny żywot zakończyła, pozostaną ze mną do końca moich dni, tak jak te soczyste reminiscencje z czasów młodości i Szaraka.

Dziękuję Ci, Silent Hill (2).
Retromaniacy wszystkich krajów, łączcie się!
Nie ważne co... ważne, że retro.

SALADYN

Wybitny horror, tuza gatunku z gestym klimatem który można ciąć nożem i jeszcze do tego taka symbolika na żywo z tym pęknięciem płyty. Nie wiem jak ty ale ja bym jakieś egzorcyzmy zrobił w mieszkaniu po takim "zbiegu okoliczności", Samael patrzy.

BTW to wydanie kolekcjonerskie w digipacku to tak na prawdę podstawowa wersja gry wypuszczona w europie, innej na premierę nie było. Wersja w tradycyjnym pudełku została rzucona na rynek później ale o ile mnie pamięć nie myli to była ona nieco rozbudowana o jakiś dodatkowy scenariusz.

Lothar

#2
Zw wszystkich SH dwójka fabularnie wywarła na mnie najbardziej niesamowite wrażenie. Jest najbardziej dramatyczna i chwytająca za serce bez ckliwości. Historia Jamesa mnie poruszyła i długo nie mogłem otrząsnąć się po ukończeniu gry. A ukończyłem ją 3 razy, za każdym uzyskując inne zakończenie. Pod względem gameplayu jednak gra jest gorsza niż pierwsze SH. Oryginał miał trudniejsze zagadki, ciekawszych bossów i lokacje. Grało się w niego po prostu lepiej. Dwójka ma nieco wtórne lokacje, a sama walka jest mniej intuicyjna. Co nie zmienia faktu że SH 2 to fabularna uczta która wyciska z gracza emocjonalną cząstkę.

Draif

Fallout 3 wrr.... A co do Silent Hill 2 gra genialna. Jedna z najlepszych w historii. Dla pierwszej części kupiłem pierwsze PlayStation, dla drugiej drugie. Już jedynka wywarła na mnie ogromne wrażenie. A dwójka cóż... Co najmniej kilka razy większe niż część pierwsza. Zgodzę się z zarzutami Lothara, aczkolwiek dwójka zdecydowanie lepiej sobie radzi z powiązaniem środowiska gry i fabuły. W obu bossowie wynikali z historii, można było przeczytać o nich w notatkach jeszcze przed starciem, byli wpisani w mitologię gry lub stanowili alegorię jakiś uczuć czy czynów (czego bardzo brakowało mi  w części trzeciej- gdzie są oni jakby trochę losowi, ale na szczęście wrócili do tego w części czwartej). Nie chce podawać konkretnych przykładów, by nie psuć zabawy osobą które mają grę jeszcze przed sobą. Trzeba też przyznać, że mimo wszystko dwójka jest chyba najmniej straszną z części od Team Silent. Zamiast na strach postawiono tu na tajemniczo-depresyjny klimat.

klaude

Podobne wprowadzenie do bossów o jakim wspomina Draif jest też w Silent Hill Origins (gra innego studia, ale warta uwagi). Z samego SH2 niestety niewiele pamiętam, bo już dobre parę lat minęło jak skończyłem tę grę.

gumislav jeśli mocno się wkręciłeś to polecam poczytać tematy na forum http://silenthillcommunity.com/ , goście robią analizy fabuły i dyskutują o poszczególnych elementach gry. Ja po skończeniu SH Origins z chęcią zgłębiłem się w tamtejsze tematy :)

SALADYN

Lothar a to nie w Silent Hill 2 była jedna z najtrudniejszych zagadek w serii ? Grałem hektar czasu temu ale pamiętam że poddałem się przy takiej skrzynce zamkniętej na kilka kłódek, żeby ją otworzyć potrzeba było kilka kluczy i kodów. Szukałem na tyle długo że musiałem zaciągnąć rady z poradnika czego unikam jak ognia.

Manifesto

Cytat: Draif w Maj 19, 2016, 22:03
Trzeba też przyznać, że mimo wszystko dwójka jest chyba najmniej straszną z części od Team Silent. Zamiast na strach postawiono tu na tajemniczo-depresyjny klimat.

Ja uważam inaczej. Dwójka jest na drugim miejscu jeśli chodzi o strach, zaraz po jedynce. Straszy dużo bardziej niż nieudana moim zdaniem czwórka, w której praktycznie się nie bałem. A co do zagadek - zgodzę się z Lotharem, w dwójce są łatwiejsze niż w części pierwszej (słynna zagadka z pianinem dała mi w kość zanim ją ogarnąłem). Ogółem - SH2 to tytuł rewelacyjny, horror wręcz idealny i gra, którą się pamięta latami. Szkoda, że po części drugiej seria zauważalnie straciła na jakości.

Draif

#7
Czwórka me ten problem, że jest bardzo dobrze oświetlona. Przez co traci na klimacie. Nie ma tu miejsc zaciemnionych-tajemniczych jak w poprzednich częściach. Ogólnie widać tutaj miotanie się twórców, eksperymenty mniej lub bardziej trafne.

A co do Silent Hill Origins słyszałem wiele dobrego o tej części i chyba będę musiał się w nią zaopatrzyć. Jak na razie grało mi się bardzo dobrze w wszystkie Silent Hille, mam nadziej iż ta część też mnie nie zawiedzie. Z tym że nie wiem jaką wersję wybrać PS2 czy może jednak PSP. Bo z tego co wiem na PlayStation 2 jest to konwersja z PSP, a takie gry często mają różnorakie problemy na stacjonarnych konsolach.

SALADYN

Cytat: Draif w Maj 20, 2016, 19:22
Z tym że nie wiem jaką wersję wybrać PS2 czy może jednak PSP. Bo z tego co wiem na PlayStation 2 jest to konwersja z PSP, a takie gry często mają różnorakie problemy na stacjonarnych konsolach.
Zdecydowanie PS2, nawet jeśli gra nie będzie powalała graficznie to przynajmniej sterowanie będzie wygodniejsze i precyzyjne.
Mnie z kolei od dawna ciągnie do Shattered Memories. Gra przeprowadza cyklicznie testy psychologiczne na graczu co skutkuje ponoć unikatowymi doznaniami dla każdego gracza z osobna, poza tym operuje nieco innymi klimatami w których atmosferę buduje zaszczucie bohatera (nie można walczyć z potworkami!) i szalejąca śnieżyca.

Lothar

Cytat: SALADYN w Maj 20, 2016, 11:24
Lothar a to nie w Silent Hill 2 była jedna z najtrudniejszych zagadek w serii ? Grałem hektar czasu temu ale pamiętam że poddałem się przy takiej skrzynce zamkniętej na kilka kłódek, żeby ją otworzyć potrzeba było kilka kluczy i kodów. Szukałem na tyle długo że musiałem zaciągnąć rady z poradnika czego unikam jak ognia.

Saladyn, nie pamiętam aby w Silent Hill 2 zaciął się gdzieś na dłużej, gdy grałem w nią po raz pierwszy. Silent Hill 2 nie ma prostych zagadek (domniemuję że rozmawiamy o normalnym poziomie trudności wszystkich części), ale w porównaniu do jedynki gdzie na przykład wspomniana przez Manifesto zagadka z pianinem potrafiła mnie zaciąć na kilka godzin (odgłosy "niemych" klawiszy, które miały przypominać dźwięki ptaków - ech...) było moim zdaniem łatwiej. Natomiast jedną z najtrudniejszych zagadek ma SIlent Hill 3, ale dopiero na najwyższym poziomie trudności. Chodzi o interpretację wiersza nawiązującego do dzieł Szekspira. Jeśli ktoś zaliczy quest z wierszem bez zaglądania do faqsów -szczerze mu gratuluję!

Angrama

Kupiłem sobie na ps3 wersję HD tej gry. Nie trafiła do mnie, nie zainteresowała. Już jestem trochę innym człowiekiem. Główne części serii po jedynce już mnie niczym nie zaskoczyły. Mgła, mrok, niepewność, drżenie pada, powolny depresyjny klimat - to już widziałem. Drugi raz zaakceptowałbym w trochę ulepszonej wersji, gdyby gra wyzbyła się słabych stron. Tak, mimo tego że była genialna, paradoksalnie nie brakowało jej wad (mówię o jedynce). Dwójka powinna coś z tym frustrującym systemem walki zrobić. Nie podejmujmy nawet tego zagadnienia. Nie przekonają mnie żadne argumenty, że klimat, że tak ma być. On zabija grę, dwójkę też.

Już dawno przejadło mi się tez chodzenie po sznurku. Gdzie niby gracz coś tam wybiera, niby idzie gdzie chce, a jednak to jest odgrywanie melodii z już przygotowanej płyty. To mnie w ogóle nie cieszy. Potrzebne są choćby pozory tego, że to co robisz ma na cokolwiek wpływ. Domniemam, że zakończeń jest kilka. To za mało.


gumislav

Z tego co się orientuję, to wersja HD została nieco "ulepszona", co podobno nie wyszło jej na dobre (czystsze miasto, zmiana voice-aktorów etc.).

Co do odczuć z gry to wiadomo, że każdy będzie miał swoje - ktoś będzie zachwycony, dla kogoś to będzie kolejna gra z wielu, a jeszcze inny uzna ją za drętwą i ledwie grywalną w dobie dzisiejszych fabularnych gier, w których wartka akcja sączy się z każdego piksela ostrego jak brzytwa obrazu. Uważam, że to normalne, że każdy ma swoje zdanie. Ze starymi grami jest trochę tak jak ze starymi filmami - niektórzy je kochają i są dla nich "retro", a inni uważają ja z coś co jest już zwyczajnie "outdated". Pierwsze Silent Hille są trochę jak klasyka kina - majstersztyki - technicznie jedynie na miarę swoich czasów, ale fabularnie i klimatycznie ponadczasowe. Niosą w sobie coś więcej, niż możliwość zabicia czasu. Poruszają umysł, powodują, że nie możesz spać długo po ich zakończeniu i to wcale nie ze strachu, ale intryguje cię ten świat, łączniki między fabułami poszczególnych części, ich znaczenie. Poczują to jednak tylko ci, którzy tego szukają  ;)

Ja już nie mogę się doczekać kiedy w końcu znajdę czas na kompleksowe przejście trójki i poznanie dalszej historii Cheryl.
Retromaniacy wszystkich krajów, łączcie się!
Nie ważne co... ważne, że retro.

Manifesto

Gameplay Silent Hillów idealny nie jest, ale bez przesady - mówienie o "zabijaniu gry" jest totalnie bezpodstawne. Siłą tych gier jest klimat i fabuła, w przypadku dwójki nieco inny, melancholijny wręcz i dołujący. Fabuła dwójki jest - moim zdaniem - najbardziej poruszająca i po prostu smutna ze wszystkich części. Skupia się na ludziach - ich własnych demonach z przeszłości i prezentuje to w sposób fenomenalny. Chyba o żadnej innej części nie toczyło się tak wiele dyskusji na rozmaitych forach jak o dwójce - fani rozgryzali wszystkie elementy "układanki", zastanawiali się nad psychiką i motywami postaci, próbowali wyjaśnić wiele kwestii, które w grze pozostawione są domysłom. Dla mnie to właśnie świadczy o wielkości tej gry, to tytuł, który jest czymś więcej niż survival horrorem, to gra która pozostawia w człowieku jakieś piętno. Tak ja to odbieram i jest to dla mnie ważniejsze niż średnio udany system walki.

Angrama

Cytat: Manifesto w Maj 31, 2016, 09:00
Gameplay Silent Hillów idealny nie jest, ale bez przesady - mówienie o "zabijaniu gry" jest totalnie bezpodstawne. Siłą tych gier jest klimat i fabuła, w przypadku dwójki nieco inny, melancholijny wręcz i dołujący. (...)

Jest podstawne. Nie po to bulę poważny za nią pieniądz, żeby gra przyozdabiała mi półkę. Nie jestem kolekcjonerem. Grałem w kilka odsłon SH na różne platformy. Seria ma to do siebie, że trzeba się przyzwyczaić i wciągnąć. To wymaga czasu. Start jest przeważnie mniej niż znośny, czyt. jak się przymusisz to zostaniesz z reguły dobrze wynagrodzony. Chyba brakuje mi tej cierpliwości.

Źle trafiłem, gra jest trochę dla innych ludzi

Lothar

Sterowanie w SH 2 i walka są specyficzne, co nie znaczy że popsute. Ja nie narzekałem i grało mi się dobrze, nawet walki z bossami sprawiły mi niejaką satysfakcję. To, że seria SH nie każdemu podejdzie jest jasne jak słońce. Zabijanie gry? Bez przesady.